Spadająca gwiazda – Rozdział 20

Usagi patrzyła na nią z niedowierzaniem, poczuła wzbierającą w sobie wściekłość. One znowu to zrobiły, znów decydowały za nią. Trzęsła się ze złości zaciskając dłonie w pięści

– Jak mogłyście – szepnęła i uniosła pochyloną do tej pory głowę krzycząc – Jak mogłyście zrobić coś takiego! Czy wy zawsze musicie robić wszystko wedle własnego uznania?! Nie mówcie mi tylko, że zrobiłyście to dla mojego dobra. Myślicie tylko o sobie! Mam przecież prawo decydować o swoim losie! Mam prawo kontaktować się, z kim tylko chcę, to ode mnie zależy, jaka będzie moja przyszłość. Pomyślałyście może kiedyś, że męczy mnie spoczywająca na mnie odpowiedzialność, że wcale nie mam ochoty władać całym światem? Zawsze chciałam być zwykłą dziewczyną, żyć normalnie, móc o sobie decydować. Ale wy mi odbieracie tę możliwość, waszym zdaniem jest dla mnie tylko jedna droga. Przez was moje szczęście jest zagrożone. To przez was Seiya jest w takim stanie, z waszej winy grozi mu śmierć. Jeśli go stracę, nie wybaczę wam tego nigdy!!!
– Zarzucasz nam, że myślimy tylko o sobie, że robimy wszystko wedle własnego widzimisię. Ale to ty podjęłaś samolubną decyzję. Zerwałaś z narzeczonym, zniszczyłaś przyszłość całego świata, poświęciłaś własną córkę tylko, dlatego, że zauroczył cię ten podrzędny grajek – Haruka niemal wypluła ostatnie słowa – My chciałyśmy po prostu żeby przyszłość świata była bezpieczna! Nie jesteś zwykłą dziewczyną i przyjmij o w końcu do wiadomości! Twoje decyzje nie wpływają wyłącznie na twoje życie! Masz obowiązek ochrony tego świata!  I to my jesteśmy samolubne?!
– Tak mam obowiązek chronić ten świat i będę go bronić, ale nie mam obowiązku zostać królową przyszłego świata! Nie zauważyłyście jak wiele rzeczy zmieniło się, jak wiele było sytuacji, które nie miały mieć miejsca? To wszystko nie pozostało bez wpływu na przyszłość. Myślicie, że gdybym została z Mamoru to coś by to zmieniło? Otóż nie, nic nie byłoby tak jak miało być, ponieważ ja go nie kocham. Odkąd skończyły się walki między nami zaczęło się psuć. Kiedy toczyliśmy kolejne bitwy mieliśmy jakiś wspólny cel, coś nas łączyło, ale później okazało się, że między nami tak naprawdę nie ma nic, że w ogóle się nie znamy, a on nawet nie próbował mnie poznać. Ciągle traktował mnie jak dziecko, a nie narzeczoną. Zawsze był zajęty, nigdy nie miał dla mnie czasu. Ważniejsza była dla niego praca, nauka, teraz wiem, że to nie wszystko, że była jeszcze ta jego kochanka. Tak wiem już o jego romansie, nie bądźcie takie zdziwione. Już dawno zrozumiałam, że między nami nie ma żadnej przyszłości, a na pewno nie taka, jaką widzieliśmy. Wiedziałam już, że kocham Seiyę i to się nie zmieni. Z pewnością nie byłabym nigdy szczęśliwa z Mamoru. Nie mogłam zostać z nim tylko przez wzgląd na Chibiusę, bo biorąc pod uwagę nasze wzajemne stosunki ona z pewnością nie przyszła by na świat, a ja nie zniosłabym całego życia u jego boku. Już dawno chciałam zerwać. Powrót Seiyi tylko to przyspieszył. –popatrzyła na nie z goryczą – Jak widzicie wasz sprytny plan nie wypalił. Nie udało wam się powstrzymać zmian.
– Króliczku – Seiya objął ją delikatnie, a ona wtuliła się w niego ukrywając spływające po twarzy łzy. Miała żal do swoich towarzyszek. Po chwili odezwała się ponownie, nie odwracając się do nich
– Zawsze grałyście według własnych zasad i powiedzcie, co z tego wychodziło? Jak wiele razy wasze działanie przynosiły zamierzone skutki? Izolowałyście się, uważałyście, że jesteśmy od was słabsze, sądziłyście, że wszystko wiecie najlepiej. Jak często miałyście rację? Jeszcze nie zrozumiałyście, że dążenie do celu po trupach nigdy nie jest dobre, że zawsze ktoś wtedy cierpi?

Nie odezwały się więcej. Jej słowa zmusiły je do zastanowienia się nad sobą. To fakt nigdy nie ufały w pełni pozostałym wojowniczkom, uważały, że są zbyt słabe i dziecinne, nie tak jak one. Jednak ich własne działania rzadko przynosiły taki efekt, jaki chciały osiągnąć. Zawsze sądziły, że ofiary są potrzebne, że bez tego nie osiągną swojego celu. Tymczasem to zawsze ona ostatecznie rozwiązywała wszystkie największe problemy, nie poświęcając przy tym nikogo.

– Teraz już wiemy, o jakie zaklęcie chodziło w twoim śnie i wiemy czyja to sprawka – odezwała się Rei patrząc ze złością na trzy czarodziejki – nie mogę uwierzyć, że posunęłyście się do czegoś takiego, zwłaszcza ty Setsuno. Przecież jesteś strażniczką czasu. Jak mogłaś dopuścić do tej sytuacji? Chyba sama najlepiej wiesz, że przyszłości nie da się kontrolować. Czasem zdarza się coś, czego nie da się przewidzieć, a co może mieć znaczący wpływ na nasze życie. Nad tym nie da się zapanować.
– Masz rację nie powinnam była do tego dopuścić. Wiemy, że zrobiłyśmy źle. Przykro mi, że cię skrzywdziłyśmy Usagi, nie chciałyśmy tego. Naprawdę miałyśmy dobre intencje. Gdybyśmy tylko mogły cofnęłybyśmy to wszystko.
– Skoro tak, skoro jest wam przykro to powiedzcie jak zdjąć to zaklęcie? Jak to wszystko zatrzymać i naprawić to, co zrobiłyście?

Nie zdążyły odpowiedzieć. Nagle chłopak z krzykiem chwycił się za głowę. Ból był wręcz nie do zniesienia

– Seiya, co się dzieje? – zawołała Usagi
– Nie wytrzymam tego bólu – powiedział słabym głosem padając na kolana. Tym razem było inaczej niż poprzednio przy omdleniach, wcześniej nie czuł takiego rozrywającego bólu.  – Przepraszam cię Króliczku… – szepnął i stracił przytomność
– To trzecia część zaklęcia, nie myślałam, że to będzie działać, aż tak szybko. Teraz już nie możemy nic zrobić – powiedziała Haruka
– Co ty mówisz?
– Zaklęcie wzmacniające barierę, a dokładnie dwie pierwsze jego części osłabiło go do granic wytrzymałości i odebrały moc. Trzecia część wywołała śpiączkę, tak jak mówiła wcześniej Michiru. Jego ciało wciąż żyje, serce nadal pracuje, ale jego dusza znajduje się w przedsionku krainy umarłych, gdzie czeka na dopełnienie swojego losu. Nie ma już dla niego nadziei. Seiya umrze za kilka godzin.– wyjaśniła Setsuna patrząc na nią ze smutkiem
– Nie możliwe, to nie prawda. Skąd to wiecie? Czy naprawdę nic nie da się zrobić? – krzyczała dziewczyna, z jej oczu nie przestawały płynąć łzy
– Przecież to my ułożyłyśmy i rzuciłyśmy zaklęcie. Miało ono zostać zdjęte dopiero w przyszłości, gdy będzie już istnieć kryształowe Tokio, a ty będziesz już królową i posiądziesz odpowiednią moc. Twój kryształ jeszcze nie ma tej mocy i nie zdąży jej rozwinąć. Nie wiem czy po ostatnich wydarzeniach będzie w stanie kiedykolwiek rozwinąć odpowiednią moc. Przykro mi…

Dziewczyna załamała się, upadła na kolana przy ciele ukochanego. Chwyciła jego dłoń i przycisnęła do swojego serca

– Nie możesz mi tego zrobić Seiya, nie wolno ci! Nie opuszczaj mnie! Nie przeżyję bez ciebie! Obiecałeś mi, że będziesz walczył o naszą miłość. Nie poddawaj się proszę. Nie wolno ci się poddać! Słyszysz! Nie pozwolę ci się poddać!

Dziewczyny patrzyły na jej rozpacz, a żal ściskał im serca. Jej szczęście dopiero się rozpoczynało, a przez nie, przez ich głupi upór miała to teraz stracić.  Nagle z Usagi zaczęło dziać się coś dziwnego. Po jej ostatnich słowach całą postać dziewczyny zaczęło otaczać jasne światło, podobnego tego, które wcześniej widziała Rei. Było jednak o wiele jaśniejsze i cieplejsze, musiały odwrócić twarze, bo ich oczy nie były w stanie patrzeć na nią. I równie niespodziewanie jak się pojawiło, światło zniknęło. Ponownie spojrzały w ich kierunku. Seiya był coraz bardziej blady, a Usagi leżała na podłodze, nadal trzymała go za rękę, wyglądała jakby spała z głową na jego piersi. Nie miały pojęcia, co się stało. Podeszły żeby sprawdzić, co z nią. Była nieprzytomna. Nie reagowała na nic.

– Nie mogę jej obudzić – powiedziała Rei – nie wiem, co jej jest?
– Nie jesteście w stanie jej obudzić. Jej dusza opuściła ciało, żeby ratować Seiyę – usłyszały za sobą dziecięcy głos i obróciły się w stronę wejścia
– Hotaru! Skąd się tu wzięłaś? – zapytała Michiru
– Wróciłam z przyszłości najszybciej jak było możliwe, jednak widzę, że chyba się spóźniłam. Mam nadzieję, że Usagi sobie poradzi
– O czym ty mówisz? Co się z nią stało? Co to znaczy, że jej dusza opuściła ciało?
– Jej ból i rozpacz uwolniły niewielką część jej ukrytej mocy, która pomogła jej duszy wydostać się z ciała. Wprowadziła się w stan podobny do tego, w jakim znajduje się Seiya. Z tą różnicą, że jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, chyba, że dusza Usagi przejdzie przez bramę do świata umarłych.  Jej duch powędrował do krainy boga śmierci, tylko tam ma jakąkolwiek szansę żeby go ocalić. Jego dusza szykuje się do przejścia, a jego opór jest coraz słabszy. Tylko ona może go zatrzymać, ale w tym celu musi uwolnić pełną moc srebrnego kryształu i udowodnić siłę swojej miłości.
– Ale przecież ona nie będzie w stanie tego zrobić! Kryształ jest jeszcze za słabo rozwinięty. Tę moc miała w sobie rozwinąć dopiero w trzydziestym wieku? – powiedziała Haruka.
– Nie doceniacie jej. Zapomniałyście, co jest jej największą mocą? – Powiedziała cicho dziewczynka
– Miłość… – szepnęła po chwili Rei
– Teraz okaże się jak wielka i silna jest jej miłość do Seiyi. Tylko prawdziwa, czysta, szczera i wzajemna miłość może jej pomóc w uwolnieniu mocy i ocaleniu jego duszy i życia. Musimy wierzyć, że się jej uda

8 thoughts on “Spadająca gwiazda – Rozdział 20

  1. warto było czekać na ten rozdział jest cudowny a dziewczyny jak zwykle zapomniały o tym że największą mocą Usy jest jej miłość czekam więc z bardzo dużą nie cierpliwością na ciąg dalszy i pozdrawiam

  2. Jak to mam w zwyczaju zacznę od końca.
    To mi zaczyna niebezpiecznie wyglądać na koniec opowiadania.. A tego nie chce! Dobrze mi się wydaje?! Mam nadzieję, że jeszcze troche pociągniesz ten wątek!:)
    Poza tym rozdział bardzo mi się podoba! Podrzędny grajek oczywiście mnie rozwalił:P Uwielbiam takie teksty od Haruki^^
    Mam nadzieję, że już jutro będzie kolejny rozdział!!:)

  3. wspaniały rozdział, porywający i sprawiający, że chce się więcej. musiałam nadrobić trochę zaległości ale już jestem!:) czekam oczywiście na kolejną część, która pewnie przesądzi losie naszej pary. tylko proszę, proszę, nie kończ już… no chyba, że masz dla nas coś nowego:)

  4. Hm, miałam podobny motyw w JZW, ale tam to Diamand opuścił ciało, aby odszukać Serenity :) Cieszę się, że opowiadanie dobiega końca, bo jestem jak Wiesz niecierpliwa i umieram z ciekawości, jak to się skończy :)
    Ściskam! Dulcia

    • Prawde mówiąc nie przeczytałam żadnego opowiadania z DK więc to czysty zbieg okoliczności z tym motywem. Postaram się wstawić kolejny rozdział jak najszybciej, Pozdrawiam

      • Jeśli chodzi o JZW to nic nie straciłaś :x Nawet jeszcze go nie dokończyłam. Ale szkoda, że nie czytałaś nic, bo na DK jest akurat moje ulubione opowiadanie „Bez Ciebie nawet Księżyc nie świeci tak samo…” Co do zbiegów okoliczności, witaj w klubie pokrewnych dusz ;)
        Ściskam i wciąż czekam na c.d.

        • Postaram się szybko nadrobić te zaległości w czytaniu opowiadań z DK. Z pewnością są świetne, tak jak pozostałe. A jeśli chodzi o dalszy ciąg to możliwe że jeszcze dziś będzie kolejny rozdział. Pozdrawiam gorąco

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s