Spadająca gwiazda – Rozdział 17

– Witaj Rei – Usagi otrząsnęła się w końcu z szoku i uśmiechnęła się – faktycznie dawno się nie widziałyśmy. Wejdź proszę. Co cię sprowadza?
– Muszę z tobą pilnie porozmawiać – odpowiedziała poważnie brunetka
– Dobrze. W takim razie chodźmy do salonu. Porozmawiamy spokojnie

Dziewczęta usiadły na szerokiej sofie. Rei wydawała się lekko spięta

– O czym chciałaś ze mną pomówić? – spytała blondynka po chwili, przerywając ciszę
– Przyszłam tu, bo martwię się o ciebie. Już od jakiegoś czasu wyczuwałam, że zbliżają się zmiany, które wpłyną w znaczny sposób na naszą przyszłość. Wczoraj miałam niezbyt przyjemną wizytę. Odwiedziła mnie Haruka. Była wściekła. Twierdziła, że my strażniczki nie wypełniamy swoich obowiązków, że jesteśmy zapatrzone w siebie. Kiedy powiedziałam jej, że wiem, iż wkrótce nastąpią zmiany wściekła się jeszcze bardziej, zwłaszcza, gdy usłyszała, że nie mam zamiaru nic robić w tym względzie, bo i tak nie mamy wpływu na to, co się stanie. Jednak to nie, dlatego przyszłam. Wczoraj zobaczyłam coś niepokojącego w święty ogniu. – przerwała na chwilę to, co chciała jej powiedzieć nie było w cale łatwe. Po chwili podjęła ponownie temat – Usagi, twój dom otacza aura bliskiej śmierci. Będąc tutaj czuję ją jeszcze wyraźniej. Nie wiem jednak, na kogo czyha śmierć. Dlatego tu jestem. Musiałam sprawdzić, co się dzieje.

Gdy Rei opowiedziała o wizycie Haruki, Usagi lekko się skrzywiła, przypuszczała, że ona i pozostałe outersenshi zechcą się mieszać po raz kolejny do jej życia. Nie znosiła tego, w końcu to ona jest księżniczką, nikt nie będzie jej mówił, co ma robić. Jednak, kiedy przyjaciółka wspomniała o aurze śmierci blondynka zbladła lekko, a w jej oczach pojawił się smutek i strach. Domyśliła się tego, o czym nie wiedziała Rei. Wiedziała, na kogo czyha śmierć. „Seiya” pomyślała „Co ja mam zrobić? Jak go ocalić?”

Kapłanka od razu zauważyła zmianę w zachowaniu przyjaciółki

– Usagi, powiedz mi, co się dzieje? Wiesz, że możesz mi zaufać. Jeżeli będę mogła ci jakoś pomóc zrobię to.

Blondynka postanowiła jej zaufać, w końcu od tak dawna się przyjaźniły. Chociaż ostatnio ich kontakty się nieco rozluźniły, to jednak zawsze mogły na sobie nawzajem polegać.

– Masz rację Rei. Nadchodzą zmiany i nic nie możemy na nie poradzić, a już na pewno ja nie będę z tym walczyć. – Opowiedziała jej wszystko od samego początku. Opowiadała o tym jak między nią a Mamoru przestało się układać, o swoich przemyśleniach i wątpliwościach, które od dawna ją dręczyły. Powiedziała jej, że nie kocha Mamoru, co uświadomiła sobie jakiś czas temu, że jej serce należy do innego i nie może dłużej ciągnąć tego bezsensownego związku. Jednak jeszcze nie powiedziała jej o powrocie Seiyi. Rei słuchała tego w milczeniu. Wreszcie kawałki układanki zaczynały do siebie pasować tworząc logiczną całość. Zaczynała rozumieć swoje wizje. Jednak wciąż brakowało kilku elementów.

– Zerwałam z nim wczoraj wieczorem. Nie chciałam dłużej żyć w kłamstwie – przyjaciółka popatrzyła na nią z niedowierzaniem. Czyżby jednak Usagi wiedziała? – Nie chciałam go oszukiwać, co do swoich uczuć i naszej wspólnej przyszłości.

Rei miała właśnie spytać ją o tego „innego”, o którym wspomniała chwilę wcześniej i o Chibiusę, gdy nagle z kuchni doleciał je dźwięk tłuczonych talerzy a zaraz potem pełne przerażenia wołanie pani Tsukino.

– Usagi, szybko!!!

Dziewczyna zerwała się jak oparzona, nie tłumacząc niczego przyjaciółce i pobiegła do kuchni. Podłogę zaścielały resztki potłuczonego talerza. Jej matka stała na środku kuchni podtrzymując bladego jak ściana Seiyę i próbując ratować go przed upadkiem.

– Co się stało? – zapytała podbiegając do nich i przytrzymując nieprzytomnego chłopaka z drugiej strony, żeby odciążyć matkę.
– Nie wiem, rozmawialiśmy. Seiya pomagał mi sprzątnąć po śniadaniu. Kiedy nagle usłyszałam dźwięk tłuczonych naczyń. Nagle zbladł i chwycił się za głowę, a w następnej chwili stracił przytomność. Ledwie zdążyłam go złapać. – opowiadała Ikuko, była roztrzęsiona. Sama była nie mniej blada niż podtrzymywany przez nie chłopak.

Zajęte rozmową nie zauważyły Rei, która przyszła za Usagi, żeby sprawdzić, co się stało i spytać czy może jakoś pomóc. Weszła do kuchni i stanęła jak wryta. Nie mogła uwierzyć w to, co widziała

– To przecież jest…- szepnęła, powoli otrząsając się z szoku – To przecież Seiya!
– Rei później ci wszystko wytłumaczę, ale teraz proszę pomóż nam. Musimy go przenieść do salonu, na górę nie damy rady go wnieść.

Brunetka natychmiast się otrząsnęła i podeszła do nich. We trójkę udało im się przenieść nieprzytomnego chłopaka i ułożyć na łóżku.

– Mamo może pójdziesz się położyć, nie wyglądasz najlepiej, a nie chciałabym żebyś ty również zemdlała. Razem z Rei damy sobie radę.
– Nic mi nie jest kochanie, poza tym muszę wyjść. Obiecałam twojemu tacie, że wyjdę po nich na stację. Później musimy jeszcze coś załatwić, więc chwile nas nie będzie. Muszę tylko sprzątnąć ten bałagan w kuchni i wychodzę.
– Chętnie pani pomogę – powiedziała Rei i razem wyszły do kuchni

Gdy wróciła Usagi siedział przy chłopaku, trzymając jego głowę na kolanach. Z czułością dotykała jego twarzy. Z jej oczu biła ogromna miłość i troska. Dostrzegła też coś jeszcze. Przetarła oczy żeby się upewnić, że to nie przywidzenie. Cała postać blondynki otoczona była jasnym światłem. Jej aura jaśniała tak silnym blaskiem, że wprost trudno było w to uwierzyć. Pierwszy raz w życiu widziała coś takiego. Wyczuwała od niej ogromną moc. Podeszła do nich i usiadła na pobliskim fotelu.

– Usagi, możesz mi wytłumaczyć, co tu się stało?

Blondynka przytaknęła lekko.

– Seiya wrócił przedwczoraj w nocy, spotkaliśmy się zupełnie przypadkiem. Uratował mnie, po raz kolejny. Ale od powrotu jest z nim coś nie tak. Jest dziwnie osłabiony, chociaż nie jest tak cały czas. To już trzeci raz. Już trzeci raz stracił przytomność.
– To dla niego zerwałaś zaręczyny prawda? To jego kochasz.
– Tak, chociaż zerwałabym nawet gdyby nie wrócił. Nie chciałam oszukiwać Mamoru, z naszego związku i tak nic by nie wyszło.

„Byłaś dla niego za dobra” – pomyślała Rei – „Nie chciałaś go oszukiwać, chociaż on zdradzał cię od dawna za twoimi plecami, ale teraz to już bez znaczenia”. Spojrzała w twarz przyjaciółki. Dostrzegła w niej ból i zmartwienie

– Usagi, ty wiesz, że to chodzi o niego, że to na niego czai się śmierć.
– Tak, wiem, że zagraża mu ogromne niebezpieczeństwo i tylko ja mogę mu pomóc, ale nie wiem jak – spojrzała na twarz ukochanego, z jej oczu spływały łzy. Była bezradna, nie wiedziała, co robić. Opowiedziała przyjaciółce o swoim śnie. Liczyła, że może ona pomoże jej znaleźć jakieś rozwiązanie.

Chłopak poruszył się lekko, zaczął powoli odzyskiwać przytomność. Pierwsze, co zobaczył, gdy otworzył oczy to zapłakana twarz ukochanej. Na ten widok serce ścisnęło mu się z żalu. Nie chciał przysparzać jej cierpienia i zmartwień.

– Króliczku… – szepnął cicho, z miłością – nie martw się już, proszę. Obiecuję ci, że znajdziemy rozwiązanie.

3 thoughts on “Spadająca gwiazda – Rozdział 17

  1. jak zwykle kolejny świetny rozdział już myślałam że to Haruka ale dobrze że to przyszła Rei i mam nadzieję że uda się uratowaćSeyję czekam więc z nie cierpliwością na kolejny rozdział i pozdrawiam

  2. Byłam święcie przekonana, że gościem będzie Setsuna, a tu proszę:) Poza tym ostatnia scena mnie wzruszyła.. choć dziś wzruszyłoby mnie nawet zabicie muchy, bo mam okropny dzień.. Jednak miło przeczytać na koniec dnia coś przyjemnego:))
    Czekam jak zawsze na więcej:) Buziaki:*

  3. Przeczytałam już w zasadzie wczoraj. Jestem strasznie niecierpliwą osobą więc nie mogę się doczekać, jak ta sytuacja się rozwinie :x Ściskam Dulka

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s