Przerwane marzenie – rozdział 21

Przepraszam za kolejną długą przerwę. Ostatnio brakuje mi weny do tego opowiadania. Dlatego na wstępie chcę podziękować serdecznie Wioli  i Twinkleineye za pomoc i podrzucenie pomysłów, bez was  pewnie jeszcze długo nie mogłabym go skończyć.  Nie będę się rozpisywać tylko zapraszam was do czytania :) Pozdrawiam 

Usagi stała w oknie swojej sypialni, przyglądając się mężczyźnie bawiącemu się z półtorarocznym już Hikaru. Na ten widok na jej ustach pojawił się uśmiech pełen czułości zarówno dla syna jak i jego opiekuna. Mężczyzna na zmianę nosił chłopca na rękach i prowadził za małe rączki pokazując mu i objaśniając wszystkie cuda tego świata, a malec odpowiadał mu w swoim własny dziecinnym języku. Widać było, że dziecko dobrze się przy nim czuje. Musiała przyznać, że chyba tylko jeden mężczyzna mógłby kochać równie mocno i zajmować się Hikaru z taką troską jak robił to Yaten. W pewnej chwili mężczyzna zauważył ją i pomachał do niej uśmiechając się w taki sposób, że poczuła ciepło rozlewające się w jej sercu, zarumieniła się i szybko odwzajemniła gest.

Po porodzie bardzo szybko doszła do siebie. Jednak prędko okazało się, że nie wszystko poszło tak jak powinno. Już na drugi dzień lekarz poinformował ją, że z powodu pewnych komplikacji, które pojawiły się po tym, gdy straciła przytomność, najprawdopodobniej nie będzie miała już więcej dzieci. Dziewczyna jednak nie przejęła się bardzo tą wiadomością. W końcu nie miała nikogo, z kim chciałaby je mieć. Przypomniała sobie wówczas jak kiedyś Setsuna wspomniała, że Chibiusa miała być jej jedynym dzieckiem. Wyglądało na to, że ta część jej przeznaczenia nie uległa zmianie. Tyle, że zamiast córki miała syna.

Przez pewien czas Usagi i jej przyjaciele zastanawiali się, co mogło oznaczać pojawienie się tajemniczego światła zaraz po narodzinach Hikaru. W końcu doszli do wniosku, że to musiał być jakiś znak. Wiedzieli przecież doskonale, że jej syn nie był zwykłym dzieckiem. Nosił w sobie, bowiem światło dwóch silnych gwiazd, a z czasem powinien przejąć moce zarówno po ojcu jak i po matce. Tymczasem Usagi stwierdziła, że chce, aby jej syn dorastał jak normalne dziecko, bez brzemienia, jakim będzie dla niego kiedyś ta potężna moc.

Odwróciła się od okna słysząc ciche pukanie, a po chwili do środka weszła Kakyu. Czerwona, luźna sukienka nie była w stanie już ukrywać jej znacznie zaokrąglonego brzuszka. Usagi uśmiechnęła się do przyjaciółki i razem usiadły na szerokiej sofie obok okna, skąd blondynka miała doskonały widok na to, co dzieje się w ogrodzie. Nie to żeby nie ufała Yatenowi, po prosu jak to matka chciała mieć swoją pociechę zawsze na oku.

– Jak się dziś czujesz? Widzę, że ostatnio chyba nie najlepiej znosisz ciążę – spytała blondynka widząc, z jakim trudem porusza się czerwono włosa. Ona sama niemal do końca czuła się bardzo dobrze
– Masz rację, na szczęście został jeszcze miesiąc – odparła kobieta z lekkim uśmiechem – A gdzie Hikaru?
– Na spacerze z wujkiem. Yaten spędza z nim ostatnio tak wiele czasu, że niemal czuję się zazdrosna
– Tak, zauważyłam, że twój synek jest jego oczkiem w głowie. Mały będzie potrzebował męskiego towarzystwa i oparcia. Dobrze, że ma przy sobie takich troskliwych wujków. Nie myślałaś jednak, że chłopiec kiedyś będzie potrzebował kogoś, kto byłby dla niego ojcem? Ty również nie możesz być sama przez resztę życia.
– Na razie nie czuję się jeszcze gotowa, żeby się z kimś związać. Poza tym, jeśli już podejmę taką decyzję to musi być to mężczyzna, który pokocha nie tylko mnie, ale i moje dziecko. Ktoś, kto byłby wstanie traktować je jak swoje własne, bo w końcu innych już mieć nie będę, a wiesz, że niewielu jest takich mężczyzn.
– Nie chcę nic mówić, ale jednego takiego masz tuż pod nosem.
– Mówisz o Yatenie? To fakt, bardzo kocha Hikaru, jest przy nas i zawsze mnie wspiera, ale jesteśmy tylko przyjaciółmi. Nigdy nie myślałam o nim w takich kategoriach.

Kakyu westchnęła cicho. Najwyraźniej jej przyjaciółka nie dostrzegała tego, co ona sama zauważyła już dawno. Miała nadzieję, że dziewczyna przejrzy w końcu na oczy. Oboje nie mieli szczęścia w życiu, ona straciła ukochanego w tragicznych okolicznościach, a on był związany z kobietą, dla której bardziej liczyła się jego pozycja na dworze niż on sam. Na szczęście w porę przejrzał na oczy i zakończył ten związek. Naprawdę zasługiwali na odrobinę szczęścia i bardzo by ją cieszyło gdyby odnaleźli je w swoich ramionach.

***

Mijały kolejne tygodnie. Kakyu czuła się coraz gorzej, aż w końcu niemal przestała wstawać z łóżka. Usagi spędzała z nią bardzo dużo czasu, pomagając jak tyko mogła, w tym czasie Taiki i Yaten opiekowali się jej synkiem, za co była im niezmiernie wdzięczna.

W ciągu tych tygodni wiele myślała o rozmowie, którą kiedyś odbyły, o tym, że może powinna znów się z kimś związać. Z jednej strony nie chciała tego robić, nadal nie była na to gotowa, a poza tym czuła, że wiążąc się z kimś w jakiś sposób zdradziłaby Seiyę. Z drugiej jednak strony, była tylko człowiekiem. Od śmierci ukochanego minęło już ponad dwa lata. Potrzebowała bliskości drugiego człowieka. Miała przyjaciół, jednak pragnęła z kimś głębszej więzi. Coraz częściej też przyłapywała się na tym, iż ukradkiem przygląda się swojemu najlepszemu przyjacielowi i bardziej dostrzega jego męskie walory, co dla niej samej było niemałym zaskoczeniem.

Pewnego wieczora siedziała w pokoiku syna szykując dla niego kąpiel, po popołudniowych zabawach z wujkami, kolejny raz rozmyślając nad tym, co powinna zrobić ze swoim życiem i nad relacjami z Yatenem, kiedy usłyszała że ktoś cicho wszedł do pomieszczenia. Wyszła z przyległej do pokoju łazienki i zobaczyła srebrnowłosego trzymającego na rękach śpiącego chłopca. Na jej widok twarz rozjaśnił mu uśmiech, a serce dziewczyny zaczęło bić szybciej

– Chyba dziś jednak nici z kąpieli – szepnął uśmiechając się przepraszająco i delikatnie podał jej dziecko. Gdy to zrobił ich dłonie dotknęły się na kilka sekund, a przez jej ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Zarumieniona szybko odwróciła się i ułożyła malca na łóżku i ostrożnie zdjęła z niego zbędne ubranko. Starała się to robić wolno, żeby jak najdłużej nie musieć się odwracać i nie patrzeć w jego cudowne zielone oczy, w których coraz częściej miała ochotę zatonąć i ta myśl nieco ją przerażała.

Stał po środku pokoiku, który znał już tak dobrze, przyglądając się jak Usagi układa syna do snu. Pomyślał, że mógłby tak stać wieczność i patrzeć na nią. Miłość do dziecka biła od niej niczym jasne światło. Jak wiele by dał, żeby jego również objęła tym uczuciem. Niestety ona wciąż traktowała go jedynie jak przyjaciela, chociaż zauważył, że ostatnio dziewczyna zachowuje się wobec niego inaczej niż wcześniej. Dałby nawet głowę, że gdy podawał jej małego dostrzegł na jej twarzy rumieniec. A może to tylko jego spragnione jej uczucia serce wprowadza go w błąd? Może tak bardzo pragnie żeby zobaczyła w nim w końcu mężczyznę, że jego umysł płata mu figle i widzi rzeczy, które chciałby zobaczyć?

Gdy skończyła układać chłopca otuliła go kocykiem i ucałowała jego maleńkie czoło, a następnie odwróciła się do niego trzymając w dłoniach przybrudzone ubranie i razem wyszli na korytarz. Za każdym razem, gdy był blisko niej miał wielką ochotę wziąć ją w ramiona i wyznać uczucia, które nie pozwalały mu zaznać spokoju, jednak wciąż się powstrzymywał, chociaż powoli brakowało mu już sił. Bał się, że jeśli to zrobi ona odsunie się od niego. Nie mógł znieść myśli, że mógłby stracić jej przyjaźń, nie mógłby być blisko niej. Szli wolno korytarzem w stronę jej sypialni, która znajdowała się zaledwie kilka kroków dalej, pogrążeni w rozmowie, posyłając sobie nawzajem ukradkowe spojrzenia.

– Jak dziś się czuła Kakyu?
– Była bardzo słaba. Taiki twierdzi, że to już nie potrwa długo, rozwiązanie jest na dniach. Mam nadzieję, że się nie myli. Nie mogę patrzeć jak ona się męczy. Oby tylko wszystko potoczyło się dobrze.
– Ja również mam taką nadzieję – przystanęli przed drzwiami do jej sypialni i nagle zapadła między nimi cisza. Oboje czuli, że coś się między nimi zmieniło, jednak żadne nie miało odwagi poruszyć tego tematu. Nagle na korytarzu rozległy się szybkie kroki, a po chwili ich oczom ukazała się zdenerwowana pokojówka
– Jak dobrze, że państwa znalazłem. Pan Taiki kazał powiadomić, że najjaśniejsza pani zaczęła rodzić i chce żeby państwo jak najszybciej udali się do skrzydła szpitalnego, bo będzie potrzebował pomocy.

Usagi i Yaten spojrzeli po sobie i czym prędzej pobiegli we wskazanym kierunku, wcześniej jednak blondynka poleciła dziewczynie zostać, przy Hikaru na wypadek gdyby się obudził.

Pomimo, że Kakyu przechodziła ciążę bardzo ciężko, poród minął wyjątkowo szybko. Władczyni planety Kinmok powiła śliczną, drobną dziewczynkę. Wszyscy byli ogromnie szczęśliwi, a najbardziej dumny ojciec, który trzymał w swych ogromnych dłoniach maleńkie zawiniątko. Na ten widok Usagi poczuła ukłucie bólu. Pomyślała, że Seiya wyglądałby tak samo w dniu narodzin ich syna. Jednak to uczucie minęło zastąpione niemałym szokiem, gdy w końcu było jej dane przyjrzeć się dziecku. Od razu rozpoznała duże czerwone oczy w twarzyczce okolonej różowymi włoskami

– Chibiusa? – wyszeptała z niedowierzaniem. Tylko jedna osoba dosłyszała jej głos

Advertisements

17 thoughts on “Przerwane marzenie – rozdział 21

  1. Bardzo podoba mi się Twoja decyzja;) Jednak serce Usagi bije mocniej na widok Yatena, to świetny facet i naprawdę ją kocha:)
    Jeśli chodzi o Chibiusę, to jestem zaskoczona, że Kakyuu jest jej mamą. Zaskakująca niespodzianka;)
    Ps; nie musisz dziękować, ja tylko głośno myślałam;)

  2. No i kto by pomyślał, Chibiusa córką Kakyu. Coraz bardziej zaczyna mi się to wszystko podobać. Mam nadzieję, że już niedługo doczekamy się następnego rozdziału. Życzę baaaaaaaaaaaaardzo obfitych napływów weny i pozdrawiam księżycowo

      • Ważne byś zawsze czuła radość przy tym co robisz :-) A co do rozdziału Nieważne ile ale na pewno będę czekać (pewnie nie tylko ja) ;->

  3. Cieszę się że ci się podoba :) To fakt, nad każdym akapitem spędziłam wiele czasu poprawiając i przerabiając, ale osiągnęłam mniej więcej zadowalający efekt :)

  4. i co ja mam powiedzieć z koro już wszystko zostało powiedziane chyba tylko tyle CUDOWNE I CHCĘ JESZCZE :))))))))))))))

  5. O kurczę no generalnie to nie spodziewałam się takiego obrotu spraw:) zaskoczyłaś mnie i to bardzo. I Chibiusa na koniec? Super!:) Pozdrawiam.

  6. Nie mały dylemat musi mieć Usagi w tym momencie…
    Ja nie wiem, co zrobiłabym w jej sytuacji, kochać to ludzka rzecz, ale ludzie jest też to, by nie zapomnieć o wyjątkowej więzi jaka łączyła nas i innym człowiekiem.
    Mimo wszystko, mam nadzieję, że będzie szczęśliwa, Yaten jest genialny, ale troszkę brakuje mi jego złośliwości, czyżby dorósł?:)

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s