Odrobina twojej miłości – Rozdział 5

Powoli wracała jej świadomość. Poczuła, że leży w wygodnym łóżku, ale nie miała pojęcia jak się tu znalazła. Usiadła, w pierwszej chwili nie wiedziała gdzie jest ani co się właściwie stało. Pewna była tylko jednego – nie jest w swoim domu. Jednak mimo to nie czuła strachu. Rozejrzała się niepewnie po pokoju. Nie był bardzo duży, ale dość przestronny. Urządzony skromnie. Stało tu niewiele sprzętów, w zasadzie oprócz sporego łóżka, w którym teraz leżała była tam jeszcze szafa na ubrania w nowoczesnym stylu kilka półek z książkami i biurko, na którym dostrzegła ramkę ze zdjęciem i jakiś gruby zeszyt. W kącie stała gitara. Pokój miał dwoje drzwi jedne z nich były uchylone i prowadziły do niewielkiej łazienki. Drugie musiały prowadzić do pozostałej części domu. Wstała kierowana ciekawością i podeszła do biurka. Przyjrzała się fotografii. Było to zdjęcie z wyjazdu nad jezioro. Była na nim ona i Seiya. Chłopak trzymał ją na rękach. Przypomniała sobie, że to Yaten zrobił to zdjęcie. Sprzeczali się z Seiyą o coś, w pewnym momencie chłopak poderwał ją do góry, wszedł z nią do wody i po prostu do niej wrzucił, nie zważając na to, że dopiero, co przebrała się i wysuszyła. Ależ była na niego zła. Uśmiechnęła się delikatnie na to wspomnienie i odstawiła ramkę na miejsce.

  • W takim razie to musi być pokój Seiyi. Ale co ja tu robię? – zaczęła się zastanawiać, próbowała sobie przypomnieć.  Nagle wspomnienia zaczęły do niej wracać. Przypomniała sobie, co się stało. Jej oczy wypełniły się łzami, osunęła się na podłogę i płakała – Mamoru nie żyje, już nigdy nie wróci. Straciłam jego i Chibiusę…

***

Seiya nadal siedział w salonie, od wyjścia braci i księżniczki minęła już godzina. Myślał o tym, co się wczoraj stało, wciąż miał przed oczami pusty wzrok Usagi. Nie może pozwolić żeby pogrążyła się w tej rozpaczy. Zrobi wszystko żeby jej pomóc. Ona musi zrozumieć, że są jeszcze w jej życiu osoby, którym na niej zależy i które się o nią martwią. Wiedział, że będzie musiał powściągnąć swoje uczucia do niej. Nie potrzebuje teraz natrętnego adoratora tylko kogoś, kto będzie ją wspierał. W mieszkaniu panował spokój, więc od razu usłyszał płacz dziewczyny. Natychmiast skierował się w stronę sypialni i bez pukania wszedł do środka. Siedziała na podłodze, głowę miała spuszczoną, a ręce oparte przed sobą na podłodze.

  • Odango… – szepnął i podszedł do niej. Kucnął obok i delikatnie dotknął jej ramienia. Dziewczyna spojrzała na niego. W jej zapłakanych oczach dostrzegł ogromną rozpacz
  • Ona ją zabiła Seiya, zabiła ich oboje… – powiedziała tylko i przytuliła się do niego, a on natychmiast ją objął. Wziął ją na ręce i posadził na łóżku, a sam usiadł obok niej
  • O kim ty mówisz Odango? Jaką ją? Nic z tego nie rozumiem – spytał po chwili odsuwając się odrobinę od niej, spoglądając w twarz dziewczyny, jej bliskość sprawiała, że ciężko było mu myśleć
  • O mojej córce – szepnęła dziewczyna. Na twarzy Seiyi malowało się szczere zdziwienie – nigdy ci o tym nie mówiłam. To był jeden z moich sekretów.
  • Opowiesz mi teraz? – szepnął trzymając ją cały czas  za rękę. Usagi skinęła głową, z jej oczu wciąż płynęły łzy. Po chwili zaczęła mówić
  • Zanim zjawiliście się na naszej planecie, przybyła do nas mała dziewczynka. Była bardzo do mnie podobna. Długo nie wiedzieliśmy, kim jest, tylko tyle, że miała na imię Usagi, nazywaliśmy ją Chibiusa. Okazało się, że jest moją przyszłą córką. Moją i Mamoru. Przybyła z przyszłości, w której mieliśmy zostać władcami Kryształowego Tokio. Bardzo ją pokochałam. A teraz wiem, że ona się już nie urodzi! Galaxia zniszczyła gwiezdne ziarno Mamoru, więc on już nie wróci, nigdy! W takim razie jej też już nie będzie! Straciłam dwoje ludzi, których kochałam najbardziej na świecie! Nie mam już nic!

Słuchając jej siedział jak sparaliżowany. Teraz lepiej rozumiał jej zachowanie. Straciła nie tylko ukochanego. Miała też świadomość, że dziecko które poznała i pokochała nigdy się nie narodzi. Nie był w stanie sobie nawet wyobrazić jak wielki ból ją przygniata. Jednak wiedział, że musi coś zrobić żeby poczuła się lepiej, odzyskała chęć do życia. Delikatnie objął ją i przytulił

  • Dziękuję, że mi o tym powiedziałaś. Powinnaś wyrzucić z siebie wszystko, co cię dręczy, co sprawia ci ból. Poczujesz się lepiej. – szepnął przytulając twarz do czubka jej głowy. Po chwili odsunął się odrobinę od niej, spojrzał w jej smutną twarz. Jego ręce wciąż spoczywały na jej ramionach – Nie będę udawał, że wiem jak się czujesz. Ale wiedz, że jestem tu, dla ciebie. Zawsze będę w pobliżu, kiedy będziesz mnie potrzebować. Jeśli będziesz chciała z kimś porozmawiać, wyżalić się lub po prostu będziesz potrzebowała towarzystwa, zawsze możesz do mnie przyjść. Jeśli będziesz chciała się wypłakać na czyimś ramieniu, moje jest do twojej dyspozycji. Zawsze będę przy tobie, możesz na mnie liczyć.

6 thoughts on “Odrobina twojej miłości – Rozdział 5

  1. Droga Uso! To nic, że krótko. Najważniejsze, że Usa się obudziła i Seiya był przy niej. Biedna… Strasznie mi jej żal w tym opku. Ale jestem pewna, że będzie lepiej. Pozdrawiam,

  2. Krótko ale treściwie ;). Usa się obudziła, ma troskliwą opiekę, to teraz będzie już coraz lepiej. Z czasem wszystko się ułoży :). Pozdrawiam, do poniedziałku ;*

  3. dzięki za kolejny interesujący rozdział ja też mam nadzieję że przy pomocy Seyi nasza Usa się podniesie czekam więc na ciąg dalszy i pozdrawiam

  4. Ta ich rozmowa była śliczna i bardzo ważna. Dobrze, że Usagi się na to zdobyła. Czytałam poprzednie rozdziały, to dobrze że Haru się w miarę uspokoiła i nie będzie wtrącać. Pytanie tylko co dalej i co zrobi Usa?

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s