Przerwane marzenie – rozdział 16

Dzisiaj krótko, mam nadzieję że wybaczycie :) Następny będzie dłuższy i będzie się w nim o wiele więcej działo ;)

Okolice Sakado

Obudził się wcześniej niż zazwyczaj. W całym domu panował jeszcze całkowity spokój, a jedynymi dźwiękami było tykanie zegara i świergot ptaków za oknem. Obrócił się na bok spoglądając na wciąż uśpioną twarz ukochanej. Jej złote włosy rozrzucone na poduszce błyszczały w promieniach porannego słońca. Uśmiechnął się na ten widok. Musiał przyznać, że wyglądała słodko, kiedy spała. Była taka spokojna i niewinna, jak dziecko. Minęło już dwa miesiące od ich wyjazdu z Tokio, a on nadal nie mógł uwierzyć, że im się to udało bez żadnych większych przeszkód. Te tygodnie spędzone wspólnie z nią były najszczęśliwszymi w jego życiu, wiedział, że ona czuła to samo. Będąc razem, sam na sam z każdym upływającym dniem poznawali się coraz lepiej, coraz bliżej. Trzeba przyznać, że Usagi nie raz potrafiła go zaskoczyć. Chociaż wiedział, że jego ukochana nie jest najlepszą kucharką na świecie, a doświadczenia w prowadzeniu domu nie miała zbyt wiele, to jednak starała się najbardziej jak mogła żeby być dobrą gospodynią i dbała o niego najlepiej jak potrafiła, zgodnie z zaleceniami Taikiego, a on doceniał jej starania. Oczywiście zdarzały się niewielkie zgrzyty, jednak żadne nie potrafiło się dług o gniewać. Choć bywało różnie wiedział, że za nic nie oddałby tego czasu, który mógł z nią spędzić. Czuł, że z każdym dniem kocha ją coraz mocniej, mimo iż zdawałoby się to niemożliwe. Martwiło go tylko jedno. To, że za kilka miesięcy rozstaną się na zawsze. Będzie musiał zostawić ją samą, przysporzy jej mnóstwo bólu i nie może zrobić nic żeby to zmienić. Czule pogładził jej jasny policzek, na co uśmiechnęła się nieznacznie przez sen. Ostrożne, żeby jej nie zbudzić wstał i ubrany jedynie w spodnie od piżamy, nucąc pod nosem skierował się do kuchni, chcąc zrobić jej niespodziankę w postaci śniadania do łóżka. Pół godziny później szedł powrotem z tacą, na której stały dwie szklanki z sokiem pomarańczowymi i talerz z górą naleśników, ponieważ dobrze znał jej poranny apetyt. Cicho odstawił tacę na nocny stolik i przysiadł na łóżku obok niej. Palcem obrysował kształt jej twarzy, po czym delikatnie musnął jej usta swoimi. Dobrze wiedział, że już nie śpi, chociaż oczy miała przymknięte a oddech równy. To był niejako ich codzienny poranny rytuał. Uśmiechnął się lekko i mocniej docisnął usta do jej warg. Odpowiedziała od razu rozchylając nieznacznie usta i obejmując ramionami jego szyję przyciągnęła go bliżej. Po chwili przesunął usta na jej szyję, muskając ją nimi delikatnie. Poczuł jak zadrżała. Wiedział, że lubi, gdy całował ją w taki sposób.

– Dzień dobry kochanie – szepnął jej do ucha owiewając jednocześnie jej szyję ciepłym oddechem i odsunął się nieznacznie spoglądając jej w oczy, a jego dłoń gładziła delikatną skórę na jej odsłoniętym udzie.
– Dzień dobry – odparła z uśmiechem czule gładząc jego policzek. Po chwili pociągnęła nosem wciągając unoszący się w pokoju aromat i skrzywia się nieznacznie – Co to za zapach?
– Naleśniki, wiem jak je lubisz… – nie było mu dane dokończyć, bo dziewczyna poderwała się gwałtownie z miejsca, niemal zrzucając go z łóżka i przyciskając jedną dłoń do ust a drugą do brzucha pobiegła do łazienki zatrzaskując za sobą drzwi. Chwilę później do jego uszu doleciały niepokojące odgłosy. Poniósł się z miejsca i nie pukając wszedł do środka.
– Króliczku wszystko w porządku? – spytał na widok ukochanej pochylającej się na toaletą. Była bardzo blada. Przez chwilę nic nie mówiła. Gdy próbowała się podnieść podszedł do niej i podtrzymał.
– Kochanie, co się dzieje? – ponowił pytanie trzymając w ramionach bladą dziewczyną
– Seiya… jestem w ciąży – powiedziała cicho patrząc na niego niepewnie. Jego twarz wyrażała zaskoczenie i niedowierzanie, ale też radość
– Jesteś pewna? – powiedział niepewnie przesuwając rękę na brzuch dziewczyny
– Tak. Kilka dni temu robiłam test.
– Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej? – w jego głosie słychać było cień wyrzutu, jednak ona nadal milczała, a do jej oczu napłynęły łzy. Po chwili sam zrozumiał. Nie było wiadomo jak dużo czasu mu jeszcze zostało. Nie chciała żeby zadręczał się myślą, że zostawi ją samą z ich dzieckiem, którego pewnie nawet nie zobaczy. Dlatego zataiła przed nim ten fakt.
– Przepraszam – szepnął przytulając ją mocno – Obiecuję, że nie będę się zadręczał. Będę dbał o ciebie i to maleństwo jak długo będzie mi dane. Kocham was oboje. Tak bardzo się cieszę

Dzielnica Shinjuku, Tokio

W ciemnym pomieszczeniu rozświetlanym jedynie przez światło czerwonej żarówki, detektyw Amae kończył wywoływać zdjęcia z ostatniej obserwacji. Wziął do ręki pierwsze z nich, które zdążyły już wyschnąć i uważnie przyjrzał się uwiecznionej na nich parze młodych ludzi, skupiając się przede wszystkim na ich twarzach i porównując je ze zdjęciami otrzymanymi od klienta. Miał niemal stuprocentową pewność, że w końcu znalazł poszukiwaną przez siebie narzeczoną klienta. Tak wiedział dokładnie, kogo szuka, cóż byłby z niego za detektyw gdyby nie dokopał się również do takich informacji. Wyszedł z ciemni trzymając w dłoni jedną z fotografii i wziął do ręki telefon wybierając numer klienta. Odebrał po trzech sygnałach.

– Panie Chiba, chyba znalazłem pańską zgubę…

***

Siedzieli we trójkę w kawiarni omawiając postępy w poszukiwaniach, a właściwie to one mówiły, bo Mamoru nie raczył podzielić się z nimi żadnymi zdobytymi informacjami (a może takich nie posiadał?). Mimo, iż robiły wszystko żeby zdobyć jego zaufanie on wciąż odnosił się do nich z nieufnością i trzymał na uboczu. Nagle rozdzwonił się jego telefon. Przez chwilę siedział słuchając rozmówcy, a one milczały próbując wyłapać, o co może chodzić. Gdy na jego twarzy pojawił się pełen złośliwej satysfakcji uśmiech wiedziały, że ich najgorsze obawy się spełniły. Detektyw wpadł na trop.

– Jest pan tego pewien? Dobrze w takim razie spotkamy się jutro. Tam gdzie zawsze – powiedział szybko i rozłączył się.

Reklamy

14 thoughts on “Przerwane marzenie – rozdział 16

  1. Usa już w ciąży?! O taaaak!!! Super!
    Wiesz, że mi serce krwawi jak pomyślę, że Seiyi nie będzie…Ale i tak kocham Twoje opowiadanie;)
    Czekam na więcej, a z Mamorem na stos! Hi, hi:)

  2. no proszę będziemy mieć małego Seiyę hura hura hura no i też mam nadzieję że Mamorek nie zdąży dotrzeć do U&S ktoś musi ich ostrzec i to szybko czekam więc na ciąg dalszy i pozdrawiam :)))))))))

  3. O kurczę teraz jestem już totalnie zaniepokojona. Zastanawiam się jak to wszystko się potoczy i czy jest szansa na happy end… No i czy wyjdzie na jaw, że Ruka i Michi są po tej właściwej stronie… buziaki Uso, cieszę się, że pojawił się nowy wpis:)

  4. W części pierwszej Usa i Seiya (już nieobecny :() mieli dziecko, więc nie jest to dla mnie zaskoczeniem, że Usa jest w ciąży ;). Mam tyko nadzieję, że Seiya choć troche się nim nacieszy. Co do wskrzeszania, nie przepadam za tym, a już napewno nie za zbyt częstym. Już prędzej cudowne uzdrowienie ;). Jedno jest pewne nic na siłe. Pozdrawiam cieplutko :)

  5. Odnośnie wskrzeszania to dla mnie jest trochę nienaturalne, wiadomo czasami można go żyć ale jeśli to występuje zbyt często to może się przejeść (nie żebym coś sugerowała). Jak dobrze pójdzie to jeszcze dziś wstawię następny rozdział, mam tylko nadzieję że mnie nie zlinczujecie ;)

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s