Dirty little secret – Rozdział 3

Z niewielkim opóźnieniem, ale już jest. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Miłego czytania.

„I can treat you better than he can”

 

W milczeniu podążała za brunetem długim, jasnym, hotelowym korytarzem. Wynajęty dla niego apartament znajdował się na samym jego końcu. Z każdym krokiem zbliżającym ich do celu, nachodziły ją coraz większe wątpliwości czy podjęła właściwą decyzję. Przecież była zaręczona, za kilka tygodni miała wyjść za mąż. Jak mogła się zgodzić, żeby przez kilka dni dzielić pokój z innym mężczyzną? Ale przecież to Seiya. Może trochę się zmienił, stał się bardziej męski niż dawniej, a przez to też przystojniejszy, ale w końcu to nie ma znaczenia. To nadal jej przyjaciel. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że z każdą chwilą idzie coraz wolniej, on jednak to zauważył. Zatrzymał się przed właściwymi drzwiami i odwrócił w jej stronę.

  • Wszystko w porządku Odango? – na dźwięk jego głosu oderwała się od swoich myśli, w odpowiedzi jedynie pokiwała głową – Jesteśmy na miejscu. Czyżbyś zmieniła zdanie? A może boisz się być ze mą sam na sam? – spytał otwierając zamek w drzwiach kartą magnetyczną.
  • Przecież to nic takiego. Dlaczego miałabym się bać? – odparła wesoło, ale jej uśmiech był nieco niepewny
  • Może boisz się, że jednak nie oprzesz się mojemu urokowi – odpowiedział z uśmiechem otwierając drzwi i wpuszczając ja do środka
  • Marzyciel – odparła i ruszyła w stronę wejścia

Kiedy przekraczała próg cichy głos w jej głowie wciąż jeszcze namawiał ją do odwrotu, ona jednak zlekceważyła go całkowicie. Tak długo się nie widzieli. Chciała spędzić z nim trochę więcej czasu. Wchodząc rozejrzała się po wnętrzu. Pokój był bardzo przestronny i nowocześnie urządzony. Ściany były obite ciemnym drewnem, jednak nie wiedziała, jakim. Na wprost wejścia znajdował się salonik z wyglądającą bardzo wygodnie ogromną kanapą i dwoma fotelami, które niemal prosiły, żeby się w nich rozsiąść, przed nimi stał niski stolik, obok którego stały dwie, spore walizki i futerał na gitarę. Na lewo od wejścia stał długi hebanowy bar, a na ścianie za nim, na szklanych półkach, umieszczono butelki z różnymi drogimi alkoholami. Przeciwległa strona pokoju była częścią sypialnianą, w której królowało ogromne, dwuosobowe łóżko. Obie strony oddzielały od siebie długie, ciemnobrązowe zasłony. Na środku ściany, pomiędzy obiema częściami pokoju znajdowały się drzwi do niemałej łazienki.

  • Cudownie! – westchnęła, ku jego zadowoleniu oczy dziewczyny wyrażały szczery, niemal dziecięcy, zachwyt, gdy biegała po pokoju oglądając wszystko. To była ta Usagi, którą pamiętał. Po chwili jednak przystanęła, najwyraźniej zawstydzona swoim zachowaniem – Przepraszam, zachowuje się jak dziecko, powinnam być bardziej poważna
  • Nie masz, za co przepraszać – odparł podchodząc do niej – uwielbiam tą twoją spontaniczność. Nie powinnaś jej tłumić.
  • Mamoru uważa inaczej – powiedziała bardziej do siebie niż do niego, jednak i tak dosłyszał jej słowa.
  • Nie powinien próbować zmieniać tego, jaka jesteś. – powiedział kładąc dłonie na jej ramionach zmuszając tym żeby na niego spojrzała – Zabijać tego, co jest w tobie najcudowniejsze i sprawia, że jesteś sobą. Jeśli tego nie rozumie to jest kompletnym idiotom. Nie zmieniaj się nigdy, dla nikogo.

Patrząc w jego poważne oczy, o barwie nocnego nieba, ponownie oblała się rumieńcem. Słowa Seiyi poruszyły czułą strunę w jej sercu. Tak naprawdę wcale nie chciała się zmieniać, nie rozumiała, dlaczego Mamoru tak bardzo chce żeby była inna. Przecież właśnie taką ją pokochał. Chociaż wiedziała, że powinna skarcić bruneta za to, co powiedział o jej narzeczonym, nie zrobiła tego. Wręcz przeciwnie, czuła ogromną wdzięczność za jego słowa. Przez chwilę stała jak urzeczona jego spojrzeniem, nie zauważając w ogóle jak blisko niej się znajduje ani, że nadal trzyma dłonie na jej ramionach. Dopiero po kilku minutach dotarł do niej jeden, dosyć istotny szczegół i nie omieszkała głośno tego oznajmić, przerywając jednocześnie tę chwilę wzajemnego porozumienia.

  • Tu jest tylko jedno łóżko!
  • I co w związku z tym, Odango? – spytał, uśmiechając się na ten jej nagły wybuch
  • Jak to, co? Przecież chyba nie będziemy razem spać?
  • Czemu nie? Hmm, to bardzo kuszący pomysł. Mogłoby być całkiem przyjemnie, nie sadzisz? – odpowiedział pochylając się i szepcząc jej do ucha głosem tak kuszącym i zmysłowym, aż poczuła rozkoszne dreszcze biegnące po plecach, a jej serce zaczęło bić jak szalone, co bardzo ją zaskoczyło.

Wyraz jej twarzy, to zdziwienie przemieszane z zakłopotaniem, uroczy rumieniec na jasnych policzkach i ten błysk w jej chabrowych oczach, gdy zrozumiała, o czym mówi, sprawiły, że nie wytrzymał i zaśmiał się głośno.

  • Spokojnie, Odango. Tylko żartowałem. Chociaż domyślam się, że po prostu marzysz, żeby spędzić noc w moich ramionach, to będę dżentelmenem. Ty zajmiesz łóżko, a ja prześpię się na kanapie. Wygląda na całkiem wygodną.
  • Mówisz poważnie? Ale to twój pokój, może lepiej ja zajmę kanapę. To przecież tylko kilka dni.
  • Nie ma mowy. Jesteś moim gościem. Dlatego ty zajmujesz łóżko, a kanapa należy do mnie i koniec dyskusji
  • W takim razie dziękuję
  • Nie musisz dziękować. Dla ciebie mógłbym spać nawet na łóżku z gwoździ, jeśli byłoby trzeba – odparł i szybkim, ale delikatnym ruchem dłoni pogładził jej wciąż zarumieniony policzek – Jesteś dla mnie najważniejsza.

Po tych słowach twarz Usagi spłonęła jeszcze większym rumieńcem, chociaż nie sądził, że to w ogóle jest możliwe. Czuła się jeszcze bardziej zmieszana, a jej serce znów zaczęło łomotać. Nie przywykła do słuchania tego typu wyznań i do takich gestów, od nikogo poza Mamoru. Chociaż, prawdę powiedziawszy, nie pamiętała już, kiedy narzeczony ostatnio zwracał się do niej w taki sposób. Widząc jej skołowanie, postanowił dać jej chwilę na ochłonięcie.

  • Pójdę się odświeżyć po długiej podróży. Jeśli chcesz możesz się rozpakować. Później może pójdziemy coś zjeść? Nie wiem jak ty, ale ja umieram z głodu.
  • Świetny pomysł. Jestem głodna jak wilk, ale przez to całe zamieszanie jakoś o tym zapomniałam.

Mężczyzna przytaknął i po chwili zniknął za ciemnymi drzwiami łazienki. W środku opłukał twarz zimną wodą i spojrzał na swoje odbicie w lustrze

  • Chyba już do reszty oszalałeś. To czyste wariactwo. Ale z drugiej strony, to nie może być przecież przypadek, że znaleźliśmy się oboje w tym samym hotelu, bez całej zgrai przyzwoitek. Muszę wykorzystać tę szansę, którą dostałem od losu i zdobyć jej serce.

Przed oczami wciąż miał jej cudowne błękitne oczy i zaróżowione policzki. Przypomniał sobie jej szczerą radość na jego widok, te krótką chwilę, gdy dane było mu trzymać ją w ramionach. Czuć jej drobne ciało przy swoim. Wiele by dał żeby móc już zawsze ją tak trzymać. Być przy niej już zawsze, do końca świata. Nie powiedział jej tego, ale była jeszcze piękniejsza, niż kiedy się żegnali, jej rysy i kształty były bardziej kobiece. Wydawało się, że sama nie zdaje sobie sprawy jak bardzo pociągająca się stała. Chociaż już dawno stracił dla niej głowę, teraz przepadł z kretesem. Nie chciał nawet myśleć, co będzie, jeśli się nie uda. Wiedział jedno, nic nie będzie już takie samo. Zrzucił ubranie i wszedł pod prysznic, mając nadzieję, że chodna woda ukoi jego rozpalone zmysły, nie na wiele to się jednak zdało.

Tymczasem Usagi zaniosła walizkę do swojej części pokoju i zaciągnęła ciężkie zasłony oddzielające obie części apartamentu. Otworzyła szeroko okno i wystawiła twarz na chłodny powiew popołudniowego wiatru, który przyjemnie chłodził jej nadal rozpaloną twarz. Nie miała pojęcia, dlaczego tak reaguje na prawie każde jego słowo. Czyżby celowo starał się ją zawstydzić? Chociaż spędzili ze sobą dopiero krótką chwilę musiała przyznać, że przy nim znów czuła się jak nastolatka. Jego zachowanie było tak inne od chłodnego i pragmatycznego zachowania Mamoru i chociaż chwilami przytłaczał ją swoją męskością, musiała ze zdziwieniem przyznać, że wcale jej to nie przeszkadza.  Przez chwilę podziwiała rozciągający się przed nią widok, ciesząc się, że jednak nie będzie musiała samotnie spędzić tego tygodnia. Pomyślała, że powinna zadzwonić do Minako, podziękować jeszcze raz za ten wyjazd. Postanowiła jednak nie mówić przyjaciółce o spotkaniu z Seiyą. Znając je pewnie by zaczęły prawić jej morały, a przecież nic takiego się nie dzieje. Podeszła do łóżka i zaczęła poszukiwać w torebce telefonu. Po kilku minutach udało jej się do niego dokopać, chociaż nie było to wcale proste. Szybko znalazła numer Miny, mijały kolejne sygnały ona jednak nie odbierała, co było raczej dziwne, bo praktycznie nie rozstawała się ze swoją komórką. W końcu odezwała się poczta głosowa. Bez większego zastanowienia zostawiła jej krótką wiadomość.

  • Cześć Mina, szkoda, że nie odbierasz. Co ty właściwie robisz? Przecież nie rozstajesz się z telefonem nawet pod prysznicem. Dotarłam już na miejsce, jest jeszcze piękniej niż w folderach. Dziękuję wam jeszcze raz, mam wrażenie, że to będzie cudowny tydzień. Pozdrów pozostałe dziewczyny.

Rozłączyła się i przez chwilę wpatrywała w telefon zastanawiając się czy powinna zadzwonić do Mamoru. Wprawdzie był przeciwny jej wyjazdowi, ale na pewno martwiłby się, gdyby nie powiadomiła go, że dotarła bezpiecznie na miejsce. Wybrała numer, włączyła głośnik i odłożyła aparat na łóżko, jednocześnie rozpoczynając walkę z zamkiem w walizce, który jak na złość nie chciał się otworzyć. Po kilku sygnałach mężczyzna odebrał. Jego głos wskazywał, że nie jest zachwycony telefonem od narzeczonej, a pierwsze słowa nie pozostawiały jej żadnych złudzeń

  • Ile razy mówiłem ci żebyś nie dzwoniła, kiedy jestem w pracy? Wiesz doskonale, że mam tu urwanie głowy i nie mam czasu na rozwiązywanie jeszcze twoich problemów.
  • Przepraszam Mamo-chan. Chciałam tylko powiedzieć ci, że podjęłam decyzję w sprawie tego wyjazdu, o którym rozmawialiśmy wczoraj.
  • Cieszę się w takim razie, że w końcu zmądrzałaś i wiesz, co jest ważniejsze…
  • Zdecydowałam się jechać… a w zasadzie to jestem już na miejscu. – przerwała mu niemal jednym tchem
  • I postanowiłaś zadzwonić i poinformować mnie o swojej nieodpowiedzialności i egoizmie? – odparł wyraźnie zniesmaczony – Sądziłem, że w końcu zaczęłaś nabierać rozumu. Najwyższa pora dorosnąć Usako, nie możesz całe życie zachowywać się tak, jak do tej pory. To było urocze dwanaście lat temu, ale teraz robi się infantylne. Nie zapominaj, kim jesteś…
  • Jak mogłabym zapomnieć skoro ciągle mi o tym przypominasz? Dlaczego tak bardzo przeszkadza ci to, jaka jestem? Przecież taką mnie pokochałeś, dlaczego teraz chcesz żebym stała się kimś innym? – spytała, czując jak łzy zaczynają napływać jej do oczu.
  • Bo nie zamierzam ożenić się z małą dziewczynka tylko z kobietą. I chciałbym żeby zachowywała się dojrzale i odpowiedzialnie! Musze kończyć nie mam czasu na takie dyskusje.

Bez żadnego pożegnania odłożył słuchawkę, a w głośniku rozległ się sygnał zakończonego połączenia. Całej rozmowie przysłuchiwał się stojący za zasłoną Seiya, z każdym zdaniem tamtego coraz bardziej wściekły, mocniej utwierdzał się w swoim postanowieniu. Ten kretyn zdecydowanie nie zasługiwał na nią i jej uczucie, a on zrobi wszystko, żeby do niego nie wróciła. Uchylił delikatnie materiał. Usagi siedziała na podłodze tyłem do niego, jednak mimo to zauważył jak przeciera oczy nadgarstkiem. Widział, że płakała.

  • Odango, wszystko w porządku? – spytał odsuwając zasłonę i wchodząc do środka

Dziewczyna drgnęła na dźwięk jego głosu i zaczęła gwałtownie szarpać za zamek wciąż zamkniętej walizki

  • Tak, tak w porządku – odparła nie do końca naturalnym głosem, ale udał, że tego nie zauważył – Nie mogę otworzyć tej przeklętej walizki
  • Może ci pomogę
  • Nie trzeba, poradzę sobie

Pociągnęła zasuwkę z całej siły. Materiał, który blokował zamek puścił, a wieko wypchanej do granic możliwości walizy odskoczyło z takim impetem, że omal nie uderzyło blondynki w twarz, jednocześnie wyrzucając w koło część zawartości. Stojący o kilka kroków za dziewczyną Seiya złapał w locie lecącą w jego stronę część jej garderoby, którą okazała się koronkowa bielizna.

  • Czyżby to specjalnie dla mnie, Odango? – spytał trzymając przed sobą czarne, niemal przezroczyste figi – Nie znałem cię od tej strony

Zdezorientowana dziewczyna odwróciła się w jego stronę i dopiero zrozumiała, o czym mówi. Skoczyła na równe nogi i szybko podeszła do niego starając się jak mogła, odebrać mu swoją własność. Mężczyzna nie miał jednak zamiaru tak łatwo oddać swojej zdobyczy.

  • Oddaj to natychmiast!
  • Tylko pod warunkiem, że zobaczę ją na Tobie – odparł z szelmowskim uśmiechem, odsuwając delikatną bieliznę poza zasięg jej rąk
  • Chyba śnisz – syknęła skacząc i próbując na wszelkie sposoby ją odzyskać

Szamotali się przez chwilę wędrując przez sypialnię. W pewnej chwili potknęli się o porozrzucane na podłodze ciuchy blondynki, lądując na łóżku. Usagi leżała na plecach, a Seiya zawisł nad nią przygwożdżając jednocześnie jej dłonie do łóżka. Oboje oddychali szybko, zmęczeni. Dziewczyna dopiero teraz zdała sobie sprawę, że brunet jest ubrany jedynie do połowy. Mimowolnie przebiegła wzrokiem po jego pięknie wyrzeźbionej klatce piersiowej, napiętych ramionach, na których widać było każdy mięsień. Z każdym mijanym przez jej wzrok milimetrem jego ciała robiło jej się coraz bardziej gorąco. Przełknęła głośno ślinę i spojrzała w jego ciemne oczy, patrzące poważnie na jej twarz, a jednocześnie wyrażające niezwykle gorące uczucia. Ich twarze były bardzo blisko siebie, oddechy mieszały się ze sobą. Przebiegł wzrokiem po jej twarzy, od dużych, błękitnych oczu do różowych lekko rozchylonych i drżących ust. W jego głowie zrodziła się szalona myśl, odbijając się w jego spojrzeniu, od którego po ciele blondynki przeszedł dreszcz niepewności, ale i słodkiego oczekiwania. Jego twarz wolno zmierzała w jej stronę, a serce dziewczyny z każdą sekundą przyspieszało swój rytm. I chociaż miał ogromną ochotę zasmakować jej ust nie zrobił tego, wręcz przeciwnie. Zbliżył twarz do jej ucha, a jego gorący oddech owionął jej skórę, powodując  u niej kolejne dreszcze.

  • Wygrałem, dlatego zatrzymuje moje trofeum, chyba, że zmienisz zdanie. A teraz chodźmy coś zjeść – powiedział cicho i chociaż by chciała, nie była w stanie zaprotestować.

Podniósł się i wyciągnął rękę żeby pomóc jej wstać, ujęła ją z pewnym ociąganiem. Chociaż w pierwszej chwili odetchnęła z ulgą, w głębi serca czuła, nie do końca dla siebie zrozumiałe, ukłucie rozczarowania.

Reklamy

14 thoughts on “Dirty little secret – Rozdział 3

  1. Ach, co za gra uczuć i wyczuwalna namiętność… Super … Widać, że Seiyia bawi się ze swoim Króliczkiem, ciekawe tylko jak długo wytrzyma :) A co do Mamoru – to jak by mi mój facet powiedział, że mu przeszkadzam w pracy to bym go chyba pogryzła a biedna Usa się popłakała…trzymajcie mnie bo go uduszę – dziewczyno zostaw go i bierz muzyka :) Pozdrawiam

  2. Jak zawsze wspaniały rozdział;).Akcja dopiero się rozwija:).Jestem ciekawa jak zakończy się ta historia,mam nadzieję że happy endem😁🎉 dla seiyi&usagi. A co ile będziesz wsrawiać rozdziały tego opowiadania i heartbreaker??? Życzę nieustannej weny i co najważniejsze po wenie chęci i czasu. Buziaki💋💋💋

    • Weny i chęci mi nie brakuje, niestety z czasem jest gorzej, ciężko go wygospodarować przy małym dziecku. Ale pisze w każdej wolnej chwili. Postaram się w lipcu wstawić rozdziały obu opowiadań ale co ile dokładnie nie jestem w stanie na razie powiedzieć

      • Yuri dzięki za odpowiedź:) Cieszę się że nie brak ci weny i chęci 🐾
        To dobrze że nie porzucasz tego bloga, zawsze ciekawe opowiadania (nie chce tu nikogo obrazić) autor je pozuca😢
        PS Najważniejsze że wkładasz serce i emocje w te opowiadania to najważniejsze, ilość niekoniecznie chociaż to na drugim miejscu😜😘

        • Nie byłabym w stanie tak po prostu porzucić pisania. Obawiam się, że ciężko by mi było bez tego żyć :) W każde opowiadanie wkładam bardzo dużo siebie. Może nie dodaje rozdziałów często ale zawsze staram się żeby były jak najlepiej dopracowane i przemyślane

    • Witam. Nawet nie wiedziałam, że czytałaś… Cieszę się, że nie rozczarowałam cie… Rozdział 4 już jest. Jak będziesz miała ochotę to zapraszam do mnie😊

      • Witam…zaglądam do Ciebie, czy nie pojawiło się coś nowego i nie mogę się doczekać kiedy coś wstawisz. Masz dwa opowiadania rozpoczęte a ja cierpliwie czekam, bo mnie historia wciągnęła. Z czasem czy weną problem? pozdrawiam i zapraszam do mnie🙂 Paulinkamoon2016

        • Przepraszam bardzo że jeszcze nic nie wstawiłam, niestety ostatnio miałam duże problemy z czasem na pisanie bo weny to mi akurat nie brakuje :-) Miałam teraz dużo latania po urzędach i sporo czasu zeszło na kompletowania wyprawek szkolnych ale udało mi się już wszystko załatwić więc postaram się nadrobić zaległości w pisaniu

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s