Odrobina twojej miłości – Rozdział 12

Otworzyła oczy i podniosła się. Czuła się niezwykle lekko. Wokół niej pełno było ludzi, których nie rozpoznawała. Zdawali się jej nie widzieć zajęci czymś za jej plecami. Odwróciła się i zdębiała. Zobaczyła samą siebie leżącą na szpitalnym łóżku. Lekarz przykładał jakieś urządzenia do jej klatki piersiowej. Wszystko wokół niej działo się jakby w zwolnionym tempie. Kontem oka dostrzegła, że ktoś stoi przy drzwiach. Odwróciła się w tamtą stronę i zobaczyła ciemnowłosego mężczyznę w białej koszuli i białych spodniach. Od razu go poznała. Ona sama nadal miała na sobie szpitalną koszulę.

  • Mamoru, to naprawdę ty?
  • Tak Usako – odparł z delikatnym uśmiechem
  • Ale… przecież ciebie już nie ma. Czy to znaczy…, że ja także umarłam?
  • Twoje serce zatrzymało się. Jednak masz jeszcze szansę możesz powrócić do swojego ciała
  • Jak się tu znalazłam? Dlaczego moje serce stanęło? Przecież nic mi nie dolegało
  • Sprowadziłem cię tutaj. To był jedyny sposób żebym mógł się z tobą skontaktować. Wiem jak cierpiałaś, Usako. Wiem, jakie myśli krążyły po twojej głowie. – powiedział podchodząc do dziewczyny i chwytając ją za ręce – Chciałem coś zrobić żeby zmniejszyć twój ból. Żeby pokazać ci, że naprawdę masz, po co żyć. Bardzo chciałbym, żebyśmy mogli być znowu razem. Jednak to nie możliwe, ja już nie wrócę, a to jeszcze nie jest twój czas.
  • Ale ja nie chcę wracać. Chcę być z tobą. Nie chcę być już sama. Tak długo za tobą tęskniłam.
  • Nie mów tak, nigdy nie byłaś egoistką. Nie zostaniesz sama. Nigdy nie będziesz sama. Jest tak wielu ludzi, którzy cię kochają, dla których jesteś ważna.
  • Seiya mówił mi dokładnie to samo – szepnęła do siebie
  • Bo to prawda. Odmieniłaś ich życie. Bez ciebie stracą swoją nadzieję. Rozejrzyj się. Czy naprawdę chcesz ich wszystkich skazać na takie cierpienie, jakie sama niedawno przeżywałaś?

Podążyła wzrokiem za jego dłonią. Za szklaną ścianą dojrzała swoich rodziców. Płakali. Matka zasłaniała twarz dłońmi, opierając głowę na torsie ojca, który tulił ją uspokajająco, chociaż widać było po nim, że sam jest załamany. Jej młodszy brat stał zalany łzami patrząc na scenę rozgrywającą się w sali. Kawałek dalej dostrzegła swoje przyjaciółki. Ich oczy również wypełniały łzy, na twarzach miały wymalowany ogromny smutek i niedowierzanie. Szukały u siebie nawzajem wsparcia w tej trudnej chwili. Poczuła jak robi jej się ciężko na sercu patrząc na nich.

Obróciła się w drugą stronę. W głębi sali dostrzegła jeszcze dwie osoby. Obok okna stała Haruka. Zaciskała dłonie w pięści. Twarz miała zaciętą, jednak i jej oczy były mokre od łez. Jednak to widok tej drugiej osoby poruszył nią do głębi. Jej oczy także wypełniły łzy.

Czarnowłosy chłopak klęczał na podłodze. Wyglądał na zmęczonego. Oczy miał opuchnięte, strumieniami płynęły z nich łzy, wypełniała je ogromna pustka. Na jego policzku dostrzegła ślad po uderzeniu. Podejrzewała czyja to sprawka. Z jego twarzy i całej postawy wyzierała nieopisana wręcz rozpacz.

  • Seiya… – szepnęła i podbiegła do niego klękając obok. Wyciągnęła dłoń żeby dotknąć jego twarzy, jednak nie udało jej się.
  • Oni wszyscy cię kochają. Jesteś dla nich najważniejsza na świecie, zwłaszcza dla niego. Wiem, że on dla ciebie również wiele znaczy. Czy naprawdę chcesz ich tak skrzywdzić?
  • Masz rację – odparła po chwili odwracając wzrok od twarzy przyjaciela – nie mogę tego zrobić. Nie chcę żeby bliskie mi osoby cierpiały przeze mnie. Ale jak mam żyć bez ciebie i Chibiusy?
  • Nie martw się Usako. Wiem, że sobie poradzisz, masz wspaniałych przyjaciół, którzy się tobą zaopiekują, a jeśli chodzi o naszą córkę to, Chibiusa będzie istnieć. Nie stracisz jej.
  • O czym ty mówisz, przecież ciebie już nie ma. Jak więc mogłaby się urodzić?
  • Usako musisz o czymś wiedzieć. Od początku nie było nam pisane być razem. To, co widzieliśmy było tylko złudzeniem. Mieszkańcy ziemi i księżyca nie mogą być razem, takie jest boskie prawo. Próbowaliśmy się mu przeciwstawić i po raz kolejny rozdzieliła nas śmierć, tym razem definitywnie. Boli mnie fakt, że Chibiusa nie będzie jednak moja córką, bo bardzo ją kocham, podobnie jak ty. Chcę jednak żeby żyła.
  • Ale kto w takim razie będzie jej ojcem?
  • To zależy tylko od ciebie. Ty zdecydujesz, kto zajmie to miejsce. Chociaż myślę, że twoje serce już wybrało – powiedział z tajemniczym uśmiechem
  • O czym ty mówisz Mamoru? Nic nie rozumiem?
  • Otwórz swoje serce a zrozumiesz. Nie bój się tego uczucia. Nie bój się być szczęśliwa.  Nie chcę żebyś rozpamiętywała to, co było i miało być. Zacznij od nowa. Żyj, kochaj i bądź szczęśliwa. Obiecasz mi to? Chce żebyś znów była szczęśliwa
  • Mamoru… – szepnęła ze łzami w oczach – Obiecuję. Ale co z tobą?
  • Ja już zakończyłem swoje sprawy na tym świecie i mogę ruszyć dalej. Mój czas dobiegł końca. Kiedyś się jeszcze spotkamy. Zawsze będę cie kochał.
  • Ja ciebie również. Nigdy o tobie nie zapomnę – szepnęła. Mamoru zbliżył się do niej i złożył na jej ustach ostatni pocałunek, delikatny i czuły tak jak zwykle. Jednak tym razem czegoś jej w nim brakowało.
  • Wracaj już. Czekają na ciebie.

***

  • Brak tętna! Szybko, trzeba reanimować!

Pielęgniarka podała lekarzowi elektrody. Mężczyzna przyłożył je do ciała dziewczyny. Pierwszy impuls.
Nic.
Drugi impuls.
Nic.
Trzeci impuls.

  • Jest puls! Ciśnienie w normie. Udało się!

***

Brutalnie osunięto go od jej łóżka. Haruka odciągnęła go w głąb pokoju, żeby nie przeszkadzał lekarzowi i pielęgniarkom.
Nie mógł uwierzyć w to, co się działo. Czy to już koniec? Czy naprawdę ją stracił?
Poczuł wypełniającą go pustkę i rozdzierającą jego duszę rozpacz.

  • To nie może być prawda. Nie może – szeptał do siebie

W myślach wciąż na nowo błagał ją żeby nie robiła tego, żeby nie umierała. Czuł łzy spływające po twarzy. Nie robił nic żeby je powstrzymać lub obetrzeć.

Nawoływania lekarza i pielęgniarek docierały do niego jakby z bardzo daleka. Wszystko trwało kilka minut, jednak jemu zdawały się one wiecznością. Wreszcie dotarły do niego słowa, które tak bardzo pragnął usłyszeć.

  • Udało się! Odzyskaliśmy ją!

W jego sercu zapłonęła iskierka nadziei.

6 thoughts on “Odrobina twojej miłości – Rozdział 12

  1. na razie jestem tylko w stanie powiedzieć Dziękuje za ten rozdział i czekam cierpliwie na kolejny i ślicznie i gorąco pozdrawiam

  2. To było naprawdę piękne Uso:) Jestem pod ogromnym wrażeniem. Świetny pomysł i wykonanie:) Czekam na następny rozdział i życzę powodzenia :)

  3. Przyznaję szczerze, że nie zwracałam większej uwagi na ten blog, bo… mi się nie chciało – musisz wiedzieć, że jestem leń patentowany:/ Przeczytałam to najnowsze opowiadanie w całości, i jestem pod dużym wrażeniem:) Teraz wiem jak wiele straciłam i proszę o wybaczenie. Obiecuję, że będę czytać dalej, bo już się wciągnęłam konkretnie:)(Już za tą scenę z martwą Klusią gadającą tak pięknie, uwielbiam Cię) Wcześniejsze opowiadanie postaram się w niedługim czasie ogarnąć.
    Jeszcze jedno mnie zszokowało, a mianowicie z tego co widzę w ciągu trzech miesięcy (niecałych) dałaś radę skończyć jeden fanfic i zacząć drugi; to jest niesamowite, jestem pełna podziwu. Pozdrawiam Cię mocno, buziaki i pa:*:*

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s