Przerwane marzenie – rozdział 15

Witam i ogromne  gomennasai. Wiem obiecałam, że rozdział będzie w środę, ale niestety nie wyrobiłam się.  Mam nadzieję, że  mi to wybaczycie.  Serenity napisała ostatnio w swojej refleksji że moje opowiadania są nieprzewidywalne,  w takim razie ten i kolejne rozdziały utwierdzą ją i was w tym przekonaniu (a przynajmniej mam taką nadzieję) Życzę miłego czytania i czekam na wasze opinie :)

Setsuna coraz bardziej zdenerwowana, od kilku godzin krążyła po salonie, czekając na Harukę i Michiru. Miała zamiar porozmawiać z nimi zaraz po wyjściu ze świątyni jednak, gdy wraz z Hotaru znalazły się na zewnątrz, po tych dwóch nie było nawet śladu. Podejrzewała, że chcą pomagać Mamoru przy poszukiwaniach księżniczki. Wiedziała jak bardzo Haruka nie przepada za Seiyą, a fakt, że to właśnie z nim zniknęła Usagi z pewnością jeszcze bardziej ją rozsierdził. Musiała wiedzieć, co zamierzają i spróbować przemówić im do rozsądku, chociaż jak na razie jej wywody nie przynosiły większego rezultatu. Haruka uparła się i nic do niej nie docierało, a Michiru zawsze stała u jej boku. Osobiście podzielała opinię Ami, o tym, że przyszłości nie da się już uratować. Sprawy zaszły za daleko. Może gdyby wcześniej porozmawiały z Usagi, byłaby jakaś szansa. Ale teraz jest już za późno.

Trzask zamykanych drzwi wyrwał ją z zamyślenia. Przystanęła wpatrując się intensywnie w wejście do salonu, w którym po chwili ukazały się oczekiwane przez nią dziewczyny.

– Gdzie byłyście? – zapytała dużo ostrzej niż początkowo miała zamiar

Blondynka bez słowa przeszła koło niej i jak gdyby nigdy nic rozsiadła się na kanapie. Po chwili dołączyła do niej morsko włosa podając wyjętą z lodówki puszkę z napojem.

– O ile się nie mylę jesteśmy już dorosłe i nie musimy się przed tobą tłumaczyć z tego gdzie chodzimy i kiedy wracamy.
– Dobrze wiesz, o co i chodzi. Rozmawiałyście z Mamoru?
– Owszem. Zapewniłyśmy go, że jesteśmy po jego stronie i z chęcią pomożemy mu znaleźć naszą niesforną księżniczkę.
– Czy wyście całkiem rozum postradały?! Macie zamiar pomagać temu psychopacie, w szukaniu Usagi po tym przedstawieniu, jakie nam dziś zaserwował?! – Setsuna o mało nie wyszła z siebie. Nie mogła uwierzyć, że, podczas gdy pozostałe dziewczyny stanęły murem za Usagi, one stanęły po stronie Mamoru. Przecież nie takie było ich zadanie
– To, co robimy, to nasza sprawa i nie radzę ci się mieszać. Nie będziemy się przed tobą tłumaczyć ze swoich powodów. – powiedziała blondynka wstając i razem z Michiru skierowały się do swojej sypialni
– Zawsze chcecie załatwiać wszystko same według własnego uznania. Dlaczego nie możecie po prostu odpuścić i pozwolić jej żyć własnym życiem? – krzyknęła za nimi jednak nie doczekała się już odpowiedzi

***

Stanęła przy oknie przyglądając się spacerującej po ogrodzie Hotaru. Słyszała jak Michiru przekręca klucz w zamku i podchodzi bliżej.

– Haruka, myślę, że jednak powinnyśmy powiedzieć im naszym planie – powiedziała stając za nią i obejmując ją w pasie przycisnęła swoje szczupłe ciało do jej pleców.

Blondynka westchnęła cicho przymykając powieki. Przed oczami znów stanęła jej smutna, apatyczna twarz Usagi, którą widziały kilka tygodni wcześniej. Już od jakiegoś czasu miały przeczucie, że coś jest nie tak i postanowiły to sprawdzić. Obserwowały ją z ukrycia. Widziały, że nie jest taka jak zawsze. Była smutna i przygaszona. Już kiedyś widziały ją w takim stanie. To było wtedy, gdy Mamoru wyjechał do Stanów. Jasne dla nich było to, że ich księżniczka tęskni i dobrze wiedziały, za kim. Już półtorej roku temu czuły, że to może się tak skończyć. Już wtedy widziały jak wiele dla niej znaczył (chociaż uparcie twierdziła, że są tylko przyjaciółmi), że dla niego była wszystkim nie ulegało wątpliwości. Seiya nie krył się ze swoim uczuciami. Miały świadomość, że skoro ich księżniczka odwzajemniła jednak jego uczucia, to nic nie będzie już w pełni takie jak miało być.

To Michiru wyczuła, że wrócili, jednak postanowiły nikomu nic nie mówić. Tego, co miało się stać i tak nie dałoby się już powstrzymać. Zamiast tego zaczęły całe to przedstawienie. Chciały zobaczyć jak zachowają się pozostałe dziewczyny. Co tak naprawdę jest dla nich ważne?

– Michi, dobrze wiesz, że o wiele łatwiej nam będzie, jeśli o niczym się nie dowiedzą i nadal będą sądzić, że jesteśmy przeciwko nim. Tylko tak możemy przekonać Mamoru, że jesteśmy po jego stronie i pomóc kociątku. Kto wie, co się stanie, jeśli ich znajdzie?
– Pamiętaj, że zrobiłyśmy już raz podobny numer i nie do końca wyszło tak jak chciałyśmy.
– Pamiętam – blondynka zacisnęła dłoń w pięść – Ale tym razem będzie inaczej. Przecież teraz nie chcemy zniszczyć Galaxii tylko uniemożliwić księciuniowi odnalezienie Usagi. Wiem, że jak długo Seiya jest przy niej będzie jej bronił i nie pozwoli żeby coś jej się stało, ale jeżeli to prawda, że on umiera, a przypuszczam, że tak, to może nie być w stanie stawić mu czoła. A Mamoru łatwo nie odpuści. Dlatego nasze przedstawienie musi trwać dalej – dodała odwracając się do partnerki
– Swoją drogą muszę przyznać, że jesteś naprawdę dobrą aktorką. Byłaś bardzo przekonywująca. Prawie uwierzyłam, że dla ciebie liczy się tylko przyszłość.
– Widocznie jeszcze nie wiesz o mnie wszystkiego, skarbie – odparła blondynka z zadziornym uśmiechem, bawiąc się włosami dziewczyny – W końcu ktoś musiał być tą złą jędzą, żeby zmobilizować je do jakiegoś działania, sama widziałaś, że tak naprawdę nie miały pojęcia, co dzieje się z Usagi, a nawet, jeśli widziały to nic z tym nie robiły. Trzeba było nimi trochę potrząsnąć.  Wybacz kochanie, ale nie widzę ciebie w tej roli.
– Na szczęście przejrzały na oczy i stanęły po właściwej stronie – morsko włosa puściła mimo uszu ostatnią uwagę partnerki – Szkoda tylko, że Ami do niej poszła. Gdyby nie to, może sytuacja wyglądałaby inaczej i nie uciekliby. Cóż tego nie mogłyśmy przewidzieć. Ale teraz Usagi z pewnością sądzi, że wszystkie jesteśmy przeciwko niej.
– To całkiem prawdopodobne, ale może uda nam się to jeszcze odkręcić. Powinna wiedzieć, że ją wspieramy i zależy nam na jej szczęściu. To, jaka będzie przyszłość świata niewiele mnie obchodzi tak długo jak będziemy mogły być razem. W końcu źródło wszelkiego zła we wszechświecie zostało pokonane. Jeśli to z nim jest szczęśliwa, jeśli naprawdę go kocha, to nie mamy prawa stawać jej na drodze.
– Naprawdę to trochę dziwne słyszeć takie słowa z twoich ust. Dobrze pamiętam wasze niezbyt przyjacielskie relacje, kiedy byli tu ostatnio.
– To naprawdę aż takie dziwne? Przecież dobrze wiesz, że miałam do niego uraz tylko dlatego, że się do ciebie przystawiał. Tylko ślepy by nie zauważył, że już wtedy ich do siebie ciągnęło. Już wtedy szykowały się zmiany. Ok, przyznaję na początku, kiedy powiedziałaś mi, że wrócili miałam jeszcze pewne wątpliwości. Ale przecież na świecie nic nie dzieje się przypadkiem. Widocznie przeznaczenie Usagi było inne niż wszyscy sądzili, z nią włącznie. Poza tym po tym, co dzisiaj pokazało nasze książątko, nabrałam pewności, że to nie z nim powinna być. On nie może jej znaleźć. Musimy zrobić, co się da żeby ją przed nim ochronić. Jeżeli zostawili za sobą więcej takich śladów jak ten liścik to mogą mieć naprawdę poważne kłopoty.
– To co dalej robimy?
– Najpierw wracamy do naszego starego mieszkania, a później musimy odnaleźć pozostałych braci Kou. Oni z pewnością wiedzą gdzie są Usagi i Seiya. Stawiam, że pomogli im uciec. Trzeba ich szybko znaleźć i ostrzec, a jednocześnie musimy pilnować Mamoru. Teraz będzie nieobliczalny.

***

W tym samym czasie

Mamoru siedział przy stoliku niewielkiej kawiarenki w centrum Tokio. Na widok szpakowatego mężczyzny po czterdziestce, kierującego się w jego stronę podniósł się z miejsca.
– Pan Chiba jak mniemam – powiedział mężczyzna wyciągając do niego rękę – Soichi Amae
– Witam. Cieszę się, że jednak znalazł pan czas. Słyszałem, że jest pan najlepszym prywatnym detektywem w Tokio – powiedział, gdy mężczyzna zajął miejsce naprzeciw niego
– Nie wiem czy najlepszym, ale muszę przyznać, jak na razie rozwiązałem wszystkie zlecone mi sprawy.
– To znaczy, że jest pan skuteczny, a o to mi właśnie chodzi.
– Przejdźmy do rzeczy. W jakiej sprawie chciał się pan ze mną spotkać?
– Chcę żeby znalazł pan pewną dziewczynę. Nazywa się Usagi Tsukino – powiedział podsuwając mężczyźnie zdjęcie roześmianej nastolatki – Uciekła z domu kilka dni temu. Prawdopodobnie z tym mężczyzną, niejakim Seiyą Kou. Muszę ją znaleźć jak najszybciej. To sprawa życia lub śmierci.– dodał wyciągając artykuł z gazety sprzed półtorej roku. Mężczyzna przyjrzał się uważnie obu fotografią
– Dlaczego rodzina nie zgłosiła tego na policję?
– Jej rodziny nie ma w Tokio. Poza tym chodzi mi o dyskrecje. Pieniądze nie grają roli
– To będzie trudne zadanie, ale nie niewykonalne. Muszę pana jednak uprzedzić, że to może trochę potrwać.
– Czyli przyjmuje pan tę sprawę?
– Tak. Zrobię, co w mojej mocy żeby panu pomóc. Będę informował pana na bieżąco o postępach w poszukiwaniach.

***

Dwa miesiące później

Cztery młode dziewczyny siedziały przy ich ulubionym stoliku w kawiarni CROWN popijając kawę i koktajle, jednak nie towarzyszyła temu zwykła beztroska wesoła paplanina. Wszystkie były poważne, a nawet nieco zmartwione.

– Ami, trafiłaś w końcu na jakiś trop?
– Niestety Mako. Jakby zapadli się pod ziemię.
– Rei, a ty? – szatynka zwróciła się z nadzieją do drugiej przyjaciółki. Brunetka jednak tylko pokręciła przecząco głową.
– Cały czas próbuję, ale odkąd Usagi wyrzekła się swojej mocy nie jestem w stanie wyczuć jej aury.
– Miejmy nadzieję, że Mamoru ma takie same problemy ze znalezieniem jej jak my – powiedziała blondynka patrząc przez okno na zatłoczone ulice miasta.
– Myślicie, że jest szczęśliwa?
– Wierzę, że tak. Usagi zrobiła to z miłości, jeśli uczucia Seiyi są takie same jak dawniej to z całą pewnością jest z nim szczęśliwa.
– Jej rodzice nadal nie zmienili zdania?
– Nie. Nie zamierzają jej szukać. Nie chcą nawet rozmawiać na jej temat. Tak jakby dla nich przestała istnieć.

***

W innej części miasta

Żółte sportowe auto mknęło szybko ulicami wzdłuż linii brzegowej. Siedzące w nim młode kobiety były poważne, pogrążone w rozmowie

Nie mogę uwierzyć, że przez dwa miesiące nie udało nam się trafić na ślad żadnego z braci Kou – Haruka była wyraźnie zirytowana. Mocniej zacisnęła dłonie na kierownicy i docisnęła pedał gazu
– Kto wie czy w ogóle są jeszcze w Tokio. Może tylko zmarnowałyśmy czas szukając ich tutaj. Ale jest też dobra strona tego, nie sądzisz?
– Co masz na myśli?
– Jeśli tak samo skutecznie pomogli ukryć się naszym gołąbkom to Mamoru tak łatwo ich nie znajdzie, a raczej ten jego detektyw.
– Optymistka jak zawsze. Sądzisz, że najlepszy detektyw w Tokio nie poradzi sobie ze znalezieniem dwójki nastolatków?
– Po prostu nadal mam nadzieję – odparła zapatrzona w błękitno zielone fale oceanu

Advertisements

16 thoughts on “Przerwane marzenie – rozdział 15

  1. Haruka i Michiru znowu działają w swój własnych, wysublimowany sposób :) Dobrze, że Usagi i Seiya ukryli się tak skutecznie :) Mam nadzieję, że Mamoru ich nie znajdzie, a najlepiej, żeby zginął marnie :D Nie lubię go :/

  2. Fajny rodział bardzo przypadł mi do gustu mam tylko jedna prośbe
    wolałabym zeby zamiast Seya, to Mamoru był chory i umarł, :)
    a chocby dlatego ze on jest bardzo bardzo denerwujacy
    i zawsze oziebły dla Usy wiec niech spotka go zasłuzona kara,
    gin marnie Mamoru:)

    • obawiam się że w tym względzie nie da się nic zrobić, a to dlatego, że to opowiadanie jest retrospekcją, przedstawia wydarzenia, które doprowadziły do sytuacji z pierwszego rozdziału, a przeszłości raczej nie da się zmienić.

  3. no nareszcie się doczekałam no i warto było ale się narobiło poszukiwania idą wielką parą no i jedna wszystkie dziewczyny są po stronie Usagi a zwłaszcza Haruka i Michiru w tym przypadku zrobiłaś nam więlką niespodziankę bo już myślałam że te dwie jak zawsze staną po stronie Mamoru czekam zatem na ciag dalszy i liczę na to ze napiszesz też co tam słychać również u naszych gołąbeczków pozdrawiam :)))

  4. Jejku! Haruka i Michiru faktycznie zaszalały. Wreszcie obudziły się we mnie przyjazne uczucia wobec nich. Naprawdę przerażała mnie wizja, że pomagałyby Mamorowi w poszukiwaniach S/U. Boję się o nich, bo ten czubek faktycznie jest nieobliczalny. Jemu też przydałaby się jakaś kara, skoro Seiya ma umrzeć. Będę beczała, łeee:(((
    Czekam na kolejny rozdzialik. Pozdrawiam:*

  5. fajny rozdział podoba mi się :) i nawrócone Haruka i Michiru :) jak zawsze robią wszystko po swojemu :) mam nadzieję że mamoru spotka najsurowsza kara i że ich nie odnajdzie :) czekam na więcej :)

  6. Już ci mówiłam że okropna to ja jestem :P Sama nie pojmuję skąd w mojej głowie zrodził się pomysł na opowiadanie z takim tragicznym wątkiem, ale mimo to jest to moje ulubione opowiadanie, z tych które do tej pory napisałam. Poza tym muszę przyznać że świetnie potrafisz przewidywać moje dalsze kroki, chociaż mam nadzieję że ciebie też udaje mi się czasem zaskoczyć ;)

  7. Mamoru bezwzględny, mściwy…jednym słowem drań. Dobrze, że tego nie widzi Naoko Takeuchi ;)… No cóż, jakoś to muszę ścierpieć :P. Najważniejsze jest szczęście Usy… Pozatym dużo się dzieje i jeszcze więcej wrażeń przed nami, to mnie akurat cieszy :). Pozdrawiam

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s