Przerwane marzenie – epilog

Słońce wolno kryło się za horyzontem barwiąc świat wokół odcieniami oranży, a niebo na wschodzie przybierało już barwę ciemnego granatu. Stała na balkonie ubrana w śnieżnobiałą suknię, podziwiając ten cudowny spektakl kończący jeden z piękniejszych dni w jej życiu. Uniosła głowę w górę i spojrzała na migoczącą błękitnym blaskiem gwiazdę.

Nagły podmuch wiatru rozwiał jej złote loki, a na odsłoniętych ramionach poczuła znajomy dotyk. Nie musiała się odwracać żeby wiedzieć, że to On. Wystarczyło ciepło Jego dłoni. Ciepło, które tak bardzo kochała i którego tak bardzo jej brakowało. Stanął za nią, obejmując szczelnie ramionami. Przymknęła oczy rozkoszując się jego bliskością i dotykiem, który czuła, chociaż zdawała sobie sprawę, że to niemożliwe. Mimo to nie zastanawiała się nad tym.

– Pięknie dziś wyglądałaś Odango, chociaż dla mnie Ty zawsze jesteś piękna… – szepnął jej do ucha, a ona poczuła przyjemny dreszcz biegnący po plecach na dźwięk jego głębokiego głosu
– Tak bardzo chciałbym być na jego miejscu, móc  nadal być przy Tobie. Jednak nasz czas już minął. Skończyło się nasze piękne marzenie…

Odwróciła się wolno i zatonęła w głębinie jego granatowych oczu. Jej serce zabiło szybciej, jak dawniej wybijało rytm, jego serca.

– Teraz mam pewność, że jesteś bezpieczna i szczęśliwa. To jest dla mnie najważniejsze… – powiedział uśmiechając się smutno – Wiem, że Yaten o was zadba, wiedziałem to już wtedy… Wiedziałem, co do Ciebie czuje, jeszcze zanim on sam się zorientował
– Dlatego chciałeś żeby się nami zaopiekował… – szepnęła a on przytaknął
– Nadszedł czas pożegnać się, Odango…
– To znaczy, że odejdziesz? Już nigdy nie poczuję twojej obecności?
– Zawsze będę przy Tobie – oparł kładąc dłoń na jej sercu – ale Ty mnie już nie zobaczysz. Pamiętaj, że niezależnie od tego gdzie jestem, zawsze będę Cię kochał. Nawet śmierć tego nie zmieni – powiedział uśmiechając się do niej z czułością.

Nagle spoważniał i delikatnie ujmując jej twarz w dłonie pogładził jej policzki ocierając kilka słonych kropel, a na jej ustach złożył ostatni pocałunek. Pocałunek wypełniony bezgraniczną miłością, ale też żalem i tęsknotą. Nie mieli ochoty tego kończyć. Niechętnie odsunął się od niej i jeszcze raz spojrzał w jej cudowne, błękitne oczy.

– Żegnaj moja kochana – szepnął z twarzą nadal blisko jej twarzy. Z trudem odsunął się od niej, podszedł do kamiennej balustrady i posyłając jej zmysłowy uśmiech rozpłynął się w ostatnich promieniach słońca.
– Żegnaj – szepnęła, chociaż jego już nie było – Na zawsze pozostaniesz w moim sercu

Reklamy

23 thoughts on “Przerwane marzenie – epilog

    • Dziękuje serdecznie za ostatnie rozdziały przy których naprawdę
      bardzo się wzruszyłam i popłakałam się, chylę czoło przed twoim
      taletem pisarskim, w niektórych momentach czułam się jak Usako.
      Na pewno jeszcze bedę zaglada na twojego bloga tylko mam mała
      prosbe żeby następne opowiadania były bardziej optymistyczne.

      • Cieszę się że ci się podobało :)
        Nie wiem czy kolejne opowiadanie będzie bardziej optymistyczne. Może. Zobaczymy jak wyjdzie, postaram się natomiast żeby nie było tak drętwe jak te które dotychczas napisałam

  1. baaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo, ale to baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo wzruszający rozdział, i to ostatnie pożegnanie (przeszłaś samą siebie). ciekawe co nowego dla nas wymyślisz. Czekam i pozdrawiam Księżycowo

  2. Rozpłakałam się. Dziękuje, Dziękuję. Usa,mam nadzieję,że masz dziś imieniny.Wszystkiego najlepszego,zdrowia, szczęścia, pomyślności i spełnienia marzeń.Sukcesów zawodowych jak i prywatnych Ci życzę.Niech Ci słonko, zawsze świeci w pochmurne dni.

  3. Dzień radosny, dzień jedyny, dzisiaj Twoje imieniny. Zdrowia, szczęścia, powodzenia, życzę Tobie w dniu imienia. ( życzę najlepszego) ;->

  4. epilog przepiękny aż się wzruszyłam pożegnanie S&U przepięknie to opisałaś no to teraz trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać na twój powrót i kolejne wspaniałe opowiadanie na koniec też przyłączam się do złożenia życzeń DUUUUUŻO ALE TO BARDZO DUUUUŻO ZDROWIA ,WSPANIAŁEJ WENY TWÓRCZEJ I CIĄGŁEJ RADOŚCI Z PISANIA :))))))))))))))))

  5. Dwóch kochających facetów, to aż nad to :P. Najważniejsze, że Usa jest szczęśliwa. Seiya pozostawił ją w dobrych rękach ;).

  6. Nie no, Seiya pokazał się Odango, a Ty nie mogłaś go ożywić? xD nie przeżyję tego!:P
    Scena wzruszająca, wręcz tragiczna i chwytająca za serducho.:)
    Będziemy na Ciebie czekać.:)
    Wszystkiego najsłodszego!:*

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s