Odrobina twojej miłości – Rozdział 20

Kilka dni później, mieszkanie Seiyi

  • Mina muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Te teksty są naprawdę niezłe. Naprawdę sama je napisałaś?
  • Oczywiście, że tak. Uważasz, że nadają się na koncert?
  • Jak najbardziej. Jeśli nie byłyby dobre powiedziałbym ci o tym. Przecież nie leży w moim interesie prawienie ci niezasłużonych pochwał. No, może gdybym próbował cię poderwać, ale dobrze wiesz, że tak nie jest.
  • Do tego wystarczyłby twój osobisty urok. Ale wiem, że już dawno oddałeś swoje serce Usagi
  • Cóż mój osobisty urok chyba ostatnio zawodzi.
  • Jak sie układają wasze relacje?
  • Nadal jesteśmy tylko przyjaciółmi i nie wygląda na to żeby ten stan miał się prędko zmienić. Zaczynam się zastanawiać czy kiedykolwiek przekroczymy tę niewidzialną granicę
  • Ale chyba nie zamierzasz tak po prostu zrezygnować, co?
  • No coś ty. Musiałbym chyba oszaleć. Tak długo jak istnieje choćby cień szansy, że kiedyś odwzajemni moje uczucie, nie mam zamiaru się poddać. Poza tym wiem, że nie tylko mi na niej zależy, więc tym bardziej nie mogę tak po prostu odpuścić. Nie oddam jej bez walki, ale wybór i tak należy do niej.

***

W tym samym czasie, centrum Tokio

  • O rany. Czy mama nie mogła zrobić trochę krótszej listy? Albo, chociaż kazać Shingo mi pomóc? Ja męczę się z tymi zakupami a tymczasem on siedzi sobie w domu i gra w gry – mruczała pod nosem Usagi niosąc wypakowane sprawunkami siatki. – Chociaż nie ma tego złego, przynajmniej mam trochę ruchu. Ostatnio siedzę ciągle z nosem w książce, więc z pewnością mi to nie zaszkodzi – zawołała nagle z uśmiechem.

***

Salon gier

Motoki stał oparty kontuar obserwując grających klientów, musiał być przygotowany gdyby ktoś miał jakiś problem. W tej jednak chwili było spokojnie. Korzystając z tego pogrążył się w rozmyślaniach nad rozmową, którą niedawno odbył z przyjaciółkami Usagi.

  • Jeżeli sądzą, że tak łatwo odpuszczę to grubo się mylą. Usagi to wyjątkowa dziewczyna, jakich nie spotyka się często. Poza tym jest teraz wolna i ma prawo sama zdecydować, z kim chce być. I już ja się postaram, żeby wybrała mnie.

Jeszcze raz rozejrzał się po sali. Na szczęście nikt nie potrzebował jego pomocy. Wiedziony jakimś przedziwnym przeczuciem odwrócił się stronę wejścia i dostrzegł przechodzącą obok blondynkę. Postanowił wykorzystać nadarzającą się okazję.

  • Cześć Usagi-chan – zawołał wychodząc z salonu
  • Oh, Motoki! Nie wiedziałam, że dzisiaj pracujesz – zawołała z uśmiechem, odwróciła się cofnęła o kilka kroków stając przed nim
  • Widzę, że wracasz z zakupów
  • Tak, mama poprosiła mnie o pomoc, bo miała dziś sporo na głowie. A co u ciebie?
  • W porządku, chociaż miałem nadzieję, że mnie wkrótce odwiedzisz – nie krył rozczarowania
  • Cóż… ostatnio nie miałam zbyt wiele czasu. Muszę przygotować się do egzaminów. Mam mało czasu i sporo materiału do nadrobienia.
  • Rozumiem. Słuchaj, niedługo kończę pracę. Jeśli zaczekasz chwilę to odprowadzę cię i pomogę z tymi zakupami. Wyglądają na ciężkie – zaproponował mając nadzieję, że w ten sposób uda mu się spędzić z nią nieco więcej czasu i może wzbudzić nieco więcej zainteresowania dla swojej osoby
  • Dziękuję, to bardzo miłe z twojej strony, ale mama prosiła, żebym szybko wróciła, bo to wszystko jest jej bardzo potrzebne. Poza tym mam jeszcze trochę nauki.

Chłopak stał blisko niej oparty ręką o ścianę nie spuszczając z niej wzroku. Widział, że dziewczyna zaczyna mu się wymykać, a następnej takiej szansy może prędko nie być. Postanowił zagrać w otwarte karty.

  • Usagi-chan, wiem, że to może nie jest najlepszy moment, ale muszę ci powiedzieć, że bardzo dużo o tobie ostatnio myślałem – powiedział podchodząc bliżej do niej – Wiem, że Mamoru był moim przyjacielem i że to jeszcze za wcześnie, ale to nie zmienia moich uczuć – patrzyła na niego jakby nie bardzo wiedziała, o co mu chodzi albo nie chciała wiedzieć. Podszedł jeszcze bliżej patrząc jej głęboko w oczy – bardzo mi się podobasz Usagi. Chciałbym żebyśmy poznali się bliżej
  • Motoki… ja…
  • Może wyjdziemy gdzieś wieczorem, porozmawiamy spokojnie?- ciągnął nie zwracając uwagi na jej zdziwione, nieco spłoszone spojrzenie
  • Motoki… zaskoczyłeś mnie, nie spodziewałam się tego. Ja… muszę to przemyśleć – powiedziała szybko i odsunęła się nieznacznie
  • Dobrze, zadzwonię do ciebie niedługo – szepnął jeszcze niezrażony jej zachowaniem i zanim zdążyła w ogóle zareagować pochylił się i pocałował ją szybko i krótko, po czym odsunął się i pożegnał mocno zszokowaną dziewczynę.

***

Drzwi do pokoju otworzyły się z rozmachem i do środka wsunęła się chłopięca głowa

  • Usagi, znowu dzwonił ten koleś, Motoki czy jak mu tam
  • I co mu powiedziałeś?- spytała nie odrywając wzroku od książki
  • To, co ostatnio, że cię nie ma.
  • Dzięki braciszku – odwróciła się w końcu i spojrzała na niego z wdzięcznością
  • Słuchaj może to nie moja sprawa, ale jeśli on cię nie interesuje to po prostu mu to powiedz – powiedział jeszcze i zniknął zamykając za sobą drzwi

Minął już grubo ponad tydzień od jej przypadkowego spotkania z Motokim, od tamtej pory unikała go i nie odbierała jego telefonów, a dzwonił często, był naprawdę uparty. Nikomu nie powiedziała o tym zdarzeniu, postanowiła, że musi to rozwiązać. Jednak nie chciała nikogo zranić. Motoki zaskoczył ją wtedy i to bardzo. Nie wiedziała, co ma mu powiedzieć. Jego pocałunek wywołał w jej umyśle zamęt. Długo myślała nad swoim stosunkiem do niego. Przypomniała sobie tamtą chwilę, gdy na sekundę ich usta się złączyły, spróbowała sobie przypomnieć, czy wtedy coś poczuła, jakieś drgnienie serca i musiała przyznać, że poza niezmiernym zaskoczeniem nie poczuła zupełnie nic, ani wtedy ani później. Lubiła go owszem, kiedyś nawet bardzo jej się podobał i naiwnie sądziła, że to wielka miłość. Ale teraz… nie to już przeszłość. Nie czuła do niego nic poza zwykłą koleżeńską sympatią. Gdy tak o tym rozmyślała mimowolnie przed oczami stanęła jej inna scena sprzed kilku tygodni. Na samo wspomnienie poczuła jak robi jej się gorąco, a ciało przenikają rozkoszne dreszcze a kolana miękną. Miała wrażenie, że znów czuje ten słodki smak ust przyjaciela.

  • Seiya – westchnęła cicho

Cóż przyjaźń chyba nie jest najlepszym określeniem tego, co do niego czujesz, nie sądzisz Usagi. Zajrzyj w swoje serce i otwórz wreszcie oczy! – usłyszała w głowie znajomy nieco złośliwy głos, zdziwiło ją to, bo z reguły głos odzywał się tylko, kiedy byli razem nigdy, gdy była sama. Ciągle zadawała sobie pytanie skąd może znać ten głos, bo że już go kiedyś słyszała była pewna, jednak za nic nie mogła sobie przypomnieć gdzie. Jednak te słowa zmusiły ją też do zastanowienia się nad jej uczuciami wobec Seiyi.

Z nim też się już od jakiegoś czasu nie widziała, ale to akurat spowodowane było natłokiem pracy, jaki miał przed koncertem. Początkowo widywali się w szkole, Seiya codziennie przychodził po nią rano i od czasu do czasu przychodził, kiedy miał wolną chwilę, musiała przyznać, że z niecierpliwością czekała na te chwile, gdy chociaż przez krótki czas mogli być sami. Ale ostatnio nie pokazywał się w szkole, podobnie jak Minako i brakowało jego towarzystwa. Poza tym nie mogła się uwolnić od dręczącego ją uczucia zazdrości, zupełnie jakby w jej głowie siedział mały złośliwy stworek i podsuwał jej niezbyt przyjemne wizje tego, co może dziać się na tych próbach między jej przyjaciółką a Seiyą. Ta myśl była dla niej nieznośna i sprawiała potworny ból. Minako nie mogłaby czegoś takiego zrobić, przecież on był JEJ! Ta myśl zaskoczyła ją, ale musiała przyznać, że naprawdę tak czuje i że tak naprawdę niczego bardziej nie pragnie niż być z nim. Musiała spojrzeć prawdzie w oczy, Seiya był dla niej kimś więcej niż tylko przyjacielem. Nie licząc rodziny był dla niej najważniejszą osobą na świecie. Poczuła jakby dopiero teraz otworzyła oczy i zrozumiała swoje uczucia.

Wiedziała dobrze, że jej młodszy brat ma rację. Nie powinna dłużej trzymać Motokiego w niepewności. Musi się z nim spotkać i powiedzieć, że między nimi nigdy niczego nie będzie. Żeby nie robił sobie złudnych nadziei, bo jej serce należy już do innego.

***

Wieczorem znowu zadzwonił. Tym razem to ona odebrała telefon. Miała już ułożony plan. Jeszcze nim podniosła słuchawkę spojrzała porozumiewawczo na brata, który wbiegł do korytarza na dźwięk telefonu. W końcu odebrała

  • Usagi-chan, nareszcie cię zastałem – usłyszała wesoły głos
  • Witaj Motoki
  • Usagi, co się z tobą działo? Przemyślałaś moją propozycję?
  • Tak, spotkajmy się jutro o jedenastej, w parku w dzielnicy Juban, wtedy porozmawiamy na spokojnie
  • Dobrze, mam akurat wolne. To do jutra dobrej nocy.
  • Do zobaczenia.

Odłożyła słuchawkę.

  • I co zamierzasz mu powiedzieć?
  • Jeszcze tu jesteś? – zdziwiła się jakby całkiem zapomniała o obecności brata – wiesz, że to nie ładnie podsłuchiwać?
  • Tak jasne. Więc co mu powiesz?
  • To, co powinnam była powiedzieć już dawno, że nie powinien dłużej robić sobie nadziei
  •  A co z Seiyą?  No nie udawaj przecież to widać gołym okiem, że jest w tobie zakochany po uszy, chociaż prawdę nie mam pojęcia, co on takiego w tobie widzi – powiedział widząc jej zdziwioną minę – niby mówisz, że się zmieniłaś, ale myślisz tak samo ciężko jak dawniej
  • Ty mała złośliwa paskudo – zawołała po staremu jednak zaraz się opanowała, wiedziała, że brat ma trochę racji. – Tak wiem, co do mnie czuje – powiedziała cicho po chwili
  • A ty?
  • To już nie twoja sprawa – rzuciła i wróciła do swojego pokoju

***

Siedziała na ławce wygrzewając się w promieniach słońca. Nie było jeszcze południa, ale już panował niemiłosierny upał. Przyszła nieco wcześniej. Nie mogła jakoś wysiedzieć w domu. Chciała mieć to już za sobą. Był punktualnie. Szybkim krokiem zmierzał w jej stronę.

  • Witaj Usagi. Długo czekasz?
  • Cześć, niedawno przyszłam – przywitała go wstając
  • Idziemy gdzieś czy wolisz zostać tutaj?
  • Jeśli nie masz nic przeciwko to zostańmy tutaj – odpowiedziała spokojnie
  • Już zacząłem myśleć, że celowo mnie unikasz
  • Miałam ostatnio sporo na głowie, jednak to prawda w pewnym sensie cię unikałam. Musiałam przemyśleć kilka spraw
  • I do jakich doszłaś wniosków? – spytał poważnie. Przeczuwał, że to jednak nie będzie tak miły dzień jak początkowo sądził
  • Motoki, bardzo cię lubię. Jesteś naprawdę inteligentny, miłym i przystojnym chłopakiem. Dziewczyny marzą o kimś takim jak ty. Jednak między nami nigdy nic nie będzie. Jak mówiłam lubię cię, ale nic więcej
  • Nie dasz mi nawet szansy? Jeśli to jeszcze za wcześnie dla ciebie to poczekam. Nie skreślaj mnie tak od razu.
  • Nie chodzi wcale o to, że to za wcześnie. Ja już się pogodziłam ze śmiercią Mamoru. Nie chodzi też w cale o to, że byłeś jego najlepszym przyjacielem. Po prostu, nie czuję do ciebie nic poza zwykłą sympatią, jaką mam dla wielu kolegów.
  • To przez tamtego kolesia? W czym on jest lepszy? Łączy was coś poza przyjaźnią?
  • Kocham go – pierwszy raz powiedziała to na głos – niedawno to sobie w końcu uświadomiłam i można powiedzieć, że to pewnym sensie twoja zasługa. Już od dawna nie były mi obojętny, ale nie potrafiłam się do tego przyznać. Seiya był przy mnie zawsze, kiedy go potrzebowałam. Wspierał mnie w ciężkich dla mnie chwilach i chociaż kocha mnie od dawna nigdy nie naciskał na mnie w żaden sposób. Traktowałam go jak przyjaciela, ale z czasem to uczucie stało się głębsze teraz wypełnia mnie całkowicie – gdy to mówiła oczy lśniły jej niezwykłym blaskiem. Pojął, że nie ma szans.
  • To znaczy, że przegrałem tę walkę jeszcze zanim się w ogóle zaczęła – mruknął pod nosem
  • Przykro mi, lepiej żebyś przestał się łudzić zanim się naprawdę zaangażujesz.  Poza tym wiem, że jest dziewczyna, która wiele by dała żebyś w końcu zwrócił na nią uwagę
  • Kto taki?
  • Naprawdę się nie domyślasz? –dała mu chwilę na zastanowienie. Po jego minie widziała, że chyba zaczyna kojarzyć
  • Mako? – Usagi przytaknęła
  • Od dawna się w tobie podkochuje, ale ty byłeś z Reiką, więc zrezygnowała. Wiem jednak, że nadal skrycie marzy, że kiedyś się nią zainteresujesz.
  • Cóż, może powinienem rozważyć twoje słowa.
  • Zrób tak i daj jej szansę. Może dzięki temu oboje będziecie szczęśliwi.

Chłopak podszedł i objął ją delikatnie

  • Jesteś naprawdę niezwykłą dziewczyną. Ten gość na wielkie szczęście. Mam nadzieję, że będziesz z nim szczęśliwa. Zasługujesz na to.
  • Dziękuję. Na pewno tak będzie – odparła zarumieniona

Motoki przytulił ją, pożegnali się i każde poszło w swoją stronę.

***

Minęło kilka dni. Minako i Seiya rozpoczęli próby do koncertu. Chłopak musiał przyznać, że nieźle jej szło. Czuł, że dokonał dobrego wyboru i ten koncert będzie wielkim sukcesem. Martwiło go jedynie, że w ostatnio nie mógł spędzać zbyt wiele czasu w towarzystwie Usagi, która ku zdziwieniu wszystkich pogrążyła się w nauce, na efekty czego nie trzeba było długo czekać. Tego dnia zaczynali później. Uprzedził Minako, że może się trochę spóźnić. Zamierzał zrobić niespodziankę Usagi i wyciągnąć znad książek na mały spacer. Wiedział, że jest nieco zazdrosna, bo ostatnio spędza dużo czasu z Minako, chociaż próbowała tego po sobie pokazywać. Musiał przyznać, że sprawia mu tym niemałą przyjemność, bo to znaczy, że nie jest jej całkiem obojętny. Uśmiechnął się do siebie pod nosem.

  • Jest jeszcze jedna dobra strona tego, że stała się ostatnio taką pilną uczennicą. Nie muszę się martwić, że zacznie spotykać się z tym lalusiem.

Był już niedaleko jej domu. Żeby skrócić sobie jeszcze drogę postanowił przejść przez park. Gdy był już prawie po drugiej stronie nagle stanął jak wryty. To była ona był tego pewien. Wszędzie by ją rozpoznał. Była z nim. Nie chcąc zostać zauważonym schował się za najbliższe drzewo i obserwował. Patrzyła na niego tym swoim łagodnym wzrokiem, nie słyszał, co mówili, lecz to, co widział wystarczyło mu w zupełności. Widział jak ją obejmuje, powiedział coś, a ona zarumieniła się i odpowiedziała z uśmiechem. Odwrócił się, więcej nie był w stanie znieść, nie potrafił. Czuł jak jego serce rozpada się na kawałki, a po policzkach spływają gorące łzy. A więc już wybrała. Nagle przypomniał sobie słowa Yatena, które padły w ich rozmowie, gdy wrócili do mieszkania z nieprzytomną Usagi. „…A co jeśli ona kiedyś zakocha się w kimś innym, ale nie w tobie? Nie powiesz mi chyba, że będzie cię cieszyć jej szczęście…”.  Nie w żadnym wypadku nie cieszy go jej szczęście, ale już za późno. Nie będzie stał jej na przeszkodzie, chociaż miałby ochotę zabić tego gościa wiedział, że nie może tego zrobić. Nie oglądając się za siebie szybko ruszył w kierunku swojego mieszkania. Nie miał ochoty nikogo oglądać.

Wpadł do mieszkania i zatrzasnął za sobą drzwi. Opadł bezwładnie na sofę, myśli i obrazy kłębiły się w jego głowie, nie dawały ani chwili spokoju. Po chwili poczuł narastający w nim gniew i nie wytrzymał

  • Jasna, pieprzona cholera! – krzyknął przewracając stojący przed nim stolik. Leżące na nim nuty rozsypały się po całym pokoju, a szklanki rozbiły się na podłodze.

Cały swój żal i rozgoryczenie wyładowywał na wszystkim, co wpadło mu w ręce, aż w końcu bez sił opadł z powrotem na sofę a w jego duszy został już tylko ból. Dopiero wtedy to poczuł. Znajomy zapach. Rozejrzał się wokół. Obok niego siedział zielony motyl. Wziął go w dłonie i po chwili trzymał w ręce list. Niecierpliwie rozerwał kopertę i zaczął czytać

Seiya,
Na prośbę księżniczki, pisze żeby dowiedzieć się jak się mają sprawy na Ziemi no i oczywiście dać ci znać jak idzie odbudowa.
Mamy szczerą nadzieję, że Usagi czuje się już lepiej. Z pewnością odpowiednio ją pocieszyłeś. I jak udało ci się już zdobyć jej serce, czy nadal grzecznie czekasz aż sama odwzajemni twoje uczucie? Jeśli czekasz to uważaj żeby ktoś ci jej nie sprzątnął sprzed nosa.

Jakbyś zgadł- pomyślał z goryczą

Dobra teraz poważniej. Minął już miesiąc od naszego powrotu na Kinmok. Prawdę mówiąc liczyliśmy, że pojawicie się tu nie później niż jakieś dwa tygodnie po nas. Że też nie przyszło ci do głowy żeby samemu zainteresować się jak nam idzie i czy możecie już przybyć. Jak pewnie pamiętasz (a może już zapomniałeś), kiedy ustalaliśmy wszystko przed powrotem, księżniczka uprzedziła cię, że jeżeli Usagi nie zgodzi się na podróż na Kinmok musisz wrócić sam. Jeśli jeszcze jej nie spytałeś (a podejrzewam, że tak właśnie jest) to zrób to jak najszybciej i wracaj na naszą planetę z nią lub bez. Jesteś nam naprawdę bardzo potrzebny.
W ten oto sposób przechodzę do drugiej części listu. Sam wiesz, w jakim stanie była nasza ojczysta gwiazda, gdy ją opuszczaliśmy. Przez cały czas od powrotu robimy wszystko żeby ją odtworzyć. Jednak moc samej księżniczki nie wystarczy, a żeby ją wesprzeć potrzeba połączenia mocy całej naszej trójki, czego na razie nie możemy zrobić. Na razie udało nam się odtworzyć obszar wystarczający, żeby mieć gdzie żyć, ale bez ciebie nie możemy zrobić wiele więcej.
Nie zwlekaj już dłużej. Potrzebujemy cie tutaj. Nie wolno ci zapominać swoich obowiązkach wojowniczki i strażniczki naszej władczyni.
Czekamy z niecierpliwością.  Yaten                        

6 thoughts on “Odrobina twojej miłości – Rozdział 20

  1. Aaaaa! nie spodziewałam się takich komplikacji! już myślałam, że będzie miło i kolorowo a tymczasem widzę,. że nic z tego. Mam tylko nadzieję, że Seiya bez pożegnania nie wróci na Kinmoku!
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział:)

  2. Normalnie bym na miejscu Usagi tego Motokiego z plaskacza go strzeliła w tą jego facjate. A co Seyii to nie powinien był wyciągać nie przemyślanych wniosków. Tak wciągające są te opowiadania że nie mogę się doczekać następnej noci. Pozdrawiam

  3. coś ty zrobiła takiego obrotu akcji się nie spodziewałam mam nadzieję że to nieporozumienie szybko się wyjaśni i teraz już czekam z ogromną niecierpliwością na kolejny rozdział i pozdrawiam

  4. Rozdział zdecydowanie bardzo dobry. Też sądziłam, że teraz to tylko z górki, a jednak nie. Zaskakujące, i dobrze! Teraz zadaję sobie pytanie, czy porozmawia z Usą? Czy wyjedzie sam? Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału. Buziaki, pa:)

  5. Ale namieszałaś, a już myślałam, że dojdzie do wyznania. tak się dobrze zaczęło – Usa odprawiła Motokiego (btw Shingo jest czasem mądrzejszy od Usy^^), a tu co? >.<
    I jeszcze do tego, Seiya musi wracać na Kinmoku. eh…Mam nadzieję, że zanim pojedzie, wszystko się wyjaśni, a nie odwrotnie.;/

    Pozdrawiam ;)

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s