Heartbreaker – Rozdział 1

Ponieważ mam niewielkie problemy z kolejnym rozdziałem DLS (małe problemy z weną), na osłodę wrzucam pierwszy rozdział innego opowiadania. Mam nadzieję, że was zainteresuje. Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy czytają i komentują moje wypociny (tym, którzy nie komentują oczywiście też). Cieszę się, że jesteście. Pozdrawiam Yuri

  • Chyba sobie ze mnie żartujesz! – w całym pomieszczeniu zatrzęsły się szyby w oknach, gdy długowłosa blondynka krzyknęła, opierając jednocześnie dłonie na biurku szefa.

Ku ogromnemu zdziwieniu redaktora naczelnego, nie wyglądała na szczególnie uszczęśliwioną przydzielonym jej zadaniem. Brązowowłosy mężczyzna usiadł wygodniej na swoim ogromnym, skórzanym fotelu, poprawiając jednocześnie okulary, o szkłach w rozmiarze denek od słoików.

  • Naprawdę dziwi mnie twoja reakcja. Każda inna młoda reporterka na twoim miejscu skakałaby z radości dostając taką szansę.
  • Więc przydziel ten temat każdej innej byle nie mnie! Żadną siłą nie zmusisz mnie do spotkania z tym zarozumiałym, egocentrycznym, narcystycznym bawidamkiem. Ten cholerny troglodyta nie szanuje kobiet, bawi się nimi i ich uczuciami. Reprezentuje sobą wszystko, czego nienawidzę w mężczyznach.
  • Skoro tak, Tsukino, możesz iść i spakować swoje rzeczy.
  • Nie mówisz poważnie Umino. Zwolnisz mnie za jeden głupi artykuł? – spytała czując, że zaczyna tracić grunt pod nogami
  • Raczej za jego brak. Ale masz wybór, albo wysmarujesz mi rewelacyjny artykuł na pierwszą stronę o Seiyi Kou do następnego numeru, albo od jutra możesz szukać nowej pracy.

Dziewczyna bezwładnie opadła na stojące tuż za nią krzesło. W jej pełnej niedowierzania twarzy można było czytać jak w otwartej księdze. Cholerny Umino. Postawił ją pod ścianą, doskonale wiedział, że nie może sobie pozwolić na stratę tej pracy i perfidnie to wykorzystał. Tylko, dlaczego wybrał akurat ją? Chociaż wszystko w niej sprzeciwiało się, zdawała sobie sprawę, że nie ma wyjścia, musi zrobić to, czego on chce.

  • Dlaczego akurat ja? – spytała cicho po chwili
  • Od dawna przecież chciałaś, żeby dać ci jakieś poważniejsze zlecenie niż te dotychczasowe. Ten temat należał do Naru, ale jak wiesz wczoraj miała wypadek i nie będzie w stanie doprowadzić do końca tej sprawy. Poza tym w tej chwili nie mam nikogo innego, kto mógłby ją zastąpić, więc padło na ciebie.
  • Czego ty właściwie oczekujesz?
  • Z pewnością wiesz o ostatnich wpadkach Kou. Wszystkie media o tym trąbią. Cała ta akcja z jego ostatnią dziewczyną. Poprzednie też jakby nagle chciały ponownie zaistnieć i dokładają swoje trzy grosze. On sam i jego menagerka odmówili komentarza. Zdaje się jednak, że zostali przyciśnięci przez producentów, bo kilka dni temu panna Aino skontaktowała się z nami i stwierdziła, że pozwolą nam na wywiad i artykuł tylko pod warunkiem, że nie będziemy starać się go pogrążyć. Mamy przedstawić ludziom jego wersję wydarzeń, spróbować ocieplić jego obecny wizerunek.
  • Przecież to jest niewykonalne! Ten facet nie ma pozytywnych stron! Przy tej całej, nakręconej przez media aferze sądzisz, że ktokolwiek uwierzy w jego wersję?
  • W takim razie masz przed sobą nie małe wyzwanie. Mimo swojej „wielkiej miłości” do niego postaraj się być obiektywna. A i jeszcze jedno, masz się z nim spotkać dziś, za pół godziny.
  • To czyste szaleństwo! Nie jestem przygotowana na to pod żadnym względem – odparła pokazując na swoje niedbale zaczesane włosy, rozciągniętą koszulkę i mocno sfatygowane jeansy – poza tym muszę przejrzeć materiały Naru. Dlaczego do cholery nie zadzwoniłeś do mnie wcześniej, skoro wiedziałeś, że to tak pilne?
  • Dzwoniłem, ale nie odbierałaś komórki. Tu masz materiały, adres jest w środku. Shitori cię zawiezie. Nie zawiedź mnie – powiedział wciskając jej w dłonie teczkę z papierami i nieznacznie popychając w stronę wyjścia.

Przeszklone drzwi zatrzasnęły się za nią. Przez chwilę stała jak w letargu, nie bardzo mogąc uwierzyć, że się zgodziła. Ale w sumie, jakie miała wyjście? Oczywiście marzyła, żeby zacząć pisać poważne artykuły, ale na boga, dlaczego ten pierwszy musiał być akurat o Nim? Przez jej głowę w szalonym tempie przelatywały tysiące myśli, od tego jak przeprowadzić ten wywiad począwszy, skończywszy na metodach tortur, jakim najchętniej poddałaby naczelnego w ramach zemsty za tę „wspaniałą” szansę. Wsiadła do windy i nacisnęła przycisk sprowadzający ją na poziom minus jeden, gdzie znajdował parking. Gdy drzwi się zamknęły oparła się o ścianę i zaczęła szybko wertować otrzymaną teczkę. W pewnej chwili zauważyła, że coś z niej wypadło. Kiedy się schyliła okazało się, że to zdjęcie. Z fotografii patrzyła na nią para ciemnogranatowych oczu, o niesamowicie magnetycznym spojrzeniu. Ich właścicielem był przystojny brunet, od wielu lat będący obiektem jej szczerej nienawiści. Poczuła przemożną chęć by zgnieść zdjęcie w dłoni i uciec od tego spojrzenia. Wiedziała jednak, że już wkrótce będzie musiała zmierzyć się z nim twarzą w twarz. Musi być silna i zachowywać się profesjonalnie. Z zamyślenia wyrwał ją dzwonek i winda się zatrzymała. Wysiadła i powoli przemierzała parking w poszukiwaniu kolegi, który miał ją zawieźć na miejsce spotkania. W końcu go zauważyła. Podchodząc przywitała się i podała znaleziony w teczce adres. Wsiedli, a ona zagłębiła się w lekturze materiałów. Jechali już dłuższą chwilę w milczeniu, ciszę rozpraszało jedynie cicho grające radio. Usagi spojrzała na zegarek, nie uszło jej uwadze, że wyznaczona godzina spotkania już minęła, a ona nadal nie była na miejscu. Oderwała wzrok od dokumentów zerknęła za okno. Na zewnątrz zaczął padać deszcz, a przed nimi ciągnął się potworny korek. Dziewczyna ponownie nerwowo zerknęła na zegarek, co nie uszło uwadze towarzyszącego jej mężczyzny

  • Nie możesz się doczekać? Słyszałem, że trafił ci się temat Kou
  • Możesz wierzyć, Shitori, że spotkanie z tym typkiem to ostatnie, na co mam ochotę. Po prostu jestem już spóźniona.
  • Niestety nic nie poradzę Usa, o tej porze nie da się szybko przejechać przez centrum
  • Mam wrażenie, że szybciej zaszłabym na piechotę. I chyba tak zrobię – odparła wciskając dokumenty do wielkiej torebki, sprawdzając jednocześnie czy ma przy sobie dyktafon. Na szczęście był tam.
  • Ale przecież pada. Zanim tam dotrzesz będziesz przemoczona
  • Jakoś to przeżyję. Gorzej niż teraz raczej nie będę wyglądać
  • Jak uważasz. Powodzenia
  • Podejrzewam, że bardzo mi się przyda – odparła, zatrzasnęła drzwi i chowając się pod torebką ruszyła biegiem omijając idących pod parasolami ludzi.

Chociaż starała się jak mogła, przebycie pozostałej drogi zajęło jej około dziesięciu minut. W tym czasie nie uniknęła też kąpieli urządzonej przez przejeżdżające samochody wjeżdżające w ogromne kałuże. W końcu, przemoczona do suchej nitki, stanęła przed apartamentowcem, w którym mieszkał Seiya Kou, gdzie miało się odbyć spotkanie. Odetchnęła głęboko powtarzając sobie, że to nic takiego i poradzi sobie z tym bufonem, po czym weszła do środka.

 

Advertisements

5 thoughts on “Heartbreaker – Rozdział 1

  1. To jak tak wyczekuję DLS, na romantyczne wieczory i upojne noce pomiędzy Usą i Seiyą w tym hoteliku a tu nie ma:( Nowe opowiadanie też super. Fajnie piszesz, można wczuć się w emocje bohaterów…Zastanawiam się czemu Usagi tak nie cierpi Kou, znają się, coś jej zrobił czy to tylko jej fanaberie? Pozdrawiam i teraz czekam na jedno i drugie opowiadanie:}

    • Postaram się wstawić kolejny rozdział DLS jak najszybciej. Jest już w połowie gotowy ;-) A co do nowego opowiadania to Usa ma swoje powody do tak wielkiej niechęci do Seiyi ;-)

  2. o opko które w pierwszej kolejności chciałam przeczytać super zwłaszcza że bardzo interesująco się zaczyna :) jestem bardzo ciekawa jak Usa poradzi sobie z wywiadem z Seyią do którego czuje nienawiść ? :) pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział a co do pierwszego opka do go przeczytam ale trochę w późniejszym czasie obiecuję :)

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s