Spadająca gwiazda – Rozdział 22

Pięć wojowniczek czuwało przy ich ciałach. Cały czas monitorowały ich stan. Skupiały swoją moc, żeby pomóc Usagi w walce. Mijała kolejna godzina, zaczynały się poważnie niepokoić. A co jeśli jej się nie uda? Czy będzie w stanie wrócić?

– Do diabła! Jak długo to jeszcze potrwa? – Haruka zaczynała tracić cierpliwość, poderwała się z miejsca i zaczęła chodzić w tę i z powrotem po pokoju. Miała wyrzuty sumienia. Jeśli Usagi nie wróci, nie będzie mogła tego sobie wybaczyć. Nigdy nie chciały dla niej źle. Jednak prawdą było też, że nigdy nie pomyślały, czego ona sama by chciała. To z ich winy leżała teraz bez życia u boku tego, którego kochała, a jej dusza walczyła gdzieś żeby go ocalić. A jeśli coś jej się stanie? Jak wytłumaczą to jej rodzinie? – Co z nimi?

Odpowiedziała jej Rei, która siedziała akurat przy nich

–  Z nią dobrze, ale jego serce bije z coraz większym wysiłkiem.

Na twarzach pozostałych malował się strach – co będzie jeśli Usagi się nie powiedzie? Jak będą mogły spojrzeć jej w oczy, wiedząc, że z ich winy zginął mężczyzna, którego kochała? Czy kiedykolwiek im to wybaczy? Chwilę później ich rozmyślania przerwał krzyk Rei

– Nie, tylko nie to!
– Co się dzieje? – Zawołały chórem
– Jego serce… przestało bić. – w ich oczach malowało się przerażenie.

***

– Nie, nie zgadzam się! – protestowała Usagi stając przed Seiyą, żeby zasłonić chłopaka – nie możesz go zabrać! Nie pozwolę mu odejść! Znajdę sposób żeby go uwolnić! –krzyczała. Z cienia wyłonił się Retsu, szedł powoli w ich kierunku
– Nie poddam się – powiedział chłopak stając przy niej, biorąc ją za rękę – Nie chcę rezygnować z życia u jej boku. Nie chcę odchodzić. Nie wiem jak, ale uwolnię się z tych kajdan!
– Wasz opór jest bezcelowy. Księżniczko dobrze wiesz, że nie możesz go uratować. Nikt tego nie zrobi. Z resztą nie macie już na to czasu, już za późno. Skoro nie chcesz iść po dobroci zmuszę cię o tego – powiedział unosząc w górę dłoń, w skale kilka metrów za nimi rozwarła się jasna brama, z której wystrzeliły długie, ciemne ręce chwytając kostki chłopaka. Poczuł szarpnięcie i wylądował na ziemi a kilka par rąk ciągnęło go w stronę światła. Próbował się wyrwać, chwycić czegoś, ale na próżno. Usagi rzuciła się za nim próbując go ratować. Chwyciła go za ręce. Chciała go zatrzymać, jednak nie miała szans, była zbyt słaba, chociaż czuła silne wsparcie z zewnątrz. Niestety to nie wystarczyło.
– Króliczku proszę puść mnie, inaczej oboje zginiemy!
– Nie ma mowy! Nie chcę żyć bez ciebie! To nie było by życie! Wolę zginąć z tobą niż żyć sama! – krzyczała przez łzy
– Nie pozwolę ci na to! Twój czas się jeszcze nie skończył, musisz żyć! Wybacz mi, wkrótce wszystko zrozumiesz! Przepraszam króliczku… – powiedział smutno i puścił jej dłonie. Zaraz potem zniknął, a przejście zostało zamknięte

Usagi załamała się

– Nie! Dlaczego? Dlaczego to zrobiłeś Seiya? Dlaczego mnie zostawiłeś? Nie chcę żyć bez ciebie! – klęczała na ziemi, płakała i krzyczała. Nie mogła się pogodzić z tym, co się stało. Seiya odszedł na zawsze. Nie potrafiła mu pomóc. Poddał się, chociaż obiecał, że tego nie zrobi.
– Mówiłem ci przecież, że nie możesz go uratować.

Obróciła się w stronę Retsu, jej oczy ciskały błyskawice. Nienawidziła go za to, co zrobił. Nienawidziła go, bo odebrał jej tego, którego kochała. Wstała, popatrzyła na niego, z całej jej postawy bił ogromny gniew.

– Otwórz bramę! Nie zrezygnuję! Uratuję go albo sama zginę – krzyknęła do niego ostro
– Nic z tego księżniczko. Tą bramę można otworzyć tylko, kiedy dla jakiejś duszy nadchodzi czas przejścia. W żadnym innym wypadku nie można tego zrobić. Lepiej się z tym pogódź i wróć już do swojego ciała
– Nie! Nie pogodzę się z tym! Nigdy! – jej spojrzenie i głos były przepełnione bólem.
– Nawet gdybym otworzył bramę to nic nie mogłabyś zrobić. Stamtąd nie ma powrotu. Daj sobie spokój i zrezygnuj. To była jego decyzja.
– Nic nie rozumiesz. Jeśli naprawdę się kogoś kocha to nie zrezygnuje się z niego nigdy. Słyszysz mnie?! Nigdy! Choćby nie wiem gdzie był. Jeśli kogoś kochasz to o niego walczysz. O niego, o jego szczęście, o to żeby cieszył się każdym dniem, każdą chwilą. I nie poddajesz się – wiesz, że nie możesz się poddać, bo ta osoba jest wszystkim, co masz na tym świecie, co Cię tu trzyma. Jest sensem twojego życia! Tak to była jego decyzja, ale wiem, że nie podjął jej bez powodu. Dlatego się nie poddam! –Usagi stała przed nim z zamkniętymi oczami i rękami skrzyżowanymi na piersi. Wciąż czuła moc przyjaciółek, ich wsparcie. Czuła też coś jeszcze. Czuła ciepło w swoim sercu. Ogromną moc płynącą z wnętrza, która tylko czekała żeby ją uwolnić. Już wiedziała co musi zrobić
– Nie podasz się? I co z tego, nic już nie możesz zrobić! – odparł szyderczo Retsu
– Jeszcze zobaczymy – powiedziała cicho otwierając oczy. Spojrzała na niego. W jej oczach zobaczył ogromną siłę i odwagę. Zrozumiał, że ta dziewczyna nie cofnie się przed niczym, żeby odzyskać tego, którego kocha. Odsunęła ręce od piersi odsłaniając kryształ kształcie kwiatu lotosu lśniący niezwykłym blaskiem. Uniosła ręce w górę i odchyliła głowę w tył ponownie zamykając oczy. Jej ciało otoczyło jasne ciepłe światło, rozświetlając całą dolinę i oślepiając boga śmierci, który szybko odwrócił się zasłaniając się swoimi skrzydłami, nie mógł znieść tego blasku. Gdy światło zbladło spojrzał na nią ponownie. Stała nadal w tej samej pozycji, lecz teraz miała na sobie śnieżnobiałą, prostą tunikę a na plecach ogromne skrzydła. Gwałtownie odwróciła się do skalnej ściany. Wyprostowała się, ponowie otworzyła oczy i skierowała dłonie, w których spoczywał kryształ w miejsce, gdzie chwilę wcześniej znajdowała się brama, uwalniając silny promień energii.
– Co ty próbujesz osiągnąć? Czyżbyś chciała sama otworzyć przejście? Myślisz, że twoja moc wystarczy? Oszalałaś, nigdy ci się to nie uda! Tylko ja mam odpowiednią do tego moc. Twoje wysiłki są bezużyteczne!

Nie słuchała go. Całą uwagę skupiała na skale. Myślała tylko o jednym, musi otworzyć to przejście. Nagle stało się coś niespodziewanego. W skale pojawiła się szczelina, z której sączyło się światło. Retsu zawisł w powietrzu oniemiały. To przecież niemożliwe. Nikt poza nim nie potrafi otworzyć przejścia. Obudził się w nim gniew. Tej dziewczynie nie może się to udać. Nie dopuści do tego. Próbował do niej podlecieć, powstrzymać ją, jednak nie był w stanie jej dosięgnąć. Coś broniło dostępu do niej, czuł jakiś dziwny opór, którego nie był w stanie przełamać. W końcu coś odrzuciło go od niej daleko w tył. W Usagi na widok szczeliny zapłonęła nadzieja. A więc jednak Retsu się pomylił, udało jej się otworzyć przejście!. Poczuła napływ nowej siły i uderzyła w skałę jeszcze większą mocą. Po chwili brama była otwarta na oścież.

– Brawo, jednak postawiłaś na swoim. Otworzyłaś bramę, tylko, co z tego? Stamtąd nie można już wyjść! – powiedział zimno wracając na wcześniejsze miejsce.
– Już raz się pomyliłeś twierdząc, że nie uda mi się jej otworzyć. Chcesz mnie dalej prowokować? Nie masz pojęcia jak wielka jest moc miłości!

Tu miała rację, nie wiedział. Jemu podobne uczucia były zupełnie obce. Nie miał pojęcia, czym jest miłość.

– Sądzisz, że potrafisz go stamtąd wydostać? Jesteś śmieszna! Nie łódź się! – nadal z niej szydził
– Wiem, że mogę to zrobić – powiedziała i spojrzała na niego ostro, po czym rozłożyła skrzydła i uniosła się w górę „Znajdę cie Seiya i razem wrócimy do świata żywych” pomyślała i skierowała się ku światłu.
– Głupia dziewczyno, zostaniesz tam na zawsze. Żadna dusza nie opuściła jeszcze wielkiej światłości – powiedział i zaśmiał się przeraźliwie.

5 thoughts on “Spadająca gwiazda – Rozdział 22

  1. Kurde.. troszke nadszarpnęłaś moje serce i przyznam że się wzruszyłam. Nie zdarza mi się to ostatnio często, choć pewnie to dlatego, że kiedyś sama straciłam Ukochanego i w pewnym sensie wiem co można w tych momentach czuć. Ale nie będę już smęcić!:)
    ciesze się, że dodasz jeszcze kilka rozdziałów i czekam na nie z niecierpliwością.
    Pozdrawiam, Melancholijna Lunka.

  2. Oj, niedobra Ty! Z dwóch powodów, po pierwsze miałam nie zaglądać na blogi dopóki nie skończę pracy, ale nie wytrzymałam, gdy dostałam maila o nowym komciu od Ciebie, a po drugie, jak można kończyć w takim momencie, wrrr. No, ale cóż. Pewnie powiesz mi „przyganiał kocił garnkowi” :P
    No to czekam na zakończenie… Ściskam sm-kowo!

  3. Rozdział bardzo emocjonujący i uczuciowy. Podoba mi się taka waleczna Usa. Nie mogę się doczekać co będzie dalej! Czy jej się uda? A tak apropos, planujesz kolejne opowiadanie? pozdrawiam,

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s