The Second Chance – Część Druga

Witam was serdecznie i zapraszam na drugą z trzech części tego krótkiego opowiadania. Jeśli chodzi o PM to myślę że kolejny rozdział ukaże się koło wtorku, najpóźniej w środę i z pewnością nieco was zaskoczy. Ale o tym innym razem. Miłego czytania :) Pozdrawiam serdecznie, Usa

Szedł zamyślony ulicami Tokio. Nie zwracał uwagi na otaczających go ludzi. Skryty za ciemnymi okularami, z rękoma wciśniętymi w kieszenie spodni, w pamięci odtwarzał po raz kolejny wczorajszą sytuację.

Flashback…

Nie chciał czekać. Zaraz po tym jak znalazł sobie jakiś hotel postanowił się z nią zobaczyć. Nie wiedział jak przez te pięć lat wytrzymał z dala od niej. Teraz, gdy znów był na ziemi, każda cząstka jego duszy rwała się żeby wreszcie być blisko niej, żeby ujrzeć ją znowu. Po południu znalazł się wreszcie pod jej domem. Od razu rzuciło mu się w oczy, że dom wygląda na opuszczony. Nacisnął klamkę chcąc otworzyć furtkę, ale ta była zamknięta.  W sercu poczuł niepokój. Czyżby się wyprowadziła? Ale przecież przynajmniej jej rodzina powinna tu być

– Szkoda tracić czas, młody człowieku – usłyszał za sobą, odwrócił się i stanął twarzą w twarz z sympatycznie wyglądającą staruszką.
– Przepraszam, czy wie pani coś o rodzinie, która tutaj mieszka?
– Raczej mieszkała. Chyba długo pana nie było, prawda? Tak wiem coś o nich. Taka tragedia.
– Może mi pani powiedzieć, co się stało?- spytał coraz bardziej zdenerwowany
– To był straszny wypadek – odparła staruszka kręcąc głową, a jemu serce zamarło

– szkoda takich wspaniałych ludzi. Jakieś pół roku temu państwo Tsukino wraz z synem wyjechali w odwiedziny do rodziny, tylko ich starsza córka została w domu. Niestety po drodze w ich samochód wjechał jakiś pijany kierowca. Ojciec i syn zginęli na miejscu, a pani Ikuko kilka dni później w szpitalu. Ich córka wyprowadziła się stąd. Niestety nie wiem, dokąd. Widocznie za dużo wspomnień

Seiya słuchając o śmierci rodziny swojej ukochanej czuł ogarniające go przygnębienie. Wyrzucał sobie, że nie było go przy niej. Choćby tyko, jako przyjaciela.

– Dziękuję pani bardzo – powiedział z nieobecnym wzrokiem. W głowie krążyło mu jedno pytanie – Gdzie jesteś Króliczku? Jak teraz mam cię znaleźć?

…Flashback end.

 – Gdzie jesteś króliczku? – szepnął do siebie. Nie miał pojęcia, gdzie jej szukać. Od czego zacząć? Nie wiedział czy była w mieście. A może zamieszkała z narzeczonym? Pomyślał, że najpierw powinien odszukać jej przyjaciółki. Może one powiedzą mu coś więcej? Rozmyślając nie patrzył gdzie idzie, nie widział ludzi przed sobą, do chwili, aż na kogoś wpadł.
– Przepraszam bardzo, zamyśliłem się – powiedział pospiesznie, pomagając wstać potrąconej przez siebie młodej kobiecie.
– Następnym razem proszę uważać – odparła nieco zirytowanym głosem brunetka, lecz jej mina natychmiast się zmieniła, gdy zobaczyła twarz mężczyzny – Niemożliwe. Seiya?
– Rei-chan? To naprawdę ty?
– Niewiarygodne. Ależ się zmieniłeś. Co cię sprowadza? – spytała wciąż nieco zaskoczona spotkaniem dawnego idola i znajomego.
– A jak sądzisz?
– No tak, głupie pytanie. Nic się nie zmieniło prawda? – mężczyzna tylko przytaknął – Dobrze, że wróciłeś. Nawet nie wiesz jak bardzo Ona cię potrzebuje. Jak za tobą tęskniła przez ten cały czas.
– Rei… możesz mi powiedzieć, co tu się działo? Gdzie ona jest?
– Przypuszczam, że byłeś już w jej domu i słyszałeś o wypadku?- znów jedynie przytaknął – Opowiem ci wszystko, ale nie tutaj. Zapraszam cię na kawę, porozmawiamy spokojnie.

***

Siedzieli przy odosobnionym stoliku w zacisznej kawiarni. Dziewczyna opowiedziała mu o wszystkim, co działo się u nich przez te pięć lat. O ponownym wyjeździe Mamoru, który Usagi zniosła o dziwo całkiem nieźle, chociaż nie raz widywały w jej oczach tęsknotę.

– Wtedy sądziłyśmy, że to przez rozłąkę z narzeczonym i starałyśmy się ją wspierać. Ale teraz wiem, że był inny powód. To nie za nim tęskniła, tylko za tobą – mężczyzna zacisnął dłonie na filiżance kolejny raz przeklinając się w duchu – Po dwóch latach Mamoru wrócił. Usagi też skończyła już szkołę. Chciał wtedy, żeby zamieszkali razem, ale ona się nie zgodziła. Od tamtego czasu nie układało się między nimi najlepiej, chociaż starali się tego nie pokazywać przed nami, ale my i tak wiedziałyśmy. Przez cały czas wszystko jakoś funkcjonowało, chociaż widziałyśmy, że nic nie jest już jak dawniej. Z jej oczu nie znikała tęsknota, coraz bardziej zamykała się w sobie, a jego pochłaniała praca, a przynajmniej tak sądziłyśmy.  Pewnego dnia po prostu zerwał zaręczyny. Ponieważ Usagi nie powiedziała nam, o co poszło, więc sama do niego poszłam. Powiedział mi wtedy, że nadal ją kocha, ale nie ma zamiaru spędzić swojego życia z dziewczyną, która nie dopuszcza go do siebie i całymi dniami myśli o innym mężczyźnie. Poza tym poznał kogoś innego i chce spróbować ułożyć swoje życie. Niedługo po tym zdarzył się ten wypadek, w którym zginęła cała rodzina Usagi. Nawet nie pojawił się na pogrzebie, wysłał tylko kartkę z kondolencjami. Od tamtego czasu jest z nią coraz gorzej. Coraz bardziej zamyka się w sobie. Nie mam już pomysłu jak do niej dotrzeć. Nie chciała mieszkać w starym domu. Zamierzała wyjechać z Tokio, ale na szczęście wybiłam jej ten pomysł z głowy. Teraz mieszka u mnie.
– Chcę się z nią zobaczyć – powiedział po chwili, gdy w jego głowie przebrzmiały jej ostatnie słowa – Możesz mnie do niej zabrać?
– Idź do punktu widokowego na wierzy telewizyjnej, o tej porze zwykle tam jest.

***

Stała oparta o barierkę obserwując zachodzące w oddali słońce. Po jej policzkach wciąż płynęły łzy, jednak już dawno przestała je zauważać.

Nic w jej życiu nie ułożyło się tak jak powinno. Straciła wszystko, co było dla niej cenne: rodzinę, Seiyę, Chibiusę.

To, że go kocha zrozumiała już dawno temu, jeszcze przed ich odejściem. Gdyby wtedy wiedziała, że wszystko tak się potoczy nigdy nie pozwoliłaby mu zniknąć. Wtedy jednak bała się, że idąc za głosem serca straci Chibiusę, która była dla niej równie ważna jak on. Zdecydowała się zostać z Mamoru tylko przez wzgląd na nią. Łudziła się nadzieją, że chociaż nie kocha go jak jej się kiedyś wydawało, to wszystko może być tak jak dawniej, że ta przyszłość, którą widzieli może się urzeczywistnić, chociaż ona sama nie będzie tak szczęśliwa jak miała być.

Tak się jednak nie stało. Nie potrafiła zachowywać się wobec niego tak jak kiedyś. Nie potrafiła okazać mu takiego uczucia, jakiego oczekiwał. Jego pocałunki nie wyzwalały w niej żadnych emocji. Nie chciała zgodzić się na pogłębienie ich związku. W końcu musiała przejrzeć na oczy i przyznać, że to się nie uda. Musiała przyznać, że jej poświęcenie było bezcelowe. Zraniła chłopaka, którego kochała, poświęciła swoją miłość dla dziecka, które nie będzie mogło się urodzić, bo ona nie była w stanie przełamać się i być z Mamoru tak jak on tego chciał, przy okazji raniąc także jego. Nie zdziwiła się zbytnio, kiedy powiedział, że to koniec. Prawdę mówiąc spodziewała się tego. Jednak, mimo że nic do niego nie czuła, zabolało ją to. Mimo wszystko mała nadzieję, że spróbują. Może gdyby dał jej więcej czasu…. Chociaż rozumiała jego powody czuła w sercu żal. Wiedziała jednak, że nie może go obwiniać. On też miał prawo do szczęścia.

Teraz został jej tylko ból i samotność, a także świadomość, że sama jest winna temu, co ją spotkało.  Jak mogła być tak głupia i liczyć, że wszystko może być po staremu? Jak mogła być takim tchórzem, żeby nie zaryzykować i pozwolić chłopakowi, którego kochała odejść w przeświadczeniu, że jest dla niej tylko przyjacielem? Teraz nie miała już nic, straciła i jego i Chibiusę. Żałowała, że nie powiedziała mu prawdy. Minęło tyle lat, a on nigdy się nie odezwał. Ale czego się spodziewała? Z pewnością zapomniał o niej i ułożył sobie życie. Westchnęła przymykając oczy, żeby powstrzymać kolejne napływające łzy. Tęskniła za nim. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej. W uszach wciąż słyszała jego wesoły śmiech. Tak bardzo chciała znów go zobaczyć. Chciała żeby znów przy niej był. Żeby powiedział, że już wszystko będzie dobrze, że nadal ją kocha i już nie odejdzie.

Gdyby, chociaż byli przy niej rodzice. Może wtedy łatwiej byłoby jej przez to przejść. Ale oni też odeszli z jej życia. Nie potrafiła zaakceptować tego, że już ich nie ma. Ciągle miała wrażanie, że zaraz wejdą do pokoju przytulą i powiedzą, że wszystko się ułoży.

Upadła na kolana przytrzymując się barierki. Miała już dość tego cierpienia. Chciała żeby to się wreszcie skończyło, żeby wszystko się już skończyło.

Nie usłyszała, kiedy ktoś do niej podszedł i stanął tuż obok. Nie zwróciła uwagi na mężczyznę, który kucnął obok niej, do chwili, gdy ten położył dłoń na jej ramieniu. Wstrzymała oddech a w jej pamięci odżyły wspomnienia z podobnej chwili. Gwałtownie potrząsnęła głową, mówiąc sobie, że to przecież nie możliwe. Wtedy usłyszała jego głęboki aksamitny głos, przepełniony troską i czułością

– Króliczku… – powoli odwróciła się i napotkała spojrzenie ciemnobłękitnych oczu przepełnionych troską, tęsknotą i miłością. Zaraz potem zemdlała.

Advertisements

11 thoughts on “The Second Chance – Część Druga

  1. Rozpłakałam się …. A sądziłam że już nic mnie nie wzruszy …,. a jednak . Piękne po prostu piękne . Jak ja Was kocham dziewczęta za te blogi . Mam nadzieję że w następnym rozdziale będzie zabawniej . Pozdrawiam

  2. No i się wzruszyłam. Zawsze tak mam, jak czytam twoje opowiadania. Biedna Usagi straciła rodzinę, a Mamor…Tym razem o nim nie wspomnę;)
    Jestem ciekawa, co będzie dalej. Rei przyznała, że Usa tęskniła właśnie za Seiyą i mam nadzieję, że koniec będzie szczęśliwy.
    Pozdrawiam:*

  3. Bardzo piękne…Trzeba wierzyć w marzenia, bo z czasem mogą stać się rzeczywistością. To smutne, że Usagi jako młoda dziewczyna straciła rodziców…:(

  4. potrafisz człowieka wzruszyć i doprowadzić do łez rozdział co tu dużo mówić CUDOWNY czekam na ciąg dalszy i pozdrawiam :)))

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s