Odrobina twojej miłości – Rozdział 11

Z łatwością odnaleźli właściwą salę. Przez szklana ścianę zobaczyli Usagi podłączoną do aparatury monitorującej. Była nieprzytomna i bardzo blada. Shingo wszedł do siostry, a Rei i Seiya usiedli na ustawionej w pobliżu ławce.

  • Nie bierz do siebie tego, co mówili. Nie mają pojęcia, co do niej czujesz.
  • Wiem o tym, ale i tak jest mi ciężko. Boje się, że stanie się jej coś złego.
  • Nie martw się wszystko będzie dobrze. Usagi jest silna i wyjdzie z tego.
  • Chcę w to wierzyć, w nią. Ale nie widziałaś jej, była załamana, bez chęci do życia. Wydaje mi się, że ona się poddaje – Znów ukrył twarz w dłoniach

***

Wyjechały zaraz po telefonie Rei. Chciały jak najszybciej dotrzeć do szpitala jednak, mieszkały za miastem i podróż zabrała im dłuższą chwilę. Po prawie godzinie dotarły na miejsce. Pielęgniarka uprzejmie skierowała je do sali, w której leżała ich księżniczka. Wsiadły do windy, która jak na złość jechała potwornie wolno.

  • Uspokój się Haruka. Z pewnością nic poważnego jej nie dolega
  • Gdyby tak było nie byłoby nas tutaj

Nareszcie winda się zatrzymała. Gdy drzwi się otworzyły ruszyły korytarzem szukając właściwej sali. Kiedy wyszły zza zakrętu od razu zauważyły Rei siedzącą w korytarzu obok czarnowłosego chłopaka. Na jego widok w Haruce zagotowało się i puściły wszystkie hamulce, nawet Michiru nie była w stanie jej zatrzymać. Wściekłym krokiem podeszła do niego, brutalnie podniosła chłopaka z miejsca i zanim zdążył się zorientować, co się dzieje otrzymał silny cios w brzuch, a zaraz potem w twarz. Nie opierał się, nie próbował się bronić. Drugie uderzenie odrzuciło go w tył i upadł na podłogę. Michiru wraz z Rei chwyciły ją i odciągnęły od Seiyi zanim zdążyła zadać kolejny cios. Nie chciały żeby zrobiła mu krzywdę.

  • Ładnie się nią zaopiekowałeś! Jeżeli tak samo troszczycie się o swoją księżniczkę to szczerze jej współczuję. – Krzyczała Haruka – Wiedziałam, że to się źle skończy. Nie powinnam była pozwalać żebyś ją zabierał. To twoja wina, że się tu znalazła!
  • Haruka uspokój się! Pamiętaj gdzie jesteśmy – Powiedziała Rei do wyrywającej się blondynki – To nie jest jego wina.
  • Nie Rei, ona ma rację – powiedział cicho rozcierając bolącą twarz, jeszcze ciężko mu było złapać oddech – To moja wina i dobrze o tym wiem. Może, gdyby była pod waszą opieką nie byłaby tutaj. Jeśli coś się jej stanie nigdy sobie tego nie wybaczę.

Dopiero teraz spojrzał na nadal kipiącą złością Harukę. Jego wzrok był przepełniony bólem i smutkiem. Twarz miał zmęczoną, oczy czerwone i podpuchnięte po nieprzespanej nocy i od wstrzymywanych łez. Na policzku widniał wyraźny ślad po uderzeniu, z rozciętej wargi sączyła się krew. Wyraz jego twarzy sprawił, że blondynka opamiętała się i poczuła lekkie wyrzuty sumienia. Uświadomiła sobie on też cierpi, widząc Usagi w takim stanie. Chyba nawet bardziej niż one. W międzyczasie do szpitala dotarły pozostałe dziewczęta. Widziały całe zajście jednak nie miały odwagi mieszać się. Gdy zobaczyły, że Haruka zaczęła się uspokajać podeszły do przyjaciół

  • Nie pleć głupstw Seiya – powiedziała Rei pomagając mu wstać – mówiłam ci, że to nie twoja wina.
  • Co jej właściwie jest? – Spytała Minako. Dopiero teraz zauważyli ich przybycie.
  • Nie mamy pojęcia. Lekarze też chyba nie wiedzą. – powiedziała Rei smutno spoglądając na chłopaka zwróconego w stronę sali gdzie leżała miłość jego życia
  • Ma wysoką gorączkę, całą noc nie udało mi się jej obniżyć ani odrobinę, wręcz przeciwnie ciągle rosła. Dziwne jest jednak to, że rano jej dłonie były lodowato zimne, a ona wciąż nie odzyskuje przytomności.
  • Jak do tego doszło? Nie powiesz nam chyba, że ta gorączka pojawiła się tak po prostu z niczego?

Chłopak odwrócił się do nich i po raz kolejny tego dnia opowiedział o wydarzeniach ostatnich godzin, tym razem nie pomijając niczego.

  • Początkowo sądziłem, że to przez to, że wczoraj tak przemarzła. Jednak teraz już nie wiem. To wszystko jest bardzo dziwne.

Gdy skończył mówić nastała cisza. Wszystkie dziewczyny z wyjątkiem Rei były zszokowane i zmartwione. Żadna nie wiedziała, co powiedzieć.

***

Tymczasem, gabinet lekarza prowadzącego

  • Doktorze proszę nam powiedzieć, co z naszą córką?
  • Niestety, nie mogę jeszcze zbyt wiele powiedzieć. Dziewczyna jest tu dopiero nieco ponad godzinę. Na razie próbujemy obniżyć gorączkę. Wiemy, że leki do tej pory nie pomagały, próbujemy schłodzić jej ciało kocami chłodzącymi. Mamy nadzieję, że niedługo zacznie się poprawiać. Czekamy jeszcze na wyniki zleconych badań. Wtedy powinniśmy mieć jaśniejszy obraz sytuacji. Cały oczywiście czas monitorujemy jej stan, jej ciśnienie jest wyjątkowo niskie – powiedział zaglądając do akt – z tego, co tu widzę, kiedy ją przyjmowano jej puls także był bardzo słaby. Poza tym podobno skarżyła się na zimno i zawroty głowy. Jest tu też coś dziwnego. Ktoś zapisał, że chociaż miała podwyższoną temperaturę ciała jej dłonie i stopy były lodowato zimne, co faktycznie jest zaskakujące.
  • Co to znaczy doktorze?
  • Wymienione przeze mnie objawy są charakterystyczne dla hipotermii. Nie pasuje tu tylko ta gorączka. Poza tym nie była wystawiona na aż tak silne wyziębienie organizmu. Prawdę mówiąc nie mam pojęcia, co dolega państwa córce.

***

Korytarz przed salą Usagi

Ich rozmyślania przerwał głośny pisk urządzeń dochodzący z pokoju, w którym leżała blondynka. Na korytarz wybiegł przerażony chłopiec

  • Pomocy! Niech ktoś tu szybko przyjdzie! Coś jest nie tak z moją siostrą!

Natychmiast pojawiły się pielęgniarki. Cała grupa przyjaciół zebrała się przy szklanej ścianie sali. Pełni najgorszych obaw obserwowali poczynania kobiet, które wydawały się wyraźnie zaskoczone zaistniałą sytuacją. Usagi była jeszcze bledsza niż wcześniej, chociaż wydawało się to niemożliwe, jej usta robiły się sine.

  • 3o stopni i nadal spada! To przecież nie możliwe! Dopiero, co miała ponad czterdzieści stopni a teraz temperatura spada w zastraszającym tempie! Nigdy w życiu nie widziałam czegoś takiego!
  • Oddech słaby, tętno ledwie wyczuwalne!
  • Szybko zabierzcie koce chłodzące! To jednak hipotermia. Trzeba ją natychmiast rozgrzać! – krzyknął lekarz, który przed chwilą wbiegł do sali. Także on był zaskoczony tą sytuacją jednak nie tracił zimnej krwi, tu trzeba było działać szybko i ostrożnie. Nie mieli pojęcia, co się dzieje, co wywołało tak drastyczny spadek temperatury i hipotermię?

Żadna ze stojących w korytarzu osób nie wiedziała, co myśleć o tym, co usłyszeli.

  • Co tu się do ciężkiej cholery dzieje? – szepnęła Haruka, ubierając w słowa myśli pozostałych. Mieli świadomość, że to, co dzieje się, z Usagi nie jest normalne.

Lekarze robili, co mogli, powoli udało im się nieco podnieść temperaturę jej ciała do bezwzględnego minimum. Jednak nic więcej nie udało im się osiągnąć. Mijały godziny. Lekarze robili kolejne badanie, które o dziwo nie wykazywały żadnych nieprawidłowości. Stan Usagi się nie poprawiał. Wszyscy czekali w pobliżu sali, w której leżała. Mieli nadzieję, że lada chwila coś się zmieni, że jej stan się polepszy. Jej rodzice nie opuszczali pokoju od kilku godzin, po południu Seiya zaproponował, żeby poszli coś zjeść, a on posiedzi przy niej pod ich nieobecność. Zgodzili się z wdzięcznością. Choć poznali się w niezbyt przyjemnych okolicznościach, musieli przyznać, że zdążyli już polubić tego młodego człowieka, któremu wyraźnie zależało na ich córce.  Seiya nie odstępował jej łóżka na krok.  Siedział obok, mając nadzieje, że zaraz otworzy oczy. Trzymał jej dłoń w swoich, próbując przekazać jej swoje ciepło oraz miłość.  Z jego oczu spływały pojedyncze łzy.

  • Przepraszam Króliczku. To moja wina, że do tego doszło. Powinienem się był tobą lepiej zaopiekować. Powinienem lepiej panować nad swoimi uczuciami, gdyby nie to z pewnością nic by ci nie było. Przepraszam. Proszę otwórz oczy. Tobie nie może się nic stać. Nie wiem, co bym wtedy zrobił. Proszę obudź się. Możesz mnie nawet znienawidzić za ten pocałunek, tylko otwórz oczy. Nie chcę cię stracić. Tak bardzo cię kocham.

Pochylił się nad nią i złożył na jej ustach delikatny pocałunek, niczym muśnięcie skrzydeł motyla. Spojrzał ponownie na jej bladą twarz, pogrążoną we śnie i powrócił na swoje miejsce przy jej łóżku. Na jego twarzy malowało się ogromne cierpienie.  Haruka przyglądała się całej scenie od progu. Seiya nawet nie usłyszał, kiedy weszła do sali. Drgnął na dźwięk jej głosu

  • Masz wypij to – podeszła i położyła mu rękę na ramieniu w drugiej trzymała kawę – Powinieneś odpocząć. Czuwałeś przy niej całą noc, jesteś tu od samego początku. Na pewno nie chciałaby oglądać cię w takim stanie
  • Nie mogę. Nie zostawię jej samej. Już raz to zrobiłem i wylądowała tutaj. To moja wina. Nie odejdę dopóki się nie obudzi. Muszę mieć pewność, że wszystko z nią w porządku.
  • Dobrze wiesz, że to nie prawda. Wiem sama cię oskarżałam, ale teraz widzę, co się dzieje. Jej stan nie jest normalny. Lekarze nie mogą jej pomóc, nawet nie wiedzą, co jej tak naprawdę jest i dlaczego nic się nie poprawia. Nie mogłeś nic zrobić żeby do tego nie doszło. My prawdopodobnie też nie dałybyśmy rady. Wiem, że nie chcesz jej opuszczać, ale idź chociaż coś zjeść i przemyj twarz. Wyglądasz strasznie. Posiedzę przy niej i zawołam cie, gdy się obudzi.
  • Dziękuję, ale nie ruszę się stąd.

Nagle w całej sali rozległ się głośny dźwięk dobiegający z aparatury monitorującej. W pierwszej chwili nie wiedzieli, co się dzieje. Do pokoju wbiegły pielęgniarki i lekarz. Odsunęli ich od dziewczyny, przysuwając wózek z defibrylatorem. Już rozumieli, co się stało. Serce Usagi stanęło.

6 thoughts on “Odrobina twojej miłości – Rozdział 11

  1. Brrry, aż mnie zmroziło. Dobrze, że uprzedziłaś o tym happy endzie, bo bym chyba nie doczekała następnego rozdziału :*

  2. o widzę ze nasza Dulcia już jest to zaraz idę do niej a co do twojego kolejnego rozdziału to aż łezki mi spadły jest taki wzruszający a zwłaszcza zachowanie Seyji postanowił cały czas przy niej czuwać czekam więc z wielką niecierpliwością na ciąg dalszy i serdecznie pozdrawiam

  3. Uso, no nie mogę się doczekać kolejnej części. Co się stało z naszą biedną Usagi-chan? Tak mi żal Seiyii… Biedaczek, ma wyrzuty sumienia… A tak na prawdę nie zrobił nic strasznego… eh, zaciekawiłaś mnie tym stanem Usagi. Nie każ nam długo czekać!:)

  4. Niesamowite.. w swoim drugim opowiadaniu, które właśnie pisze, jest tyle podobnych rzeczy wystepujacych w tej historii.. Aż zaczynam wątpić czy jest sens to kończyć i potem publikować.
    Rozdział świetny! Już nie mogę się doczekać dalszej części:)

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s