Dirty little secret Rozdział 1 – „I want to see you again”

Miesiąc wcześniej

Dzień leniwie zmierzał ku wieczorowi. Siedząc na tarasie, w swojej ulubionej kawiarni, pięć młodych kobiet relaksowało się po męczącym dniu, ciesząc się ostatnimi promieniami letniego słońca.

  • Te przygotowania mnie wykończą – westchnęła Usagi sącząc powoli koktajl – nie sądziłam, że będzie tego aż tyle, a czasu już tak mało. Dobrze, że mam was, bo inaczej chyba nie zdążyłabym z tym wszystkim
  • Wiesz, że zawsze możesz na nas liczyć – odparła siedząca obok brunetka – jednak sądzę, że Mamoru, powinien wykazać chyba nieco więcej zaangażowania, a nie zrzucać wszystko na ciebie
  • W końcu, jakby nie patrzeć, to też jego ślub – dodała Mako, odkładając jednocześnie szklankę z mrożoną herbatą.
  • Przestańcie, wiecie, jaki jest zajęty. Nie ma czasu na takie sprawy – blondynka broniła narzeczonego, chociaż dobrze wiedziała, że przyjaciółki mają sporo racji
  • Chociażby nie wiem jak był zapracowany, to nie jest w porządku. Dlatego, wpadłyśmy na pewien pomysł – powiedziała Minako z tajemniczą miną

Spojrzała porozumiewawczo na pozostałe trzy przyjaciółki i podsunęła Usagi sporą kopertę. Blondynka otworzyła ją zaciekawiona. Aż zakrztusiła się koktajlem widząc jej zawartość.

  • Zarezerwowany pobyt dla jednej osoby w hotelu i zabiegi w ośrodku SPA?! – spytała, gdy już odzyskała oddech – I to na cały najbliższy tydzień?! Czy wyście zwariowały?! Przecież nie mogę wjechać w najważniejszym momencie przygotowań!
  • A właśnie, że możesz. My zajmiemy się resztą – odparła Mako
  • Przyda ci się trochę odpoczynku od tego wszystkiego. Zrelaksujesz się, odzyskasz siły – dodała Ami
  • Bo, prawdę mówiąc, zaczynasz wyglądać jak zombie. Ty w ogóle jeszcze sypiasz?
  • Dzięki za szczerość Rei – wysyczała przez zęby blondynka
  • My po prostu martwimy się o ciebie. Potraktuj to jako wcześniejszy prezent ślubny od nas. Wszystko jest już załatwione, jedź i nie przejmuj się niczym. My zadbamy o sprawy tutaj
  • Jesteście kochane. Nie wiem jak ja się wam za to odwdzięczę
  • Już my coś wymyślimy

***

  • Uważam, że nie powinnaś jechać – usłyszała w słuchawce odpowiedź narzeczonego – to nie jest najlepszy czas na takie przyjemności. Pamiętaj, kim jesteś Usako. Powinnaś w końcu zacząć zachowywać się poważniej, a nie jak roztrzepana nastolatka, którą zresztą już nie jesteś. Jesteś przyszłą królową. Nie mówię, że masz nie korzystać z pomocy przyjaciółek, ale powinnaś osobiście dopilnować, żeby wszystko było jak należy. Nie powinnaś przerzucać na nie odpowiedzialności. Ale to tylko moje zdanie, zrobisz jak zechcesz. Jak zawsze. Musze już kończyć, mam jeszcze dużo pracy.
  • Dobrze Mamo-chan, przemyślę to jeszcze. Dobranoc.
  • Dobranoc Usako – pożegnał się, a w słuchawce rozległ się przeciągły sygnał oznaczający koniec połączenia.

Odłożyła telefon i ciężko wzdychając, opadła na łóżko. Może Mamoru ma rację? Czas rzeczywiście nie był najlepszy na takie wypady. Wiedziała o tym doskonale, ale miała już dość. Potrzebowała przerwy od tego wszystkiego. Była psychicznie wyczerpana, a to odbijało się na jej wyglądzie i relacjach z najbliższymi. Czuła ogromną, nieodpartą pokusę, żeby jednak skorzystać z tej chwili relaksu, którą zafundowały jej przyjaciółki. W końcu jej też się coś od życia należało. Zaszaleć, ostatni raz. Jeszcze będzie miała czas, żeby stać się poważną, stateczną królową. Dokładnie całą wieczność. Nadal biła się z myślami, gdy rozdzwonił się jej telefon. Odebrała nie zerkając nawet na wyświetlacz.

  • Słucham?
  • Cześć Usagi, mam nadzieję, że w niczym nie przeszkadzam – w głośniku rozległ się głos przyjaciółki
  • Nie, skądże Ami-chan. Coś się stało?
  • Chciałam ci tylko przekazać, że wszyscy zaproszeni goście potwierdzili już swoją obecność.
  • To cudownie! – wykrzyknęła szczerze uradowana
  • Z jednym wyjątkiem…
  • Naprawdę? Kto taki?
  • Seiya… – odparła niebiesko włosa krótko, po czym dodała – Nie odezwał się nawet jednym słowem, ale biorąc pod uwagę jego zachowanie odkąd wrócili, jakoś mnie to nie dziwi. Taiki i Yaten wspominali, że podobno nie ma go teraz nawet w Japonii i raczej nie powinniśmy liczyć, że się zjawi
  • Rozumiem – odparła, chociaż bardzo się starała, nie udało jej się ukryć nutki rozczarowania w głosie – Dziękuję, że dałaś mi znać

Rozmawiały jeszcze przez chwilę o pozostałych przygotowaniach. W przeciwieństwie do Mamoru, Usagi nie bała się powierzyć dziewczynom odpowiedzialności. Była pewna, że poradzą sobie z dopilnowaniem wszystkiego znacznie lepiej niż ona sama. Po godzinie przyjaciółki pożegnały się, ponieważ Ami dostała pilne wezwanie ze szpitala. Tymczasem Usagi po raz kolejny przejrzała otrzymane od dziewczyn foldery hotelu i ośrodka SPA. Mimo chwilowych wątpliwości po rozmowie z narzeczonym, postanowiła jednak skorzystać z nadarzającej się okazji. Wyjechać miała następnego dnia, więc postanowiła od razu się spakować. Włączyła radio, podśpiewując pod nosem, z dna szafy wyjęła sporych rozmiarów walizkę i zaczęła wrzucać do niej wszystko, co uznała za niezbędne. W pewnej chwili, z głośnika rozległ się znajomy, męski głos, a jej myśli popłynęły w kierunku jego właściciela. W głowie rozbrzmiały jej na nowo słowa Ami. Wszyscy, z wyjątkiem Seiyi. Właściwie to chyba powinna była się tego spodziewać. Chociaż do tej pory jeszcze łudziła się nadzieją, że zjawi się na jej ślubie. Odkąd wrócili dwa lata temu na Ziemię, Seiya całkowicie się odciął, nie była pewna czy od wszystkich przyjaciółek, ale od niej na pewno. Nie miała pojęcia, dlaczego tak się stało i bardzo ją to przygnębiało. Tyle lat się nie widzieli, brakowało jej go. W końcu byli przyjaciółmi. Chciała się z nim spotkać, porozmawiać. Chciała zrozumieć, dlaczego tak się zachował. Jednak z każdym mijającym dniem wydawało się to coraz mniej realne, a jedynym sposobem żeby go w ogóle zobaczyć było oglądanie wywiadów z nim w telewizji. Zamknęła wypchaną po brzegi walizkę i usiadła na wieku żeby ułatwić sobie zasunięcie zamka, co okazało się nie łatwą sztuką. Gdy jej się to w końcu udało odetchnęła głośno, próbując jednocześnie odpędzić nieprzyjemne myśli i skupić na jutrzejszym wyjeździe.

***

Podróż, chociaż długa, minęła jej nadzwyczaj szybko i przyjemnie. A teraz stała oniemiała przed wejściem do luksusowego hotelu, w którym miała spędzić najbliższych siedem dni, oddając się relaksowi i błogiemu lenistwu. Wolno weszła do środka, ciągnąc za sobą ogromną walizkę. Przystanęła w przestronnym westybulu, z zachwytem podziwiała każdy element nowoczesnego wystroju, jednocześnie rozglądając się w poszukiwaniu recepcji. Wkrótce potem znalazła ją i skierowała się w jej kierunku. Zza kontuaru uśmiechała się do niej uprzejmie młoda recepcjonistka.

  • Witam w hotelu Royal Park. Czym mogę pani służyć?
  • Mam rezerwację na tygodniowy pobyt w państwa hotelu.
  • Już sprawdzam. Na jakie nazwisko była rezerwacja?
  • Tsukino Usagi

Kobieta wstukała dane do komputera, jednak po chwili, gdy znów na nią spojrzała, na jej twarzy nie było już uśmiechu.

  • Przykro mi, ale nie mamy takiej rezerwacji.
  • Jest pani pewna? To niemożliwe! Przyjaciółka rezerwowała pokój, mówiła że wszystko jest załatwione! – wykrzyknęła z niedowierzaniem zwracając uwagę znajdujących się w pobliżu gości
  • Może zarezerwowała na swoje nazwisko. Mogę sprawdzić jeśli pani sobie życzy – zaproponowała uprzejmie dziewczyna
  • Niech pani sprawdzi

Usagi była już lekko podenerwowana. Podawała koejno nazwiska wszystkich przyjaciółek jednak za każdym razem efekt był ten sam. Brak rezerwacji. Zaczynała powoli panikować, jednocześnie była zła na dziewczyny, że ją namówiły na ten wyjazd i na siebie, że się zgodziła.

  • Bardzo mi przykro proszę pani. Możliwe, że pani przyjaciółka zapomniała potwierdzić rezerwację i została ona anulowana.
  • Czyli nic nie można zrobić?!
  • W normalnej sytuacji zaproponowałabym pani inny pokój, jednak obecnie odbywa się zjazd chirurgów i wszystkie pokoje mamy zajęte.

Podziękowała kobiecie za pomoc i z lekko naburmuszoną miną wyszła przed budynek licząc, że uda jej się złapać jakąś taksówkę, jednak jak na złość żadnej nie było.

  • Dziś chyba nie jest mój szczęśliwy dzień – mruknęła do siebie, postawiła walizkę na chodniku i zaczęła krążyć tam i powrotem coraz bardziej podenerwowana – To niesprawiedliwe, tak się cieszyłam na ten tydzień! Niech je tylko dorwę! Już ja im się odpłacę! Tylko zmarnowałam przez nie czas i wyszłam na idiotkę!

Przystanęła i zamachnęła się chcąc kopnąć walizkę, żeby rozładować, chociaż część swojej złości, jednak straciła równowagę i poczuła, że spada w tył, wprost na chodnik. Zamknęła oczy przygotowując się na upadek. Nim jednak nastąpiło bliskie spotkanie z twardym chodnikiem, wyczuła parę silnych ramion na swojej talii i niemal natychmiast stała znów na nogach. Jej oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, gdy za plecami usłyszała znajomy głos

  • Usiłujesz zrobić sobie krzywdę czy po prostu chciałaś wpaść wprost w moje ramiona?

 

Advertisements

6 thoughts on “Dirty little secret Rozdział 1 – „I want to see you again”

  1. No i jest pierwszy rozdział! Ale kończyć w takim momencie,och! Bardzo fajnie, niezły klimat, czytałam z wielkim zaciekawieniem i czekam na drugi rozdział. Pozdrawiam

  2. Komentarz lekkim opóźnieniem :) Ciesze się, ze wstawilas 1 rozdzial nowego opka. Wciaga tak, ze już sobie wyobrażam jak to się dalej potoczy. Milosny trojkat, wszyscy w jakiś sposób cierpia, tylko Mamoru jak zawsze pragmatyczny, już mi działa na nerwy. Będę kibicować Seiyi (zresztą jak zawsze) ;)
    Pozdrawiam i czekam na c.d. Marta :)

  3. Seiya to taki rycerz w lśniącej zbroi XD a Mamorek to takie chamiszcze XD a ciekawe dlaczego dziewczyny zrobiły coś takiego ? Czekam na ciąg dlaszy :)

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s