Przerwane marzenie – rozdział 20

Bez zbędnego przeciągania zapraszam was na kolejny rozdział :) Chwilowo opuszczamy Ziemię i skupimy się bardziej na dalszych losach Usagi.  Ile jeszcze pozostało do końca, szczerze przyznam, że sama nie wiem, ale raczej już nie dużo, nie chcę robić tasiemca z tego opowiadania ;) Przy okazji chcę podziękować moon i Eos za wymyślenie imienia dla dziecka U/S. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo pasuje ono do niego ;) Jak zawsze życzę miłego czytania

Kinmoku, kilka miesięcy później

Ze snu wyrwało ją potężne kopnięcie z wnętrza brzucha. Odruchowo przekręciła się na bok i czule pogładziła miejsce kryjące jej największy skarb. To już ostatnie tygodnie, a właściwie dni, do porodu. Maleństwo najwyraźniej już bardzo chciało się wydostać. Uśmiechnęła się nieznacznie i sięgnęła po leżące na nocnym stoliku zdjęcie.

– To już niedługo kochany… Tak bardzo bym chciała żebyś był wtedy przy mnie – szepnęła gładząc utrwaloną na fotografii uśmiechniętą twarz bruneta o wesołych, granatowych oczach.

Minęło już osiem miesięcy, od kiedy przybyła na Kinmok, zostawiając za sobą wszystko, co kiedyś kochała. W najśmielszych snach nie marzyła, że zostanie przyjęta z tak wielką radością i otoczona troską, przyjaźnią oraz opieką. Kakyu od razu umieściła ją w przygotowanej zawczasu sypialni (która jak się dowiedziała była kiedyś sypialnią jej ukochanego Seiyi), gdzie przespała pierwsze trzy doby. Taiki wyjaśnił jej później, że spowodowane to było przemęczeniem po podróży oraz dużą różnicą czasu pomiędzy Ziemią a Kinmokiem*.

Miesiące spędzone na Planecie Pachnących Oliwek pozwoliły jej wrócić do równowagi psychicznej. Wszyscy okazywali jej wsparcie i razem z nią cieszyli się z mającego się wkrótce narodzić dziecka. Jednak w sercu wciąż odczuwała pustkę, bo w końcu tej najważniejszej osoby już przy niej nie było. W najtrudniejszych chwilach wielkim oparciem był dla niej Yaten. Zawsze był przy niej, gdy tego potrzebowała, wysłuchując i pocieszając, to w jego rękaw wylała wiele gorzkich łez, żalu i tęsknoty. Żeby poprawiać jej nastrój mężczyzna często zabierał ją na wycieczki w miejsca, które tak bardzo lubił jego brat. Miejsca, do których później często wracała sama by poczuć bliskość Seiyi. Bardzo się do siebie zbliżyli przez ten czas i stali dobrymi przyjaciółmi. Czasem łapała się na myśli, że takim samym przyjacielem był dla niej od początku Seiya, ale z czasem pojawiły się między nimi też inne uczucia.

Pół roku od jej przybycia na Kinmok odbył się długo odkładany ślub Księżniczki Kakyu z Księciem Atasuke, na którym Usagi była honorowym gościem. Bardzo się cieszyła szczęściem przyjaciółki, chociaż jednocześnie odczuwała w sercu żal. Nikt nie miał jej za złe, gdy chyłkiem wymknęła się ze ślubnego przyjęcia, aby resztę wieczoru przesiedzieć przy grobie ukochanego. Spędzała tam bardzo wiele czasu opowiadając mu o wszystkim, co się u niej dzieje.

Spojrzała na zegar, który wskazywał, iż dochodziła już dziesiąta i nagle ponownie poczuła kopnięcie.

– Masz rację kochanie, najwyższa pora wstać i coś zjeść – powiedziała z uśmiechem.

Wolno podniosła się z łóżka do pozycji siedzącej podkładając dłoń pod brzuch i podpierając się drugą ręką udało jej się stanąć na nogach. Kołyszącym krokiem, wyginając lekko plecy w tył podeszła do szafy i wyciągnęła przygotowaną wieczorem sukienkę. Delikatny materiał ciasno przylegał do piersi, a poniżej nich luźno spływał do kolan okrywając ogromny brzuch i nie krępując jednocześnie ruchów. Kilka minut później rozległo się ciche pukanie do drzwi, a chwilę później stanął w nich Yaten

–  Dzień dobry Usa-chan. Jak się czujesz? – spytał z wyraźną troską.
– Witaj. Czuję się całkiem dobrze, chociaż mały kopie tak, jakby miał zamiar za chwilę siłą przebić się na zewnątrz – odparła z uśmiechem, jednak w jednej chwili wyraz jej twarzy zmienił się pod wpływem silnego skurczu, który przeszył jej ciało, przez co odruchowo chwyciła za brzuch, a zaraz potem poczuła ciepłą ciecz spływającą po nogach.

– Usa-chan? Co się dzieje? – zapytał podbiegając do niej i podtrzymując.
– Wezwij Taikiego. Chyba się zaczęło.

***

W szpitalnym skrzydle pałacu srebrnowłosy mężczyzna zdenerwowany krążył przed wejściem do sali, z której raz po raz dochodziły krzyki Usagi przeplatane głosami lekarza i Kakyu.

– Uspokój się trochę. Zachowujesz się jakby to twoje dziecko miało właśnie przyjść na świat – odezwał się Taiki, który już nie mógł znieść widoku krążącego tam i z powrotem brata, z którym przyszło mu czekać na korytarzu. Chociaż to on prowadził całą ciąże Usagi, wyraźnie zabroniła żeby odbierał poród. W końcu byli przyjaciółmi, a to była dla niej zbyt intymna sytuacja.
– O czym ty mówisz? Usagi, jest moją przyjaciółką. To przecież normalne, że się martwię – zatrzymał się i spojrzał z wyrzutem na brata
– Możesz mówić, co chcesz, na kilometr widać, że ona ci się podoba. Przyznaj, że się w niej zakochałeś – Yaten odwrócił się i nic nie odpowiedział na uwagę brata, tym samym utwierdzając go w przekonaniu, że ma rację. Dopiero po chwili ciszę przerwał jego cichy głos
– A nawet jeśli, to jakie to ma znaczenie? Przecież ona i tak zawsze będzie kochać tylko Seiyę, nawet, jeśli jego już nie ma. Dla niej zawsze będę tylko przyjacielem. Masz rację kocham ją, ale ona się o tym nigdy nie dowie – po raz pierwszy Yaten otwarcie przyznał się o swoich uczuć, wobec Usagi. Już dawno zrozumiał jak wiele znaczy dla niego ta słodka dziewczyna, która najpierw skradła serce jego brata, a teraz jego własne, chociaż zrobiła to całkiem nieświadomie.

Nagle do uszu obu mężczyzn doleciał kolejny przeciągły krzyk dziewczyny, budząc niepokój w ich sercach, a później na kilka sekund rozbłysło intensywnie jasne światło, po czym zapadła całkowita cisza.

***

Chwilę wcześniej

– Usagi, wiem, że ci ciężko, ale musisz jeszcze chwile wytrzymać. Oddychaj głęboko – Kakyu trzymała mocno dłoń dziewczyny.

Poród był naprawdę ciężki. Blondynka nie wiedziała, jak długo jeszcze wytrzyma. Ból był nie do wytrzymania, włosy lepiły się do jej spoconego czoła. Krzyknęła, gdy kolejny silny skurcz wstrząsnął jej ciałem.

– Wiem, że to nie jest proste, ale proszę starać się nie krzyczeć. Szkoda marnować energię na krzyk, będzie jej pani jeszcze potrzebować – lekarz starał się mówić spokojnie, ale tak naprawdę bardzo się niepokoił o tę młodą pacjentkę. Dziewczyna przytaknęła nieznacznie i zacisnęła zęby, gdy nadszedł kolejny skurcz.
– Teraz, proszę przeć! Już jest blisko – krzyknął lekarz. Usagi zebrała resztkę sił jednak nowa fala bólu, która ją zalała była silniejsza niż wcześniejsze. Z gardła dziewczyny wydobył się mrożący krew w żyłach krzyk. Równocześnie lekarzowi udało się wyciągnąć dziecko,  wtedy rozległ się płacz, a pokój zalało jasne światło. Usagi spojrzała półprzytomnie na wciąż ściskającą jej rękę Kakyu. Nagle odwróciła się w drugą stronę czując przy sobie znajomą, przyjemną aurę. Miała wrażenie, że On stoi tuż obok trzymając dłoń na jej dłoni spoczywającej wzdłuż ciała, a drugą delikatnie gładzi jej policzek. W myślach usłyszała jego ciepły głos.

Wspaniale się spisałaś kochanie, jestem z ciebie dumny. Opiekuj się naszym synkiem. Pamiętaj, że zawsze jestem przy Tobie. Zawsze będę cię kochać”.

– Seiya – szepnęła cicho, a jej spojrzenie złagodniało, zaraz potem straciła przytomność.

***

Czuła ból w całym ciele. Nie wiedziała, co się stało ani jak długo była nieprzytomna. Nie miała pojęcia, co z jej dzieckiem. Pamiętała za to, to przyjemne uczucie, które ogarnęło ją zanim straciła przytomność. Była pewna, że to nie był żaden omam. Była pewna, że jej pragnienie się spełniło i Seiya naprawdę był przy niej.

– Nareszcie odzyskałaś przytomność – nawet nie otwierając oczu rozpoznała ten głos. Poczuła jak mężczyzna usiadł przy niej i wziął ją za rękę. Uchyliła powieki i zobaczyła przed sobą zmęczone, ale szczęśliwe oblicze przyjaciela – Bardzo się o ciebie martwiłem… to znaczy martwiliśmy – poprawił się szybko, a ona uśmiechnęła się i uścisnęła jego dłoń.
– Jak długo spałam?
– Prawie dwa dni. Były pewne komplikacje przy porodzie. Na szczscie Kakyu udało się utrzymać cię przy życiu.
– Co z dzieckiem? Co z moim synem? – zapytała szybko, a on uśmiechnął się. Można się tego było po niej spodziewać. Usagi zawsze stawiała innych na pierwszym miejscu.
– Wszystko dobrze. To zdrowy silny chłopiec. Chcesz go zobaczyć? – dziewczyna przytaknęła szybko.

Yaten podszedł do stojącej w pobliżu jej łóżka kołyski i ostrożnie wyjął z niej niewielkie zawiniątko, spoglądając z czułością na dziecko. W głowie Usagi zaświtała myśl, że wygląda jak dumny ojciec, jednak zaraz odpędziła ją od siebie. O czym ty myślisz Usagi? Mężczyzna ostrożnie podał jej zawiniątko. Pierwsze, co zobaczyła to gąszcz czarnych włosków pokrywający maleńką główkę i dwoje bystrych granatowych oczu, patrzących na nią z uwagą. Po chwili chłopiec uśmiechnął się i wyciągnął w jej stronę maleńkie rączki, a jej serce zalała fala miłości. Srebrnowłosy wpatrywał się w nią jak urzeczony. Musiał przyznać, że pięknie wyglądała z dzieckiem na ręku, aż czuć było bijącą od niej miłość i szczęście.

– Wykapany tatuś – głos Yatena przywołał ją do rzeczywistości.
– Tak masz rację – przyznała z uśmiechem.
– Jak go nazwiesz? – dziewczyna zamyśliła się i kolejny raz spojrzała na trzymane w ramionach dziecko.
– Hikaru – odparła po chwili, spoglądając na niego, a jej oczy zalśniły niczym gwiazdy. W duchu pomyślał, że zrobi wszystko żeby nic nigdy nie zgasiło tego blasku.

———————————————————-

* Takie małe wyjaśnienie.  Jak zapewne pamiętacie, w tym opowiadaniu czas na Kinmoku płynie szybciej niż na Ziemi. Dla ścisłości jeden miesiąc na Kinmoku to jakieś 10/11ziemskich dni, czyli można powiedzieć że ciąża Usy, trwała około trzech ziemskich miesięcy.  A akcja z pierwszego rozdziału (gdzie minęło prawie trzy lata) to niewiele ponad ziemski rok. Piszę to po to żeby później ktoś się nie zgubił

Reklamy

14 thoughts on “Przerwane marzenie – rozdział 20

  1. jaki cudowny rozdział :) no a zwłaszcza jak Seiya był przy Usie duchowo oczywiście no aż się wzruszyłam :) czekam na dalej buziaki :)

  2. Piękny rozdział :)
    Tak opisałaś ten poród, że aż sama miałam wrażenie, że rodzę :D
    Czekam na dalszy ciąg.

  3. cudowny aż się rozpłynęłam czytając ten rozdział hmmmmm :))))))))))))))))))))))))))))) chcę więcej :))

  4. Ciekawy rozdział ;))) Czekam na kolejny. A jeśli będziesz potrzebować jeszcze jakiejś nazwy, to polecamy się z Moon na przyszłość- uwielbiamy takie wyzwania :D

  5. Bardzo smutny, ale też wzruszający rozdział. Bardzo bym chciała, żeby Seiya doczekał się narodzin synka, ale cieszę się, że Usa ma takie wsparcie. Ciekawa jestem, co dalej z Yatenem i czy ona dalej będzie go traktować wyłącznie jak przyjaciela.:***

  6. suuuuuuuuuuuuuuper, w momencie kiedy pojawiła aura Seiyi to łezka mi się zakręciła w oku. Mam jednak bardzo cichutką ;-> nadzieję, że Seiya jednak powróci do ukochanej. Z wieeeeeeeeeeeeeeeellllllllllllllllllllllllllllllką niecierpliwością czekam na dalszy rozwój akcji

  7. Błagam Cię, ożyw Seiyę, wymyśl coś. Nie widzisz jak bardzo chciał być przy Usie?:D
    (oczywiście, że widzisz, przecież to pisałaś;D)
    Rozdział rewelacyjny po prostu, tylko brakuje mi tutaj Seiyi:(

  8. Przeczytałam nareszcie zaległe rozdziały! Kurczę tyle myśli mam w głowie, że nie wiem od czego zacząć. Może od Mamo-chana… przykro mi trochę, że tak skończył. Mimo, że nie lubię go jako partnera Usagi ( wiadomo Seiya rządzi ) – nie lubię także go jako tego złego. Ech. Te ostatnie zdania – tak skończył Książę Ziemski – mistrzostwo świata – wprowadzają taki nostalgiczny nastrój. Bardzo podobała mi się scena z Haruką oglądającą wiadomości – hehe! Później Usagi i poród – bardzo fajny pomysł z aurą Seiyi, no i Yaten zakochany w Usie! ;) Czekam na następne z niecierpliwością. Pozdrawiam;)

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s