Dirty little secret – Rozdział 3

Z niewielkim opóźnieniem, ale już jest. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Miłego czytania.

„I can treat you better than he can”

 

W milczeniu podążała za brunetem długim, jasnym, hotelowym korytarzem. Wynajęty dla niego apartament znajdował się na samym jego końcu. Z każdym krokiem zbliżającym ich do celu, nachodziły ją coraz większe wątpliwości czy podjęła właściwą decyzję. Przecież była zaręczona, za kilka tygodni miała wyjść za mąż. Jak mogła się zgodzić, żeby przez kilka dni dzielić pokój z innym mężczyzną? Ale przecież to Seiya. Może trochę się zmienił, stał się bardziej męski niż dawniej, a przez to też przystojniejszy, ale w końcu to nie ma znaczenia. To nadal jej przyjaciel. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że z każdą chwilą idzie coraz wolniej, on jednak to zauważył. Zatrzymał się przed właściwymi drzwiami i odwrócił w jej stronę.

  • Wszystko w porządku Odango? – na dźwięk jego głosu oderwała się od swoich myśli, w odpowiedzi jedynie pokiwała głową – Jesteśmy na miejscu. Czyżbyś zmieniła zdanie? A może boisz się być ze mą sam na sam? – spytał otwierając zamek w drzwiach kartą magnetyczną.
  • Przecież to nic takiego. Dlaczego miałabym się bać? – odparła wesoło, ale jej uśmiech był nieco niepewny
  • Może boisz się, że jednak nie oprzesz się mojemu urokowi – odpowiedział z uśmiechem otwierając drzwi i wpuszczając ja do środka
  • Marzyciel – odparła i ruszyła w stronę wejścia

Czytaj dalej

Reklamy

Dirty little secret – Rozdział 2

Witajcie. Wstawiam tak szybko jak tylko się dało. Mam nadzieję, że kolejny rozdział się wam spodoba. Chętnie poznam wasze opinie. Co do częstotliwości wpisów. Postaram się wstawiać przynajmniej dwa rozdziały w miesiącu. Częściej może być ciężko, ale jeśli uda mi się napisać coś więcej, na pewno niezwłocznie to wrzucę. Miłego czytania. Pozdrawiam Yuri

„I hate that I love you”

 

Znowu w Japonii – pomyślał pędząc przed siebie drogą wzdłuż wybrzeża, w swoim grafitowym kabriolecie BMW M4, który na lotnisko podstawił jeden z asystentów jego menagera. Ciepły wiatr rozwiewał jego czarne włosy, a w ciemnych okularach odbijały się promienie letniego słońca. Nie był tu tak długo. To już prawie dwa lata. Wyjechał miesiąc po powrocie na Ziemię. Gdyby nie upór menagera, nieprędko by tu zawitał. Na szczęście udało mu się postawić na swoim i Toranosuke znalazł mu hotel poza Tokio. W prawdzie czekało na niego mieszkanie w mieście, ale nie chciał z niego korzystać. Nie chciał kusić losu. Musiał trzymać się jak najdalej od niej, tak było lepiej dla wszystkich, chociaż jemu samemu było cholernie ciężko. Gdy wracali, sądził, że wyleczył się już z tego bezsensownego uczucia, ale tak naprawdę oszukiwał sam siebie. Czytaj dalej

Dirty little secret – Rozdział 1

„I want to see you again”

 

Miesiąc wcześniej

Dzień leniwie zmierzał ku wieczorowi. Siedząc na tarasie, w swojej ulubionej kawiarni, pięć młodych kobiet relaksowało się po męczącym dniu, ciesząc się ostatnimi promieniami letniego słońca.

  • Te przygotowania mnie wykończą – westchnęła Usagi sącząc powoli koktajl – nie sądziłam, że będzie tego aż tyle, a czasu już tak mało. Dobrze, że mam was, bo inaczej chyba nie zdążyłabym z tym wszystkim
  • Wiesz, że zawsze możesz na nas liczyć – odparła siedząca obok brunetka – jednak sądzę, że Mamoru, powinien wykazać chyba nieco więcej zaangażowania, a nie zrzucać wszystko na ciebie
  • W końcu, jakby nie patrzeć, to też jego ślub – dodała Mako, odkładając jednocześnie szklankę z mrożoną herbatą.
  • Przestańcie, wiecie, jaki jest zajęty. Nie ma czasu na takie sprawy – blondynka broniła narzeczonego, chociaż dobrze wiedziała, że przyjaciółki mają sporo racji
  • Chociażby nie wiem jak był zapracowany, to nie jest w porządku. Dlatego, wpadłyśmy na pewien pomysł – powiedziała Minako z tajemniczą miną

Czytaj dalej

Dirty little secret – Prolog

Obiecywałam, że będzie po świętach i voilà. Mam nadzieję, że prolog was zainteresuje. Postaram się jak najszybciej wstawić pierwszy rozdział. Pozdrawiam Yuri

„Dwa serca, dwa smutki”

Mimo wczesnego popołudnia, niewielki bar, który z czystym sercem można by nazwać pospolitą speluną, tętnił już życiem i głosami, z lekka podpitych, stałych bywalców. Nad nimi unosiła się, gęstniejąca z każda minutą, gryząca chmura papierosowego dymu. Zdawało się jednak, że siedzącemu przy barze, ciemnowłosemu mężczyźnie specjalnie to nie przeszkadza, chociaż zdecydowanie nie wyglądał na osobę, odwiedzającą tego typu miejsca. Wpatrywał się niemal nieprzerwanie, w trzymaną w dłoni szklankę, wypełnioną do połowy bursztynowym płynem, nie zwracając zupełnie uwagi na otoczenie.  Kostki lodu cicho stuknęły o siebie, gdy uniósł naczynie do ust by upić kolejny, spory łyk. Jego myśli ponownie zalała fala słodko-gorzkich wspomnień. Czytaj dalej