The Second Chance – Część Pierwsza

Witam kochane/kochani :)
Wiem, że czekacie niecierpliwie na kolejny rozdział PM. Cały czas nad nim pracuję.  Na chwilę obecną jest w kawałkach i muszę go jakoś zebrać w całość :) w ramach osłody  oczekiwania mam dla was kolejny epizod (z którego dla odmiany jestem zadowolona), a właściwie jego pierwszą część :) druga pojawi się wkrótce, prawdopodobnie jeszcze przed kolejnym rozdziałem.
Życzę miłego czytania i pozdrawiam was serdecznie, Usa

 —

Kolejny dzień dobiegał końca. Podczas, gdy na wschodzie atramentowe niebo zapełniało się gwiazdami, na zachodzie nadal mieniło się feerią barw od oranży po czerwienie i fiolety. Słońce, jak co dzień kończyło swoją wędrówkę w turkusowych wodach oddalonego o kilka kilometrów od pałacu ogromnego jeziora. Na jego brzegu, na odciętej od ludzkich spojrzeń kamienistej plaży, jak co wieczór siedziała samotna wojowniczka. Opierając się o skałę za plecami wpatrywała się w ciemniejące niebo czekając, aż rozbłyśnie na nim ta jedna gwiazda, gwiazda znajdująca się w centrum układu słonecznego. W jej głowie marzenia przeplatały się ze wspomnieniami, a po policzkach płynęły łzy, które każdego dnia wstrzymywała, czekając na tę jedną chwilę samotności. Nie chciała żeby ktoś poznał jak wielki ból nosi w swoim sercu. To już pięć lat. Minęło już pięć lat od powrotu na Kinmok, a mimo to przed oczami nadal wyraźnie widziała tę jedną uśmiechniętą twarz, w uszach nadal słyszała jej perlisty śmiech, czuła ciepło i zapach tej jednej dziewczyny, która zmieniła tak wiele w jej życiu. Która zawładnęła jej sercem. Nie potrafiła i nie chciała zapomnieć, bo chociaż to tak strasznie bolało, nie pozostało jej nic więcej. Przymknęła oczy a z jej ust wydobył się głuchy szloch. Czuła w sercu ogromny ból, to uczucie bardzo jej ciążyło i miała świadomość, że to nigdy nie minie. Każdego kolejnego dnia coraz ciężej było jej podnieść się z łóżka, przetrwanie kolejnego dnia stawało się coraz trudniejsze. Początkowo pomagała jej praca przy obudowie rodzinnej gwiazdy, ale tylko w ciągu dnia. Co noc mimo ogromnego zmęczenia nie była w stanie zasnąć. Gdy tylko zamykała oczy widziała jej twarz. Teraz już nic nie było w stanie zagłuszyć tego bólu. Tęsknota rozrywała jej duszę na strzępy. Tak bardzo chciała znów ją zobaczyć, ale miała świadomość, że to by jej nie wystarczyło. Pragnęła czegoś więcej, choć wiedziała, że jej pragnienie było nierealne. Najlepiej było zostawić wszystko tak jak jest. Przecież i tak nie miała szans na miłość tej jednej dziewczyny, którą pokochała całym sercem. Ona kochała kogoś innego. Z kimś inny pragnęła związać swoje życie. Nikt nie był w stanie jej pomóc. Poza tym nie chciała martwić najbliższych jej osób swoim stanem. Sama musiała dźwigać to brzemię. Przecież była Fighter. Musiała być silna. Chciała być godna swojego imienia i stanowiska jednej z trójki najwyższych strażniczek księżniczki Kakyu. Dlatego co wieczór zaszywała się w tym zakątku, żeby zrzucić z siebie, chociaż niewielką część tego bólu, a następnego dnia stawiać czoła rzeczywistości, przywdziewając swoją maskę.

Gdy usłyszała zbliżające się kroki pospiesznie otarła łzy z twarzy, nie mogła jednak w żaden sposób ukryć swoich zaczerwienionych oczu. Rzuciła szybkie spojrzenie w bok chcąc sprawdzić, kim jest intruz, który przerwał jej chwilę samotności. To była Healer.

– Nie ważne, z jaką sprawą przychodzisz, to może poczekać. Chcę pobyć sama – krzyknęła odwracając się. Liczyła, że srebrnowłosa posłucha  i odejdzie.

Ta jednak nic nie robiła sobie z jej słów. W milczeniu podeszła bliżej i usiadła obok bawiąc się podniesionym z ziemi kamieniem. Po chwili rozległ się jej czysty głos, zadając pytanie, które całkowicie zszokowało brunetkę

– Jak długo jeszcze zamierzasz się dręczyć, zamiast w końcu zacząć działać? – Fighter spojrzała na towarzyszkę zaskoczona, nie wiedząc, co powiedzieć, ta w tym czasie ciągnęła dalej – To już trwa za długo. Sądzisz, że jesteśmy ślepe, że nie widzimy jak cierpisz? Nie wtrącałyśmy się w twoje życie, bo sądziłyśmy, że sobie z tym poradzisz, że podejmiesz jakieś kroki.
– A co twoim zdaniem mam zrobić?  Nic nie poradzę na to, że ją kocham a tęsknota za nią mnie wykańcza!
– Jesteś głupia! Przestań się nad sobą w końcu użalać, to do ciebie nie podobne! Weź się w garść i zrób coś żeby wreszcie być szczęśliwą! Skoro ją kochasz, to trzeba było zostać i walczyć o nią, wierze, że księżniczka by to zrozumiała. A ty zasłaniając się obowiązkami po prostu uciekłaś. Poddałaś się, czego nie zrobiłaś nigdy wcześniej, nawet w najbardziej beznadziejnej sytuacji.
– Dobrze wiesz, że to nie było takie proste! Sama wiesz, że ona kocha tego swojego księcia i nie miałam u niej najmniejszych szans. Seiya był dla niej tylko przyjacielem. Na nic więcej nie mogłam liczyć z jej strony, chociaż oddałabym wszystko za niewielką część tego uczucia, którym darzy jego. Mimo wszystko chcę żeby była szczęśliwa nawet, jeżeli nie będzie mi dane dzielić z nią tego szczęścia.
– Widzę, że nadal chcesz oszukiwać samą siebie. Jak długo jesteś w stanie jeszcze tak funkcjonować? Rok, dwa, kolejne pięć? Spójrz prawdzie w oczy, nie potrafisz żyć bez niej. Tęsknota w końcu cię zabije.- wstała i podeszła do linii wody, kilka razy podrzuciła w dłoni kamyk, który ściskała od początku ich rozmowy, by po chwili rzucić go przed siebie. W wieczornej ciszy rozległ się głośny plusk, gdy wpadł w głębokie wody jeziora mącąc jego spokojną toń. – Wracaj na ziemię – powiedziała odwracając się do przyjaciółki – Rozmawiałyśmy już z księżniczką, masz jej zgodę. Zaryzykuj i powalcz o swoje szczęście. Jestem pewna, że nie pożałujesz.
– Skąd ta pewność?
– Powiedzmy, że najwyraźniej dostrzegam o wiele więcej niż ty. Sama nie zdajesz sobie sprawy jak wiele dla niej znaczyłaś – powiedziała cicho, po czym odeszła zostawiając osłupiałą brunetkę samą.

***

Minęło kilka dni. Mimo iż słowa przyjaciółki tchnęły w jej serce odrobinę nadziei, to nadal nie potrafiła zdobyć się na ten jeden ważny krok i wrócić. Bała się, musiała to przyznać. Nawet, jeśli Healer miała rację to minęło już przecież sporo czasu. Wszystko mogło się zmienić. Jej króliczek, z całą pewnością jest szczęśliwy ze swoim księciem.

***

Była nad jeziorem, chociaż nie miała pojęcia jak się tam znalazła. Mimo iż był środek lata było bardzo chłodno. Wszystko wokół pochłaniała tak gęsta i nieprzenikniona mgła, że miała wrażenie, iż jest zupełnie sama na świecie a wokół nie ma zupełnie nic. Nie była w stanie dostrzec nawet linii wody, chociaż słyszała wyraźnie jak fale delikatnie obmywają brzeg. Poza tym jednym dźwiękiem panowała absolutna cisza, jakby świat wokół zamarł. Nagle doleciał ją dźwięk kroków. Szybko odwróciła się w tamtą stronę. W tym jednym miejsc mgła jakby nieco się przerzedziła i wkrótce dostrzegła wolno idącego w jej stronę mężczyznę. O dziwo, nie zaskoczył jej jego wygląd. Zatrzymał się metr od niej. Jego ciemnobłękitne oczy patrzyły na nią poważnie, miała wrażenie jakby przeszywały ją na wylot. Drgnęła słysząc jego głęboki głos, chociaż przecież znała jego brzmienie

– Dlaczego wciąż cię wahasz? Dlaczego pozwalasz, żeby strach i niepewność kierowały naszym życiem? Naszym strażnikiem jest gwiazda walki. To nie w naszym stylu uciekać, przecież sama o tym wiesz. – spuściła wzrok nie mogąc znieść jego spojrzenia. Wstyd jej było, że okazała się takim tchórzem – Dobrze wiesz, że Healer miała rację. Musimy wrócić. Ja muszę wrócić. Przyznaj, że w głębi serca czujesz to samo, co ja, tę niezłomną pewność. Nie wmówisz mi, że jest inaczej. Przecież jesteśmy jednym. Ja czuję to, co ty, Ty czujesz to, co ja. – mówiąc to położył dłoń na jej sercu. Poczuła bijące od niej ciepło. Poczuła w sobie ogromną energię płynącą od niego. Po chwili przyłożył dłonie do jej dłoni. Czuła jak stają się jednością – Nie ignoruj tego głosu z głębi swego serca. Ona nas potrzebuje. Nie oszukuj się. Nie tutaj jest twoje miejsce. Twój dom jest tam gdzie twoje serce, a ono zostało na Ziemi, przy niej. Wygnaj lęk ze swojego serca. Podejmij wreszcie decyzję. Zdecyduj, kim chcesz być i zrób krok w przód. Już czas – dodał cicho nim ich ciała połączyły się w jedno

Obudziła się i usiadła na łóżku wplatając dłonie we włosy. Ten sen był tak dziwny a jednocześnie rzeczywisty. Miała wrażenie, że to stało się naprawdę. Wstała i wyszła na balkon odetchnąć świeżym powietrzem. Oparła się dłońmi o kamienną balustradę i spojrzała w rozgwieżdżone niebo. Sen czy nie jedno było pewne. Spotkanie ze swoim drugim JA otworzyło jej oczy. Cały strach się ulotnił, a w sercu miała jedynie niezłomną pewność tego, jaką drogę powinna wybrać. Wiedziała, że to jedne słuszne rozwiązanie. Wróciła do sypialni i szybko ubrała się w swój codzienny strój, krótką, czarną sukienkę z błękitnymi i złotymi zdobieniami, a na nogi wciągnęła wysokie czarne buty i szybkim krokiem wyszła na korytarz kierując się do ogrodu. Nie zwracając większej uwagi na pałacowych strażników stających na baczność na jej widok ruszyła w stronę ukrytego w oliwnym gaju jeziora. Na jego środku znajdowała się niewielka wysepka a na niej okrągła płyta z czarnego marmuru, naznaczona magicznymi runami, otoczona kolumnadą z białego marmuru, będąca prywatnym portalem Kakyu. Na wyspę nie prowadził żaden most, nie pływała tam żadna łódź. To było miejsce, do którego dostęp miała wyłącznie ich władczyni oraz jej najbliższe strażniczki. Z pewnością w sercu zrobiła krok w kierunku wody. Nim jednak jej stopa dotknęła tafli, poczuła pod nią kamienny stopień.  Nie zatrzymując się nawet na chwilę szła dalej, a kolejne stopnie pojawiały się na jej drodze. Nie oglądała się za siebie. Dobrze wiedziała, że za nią jest tylko bezdenna głębia, a stopnie, na których przed chwilą stała zniknęły, uniemożliwiając niepowołanym osobom dostanie się do portalu. Po kilku minutach była na miejscu. Wolno weszła na środek płyty i spojrzała na granatowe niebo nad sobą usiane milionami gwiazd. Centralnie nad portalem błyszczały trzy gwiazdy najbliższe ich planecie, będące źródłem mocy trzech najważniejszych gwiezdnych wojowniczek, opiekunek księżniczki. Wypowiedziała zaklęcie i już po chwili jej ciało zaczęło się zmieniać. Rysy twarzy nabrały zdecydowanie bardziej męskiego charakteru. Zgrabne kobiece kształty w jednej chwili przemieniły się w szczupłe, wspaniale wyrzeźbione, umięśnione męskie ciało. Wewnątrz portalu zamiast pięknej wojowniczki stał teraz przystojny długowłosy brunet ubrany w krótką czarną tunikę i dopasowane spodnie. Mężczyzna rozłożył ręce na boki i z przymkniętymi oczami, cichym głosem zaczął wymawiać słowa innego zaklęcia jednocześnie myśląc o miejscu, w którym chce się znaleźć. Otoczył go jasny ciepły blask, a w niebo wystrzelił snop światła unosząc go ku upragnionej ziemi.

***

Kakyuu stała w oknie swojej komnaty przyglądając się całemu wydarzeniu

– Nareszcie podjęłaś decyzję – szepnęła do siebie z lekkim uśmiechem, patrząc na oddalające się światło – Mam nadzieję, że odnajdziesz w końcu szczęście i swoje miejsce.

Reklamy

11 thoughts on “The Second Chance – Część Pierwsza

  1. Wow, niesamowite. Rozterki Fighter i mnie przygnębiły, ale zaskoczyła mnie (bardzo pozytywnie) postawa Healer. Nie przypuszczałabym, że sama zacznie ją namawiac do walki o miłość ukochanej. Teraz będę koczować na dlaszą część;)

  2. Szczerze mówiąc to Healer też mnie bardzo zaskoczyła. Spodziewałabym się po niej czegoś zupełnie innego :) Jestem ciekawa, co dalej :)

  3. super super supeeer cudownie opisałaś rozterki i tęsknotę Fighter już nie mogę się doczekać drugiej części :))))) a na kolejny rozdział też czekam :)))))

  4. Ja również czekam na kolejną część. Wspaniale było spojrzeć na miłość z perspektywy Seiyi. Tak smutno, ale realnie… Poczułąm te emocje, którymi nacechowałaś w tej części Seiyę:)

    • Zawsze opisuję wszystko bardziej z perspektywy Usagi więc tutaj postanowiłam zrobić nieco inaczej i bardziej skupić się na Seiyi :)

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s