Odrobina twojej miłości – Rozdział 13

Minęły kolejne godziny. Robiło się już późno. Stan Usagi był stabilny. Lekarz zaryzykował nawet ostrożne stwierdzenie, że jest lepiej. Nie chciał jednak niczego obiecywać. Dziesięć najbliższych jej osób pozostało w szpitalu, czekając na rozwój sytuacji. Jedni czekali wciąż na korytarzu w pobliżu sali, inni popijali kawę w szpitalnym bufecie. Nikt nie chciał wracać do domu dopóki nie będzie całkowitej pewności, że z Usagi jest dobrze i wyjdzie z tego. Tylko Seiya nie opuszczał jej pokoju. Zaczynali się o niego poważnie niepokoić. Przez cały dzień był w pobliżu sali, w której leżała. Nie ruszał się stamtąd na krok. Przez cały dzień nic nie zjadł, twierdził, że nie jest głodny. Całą ubiegłą noc spędził czuwając przy niej. Widzieli, że jest bardzo zmęczony, nikt jednak nie miał serca odesłać go do domu żeby odpoczął. Wiedzieli, że i tak ich nie posłucha. Jedyna osoba, która mogła go do tego przekonać nadal była nieprzytomna.

Kolejne godziny przy jej łóżku. Ciągle miał nadzieję, że zaraz się obudzi. Chciał być wtedy przy niej. Wiedział doskonale, że dziewczyny i rodzice Usagi mają rację, powinien odpocząć, sam czuł po sobie jak bardzo jest wyczerpany. Jednak nie chciał ich słuchać, nie chciał stamtąd odejść, chociaż wiedział, że nie zostanie sama.

Usagi spała w pozycji półleżącej. Nie była już taka blada jak kilka godzin temu. Chłopak siedział obok niej na niskim krześle, trzymając jej dłoń w swojej. W końcu jednak zmęczenie wzięło nad nim górę i zasnął kryjąc twarz w zgiętym ramieniu ułożonym obok niej na łóżku wciąż trzymając jej drobną dłoń w swojej.

Ciemność wokół niej stawała się coraz rzadsza. Stopniowo zaczęły docierać do niej dźwięki otoczenia. Miarowy pisk urządzeń, do których była podłączona. Czuła zapach szpitala unoszący się wokół, przez który przebijał się inny znajomy zapach. O wiele przyjemniejszy. Wszędzie by go poznała. Czuła ból w klatce piersiowej spowodowany reanimacją sprzed kilku godzin. Spróbowała poruszyć ręką, gdy poczuła, że ktoś ją za nią trzyma. Powoli uniosła powieki. W pierwszej chwili oślepiło ją światło. Skrzywiła się lekko i na powrót przymknęła oczy. Spróbowała ponownie. Za drugim razem było lepiej, wzrok powoli przyzwyczajał się do światła. Gdy udało jej się w końcu otworzyć oczy, od razu go zauważyła. Spał z głową ułożoną na jednej ręce tuż przy jej boku, w drugiej ręce trzymał jej dłoń. Ostrożnie wyswobodziła rękę z uścisku chłopaka i delikatnie, z czułością i wdzięcznością pogładziła jego twarz. Domyślała się, że był wyczerpany. Wciąż miała przed oczami jego zmęczoną, zrozpaczoną twarz. Robił dla niej tak wiele, tak wiele jej dawał, a ona przysparzała mu jedynie cierpienia.

Drgnął i obudził się, gdy poczuł delikatny dotyk na swojej twarzy. W pierwszej chwili nie wiedział, co się dzieje, ani gdzie jest. Uniósł głowę i przetarł zaspane oczy, gdy odsunął dłoń od razu napotkał jej ciepłe spojrzenie pełne czułości i troski. Tak inne od tego, które oglądał jeszcze zeszłego wieczora. Martwiła się o niego, chociaż to ona kilka godzin temu omal nie straciła życia. W jego oczach zapłonęła nieskrywana radość

  • Króliczku… – szepnął i poderwał się z miejsca spontanicznie przytulając mocno do siebie nieco zaskoczoną dziewczynę – Nareszcie się obudziłaś. Tak bardzo się martwiłem.

Gdy pierwszy szok minął również objęła go wtulając się w jego silne ramiona. Czuła łzy napływające jej do oczu.

  • Dziękuję, że cały czas przy mnie jesteś Seiya – szepnęła – przepraszam, że sprawiłam ci tyle bólu.

Był tak, blisko, że doskonale słyszała szybkie bicie jego serca. Nagle przypomniała sobie, co się stało, gdy poprzednim razem była w jego ramionach. Przed oczami stanęła jej tamta chwila. Wciąż miała w pamięci ich pocałunek, który rozpalił wszystkie jej zmysły. Zawstydziła się, poczuła jak płoną jej policzki. Skarciła się w myśli.

„Uspokój się Usagi, przecież on jest tylko twoim przyjacielem! To tylko przyjaciel!” – próbowała się przekonywać

„A może jednak nie?” Usłyszała głos w swojej głowie. „Gdyby tak było jego bliskość nie sprawiałaby ci takiej przyjemności.” Usłyszała ponownie.

Zawstydzona i niepewna swoich uczuć delikatnie wyswobodziła się z jego objęć i lekko odsunęła. W lot domyślił się, o co chodzi. Jemu również przypomniała się tamta chwila. Odsunął się od niej na bezpieczną odległość siadając jednak na łóżku, sam także czuł się nieco niepewnie. Miał świadomość, że zbliża się chwila, której się obawiał. Wiedział, że kiedyś muszą o tym pomówić.

Oderwała się od swoich myśli i spojrzała na niego. Widziała, że jest równie niepewny i zakłopotany jak ona. Uniosła dłoń i delikatnie dotknęła twarz przyjaciela w miejscu, gdzie widniała pamiątka po spotkaniu z wietrzną wojowniczką.

  • To dzieło Haruki, prawda? – nie musiał odpowiadać, znała odpowiedź. Dobrze wiedziała, jaka jest Haruka, zwłaszcza, jeśli chodziło o nią.
  • To nic takiego Króliczku. Kiedy dowiedziała się, że jesteś w szpitalu, wpadła w szał i trochę ja poniosło. Ale wiem, że mi się należało. To z mojej winy tu trafiłaś. – powiedział smutno odwracając wzrok
  • Wcale nie. Haruka nie powinna była tego robić – uniosła się Usagi – To przecież nie twoja wina, że trafiłam do szpitala. Nie miałeś na to żadnego wpływu na mój stan, nic nie mogłeś zrobić. Nie powinieneś czuć się winny z tego powodu – postanowiła wyznać mu prawdę, nie chciała żeby się zadręczał
  • Jak to króliczku? Co chcesz przez to powiedzieć? Nie rozumiem – zapytał odwracając się do niej gwałtownie
  • Seiya… – zaczęła powoli – Mój stan wywołał Mamoru. To on doprowadził do tego, że moje serce się zatrzymało.
  • Jak to?  Co ty mówisz? Dlaczego?
  • Wszystko wyjaśnię, kiedy będziemy w komplecie. Nie chciałabym powtarzać tej historii kilka razy, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe? Wiem, że dziewczyny będą miały z pewnością wiele pytań.
  • Dobrze, nie będę cię naciskał. Dziewczyny są tutaj, wszyscy czekają żeby się z tobą zobaczyć… – zamilkł na chwilę. – Króliczku… – zaczął niepewnie nie patrząc na nią.

Widziała, że coś go dręczy, że chce z nią o czymś porozmawiać. Domyślała się, o co chodzi, ją też męczyła ta sprawa. Ta rozmowa była nieuchronna. Wiedziała, że lepiej będzie, jeśli wszystko sobie wyjaśnią teraz, kiedy jeszcze są sami. Jednak nie ponaglała go. Sama też bała się zacząć. Wreszcie zebrał się na odwagę

  • Chciałem pomówić o tym, co zaszło wczoraj. Przepraszam za ten pocałunek. Wiem. Nie powinienem był tego robić, powinienem lepiej nad sobą panować, ale nie dałem rady. Byłaś zrozpaczona, szukałaś u mnie pocieszenia, a ja… Wiedz, że nie miałem zamiaru wykorzystywać tej sytuacji. Nie zrobiłbym czegoś takiego. Zbyt wiele dla mnie znaczysz. Nie chcę żeby ta jedna chwila zniszczyła nasze relacje. Muszę wiedzieć czy możesz mi to wybaczyć?

Dobrze wiedziała, czego będzie dotyczyć rozmowa, jednak nie była przygotowana na jego pytanie. Zaskoczyła ją jego postawa. Czuł się winny nie tylko jej choroby, ale i tamtej sytuacji, a przecież to ona powinna była się wtedy odsunąć, ale nie potrafiła i nie chciała tego zrobić. Przypomniała sobie tamtą chwilę. Przypomniała sobie, co wtedy czuła, jak wielką przyjemność sprawił jej ten pocałunek. W sercu czuła irracjonalne pragnienie żeby to się jeszcze kiedyś powtórzyło. Ciężko przełknęła ślinę. Serce przyspieszyło jej na samo wspomnienie tamtej chwili. Opuściła głowę zawstydzona swoimi myślami. Bała się spojrzeć mu w oczy. Przez moment nie odzywała się. Po chwili odpowiedziała cicho.

  • Nie mogę, Seiya… – przerwała szukając odpowiednich słów. Seiya zamarł. Usłyszała jak wstrzymał oddech. Spojrzała wreszcie na niego. W jego oczach dostrzegła ból i smutek. Miał nadzieję na nieco inną odpowiedź, pamiętając jej pełne czułości spojrzenie sprzed chwili. Poczuł jakby jego serce przeszyło ostrze „A więc to jednak koniec. Wszystko zniszczyłem” – pomyślał.
  • Rozumiem – wyszeptał i zaczął się zbierać do wyjścia
  • Seiya, zaczekaj proszę, to nie tak! Pozwól mi dokończyć – zawołała chwytając go w ostatniej chwili za rękę. Zatrzymał się i odwrócił w jej stronę, na widok jego twarzy do oczu napłynęły jej łzy – Nie mogę ci wybaczyć, bo tak naprawdę, nie mam czego – na jego twarzy w jednej chwili odmalowało się szczere zdumienie, zdawał się nie rozumieć jej słów.
  • Nie winię cię za to. Nie mam żalu o tamten pocałunek. Uprzedzałeś mnie. Zrobiłeś wszystko żeby do tego nie doszło i okazałeś się na tyle silny żeby przerwać to zanim stało się coś więcej. Jak mogłabym wymagać od ciebie żebyś panował nad sobą, nad swoimi uczuciami skoro nie ułatwiałam ci tego? Jak mogłabym mieć do ciebie pretensje? To raczej ja powinnam cię przeprosić. Nie posłuchałam cie. Przy Tobie czułam się spokojna i bezpieczna. Chciałam żeby ta chwila trwała jak najdłużej. Ja również nie chcę żeby między nami coś się zmieniło. Nie chciałabym żebyś zniknął z mojego życia. Jesteś moim przyjacielem, nie chcę Cię stracić.
  • Króliczku… – szepnął siadając ponownie obok niej i czule otarł płynące z jej oczu łzy. W jego twarzy dostrzegła ogromną ulgę i radość. – Dziękuję ci. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że nie masz do mnie żalu. Ja też nie chcę stracić twojej przyjaźni. Chce móc być przy Tobie. Czy możemy być nadal przyjaciółmi tak, jakby nic się nie wydarzyło?
  • Seiya… – szepnęła przez łzy i przytuliła się do niego.

6 thoughts on “Odrobina twojej miłości – Rozdział 13

  1. Ale to było piękne! Jestem pod wielkim wrażeniem!:) Mam nadzieję, że nie zrobisz sobie kolejnej tak długiej przerwy:) Czekam z niecierplwiością na więcej!:) Ściskam, Lunka:*

  2. Rozdział naprawdę przepiękny i do samego końca trzymający w napięciu. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy twojego opowiadania. Mam nadzieję że będzie równie emocjonujący jak ten obecny, i że nie będziesz nas za długo trzymać w niepewności co do dalszych losów ulubionych bohaterów

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s