Odrobina twojej miłości – Rozdział 7

Przez chwilę żadne z nich się nie odzywało. W pokoju słychać było tylko jej cichy szloch. W pewnym momencie usłyszał szept.

  • Dziękuję, że jesteś przy mnie Seiya. Zawsze się mną opiekujesz. Chyba nigdy nie zdołam ci się odwdzięczyć.
  • Nie myśl o tym króliczku. Dla mnie liczy się tylko to żebyś poczuła się lepiej. Żebyś znów była szczęśliwa. Poza tym ocaliłaś świat i życie milionów ludzi. To my nie zdołamy ci się nigdy odwdzięczyć – dopiero, gdy to powiedział zdał sobie sprawę, jaką gafę popełnił. W myślach przeklął własną głupotę
  • Tak, ocaliłam wszystkich, z wyjątkiem tego, którego kochałam najbardziej – w jej głosie było mnóstwo goryczy – To tak bardzo boli Seiya. Ta świadomość, że już go nie ma, że nigdy go nie zobaczę, nie przytulę, nie usłyszę jego głosu. To wszystko mało być inaczej. Mieliśmy być szczęśliwi, być zawsze razem, stworzyć rodzinę. Teraz to się rozpadło. Moja przyszłość legła w gruzach, rozsypała się jak domek z kart. Straciłam jego i Chibiusę. Moje serce umarło razem z nim. Jak jeszcze kiedyś mogłabym być szczęśliwa? Bez niego? Zostałam sama. Mamoru był moją jedyną miłością. Nikogo już tak nie pokocham. Sama też miałabym ochotę umrzeć – wyrzucała z siebie wszystko, co leżało jej na duszy, wszystko, co nie pozwalało zaznać spokoju.

Poczuł ból rozrywający mu serce. Nawet nie zdawała sobie sprawy jak bardzo ranią go jej słowa. Zobojętniała na wszystko. Miał ochotę krzyczeć, płakać, jednak wiedział, że musi się opanować. Rozumiał, że ona teraz nie jest do końca sobą, przemawiał przez nią ból. Ścisnął mocniej jej ramie. Uniósł delikatnie jej twarz zmuszając by na niego spojrzała. Jego twarz była poważna, lecz w oczach widać było smutek. Wzrok dziewczyny ponownie był pusty i nieobecny

  • Jak możesz tak mówić?! Jak możesz twierdzić, że zostałaś sama?! Zapomniałaś o swojej rodzinie? O przyjaciołach, którym na tobie zależy i dla których jesteś ważna? Zapomniałaś o tych wszystkich ludziach, którzy cię kochają?  Gdyby nic ci nie zostało to mnie by tu teraz nie było. Nie możesz uciekać od życia! Rozumiem, że cierpisz, wiem, że jest ci trudno. Jednak nie pozwolę ci na zrobienie jakiegoś głupstwa. Jesteś dla mnie zbyt ważna.  Każdego w życiu dotykają straszne rzeczy, nie zawsze jest łatwo, ale trzeba iść dalej stawić, temu czoło. Tak już jest. Nikt nie zna tak naprawdę swojej przyszłości. Nawet, jeśli myślisz, że wiesz, co cię czeka to zawsze może zdarzyć się coś, co zburzy nasz poukładany świat. Nic na to nie poradzimy. Obiecałem się tobą zaopiekować. Jeśli będzie trzeba będę cie chronił nawet przed tobą samą! – Jego ton był ostry, ale musiał nią jakoś wstrząsnąć. Chciał żeby dostrzegła coś poza swoim cierpieniem. Wreszcie spojrzała na niego bardziej przytomnie, z jej oczu wciąż płynęły łzy, które delikatnie starł z jej twarzy. Wydawała się nieco zszokowana jego słowami. Miał wrażenie jakby dopiero teraz oprzytomniała. Po chwili dodał nieco łagodniej – Wiem, że on był twoją pierwszą miłością, jednak obiecuję ci, że nie był ostatnią. Nie możesz zamykać swojego serca. Może nie pokochasz nikogo tak jak jego, ale pokochasz inaczej. Masz moje słowo. Nie będziesz sama. Daj sobie szansę i daj szansę tym wszystkim, którzy się o ciebie troszczą i którym zależy na twoim dobru.

Delikatnie dotknął jej policzka. Poczuła ogromną wdzięczność, że jest przy niej, że ją wspiera. W jednej chwili przywarła do niego, kryjąc twarz w koszuli chłopaka, a jego ramiona zamknęły się wokół niej. Nadal płakała. Seiya tulił ją mocno chcąc ukoić jej łzy.

  • Proszę Króliczku, nie płacz już. – szepnął – nie mogę znieść twoich łez

Odsunęła się odrobinę od niego i spojrzała mu w oczy. Dojrzała w nich smutek, ból, czułość i coś jeszcze. Nie wiedziała, co się z nią dzieje. Czuła wewnątrz dziwne ciepło, gdy patrzyła w jego oczy. Gdy trzymał ją w ramionach chciała, żeby ta chwila nigdy nie minęła. Czuła się taka bezpieczna i spokojna.

***

Zatonął w jej spojrzeniu, w jej smutnych, błękitnych oczach. Ich twarze znalazły się niebezpiecznie blisko siebie. Tak łatwo byłoby ją teraz pocałować. Tak wielką miał na to ochotę. Jej lekko drżące usta kusiły go. W ostatniej chwili opamiętał się. Wiedział, że nie może tego zrobić. Ufała mu i nie chciał tego zepsuć. Dopiero, co straciła narzeczonego, to jeszcze za wcześnie. Powinna mieć czas żeby ochłonąć po tej stracie. Odsunął się od dziewczyny.

  • Przepraszam za mój wybuch – szepnął wypuszczając ją z ramion i odwracając się od niej – Pójdę przygotować coś do jedzenia, na pewno umierasz z głodu – wstawał już, gdy poczuł, że chwyta go za rękę
  • Seiya, nie odchodź proszę. Nie chcę zostawać sama.
  • Nie będziesz sama. Będę tuż obok – Uśmiechnął się czule – Jeśli masz ochotę idź się teraz trochę odświeżyć.
  • Czy moja obecność tutaj nie będzie przeszkadzać twoim braciom i księżniczce?
  • Na pewno nie. Jesteśmy tu sami króliczku. Księżniczka wraz z Yatenem i Taikim wrócili dziś na naszą ojczystą planetę. Miałem cię pożegnać od nich. Możesz zostać tak długo jak będziesz tego potrzebowała.
  • To znaczy, że już więcej ich nie zobaczę? Tak mi przykro, że nie zdążyłam ich pożegnać i podziękować za wszystko. Ty nie chciałeś wrócić z nimi? – dodała po chwili
  • Nie mógłbym zostawić cię samej Króliczku. Zostanę na ziemi tak długo, aż poczujesz się lepiej. A teraz pójdę przygotować ci coś smacznego. Przyjdź do kuchni, kiedy będziesz gotowa.

Wyszedł z pokoju. Gdy zamknęły się za nim drzwi oparł się o ścianę i przymknął oczy. Wciąż czuł piekący ból spowodowany jej słowami. Nadal też czuł ciepło jej cudownego ciała.”Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym móc już zawsze tak trzymać cię w ramionach”

5 thoughts on “Odrobina twojej miłości – Rozdział 7

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s