Spadająca gwiazda – Rozdział 11

Kilka godzin wcześniej

Haruka krążyła po mieście na swoim motorze, bez wyraźnego celu. Tylko szybka jazda była teraz w stanie trochę ją uspokoić. Zastanawiała się, co powinna zrobić. Czy wybrać się od razu do księżniczki i porozmawiać z nią, czy może lepiej będzie wypytać najpierw jej strażniczki? Po chwili namysłu stwierdziła, że to drugie wyjście będzie lepsze, może dowie się od nich czegoś istotnego. Jednak było to nie łatwe zadanie. Jak się okazało dwóch z dziewczyn nie było w ogóle w kraju, Makoto okazała się całkiem nieuchwytna. W Haruce znów zaczęła się gotować krew. Co się z tymi dziewczynami dzieje? Jak mogą tak ignorować swoje obowiązki strażniczek?! Przecież powinny być przy księżniczce i pilnować żeby nic nie zagroziło wypełnieniu przeznaczenia! Nic dziwnego, że przyszłość jest zagrożona! Została jej jeszcze Rei. Tak jak się spodziewała zastała ją w świątyni. Dziewczyna nie wydawała się wcale zaskoczona jej widokiem, można by powiedzieć, że wręcz jej oczekiwała.

– Tak myślałam, że nie długo się tu zjawisz – powiedziała nie zwracając większej uwagi na Harukę
– Skoro tak mówisz to chyba wiesz też, dlaczego się tu zjawiłam.
– Oczywiście. Chodzi o Usagi i nachodzące zmiany – powiedziała spokojnie dziewczyna

Jej ton jeszcze bardziej rozzłościł Harukę.

– Jak wobec tego możesz być taka spokojna? Nic cię nie obchodzi, że to wszystko, o co walczyłyśmy może się po prostu rozpaść?! Wszystkie zapomniałyście już o swoich obowiązkach strażniczek?!
– Po pierwsze nie krzycz. My wcale nie zapomniałyśmy o swoich obowiązkach, po prostu każda z nas spełnia swoje marzenia tak jak nas o to prosiła Usagi. Poza tym jak możesz przychodzić tutaj i zarzucać, że nie wypełniamy swoich obowiązków, skoro same zniknęłyście na kilka miesięcy i nie interesowałyście się tym, co się tutaj dzieje! Od jakiegoś czasu miewam wizje, stąd wiem, że nadchodzą zmiany w przyszłości. Jednak w przeciwieństwie do ciebie rozumiem, że nic na to nie poradzimy. Choćbyśmy nie wiem jak walczyły one i tak nastąpią. Przyszłość nie będzie taka jak myślałyśmy, ale to od księżniczki i księcia będzie zależało jak bardzo się zmieni. Od ich decyzji zależy czy będzie to zmiana na dobre czy złe, nie od nas, nie wolno nam wpływać na nich w żaden sposób.
– O czym ty do cholery mówisz?
– Jak widzisz nie jestem tak zajęta sobą jak ci się wydawało. Odkąd pojawiły się wizje zaczęłam uważniej obserwować Usagi i Mamoru.  Możesz wierzyć, że to, co zaobserwowałam wcale mnie nie zachwyciło.
– Co chcesz przez to powiedzieć? Co takiego widziałaś?! – ponaglała Haruka

Rei odetchnęła głęboko, odwróciła się do blondynki i spojrzała jej prosto w oczy

– Mamoru ma romans. Widziałam go kiedyś na mieście z inną, widziałam jak się śmiali, obejmowali i w ogóle byli bardzo czuli wobec siebie. Z Usagi nigdy się tak nie zachowywał. Jestem pewna, że ona o niczym nie wie.
– Co za drań!!! I to po tym wszystkim, co przeszli, po wszystkim, co dla niego zrobiła, tyle razy się dla niego narażała!!! Jeśli go dorwę w swoje ręce… – Haruka trzęsła się z wściekłości i klęła siarczyście, miała ochotę rozszarpać Mamoru. Rei zaczęła żałować, że w ogóle jej o tym powiedziała, widząc jej reakcję wolała nie wspominać już o niczym więcej. I tak za dużo powiedziała.

***

Trzaśnięcie drzwi, oznajmiło o powrocie Haruki.

– Długo cię niebyło – powiedziała Michiru wychodząc z kuchni – widzę, że nadal jesteś w niezbyt dobrym humorze. Powiesz mi gdzie byłaś?
– Musiałam pomyśleć w samotności. Chciałam też porozmawiać z dziewczynami, ale większości z nich nie mogłam spotkać. Zastałam tylko Rei – odpowiedziała Haruka, nadal trzęsła się z wściekłości
– Sądząc po twojej minie, ta rozmowa nie była najprzyjemniejsza – odparła spokojnie
– Ona wie o nadchodzących zmianach. Ale nie ma zamiaru niczego zrobić żeby to powstrzymać. Kiedy wypomniałam jej, że zaniedbują swoje obowiązki na rzecz własnych przyjemności odpowiedziała, że nie jesteśmy lepsze, bo w ciągu ostatnich miesięcy nie interesowałyśmy się za bardzo tym, co się u nich dzieje, a poza tym one robią to, czego chciała Usagi – spełniają swoje marzenia.
– I to cię tak rozzłościło? – dopytywała się Michiru
– Do cholery przecież my zrobiłyśmy, co tylko się dało żeby ochronić przyszłość przed zagrożeniem z zewnątrz. Złamałyśmy zasady żeby mieć pewność, że wszystko się ułoży tak jak powinno, chociaż one o tym nie wiedzą. A tymczasem zagrożenie przychodzi z wewnątrz. Rei powiedziała mi o czymś, co może być powodem całego tego zamieszania – zamilkła na chwilę żeby powstrzymać się od wybuchu – Ten parszywy drań – Mamoru – ma romans. Całkiem otwarcie prowadza się z jakąś panną, za plecami naszej księżniczki.
– Nie możliwe! Jesteś pewna? Przecież to może mieć fatalne skutki. Jeśli ona się dowie o tym, z pewnością się załamie
– Rei mówiła, że widziała ich jakiś czas temu, ale wydaje jej się, że Usagi jeszcze o tym nie wie. Ona sama też jej o tym nie mówiła.
– Haruka, co my z tym zrobimy? Wiem, że nie powinnyśmy się mieszać, ale jeśli tego nie zrobimy to sprawy zajdą za daleko i nie da się już tego odkręcić. Trzeba z nim porozmawiać zanim Usagi się czegoś domyśli, to jedyny sposób. On musi to zakończyć i poprawić relacje z Usagi
– Ja się tym zajmę. Już ja wiem jak przemówić temu kretynowi do rozumu – rzuciła Haruka wybiegając z domu
– Zaczekaj Haruka, muszę ci coś jeszcze powiedzieć – zawołała Michiru, ale na próżno, Haruka już odpalała silnik motocykla, nie było szans żeby ją usłyszała.

***

– Mamo już wróciłam – zawołała od progu Usagi, ściągnęła płaszcz i weszła do kuchni. – Jak czuje się Seiya?
– Dobrze, że już jesteś.  Kiedy byłam u niego ostatnio czuł się dobrze, ale martwił się, że tak długo cię nie ma. Miał zamiar wyjść żeby sprawdzić czy wszystko w porządku. Na szczęście udało mi się go powstrzymać. Lepiej idź już do niego. Ja wychodzę korzystając, że twój ojciec i brat zrobili sobie męski wyjazd. Umówiłam się rano z koleżanką na babski wieczór. Mam nadzieję, że poradzicie sobie sami – powiedziała Ikuko
– Oczywiście mamo, nie musisz się martwić. Możesz spokojnie wyjść poradzimy sobie – odpowiedziała dziewczyna, pożegnała matkę i pobiegła na górę.

Kiedy weszła Seiya krążył po pokoju jak lew po klatce. Gdy ją zobaczył poczuł ogromną ulgę

– Nareszcie jesteś. Zacząłem się martwić, bardzo długo cię nie było. Chciałem wyjść żeby sprawdzić czy wszystko w porządku, ale twoja mama mnie nie wypuściła. Już chciałem się teleportować, ale…- Seiya nie dokończył, bo Usagi podeszła do niego i zamknęła mu usta długim namiętnym pocałunkiem, obejmując go ramionami za szyję. Chłopak natychmiast zapomniał, co chciał jej powiedzieć i pochwycił ją w ramiona odwzajemniając pocałunek.

6 thoughts on “Spadająca gwiazda – Rozdział 11

  1. ak zwykle świetny kolejny rozdział mam nadzieję że masz w planie opisać spotkanie Haruki z Mamoru już to sobie wyobrażam ha ha ha czekam więc na kolejny świetny rozdział

  2. muszę przyznać, że na Twojego bloga weszłam dopiero, kiedy podałaś mi linka w komentarzach, także byłam nieco opóźniona:) ale wczoraj pochłonęłam wszystko. powiem tak – opowiadanie zapowiada się bardzo obiecująco! Fajny pomysł z tym zaklęciem, ciekawa jestem jak to się wszystko dalej potoczy. A co do Haruki – widzę, że Ty chyba też (podobnie jak Brzydulka) za nią nie przepadasz, co? Kurczę, to może ze mną jest coś nie tak,. że uwielbiam tę postać?:P Czekam na więcej…:)

    • Nie mogę powiedzieć że nie lubię Haruki, mam do niej po prostu bardzo luźny stosunek. a jak będzie dalej to się jeszcze okaże bo to opowiadanie wciąż jeszcze nie jest skończone i sama jeszcze nie wiem jakie pomysły przyjdą mi do głowy :) Pozdrawiam

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s