Odrobina twojej miłości – Rozdział 21(+18)

Następnego dnia, późny wieczór

Siedziała w swoim pokoju nad książką i powtarzała materiał do egzaminów, które miały się odbyć za trzy dni, gdy nagle rozdzwonił sie telefon. Nikogo nie było w domu, więc chcąc nie chcąc oderwała się od książki i pobiegła odebrać.

  • Dom rodziny Tsukino, słucham?
  • Cześć Usagi, mówi Minako.
  • Cześć Mina. Jak tam przygotowania do koncertu?
  • No właśnie w tej sprawie dzwonię. Nie wiesz, co się dzieje z Seiyą? Wczoraj nie pojawił się na próbie, dziś też go nie było, nie odbiera telefonu. Chłopaki z zespołu byli u niego, ale nie otwierał.
  • Naprawdę? Niestety nie wiem, co z nim, nie rozmawialiśmy ostatnio – odparła wyraźnie zmartwiona, Seiya nie miał zwyczaju znikać nic nikomu nie mówiąc
  • To dziwne, bo wybierał się do ciebie wczoraj
  • Nie było go u mnie – odparła, teraz już naprawdę poważnie zmartwiona
  • Gdybyś się czegoś dowiedziała to daj mi znać. Wszyscy się martwią, co się z nim dzieje.
  • Dobrze Mina, zawiadomię cie, jeśli czegoś się dowiem.

Odłożyła słuchawkę i pomimo późnej pory, nie zastanawiając się długo wybiegła z domu kierując się wprost do mieszkania muzyka.

***

Nadal siedział w salonie załamany, zrezygnowany i zmęczony po nieprzespanej nocy. Jednak nie był w stanie spać, przez całą noc przelewał na papier swoje cierpienie. Wokół wciąż panował straszliwy bałagan po jego wczorajszym ataku wściekłości. Powoli zaczynał dochodzić do siebie. List Yatena wskazał mu drogę. Najchętniej od razu wyruszyłby w drogę powrotną na rodzinną gwiazdę, dalszy pobyt na ziemi był tylko samoudręczeniem, ale ucieczka też nie była w jego stylu. Chociaż wiedział, że nie może już liczyć na zdobycie miłości ukochanej dziewczyny to miał jeszcze coś do zrobienia. Niechciał mieć tu żadnych niedokończonych spraw. Jest jeszcze przynajmniej jedna osoba, która na niego liczy – Minako. Obiecał jej pomóc, a gdyby teraz zniknął jej szansa, którą sam jej stworzył przepadłaby. Musiał wytrzymać jeszcze te kilka dni, unikając Usagi jak to tylko możliwe. Zaraz po koncercie pożegna się z dziewczynami i odejdzie. Sam. Na zawsze. Bo niby, po co miałby tu wracać? Teraz nie było już potrzeby zabierać Usagi na Kinmok tak jak początkowo planował. Poza tym pewnie nawet nie chciałaby z nim polecieć teraz, kiedy jest z tym całym Motokim. Na samą myśl o tym gościu gotowała się w nim krew. Przed oczami znów stanęła mu ta scena w parku, której był świadkiem, a wyobraźnia podsuwała jeszcze bardziej bolesne obrazy.

  • Na co ja w ogóle liczyłem. Jak mogłem sądzić, że mam u niej jakąś szansę? On przynajmniej jest normalnym facetem, a ja? W połowie chłopak, w połowie dziewczyna. Dodatku pochodzący z odległej planety. Przecież jej wybór był oczywisty – szepnął gorzko

Z rozmyślań wyrwało go głośne pukanie do drzwi. To pewnie znowu ktoś w sprawie koncertu. Postanowił to zignorować tak jak poprzednio. Jutro wróci do prób, na koncercie da z siebie wszystko, a potem już koniec. Dziś musi jeszcze pobyć sam. Jednak osoba po drugiej stronie drzwi nie zamierzała tak łatwo odpuścić.

  • Seiya! Wiem, że tam jesteś! – usłyszał znajomy głos po drugiej stronie drzwi. W pierwszej chwili był przekonany, że się przesłyszał. Po co ona miałaby tu przychodzić? Do niego?
  • Seiya, to ja Usagi. Proszę otwórz. Porozmawiaj ze mną. Muszę wiedzieć, co się z tobą dzieje. Nie myśl, że odpuszczę. Nie ruszę się stąd dopóki ze mną nie porozmawiasz, choćbym miała spędzić całą noc pod tymi drzwiami.

Niczym w transie podszedł do drzwi, przekręcił klucz i otworzył je jednym szybkim ruchem. Wciąż nie wierzył. To rzeczywiście była ona.

  • Usagi-chan… co ty tu robisz? – był wyraźnie zaskoczony jej widokiem. Serce skurczyło jej się z bólu na widok jego zmęczonej twarzy
  • Martwiłam się o ciebie. Minako dzwoniła do mnie i mówiła, że od wczoraj nie zjawiłeś się na próbach i nie dajesz znaku życia. Poza tym mówiła, że miałeś mnie odwiedzić, ale nie zjawiłeś się. Bałam się, że coś ci się stało – na jej twarzy malowała się szczera troska – Wpuścisz mnie do środka czy będziemy rozmawiać w drzwiach?
  • Tak… oczywiście, wejdź – powiedział powoli wciąż w lekkim szoku, cieszyła go jej troska, jednak wiedział, że nic więcej za tym nie stoi. W końcu byli przyjaciółmi to normalne, że się martwiła.

Dziewczyna powoli weszła do środka, stanęła w salonie i obrzuciła wzrokiem panujący tam bałagan, Widocznie coś bardzo go zdenerwowało pomyślała i odwróciła się w jego stronę.

  • Powiedz mi, co się dzieje? Nie próbuj mi wmówić, że wszystko gra. Źle wyglądasz. Widzę, że coś cię martwi.

Stanął w drzwiach salonu opierając się o framugę. Dobrze wiedział, że przed nią nie będzie w stanie niczego ukryć. Ta rozmowa i tak była nieunikniona prędzej czy później może, więc lepiej mieć to już za sobą? Uniósł twarz i utkwił wzrok w jakimś punkcie w głębi mieszkania, nie chciał na nią patrzeć, nie był wstanie. To za bardzo bolało.

  • Masz rację, nie wszystko gra – powiedział cicho. Jego ton wywołał u niej dreszcz, ale nie odezwała się – Wczoraj dostałem list od Yatena. Potrzebują mnie przy odbudowie planety. Po koncercie wracam na Kinmok.
  • Jak to? Dlaczego teraz? Tak szybko? Naprawdę nie możesz tu zostać?
  • Usagi… – szepnął uśmiechając się krzywo i odwracając się w jej stronę, pragnienie spojrzenia na nią było jednak silniejsze od jego woli – Od początku było jasno postanowione, że mam wrócić, kiedy tylko staniesz na nogi. I tak przeciągnąłem moment powrotu o te kilka tygodni – podszedł do niej i delikatnie musnął dłonią jej policzek, z czułością patrząc w jej błękitne oczy. Bał się, ale mimo swoich postanowień nie był w stanie się powstrzymać. Nie cofnęła się
  • Seiya… – szepnęła ze smutkiem w głosie i przywarła mocno do niego obejmując go ramionami pasie, a on po chwili wahania zamknął ją w swoich objęciach. Nawet nie wiedziała jak wiele znaczył dla niego ten gest z jej strony – To nie potrwa długo, prawda? Odbudujecie planetę i wrócisz tu? – szepnęła z twarzą wtuloną w jego tors.  Nie doczekała się jednak odpowiedzi

Uniosła twarz spojrzała w jego oczy wypełnione bólem i miłością. Wtedy zrozumiała

  • Ty już tu nie wrócisz – powiedziała po chwili odsuwając się od niego odrobinę. Chłopak odwrócił tylko wzrok
  • Tak masz rację. Sama odbudowa pewnie nie potrwa długo, kiedy połączymy nasze moce, ale gdy się zakończy muszę wrócić do wypełniania ciążącego na mnie obowiązku ochrony naszej księżniczki. Kiedy odejdę to na bardzo długo, możliwe, że na zawsze. Przepraszam, że tak zniknąłem, nie chciałem cię martwić. Chciałem sobie to jakoś ułożyć, oswoić się z tą myślą. Poza tym nie chcę dłużej stać na drodze do twojego szczęścia
  • O czym ty w ogóle mówisz Seiya?
  • Wiem, że dokonałaś już wyboru, to było z resztą oczywiste, że wybierzesz jego. Widziałem was w parku. Mam nadzieje, że będziesz z nim szczęśliwa. Zasługujesz na to – starał się mówić spokojnie, lecz widziała jak wielki sprawia mu to ból.
  • Seiya, nie wiem, co widziałeś, ale to nie jest tak jak myślisz. To prawda spotkałam się z Motokim, ale tylko po to żeby mu powiedzieć, że między nami nigdy nic nie będzie, bo nic do niego nie czuje. Nie możesz teraz odejść Seiya – zawołała z rozpaczą – Powiedziałeś kiedyś, że zawsze będziesz przy mnie, obiecałeś, że się mną zaopiekujesz. Czy to były tylko puste słowa? Proszę, nie możesz mnie zostawić. Potrzebuję Cię, nie rozumiesz tego? Nie chce żebyś zniknął mojego życia. Chcę żebyś zawsze był przy mnie – z jej oczu spływały pojedyncze łzy

Jej słowa zaskoczyły go, na chwile zaparło mu dech w piersiach, a w sercu zapłonęła nikła iskierka nadziei. Z początku nie wiedział, co powiedzieć. To wszystko zdawało sie takie nierealne.  Wierzchem dłoni czule otarł jej łzy. Uniosła twarz a on zatonął w jej spojrzeniu. W tych smutnych oczach. Czuł jej bliskość wszystkimi swoimi zmysłami. Serce przyspieszyło mu gwałtownie.

  • Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym tu zostać, z tobą, mieć cię zawsze blisko i chronić przed wszystkim – szepnął spontanicznie, zbliżając twarz do jej. Sam nie wiedział, kiedy ich usta się spotkały w krótkim delikatnym pocałunku.

Gdy dotknął jej ust poczuła jak jej przez całe jej ciało przebiegł dreszcz nieopisanej rozkoszy. Choć trwało to ledwie kilka sekund poczuła żar rozlewający się po całym ciele. Chciała żeby to trwało wiecznie, jednak równie nagle jak ją pocałował, przerwał tę chwilę przyjemności i odsunął się nieznacznie nadal trzymając ją w ramionach. Spojrzała na niego zaskoczona. Nagle w głowie znowu usłyszała ten znajomy głos: Na co ty jeszcze czekasz dziewczyno? Pocałuj go wreszcie! Przecież chcesz tego tak samo jak on! Powiedz mu w końcu, co do niego czujesz! Trwało to ledwie kilka sekund. Nie chciała się zastanawiać nad tym, co usłyszała. Postanowiła iść za głosem serca.

Zamierzał coś jeszcze powiedzieć, gdy nagle poczuł jak dziewczyna obejmuje jego szyje wplatając palce w jego włosy i przyciąga go do siebie zachłannie wpijając się w jego usta. Zaskoczyła go bardzo jednak nie zawahał się ani chwili, dając upust swoim pragnieniom. Przycisnął ja do swojego ciała i z jednakową pasją i namiętnością oddawał jej pocałunki.

  • Króliczku… – szepnął odrywając się na chwile od jej ust żeby złapać oddech
  • Mów mi tak jeszcze – szepnęła z uśmiechem oddychając ciężko – Uwielbiam, kiedy nazywasz mnie króliczkiem.

Uśmiechnął się zmysłowo na te słowa i ponownie zatonęli w swoich pocałunkach. Jego dłonie błądziły po jej ciele, rozpalając jej zmysły, wciskając się pod bluzkę dziewczyny. Jęknęła cicho, gdy poczuła jego gorący dotyk na swojej skórze, jego pocałunki na swojej szyi. Jej własne dłonie niecierpliwymi ruchami usiłowały rozpiąć jego koszulę, odrywając, co bardziej oporne guziki, gdy wreszcie poczuła pod palcami jego rozpaloną skórę i twarde mięśnie pogładziła je delikatnie wywołując u niego dreszcz i zsunęła dłonie niżej usiłując rozpiąć pasek jego spodni. Czuła w sobie palącą potrzebę, którą tylko on był w stanie zaspokoić

  • Króliczku… zaczekaj… Co my robimy? – próbował jeszcze zapanować nad sobą, nad sytuacją, chociaż dłonie nie chciały go już słuchać i przyciągając ją do siebie pieściły nieprzerwanie jej ciało. Wiedział, że za chwile nie będzie odwrotu. Nie chciał żeby potem żałowała
  • To, o czym oboje już od dawna marzymy. Nie chce już czekać Seiya, nie chcę już tracić ani jednej chwili – szepnęła zmienionym głosem odsuwając się o krok i wysuwając z jego objęć. Jednym ruchem zdjęła z siebie bluzkę, w ślad za nią poszła krótka spódniczka i stanęła przed nim w samej bieliźnie
  • Dobry boże – jęknął cicho i przełknął ciężko ślinę patrząc na jej prawie nagie ciało
  • Kocham cię Seiya. Chcę być z Tobą. Tylko z Tobą. Już na zawsze.

Po tym wyznaniu puściły w nim wszystkie hamulce. Nie miał zamiaru już dłużej z sobą walczyć. On też nie chciał już tracić ani sekundy, którą mógł spędzić z nią, w jej ramionach. Podszedł do niej pocałował ją długo i namiętnie, przyciskając jednocześnie plecami do ściany. Całkiem zręcznie pomogła mu pozbyć się ubrania, co skwitował nieznacznym uśmiechem, a on szybko ściągnął z niej ostatnie części garderoby.

  • Kocham cię króliczku, kocham – szeptał w kółko pieszcząc delikatnie jej ciało, co doprowadzało ich oboje do coraz większego podniecenia.

Jej oczy pociemniały z tęsknoty i pożądania. W tej chwili należała tylko do niego. We dwoje stanowili odrębny świat. Delikatnie całował jej usta. Przyjmowała jego pocałunki i odpowiadała na nie z przymkniętymi oczami. Przytulił ją do siebie pragnąc by stała się jego częścią. Z rozpaczliwą namiętnością okrywał jej szyję i piersi pocałunkami, nie przestając błądzić dłońmi po całym jej ciele. Czas się dla nich zatrzymał.

W pewnym momencie uniósł ją w górę nadal opierając o ścianę i powoli wszedł nią, ostrożnie, hamując swoje pożądanie żeby nie zadawać jej zbyt wielkiego bólu, choć wiedział, że to i tak nieuniknione. Zagryzła wargi w oczekiwaniu na ból, który jednak nie nastąpił. Jedyne, co czuła to cudowna rozkosz ogarniająca jej ciało i coraz większe pożądanie. Wyszła mu na spotkanie przytulając się mocno do niego, pieszcząc dłońmi jego plecy i szyję. Dotknięcia jej delikatnych palców parzyły go niczym ogień.  Nogami oplotła mocniej jego biodra. Szybko odnaleźli wspólny rytm, pożądanie mieszało się z czułością, całe mieszkanie wypełniały westchnienia, ciche jęki i okrzyki niczym nietłumionej rozkoszy. Złączeni w uścisku wspólnie osiągnęli spełnienie, cudowną wspólnotę ciał i dusz.

11 thoughts on “Odrobina twojej miłości – Rozdział 21(+18)

  1. dzięki za wspaniały rozdział na taki właśnie czekałam i było warto czekam więc teraz na ciąg dalszy i jak zawsze bardzo gorąco pozdrawiam i mam nadzieję że w planie masz kolejne opowiadanie

  2. Gdybym miała opisać jednym słowem: SUUUUUUPER. W końcu Usagi zebrała się w sobie i Seyii powiedziała że go kocha. A zakończenie. No cóż, to w końcu było nie uniknione. Teraz z jeszcze większą niecierpliwością będę wyglądać następnego opowiadania. Pozdrawiam

  3. Wynagrodziłaś.. i to jak:D
    Super, naprawdę świetny rozdział! Pochłonęłam go w mgnieniu oka!
    Mam nadzieję, że kolejny ukaże się równie szybko!
    Całuję, Luna.

  4. Oooo… :D Sporo się wydarzyło przez te dwa rozdziały :) Faaajnie się czytało ^^ Kurczę, co chwilę dawały się we znaki braki w wiedzy o poprzednich częściach, bo zaczęłam od 19-tej… Ech, kiedy ja to nadrobię?! :P
    Muszę przyznać, że rozbawił mnie ten tekst: „on jest normalnym chłopakiem, a ja? Pół-chłopak, pół-dziewczyna” ^^ Na szczęście my (i Usagi!) myślimy inaczej i wszystko potoczyło się w dobrym kierunku :)
    Super, czekam na ciąg dalszy!
    Pozdrowionka

  5. Przeczytalam dzis w caloosci Twojego bloga i powiem tylko jedno: CHCE JESZCZE. Fajnie i dobrze sie go czyta, a historie sa ciekawe. Ta druga jednak bardziej mi przypadla do gustu bo nie ma zdrad i nikt nie cierpi. Tylko wszystko jest naturalnie. Cos przychodzi i cos odchodzi.
    Nie moge doczekac sie nowego rozdzialu.

  6. Jeeejciu, nareszcie! ;D
    Dziękuję za dedykację i TAKI rozdział. ;* Oj Uso, wiesz, co lubię. 8)
    Ten rozdział był mniam, do schrupania. Fajnie to opisałaś. W końcu dali upust swym pragnieniom. ;D
    Ściskam ;*

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s