Przerwane marzenie – rozdział 23

Nie jestem do końca zadowolona z tego rozdziału, ale ja tak już mam :) Dwa ostatnie rozdziały prawdopodobnie dopiero w przyszłym tygodniu, ale to się jeszcze zobaczy.  Życzę miłego czytania i pozdrawiam ;)

Obudziła się i usiadła na łóżku, przykładając dłonie do swoich ust. Po chwili odsunęła je i widząc, że wciąż znajduje się w swojej sypialni odetchnęła na poły z ulgą, ale i z zawodem

– To był tylko sen…

Spojrzała na stojący na nocnym stoliku zegarek, dochodziła czwarta. Na dworze wciąż panował mrok, jednak jej nie chciało się już spać. Zapaliła lampkę i narzuciwszy na ciało szlafrok z delikatnego materiału, wyszła na balkon odetchnąć rześkim nocnym powietrzem. Oparła się ramionami o kamienną balustradę i zapatrzyła w szemrzącą na dole fontannę. W jej głowie rozbrzmiały słowa Seiyi.

wciąż jeszcze masz szansę na szczęście. Nie przegap jej, nie wahaj się…

Wypuściła ciężko powietrze z płuc. Może powinna go posłuchać i przestać się bać, a zamiast tego szczerze porozmawiać z Yatenem? Przed oczami zobaczyła znów parę zielonych oczu ze snu, patrzących na nią z ogromnym uczuciem. Kto wie może, kiedy wyzna mu, co czuje wcale nie będzie tak źle jak się obawiała? Może i ona nie jest mu całkiem obojętna? Gdyby to tylko nie było takie trudne. Wróciła do środka jednak nadal nie miała ochoty się kłaść, postanowiła sprawdzić czy u Hikaru wszystko dobrze. Cicho przeszła kilka kroków dzielących ją od pokoju syna. Nieco zaniepokoił ją widok lekko uchylonych drzwi. Podchodząc bliżej zajrzała do środka i zobaczyła srebrnowłosego mężczyznę siedzącego obok chłopca, gładzącego go delikatnie po głowie. Do jej uszu doleciały ciche dźwięki nuconej przez niego kołysanki, a jej serce zalała fala czułości i szczęścia.  Uśmiechnęła się do siebie i dyskretnie wycofała do swojej sypialni. Nie chciała mu przeszkadzać. Kładąc się na powrót do łóżka postanowiła, że porozmawia z Yatenem. Nie chciała dłużej przeciągać tej trudnej dla niej sytuacji.

***

– Długo masz zamiar jeszcze się tak miotać? – szatyn miał już wyraźnie dość zachowania brata. Od kilku dni nie dało się z nim normalnie porozmawiać, chodził wściekły nie wiadomo, o co i wyładowywał się na bogu ducha winnych żołnierzach. A w zasadzie to wiedział, o co chodzi. Nie dało się nie zauważyć napiętej atmosfery pomiędzy Yatenem a Usagi – Idź w końcu do niej i wyznaj, co czujesz, a nie odreagowuj swoich frustracji na rekrutach.
– Łatwo ci mówić. Wszystkowiedzący stary kawaler. Zamiast mnie pouczać sam znalazłbyś sobie w końcu jakąś dziewczynę, zegar tyka. Nie masz nawet pojęcia jak się czuję

Taiki puścił mimo uszu jego uwagę, chociaż musiał przyznać, że słowa brata zapiekły

– Może i nie wiem, ale widzę jak oboje się męczycie. Bądź mężczyzną i zrób w końcu ten pierwszy krok – rzucił na odchodnym i skierował się do wyjścia z koszar.

Yaten stał oparty o parapet okna wychodzącego na dziedziniec i wpatrywał się w kręcących się na zewnątrz ludzi. Wiedział, że Taiki ma rację, musiał z nią porozmawiać. Chociaż ta sytuacja trwała ledwie kilka dni, nie był w stanie dłużej jej znieść. Bycie z dala od niej i bratanka, było dla niego zbyt trudne i męczące dla całego jego otoczenia. Gdyby nie ten przeklęty lęk, że ona go odrzuci już dawno by z nią porozmawiał. Nagle zauważył dziewczynę wychodzącą z pałacu razem z chłopcem i Taikim. Zacisnął dłonie w pięści i postanowił, że koniec z tym. Nie pozwoli żeby strach dłużej kierował jego życiem. Jeżeli nie spróbuje o nią powalczyć, nigdy nie ruszy z miejsca. Nie chciał do końca życia być tylko jej przyjacielem. Nie bacząc na zdziwione spojrzenia podwładnych szybko wyszedł na zewnątrz kierując się w stronę gdzie zniknęła pani jego serca.

Znalazł ich siedzących w ogrodzie. W sercu poczuł ukłucie zazdrości, widząc jak swobodna i wesoła jest w towarzystwie jego starszego brata. Rozmawiali ze sobą tak lekko. Siedziała na kocu trzymając na kolanach rozbrykanego chłopca i delikatnie głaskała jego niesforne włosy. Zalała go fala czułości i miłości. Wiedział, że nie potrafi żyć bez niej. Nie chciał żyć bez nich. Po chwili znów ruszył przed siebie, miał zamiar w końcu wyjaśnić tą sytuację.

***

Cieszyła się, że Taiki wybrał się z nimi na spacer, miała okazję podpytać go trochę o planowaną wyprawę na Ziemię. Musiała przyznać, że tęskniła trochę za tymi, których tam zostawiła. Wciąż bolało, że najbliższe jej osoby nie okazały jej zrozumienia i wsparcia, kiedy jej życie wywróciło się do góry nogami i straciła tego, którego kochała, ale mimo to tęskniła za nimi. Bardzo chciałaby wiedzieć, co u nich słychać.  W pewnym momencie siedzący na jej kolanach Hikaru zaczął się wyrywać.

– O co chodzi skarbie? – spytała malca. Odwrócona tyłem do ścieżki prowadzącej do pałacu nie dostrzegła zmierzającego w ich stronę mężczyzny, którego zauważyli towarzysząc im Taiki i jej syn
– Tata – powiedział chłopiec stając na swoich małych nóżkach i z wyciągniętymi rączkami pobiegł w stronę srebrnowłosego mężczyzny, powtarzając wciąż to magiczne słowo.

Usagi zaskoczona wstała i odwróciła się do tyłu. Zobaczyła Yatena kucającego na ścieżce i obejmującego maleńkie ciałko Hikaru, który szczęśliwy tulił się do niego. Na twarzy mężczyzny dostrzegła zdziwienie, ale też radość. W jego oczach szkliły się łzy. Pierwszy raz chłopiec nazwał kogoś ojcem, dziewczyna pomyślała, że chyba nikt nie był mu bliższy i nie zasługiwał bardziej na to miano niż właśnie on, mimo iż nie był jego biologicznym ojcem.

Mężczyzna przetarł zaczerwienione oczy i biorąc chłopca na ręce razem podeszli do pozostałej na miejscu dwójki

– Usa-chan, możemy porozmawiać? – spytał cicho nadal trzymając dziecko na rękach.

Taiki widząc, że brat w końcu zdecydował się posłuchać jego rady podniósł się z miejsca i podszedł do niego zabierając chłopca

– Chodź maluchu, pójdziemy zobaczyć, co robi ciocia Kakyu i mała Tia

Gdy zostali sami zapadła niezręczna cisza. Żadne z nich nie wiedziało jak zacząć. Yaten stał o kilka kroków od niej, nie wiedząc, co zrobić z dłońmi, w których chwilę wcześniej trzymał bratanka, schował je do kieszeni i obserwował dziewczynę, która ze splecionymi przed sobą rękami uparcie wpatrywała się w rosnące na łące kwiaty.

– O czym chciałeś porozmawiać? – spytała w końcu, przerywając męczącą ciszę
– Chciałem cię przeprosić, za tę sytuację sprzed kilku dni, wtedy w ogrodzie. Wiedz, że nie chciałem wykorzystywać sytuacji… Ale byłaś tak blisko… Nie potrafiłem już zapanować nad swoimi pragnieniami… – starał się mówić spokojnie, ale jego głos drżał ze zdenerwowania. Spojrzała na niego zaskoczona, nie spodziewała się takiego wyznania. Zarumieniona spuściła głowę. Jej serce zaczęło bić szybciej ze szczęścia. A więc jednak nie była mu obojętna. Nagle poczuła jego silne, a jednocześnie delikatne dłonie na swoich ramionach.
– Usa-chan… błagam Cię, nie odsuwaj mnie dłużej od siebie… Te kilka dni było dla mnie prawdziwym koszmarem.
– Yaten… – szepnęła unosząc głowę i patrząc w jego ciepłe, ale i poważne, zielone oczy. Skoro już zaczął nie było odwrotu.
– Kocham cię Usagi, ciebie i Hikaru. Nie potrafię i nie chcę żyć z dala od was. Wiem, że dla ciebie jestem tylko przyjacielem, rozumiem to. Nie oczekuję, że odwzajemnisz moje uczucie, po prostu pozwól mi być blisko ciebie… – przerwała potok jego słów kładąc mu dłoń na ustach
– Nie masz, za co przepraszać, nie mam do ciebie żalu. Unikałam cię przez te kilka dni, bo potrzebowałam czasu żeby sobie coś przemyśleć
– To znaczy? – zapytał z nadzieją
– Przez cały czas sądziłam, że dla ciebie jestem tylko przyjaciółką i jesteś przy nas, ponieważ obiecałeś bratu opiekować się nami. Dlatego czułam się zagubiona i niepewna, kiedy zdałam sobie sprawę ze swoich uczuć, które zaczęły się we mnie budzić przy tobie – przerwała, a on patrzył na nią wyczekująco – Nikogo nie pokocham tak jak kochałam Seiyę, tamto uczucie było niezwykłe, tak kochać można tylko raz w życiu. Jednak Ty nie jesteś dla mnie tylko przyjacielem… Bardzo wiele dla mnie znaczysz… Więcej niż ktokolwiek inny

Słysząc jej wyznanie zaniemówił z wrażenia. Był pewny, że się przesłyszał. Na widok jego miny dziewczyna uśmiechnęła się i dłonią pogładziła jego policzek

– Ja też Cię kocham Yaten i chcę być z Tobą

Był przekonany, że szczęście rozerwie go na strzępy. Ujął jej twarz w dłonie i wpatrywał się w jej wesołe, błękitne oczy

– Usa-chan… – szepnął, po czym pochylił się i przywarł ustami do jej warg o barwie płatków róż. Ogarnęło go cudowne uczucie. Oto stoi tu, trzyma w ramionach i całuje dziewczynę, która już tak dawno temu zawładnęła jego sercem, a która chwilę wcześniej wyznała mu miłość. Życie chyba nie mogło być już piękniejsze. Objęła ramionami jego szyję i zamykając oczy rozkoszowała się pieszczotą jego ust.

Advertisements

19 thoughts on “Przerwane marzenie – rozdział 23

  1. tak zgadzam się z Eos obydwoje wreszcie są szczęśliwi bądź co bądź obydwoje na to szczęście zasłużyli no to czekam na te dwa ostatnie rozdziały no i jestem ciekawa co słychać też na ziemi ? pozdrawiam :)))

  2. Tak mnie rozczuliłaś, że nie wiem co powiedzieć prócz tego co zostało już powiedziane. Może jeszcze dodam, że do końcówki rozdziału moim zdaniem pasowałaby piosenka Berlin – Take My Breath Away, nastrój murowany ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    Czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam bardzo księżycowo

  3. Świetnie, po prostu świtnie;) Jestem zachwycona obrotem spraw. Jednak doporowadziłaś do rozmowy ;) Skoro nie ma Seiyi, to Yaten jest najlepszym kandydatem na faceta dla Usy. No i Hikaru widzi w nim tatusia. To było słodkie ;)

  4. Bardzo mi się podobało, koncówka zwłaszcza, mimo, że nie jestem fanką tego pairingu, ale sama mam różne pomysły, jak np. połączenie Usy z Haru:) także rozumiem i co mnie nieco zaskakuje – bardzo podoba mi się Yaten w roli ukochanego Usy:) pozdrawiam:)

  5. Przeczytałam już dawno i dziwię się, że nie zostawiłam komentarza!:)
    Cieszę się, że Usagi jest szczęśliwa, w sumie Yatenowi też się należy, ale jednak chyba widzę go w roli takiego nieszczęśliwie zakochanego, spoglądającego z ukrycia. Bardziej rozczula i pasuje mi taki „poszkodowany” Yaten. Co nie zmienia faktu, że za rozdział trzeba Cię nosić na rękach, bo jest rewelacyjny, lubię takie duuuże pokłady emocji w bohaterach!:)
    Ja też czekam niecierpliwie!:)

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s