Spadająca gwiazda – Rozdział 10

Było już późne popołudnie. Mamoru właśnie wracał do Tokio swoim sportowym samochodem, kiedy nagle zadzwonił jego telefon. Spojrzał na wyświetlacz, to była Usagi. Zastanowił się, o co może jej chodzić i odebrał

– Witaj Usagi. Co słychać?
– Witaj Mamoru. Czy możemy się dziś spotkać? Chciałabym z tobą o czymś porozmawiać.
– Dobrze możemy się spotkać za dwie godziny. Może wpadniesz do mnie?
– Wolałabym się spotkać w jakimś innym miejscu.
– Jak chcesz. A więc gdzie?

Usagi podała mu adres małej restauracji w pobliżu jej domu, po czym się rozłączyli. Mamoru pomyślał, że to może być dobra okazja do zakończenia ich związku. Uśmiechnął się pod nosem i dodał gazu.

Do spotkania z narzeczonym zostało jej jeszcze dwadzieścia minut. Siedziała razem z Seiyą na poddaszu w dawnym pokoju Chibiusy, który miał być teraz jego pokojem przez kilka najbliższych dni.

– Na pewno chcesz iść sama? –zapytał chłopak
– Tak, dam sobie radę. Ty musisz odpoczywać. Już dwa razy zemdlałeś. Nie chciałabym żeby to się znowu powtórzyło
– Wracaj szybko, trochę się martwię, że sama idziesz z nim rozmawiać.
– Nie bój się. Nie długo wrócę. A wtedy będziemy mogli być już razem i nikt nas już nie rozdzieli – powiedziała z uśmiechem

Kiedy weszła do lokalu Mamoru już siedział przy stoliku z filiżanką kawy. Spostrzegł ją od razu. W pierwszym momencie wydała mu się jakaś inna, niby wyglądała tak jak zawsze, ale było w niej coś dziwnego. Wydawała się poważniejsza, jakby dojrzalsza. Jednak odsunął od siebie te myśli uznając, że z pewnością mu się przywidziało. W końcu go zauważyła, powoli podeszła do stolika i przywitała się z nim, ale zrobiła to inaczej niż zwykle, nie była taka wylewna. Była to jedna z wielu rzeczy, którymi miała go jeszcze zaskoczyć. Gdy usiedli na swoich miejscach zapytał:

– O czym chciałaś ze mną tak pilnie porozmawiać kochanie?

Usagi spojrzała na niego poważnie. Nie zamierzała owijać w bawełnę, chciała szybko rozwiązać tą sprawę.

– O nas. O naszym związku. A konkretnie to chcę go zakończyć – powiedziała szybko, po czym dodała nie pozwalając mu dojść do słowa – Wiele ostatnio myślałam i doszłam do wniosku, że między nami nie ma przyszłości. Nasz związek opiera się jedynie na wspomnieniach z przeszłości i wizji przyszłości. Ale w obecnym życiu tak naprawdę nie łączy nas absolutnie nic. Ty masz swoją pracę i studia, które zajmują cały twój czas, nigdy nie zwracasz uwagi na mnie, moje potrzeby i problemy.  Na takiej postawie nie można zbudować trwałego związku. Fakt może kiedyś było między nami jakieś uczucie a może i nie, przecież nasze poprzednie życie zakończyło się zanim to uczucie zdążyło się rozwinąć. Nie mamy pewności, że mogło przetrwać. Zastanów się, przecież gdyby to było tak niezwykłe uczucie jak myśleliśmy, a niektórzy nadal pewnie tak uważają, to po odrodzeniu się na ziemi powinniśmy poczuć coś niezwykłego już przy pierwszym spotkaniu, a tak nie było. Między nami wcale nie zaiskrzyło, nie wyczuliśmy żadnego napięcia, nasz związek zaczął się dopiero, kiedy odzyskaliśmy wspomnienia z poprzedniego życia. Jednak ja nie jestem już tamtą Serenity a ty nie jesteś Endymionem. Jesteśmy zupełnie innymi ludźmi. To, co było w dalekiej przeszłości nie powinno kierować naszym obecnym życiem.

Mamoru słuchał jej w osłupieniu. Nie mógł uwierzyć w to, co słyszy. Nigdy by nie przypuszczał, że dojdzie do takiej sytuacji. Owszem chciał z nią zerwać, bo uważał ją za zbyt dziecinną i nie dojrzałą do poważnego związku. Tymczasem to ona właśnie zrywała z nim.  To było niewiarygodne. Poza tym wywarła na nim ogromne wrażenie. Dziewczyna siedząca przed nim nie był tą rozkapryszoną i płaczliwą nastolatką, z którą się umawiał, ale silną młodą kobietą, zdecydowaną i pewną siebie, która doskonale wiedziała, czego chce. Nigdy nie widział jej takiej. Zaczął się zastanawiać nad powodem tej zmiany. Dlaczego to nastąpiło tak nagle? Mamoru nie zdawał sobie sprawy, że ta przemiana nastąpiła w niej już dawno temu, po prostu on tego nie dostrzegał, nie poświęcał jej wystarczająco wiele czasu, aby to zauważyć. Musiał jednak przyznać, że taka Usagi o wiele bardziej mu się podoba, poza tym miała w oczach jakiś błysk, którego nigdy przedtem u niej nie dostrzegał. Zaczął mieć wątpliwości czy naprawdę chciałby żeby ten związek się zakończył, może powinien spróbować lepiej ją poznać, bo wygląda na to, że tak naprawdę nie znał swojej narzeczonej. Usagi tymczasem mówiła dalej

– Nie chcę ciągnąć tego związku. To przysporzyłoby nam obojgu tylko cierpienia. Nie chcę tak żyć. Nie mam zamiaru cię oszukiwać, że czuję coś, czego tak naprawdę nie ma.

Do Mamoru nagle dotarło, że jego związek naprawdę się rozpada, a dziewczyna, którą właśnie dostrzegł w swojej narzeczonej już nie będzie należeć do niego, jeżeli czegoś szybko nie zrobi. W tej chwili postanowił, że nie pozwoli jej tak łatwo odejść.

– Usagi byłem idiotą, przepraszam, wiem, że cię nie doceniałem, ale to się zmieni – powiedział chwytając ją za rękę – Dajmy sobie szansę.  Jeszcze możemy wszystko naprawić. Nie możesz mnie tak po prostu zostawić. Przecież widzieliśmy naszą wspólną przyszłość. Mieliśmy być szczęśliwi razem. Mamy mieć córkę, zapomniałaś już o tym? – zupełnie zignorował fakt, że przecież nie tak dawno sam chciał ją zostawić.
– Mamoru proszę cię nie utrudniaj wszystkiego – powiedziała a w jej oczach zaszklił się łzy – Miałam nadzieję, że nie użyjesz tego argumentu. Myślisz, że mogłabym o niej kiedykolwiek zapomnieć? Jednak przemyślałam wszystko bardzo dokładnie. Wiem, że ta przyszłość, którą widzieliśmy nigdy się nie urzeczywistni. Wydarzyło się zbyt wiele rzeczy, których nikt nie przewidział, a które miały wpływ na nasze życie. Nic już nie będzie takie jak dawniej, nic nie będzie takie jak miało być. Właśnie przez wzgląd na Chibiusę to robię.
– O czym ty mówisz?
– Mamoru, zrozum. Ja cię nie kocham i to się już nie zmieni. Moje serce od dawna należy do kogoś innego. Nie poświęcę swojej miłości, żeby zostać z tobą tylko przez wzgląd na dziecko, które przy obecnym obrocie spraw może się nigdy nie narodzić. A nawet gdybym to zrobiła i jakimś cudem nasza córka przyszłaby na świat, nie żyłaby przy rodzicach, którzy się kochają tylko przy rodzicach żywiących do siebie żal i rozczarowanie. Jej dzieciństwo nie byłoby takie szczęśliwe jak powinno. Za bardzo ją kocham żeby skazywać ją na takie życie. Ale ona zawsze będzie w moim sercu nawet, jeśli nigdy nie będzie istnieć.
– Widzę, że nieźle to sobie zaplanowałaś. Takie przemyślenia raczej nie pojawiły się w twojej głowie z dnia na dzień. Z pewnością też ten facet nie pojawił się w twoim życiu niedawno. Przyznaj się od jak dawna mnie z nim zdradzałaś?   Jak długo mnie oszukiwałaś? – uniósł się zapominając o tym, że sam od dawna ją oszukiwał, ale w tej chwili to nie miało dla niego znaczenia.
– Uspokój się Mamoru i nie rób scen. To fakt on pojawił się w moim życiu już dawno temu, a moje rozmyślania na temat naszego związku również trwają od dłuższego czasu. Ale nigdy cię nie zdradziłam, zawsze byłam ci wierna, mimo że cie nie kochałam. Jak możesz w ogóle coś takiego twierdzić? Każdy sądzi po sobie Mamoru, w takim razie mogłabym przypuszczać, że ty nie masz czystego sumienia. Może naprawdę nie byłeś zawsze tak zajęty pracą jak twierdziłeś? Odpowiesz mi na to?
– Co ty insynuujesz? Uważasz, że to ja mam romans? – odpowiedział przymykając oczy. Nie podobało mu się, w jakim kierunku zmierza ich rozmowa
– Niczego nie insynuuje, po prostu się bronie przed twoimi oskarżeniami. Nie obchodzi mnie czy to prawda czy nie. Jeśli masz kogoś to życzę wam szczęścia. Chcę po prostu być wolna i wreszcie zacząć żyć. Chcę być szczęśliwa u boku kogoś, kogo kocham. A jeśli chodzi o przyszłość to z pewnością wszystko jakoś się ułoży

Mamoru zagrał najmocniejszą kartą i przegrał. Do tego ta jej obojętność.  Wreszcie zaczęło do niego docierać, że to koniec. Ona podjęła już decyzje i nikt nie był w stanie tego zmienić. Doskonale zdawała sobie sprawę z konsekwencji swojej decyzji, jednak była na tyle silna, że podjęła to ryzyko. Nie był już tą niepewną dziewczyną. Miłość, którą nosiła w sercu i myśl o ukochanym dodawały jej sił, aby iść do przodu. Może tak faktycznie będzie dla nich lepiej.

– Nie poznaję cię Usako, bardzo się zmieniłaś – powiedział po chwili milczenia – nie zamierzam cię na siłę przekonywać do zmiany decyzji. Skoro chcesz narażać naszą przyszłość to proszę bardzo droga wolna. Ale nie przychodź do mnie z płaczem, kiedy ten koleś złamie ci serce.

Usagi nie mogła uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Przez chwilę bała się, że Mamoru nigdy nie pozwoli jej odejść. Teraz odetchnęła z ulgą.  Podziękowała mu i oddał pierścionek, po czym pożegnała się i wyszła z lokalu. Gdy była już na dworze otuliła się szczelnie płaszczem i spojrzała na zegarek. Czy to możliwe, że ta rozmowa zabrała jej aż tyle czasu? Nie zwlekając pobiegła do domu, nie chciała żeby Seiya się o nią martwił.

3 thoughts on “Spadająca gwiazda – Rozdział 10

  1. wspaniały rozdział rozmowa Usagi z Mamory była świetna .Mamoru faktycznie jest głupcem z koro w cześniej nie zauważył zmiany swojej dziewczyny i jeszcze miał czelność oskarżać ja o zdradę z koro sam ją wciąż zdradzał czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s