Spadająca gwiazda – Rozdział 6

Seiya wciąż nie mógł uwierzyć w to co się działo. Nie mógł uwierzyć że ta za którą  tęsknił przez długie miesiące jest w jego ramionach, że odwzajemnia jego uczucie. To było niczym sen z którego nie chciał się nigdy obudzić. Usagi tuliła się do niego, była taka szczęśliwa. Jednak wiedziała że musi uporządkować jeszcze wiele spraw w swoim życiu żeby  mogli się sobą cieszyć bez żadnych przeszkód.

Nagle Seiya poczuł dziwną słabość i zachwiał się niebezpiecznie. Ciężka podróż i emocje których doświadczył tej nocy zupełnie go wyczerpały:

– Króliczku… – powiedział niepewnie i stracił przytomność. Upadając pociągnął za sobą Usagi, która wciąż była w jego ramionach.
– Seiya, Seiya! Co Ci jest? Proszę otwórz oczy! – wołała przerażona z oczyma pełnymi od łez. Była roztrzęsiona, nie miała pojęcia co się stało. Nie wiedziała dlaczego chłopak tak nagle zemdlał. Próbowała go ocucić na wszelkie sposoby.Dopiero po dłuższej chwili zaczął odzyskiwać przytomność.
– Seiya, nareszcie się obudziłeś! Wszystko w porządku? Jak się czujesz? –zapytała z troską
– Króliczku…, co się właściwie stało?
– Nagle straciłeś przytomność, nie wiedziałam co robić, już byłam gotowa zawołać na pomoc rodziców.
– Przepraszam, że cię wystraszyłem. Nagle poczułem się strasznie słabo. A potem była już tylko ciemność.
– Powinieneś natychmiast się położyć, musisz odpocząć, nie wyglądasz najlepiej.
– Ale przecież nie mogę tu zostać na noc. Co będzie jeśli ktoś mnie tu zobaczy?Nie chcę narobić ci kłopotów.
– Nie ma żadnego ale. Nie jesteś  w stanie nigdzie sam pójść. Zostaniesz tutaj. Rano będziemy się martwić co dalej. –odpowiedziała stanowczo.

Seiya przestał protestować. Wiedział, że Usagi ma rację, był za słaby żeby gdziekolwiek pójść. Poza tym był pod wrażeniem jej stanowczości. Dziewczyna pomogła mu dojść do łóżka,  sama ułożyła się obok. Przytuliła się do jego piersi i rozkoszowała bliskością ukochanego.Seiya był tak wyczerpany, że zasnął prawie natychmiast, ale Usagi nie mogła zasnąć, wciąż martwiła się o niego. Jego osłabienie wydawało jej się nienormalne. Długo zastanawiała się jak może mu pomóc aż w końcu zasnęła.

Gdy się obudziła Seiya nadal spał. Przyglądała mu się przez chwilę, wciąż nie mogła uwierzyć że znów jest blisko niej, ani że odważyła się wyznać mu swoje uczucie.Z czułością dotknęła jego twarzy chcąc się upewnić że to na pewno nie jest sen i powoli wstała, starając się go nie obudzić. Spojrzała na zegarek, było już po dziewiątej. Zwykle o tej porze jej rodzina już nie spała, jednak dziś było dziwnie cicho. Usagi wyszła z pokoju delikatnie zamykając za sobą drzwi i zeszła do kuchni. Nigdzie nie zauważyła nikogo. Na stole stało przygotowane dla niej śniadanie, a obok karteczka. Szybko odczytała wiadomość: „Kochanie twój ojciec i Shingo pojechali na ryby.Ja muszę wyjść załatwić kilka spraw i zrobić zakupy. Wrócę za kilka godzin.Mama”. A więc są z Seiyą sami. Nie namyślając się długo wzięła przygotowany posiłek i ruszyła do swojego pokoju. Chłopak wciąż spał. Odłożyła jedzenie na stolik. Podeszła do niego i zaczęła go budzić składając na jego twarzy delikatne pocałunki.

– Dzień dobry – powiedziała gdy wreszcie otworzył oczy – Mam nadzieję że czujesz się trochę lepiej.
– Witaj Króliczku, czyli to nie był tylko piękny sen? Bo jeśli tak to nie chcę się z niego obudzić.
– Jeśli to był sen to oboje śniliśmy to samo – odpowiedziała z uśmiechem – A teraz wstań powinieneś coś zjeść.

Jednak on zamiast wstać chwycił ją za dłonie i przyciągnął tak że wylądowała obok niego na łóżku. Przycisnął ją do siebie z największą miłością i pocałował długo, gorąco.

– Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać – powiedział gdy w końcu dało mu się oderwać od  jej cudownych ust, lecz nie przestawał jej tulić w swych ramionach
– Nie masz za co przepraszać głuptasie – odparła ze śmiechem – mojej rodziny niema teraz w domu więc mamy trochę czasu żeby spokojnie porozmawiać i pomyśleć co dalej. A na razie wstań i zjedz śniadanie, na pewno jesteś bardzo głodny.
– Masz rację Króliczku. Mmm smakowicie pachnie, Ty to przygotowałaś?
– Nie moja mama.
– Uff.. całe szczęście, mogę zjeść bez obaw – zażartował chłopak, za co dostał silnego kuksańca w ramię

One thought on “Spadająca gwiazda – Rozdział 6

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s