Heartbreaker – Rozdział 2

Chwilę wcześniej, mieszkanie Seiyi

Wysoka, długowłosa blondynka z hukiem otworzyła drzwi do sypialni, wchodząc do środka na niebotycznie wysokich szpilkach, ubrana w idealnie skrojoną, krótką, błękitną sukienkę. Chociaż postronnemu obserwatorowi mogłoby wydać się to niemożliwe niczym huragan przeszła przez pokój, zręcznie omijając leżące na podłodze puste butelki i odsłaniając wszystkie okna, a na koniec zdzierając kołdrę z leżącego w łóżku ciemnowłosego mężczyzny

  • Co ty do diabła wyprawiasz Mina? – mruknął rozbudzony, siadając niechętnie, chwytając się jednocześnie za głowę
  • Pomagam ci się ogarnąć do cholery. Masz w ogóle pojęcie, która jest godzina?
  • A co to ma za znaczenie?
  • Za chwile masz spotkanie z dziennikarką z Tokyo Shimbun. Przecież mówiłam ci o tym. – powiedziała wrzucając przy tym kolejną butelkę do kosza
  • Możesz przestać tak hałasować? Łeb mi pęka. Nie mam ochoty się z nikim spotykać
  • Trzeba było tyle nie pić! Masz teraz za swoje. Co do spotkania, to nie masz wyboru i doskonale o tym wiesz. Jeśli nie zrobimy nic żeby poprawić twój wizerunek i wyciszyć trochę tą sprawę, producenci zerwą twój kontrakt.
  • To niech zrywają. Mam już dosyć tego wszystkiego
  • Chyba sobie ze mnie kpisz. Zamierzasz tak to zakończyć? – jedyną odpowiedzią, jakiej się doczekała było wzruszenie ramion – Nie ma mowy żebym ci na to pozwoliła Seiya. Nawet, jeśli chcesz odejść z branży, to najpierw odkręcimy to, co namotała ta suka. A teraz wyskakuj z łóżka i marsz pod prysznic, bo śmierdzisz jak stary cap. Ja tymczasem przygotuję ci mocną kawę, która postawi cię na nogi, aspiryna chyba też nie zaszkodzi.

Mrucząc coś niezrozumiale pod nosem, jak się domyślała były to przekleństwa pod jej adresem, brunet w końcu wygramolił się z łóżka i wolno skierował się w stronę łazienki. Idąc w kierunku kuchni odwróciła się i spojrzała na niego z odrobiną politowania. Wiedziała, że cała ta afera mocno go zdołowała, jednak w pewnym stopniu sam był temu winien, dobierając sobie towarzystwo nieodpowiednich kobiet, które ewidentnie chciały się przy nim wylansować. Teraz trzeba zrobić wszystko, żeby wyciągnąć go z tego bagna, w które wpakowała go ostatnia z nich. Zdecydowanie nie zasłużył na to, co go spotkało. Raźnym krokiem wkraczając do kuchni, Minako zaczęła po niej buszować. Z niemą rozpaczą stwierdziła, że w szafkach panuje remanent, a w lodówce jest malowanie ścian. Najwyraźniej jedynie w barku było ostatnio przyjęcie towaru. Nie miała czasu wydzwaniać po asystentach, więc postanowiła sama skoczyć do najbliższego sklepu po najpotrzebniejsze rzeczy. W pośpiechu wyszła z mieszkania i w ostatniej chwili udało jej się złapać jadącą na dół windę. Gdy wysiadła niemal natychmiast dostrzegła, że niebo jest zasnute ciemnymi chmurami, dużo ciemniejszymi niż kilkanaście minut temu. Odebrała od portiera pozostawioną tam wcześniej pomarańczową parasolkę i tak uzbrojona wyszła na zewnątrz, mając nadzieję, że zdąży wrócić zanim zjawi się dziennikarka, poinstruowała go jednak, co robić gdyby ta jednak zjawiła się przed nią. W chwili, gdy postawiła stopę na chodniku zaczęły spadać pierwsze krople deszczu, po zaledwie kilku minutach lało już jak z cebra, na szczęście udało jej się niemal sucho dotrzeć na miejsce, nie licząc mokrych butów.

Tymczasem Seiya stał pod intensywnym strumieniem gorącej wody, pozwalając by swobodnie spływała po jego ciele, wprawiając je w przyjemne rozluźnienie i starając się nie myśleć o piętrzących się ostatnio problemach. A przede wszystkim nie chciał myśleć o Yuko. Wciąż nie był w stanie pojąć, jak mogła to zrobić? Wyłącznie dla zemsty? Przecież nic ich nie łączyło i oboje doskonale o tym wiedzieli. Owszem początkowo było im razem całkiem przyjemnie, jednak szybko okazało się, że do siebie nie pasują. Zupełnie tak, jak było z pozostałymi. Za każdym razem, gdy pomyślał o jej bezczelnych kłamstwach i fałszywych pomówieniach na swój temat, ogarniała go wściekłość. Najwyraźniej zamierza wybić się moim kosztem. Podła suka! – pomyślał ze złością, uderzając jednocześnie z całej siły pięścią w ścianę, aż pękły kafelki, raniąc przy tym poważnie rękę. Jednak złość sprawiała, że prawie wcale nie czuł bólu. Mina ma rację nie mogę tego tak zostawić. To zaszło za daleko. Nie pozwolę jej mnie zniszczyć! Nie miał pojęcia jak dług już tak stoi, jednak przypuszczał, że chyba za długo. Ta cała dziennikarka pewnie już czeka, chociaż gdyby tak było, Minako dałaby mu znać. Zakręcił wodę i owinął ręcznik wokół bioder, drugim starannie wycierając włosy. Jednocześnie zaczął poszukiwania apteczki, żeby opatrzyć zranioną rękę.

***

Przemoczona do suchej nitki weszła do przestronnego holu ogromnego apartamentowca, pozostawiając za sobą mokre ślady na marmurowej podłodze. Podeszła do siedzącego za kontuarem portiera, który przyglądał jej się z niemałym zdziwieniem. Przedstawiła się i powiedziała, do kogo i w jakiej sprawie przyszła.

  • Pani Aino wspominała, że ma się pani zjawić. Pan Kou z pewnością na panią czeka. Musi pani pojechać windą na 20 piętro. Raczej pani nie zabłądzi, na tym piętrze jest tylko jedno mieszkanie.
  • Dziękuję bardzo za informacje. Mógłby pan wskazać mi jeszcze, gdzie jest toaleta? Chciałabym się nieco ogarnąć przed spotkaniem.

Mężczyzna pokierował ją, a ona szybko podążyła we wskazanym kierunku. Na miejscu z przerażeniem przyjrzała się swojemu odbiciu. Widać, jednak mogło być gorzej. Z jej długich, złotych włosów wciąż jeszcze spływała woda, makijaż niemal całkiem spłynął, a mokre i poplamione od brudnej wody z kałuż ubranie, ściśle przylegało do jej ciała. Teraz już rozumiała, czemu portier tak jej się przyglądał. Na ile się dało poprawiła oklapłe włosy i wycisnęła z nich wodę, to samo zrobiła z koszulką, która mimo jej zabiegów, nadal lepiła się do ciała. Przy pomocy papierowych ręczników zmyła resztkę tuszu i podkładu, dzięki czemu, przestala, chociaż wygadać jak narzeczona Frankensteina i z powrotem nasunęła na nos okulary. Mimo, iż bardzo się starała, nie przypominała w niczym poważnej dziennikarki, za jaką chciała być postrzegana. Opierając dłonie na umywalce odetchnęła głęboko powtarzając w myślach, że sobie poradzi. Chwilę później wyszła i skierowała się do windy. Wcisnęła numer piętra i drzwi zamknęły się, a winda pomknęła w górę. Z każdą mijającą sekundą czuła narastające zdenerwowanie. Wreszcie była na miejscu, wysiadła i skierowała się do jedynych drzwi, jakie dostrzegła. Gdy stanęła przed nimi ze zdziwieniem stwierdziła, że nie są domknięte. Zapukała, jednak nie doczekawszy się żadnej reakcji, z lekkim wahaniem, popchnęła drzwi i weszła do środka. Gdy przekroczyła próg, po paru krokach, znalazła się w przestronnym salonie z otwartą kuchnią, na oko ze dwa razy większym niż całe jej mieszkanie, urządzonym, co prawda ze smakiem, ale typowo po męsku. Ewidentnie brakowało tam kobiecej ręki. Kiedy tak stała rozglądając się i zastanawiając, na co facetowi, który jak się wydaje, nie zamierza zakładać rodziny takie wielkie mieszkanie, doleciał ją z tyłu niezbyt zadowolony, męski głos.

  • Kim pani jest i co pani tu robi?! – spytał ostro, wciąż jeszcze nie opadły w nim niedawne emocje

Obróciła się w tamtą stronę, a widząc odzianego jedynie w ręcznik kąpielowy mężczyznę, o ciele niczym grecki bóg, spłonęła rumieńcem i odwróciła się z powrotem.

  • Jestem Tsukino Usagi z Tokyo Shimbun. Miałam się z panem spotkać – powiedziała próbując wymazać z pamięci to, co przed chwilą zobaczyła
  • To daje pani prawo wchodzić do cudzego mieszkania jak do siebie i bezczelnie węszyć?
  • Przepraszam, pukałam, ale nikt się nie zjawił, poza tym drzwi były otwarte a ja wcale nie węszyłam. Wiem, że trochę się spóźniłam, ale portier powiedział, że pan na mnie czeka. Najwyraźniej jednak nie.
  • Czekałem na dziennikarkę, a nie na jakąś napaloną, szukającą łatwej sensacji stażystkę. Sądziłem, że wasza gazeta jest poważniejsza. Ale, jeżeli tak podchodzicie do tej sprawy, to żadnego artykułu nie będzie.

W Usagi tak się zagotowało na te słowa, że na chwilę zapomniała o jego lichym stroju. Niedawna niepewność i lęk, zmieniły się we wściekłość. Natychmiast odwróciła się i podeszła do niego, wbijając w niego rozwścieczone spojrzenie i cedząc przez zęby z niekrytą złością. Nie zastanawiała się nawet, co mówi

  • Wypraszam sobie ty nadęty, arogancki, zapatrzony w siebie pajacu, nie jestem żadną stażystką! Może według ciebie nie wyglądam, ale jestem dziennikarką. O tym, że mam się tu zjawić dowiedziałam się dopiero jakieś pół godziny temu! Miałam zastąpić koleżankę, która niestety uległa wypadkowi i leży w szpitalu. Nie miałam najmniejszej ochoty przejmować tej sprawy, ale nie pozostawiono mi wyboru. Jak dla mnie, to tego artykułu wcale nie musi być. Mam to gdzieś! Jesteś tylko jurnym gierojem szukającym ciągle nowych terenów do podbicia, a kiedy kolejna zabawka ci się znudzi odstawiasz ją w kąt i szukasz następnej. Nie ma w tobie nic, co mogłoby przekonać kogokolwiek, że jest inaczej. Podejrzewam, że niezależnie od tego, co bym napisała nikt i tak nie uwierzy w twoją wersję. A skoro pan „wielka gwiazda” nie zamierza z nami jednak współpracować, to nie mam tu, czego szukać. Mam zbyt wiele szacunku do siebie żeby pozwolić na takie traktowanie mnie przez takiego palanta! Żegnam!

Obróciła się na pięcie i wyszła zatrzaskując za sobą drzwi, pozostawiając oniemiałego mężczyznę samego.

Reklamy

10 thoughts on “Heartbreaker – Rozdział 2

  1. ups ! no to się Seyia nasłuchał hehehe zaś Minako jak się dowie co tu zaszło to chyba na zawał zejdzie bo tak się na starała aby poprawić jego wizerunek a tu proszę :) rozdział super i mam nadzieję że szybciutko dasz nam kolejny bo strasznie zżera mnie ciekawość co będzie dalej :) pozdrawiam cieplutko :)

  2. Bardzo się cieszę, że pojawił się kolejny rozdział😀Chyba nie będę natrętna prosząc o jeszcze🙂Co do opowiadania, to czyta się lekko i przyjemnie🙂Podobało mi się jak Usa mu wygarnęła, brawo! A czy on musi tak traktować inne kobiety skoro jedna go zraniła, nieładnie Panie Kou. Ciekawe jak na to zareaguje. Fajnie wyszedł Ci opis lodówki😛Pozdrawiam

  3. W końcu jest ☺
    Jest i Mina 😊
    I jaki temperament ma Usagi…. 🤔
    Pokazała pazurki 🤗🤗

    Kiedy dalsze części, bo już nie mogę się doczekać 😉

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s