Przerwane marzenie – rozdział 14

Rozdział taki sobie, ale w miarę jestem z niego zadowolona (chociaż nie do końca, co jest u mnie normą), nie będę was zanudzać i życzę miłego czytania ;)

W ciągu zaledwie piętnastu minut znalazł się pod domem rodziny Tsukino. Tak jak przypuszczał, nikogo nie było, chociaż musiał przyznać, że w głębi ducha liczył, że jeszcze ją zastanie i powstrzyma przed tym szaleństwem. Rozejrzał się czy nikogo nie ma w pobliżu i sięgnął do skrytki, o której kiedyś przypadkiem powiedziała mu Usagi. Już po chwili trzymał w dłoni klucz. Wszedł do środka, ponieważ bardzo dobrze pamiętał rozkład domu od razu skierował się do pokoju dziewczyny. Nie zaskoczył go widok pustych szaf i brak jej osobistych drobiazgów. Zabrała ze sobą wszystko z wyjątkiem rzeczy, które dostała od niego.

Rozejrzał się uważnie po pomieszczeniu szukając najdrobniejszej bodaj wskazówki, która mogłaby naprowadzić go na ślad tego, z kim uciekła i gdzie. Przypadkowo jego wzrok padł na niewielką karteczkę wystającą spod leżącej na biurku książki. Wiedziony impulsem wyciągną ją i szybko przebiegł wzrokiem po jej treści. Jeszcze zanim skończył czytać czuł jak ponownie gotuje się w nim krew. Nie mógł uwierzyć, że dziewczyna, która przy nim była przesadnie cnotliwa i nie pozwalała mu na więcej niż zwykłe przytulenie i niewinny pocałunek, mogła spędzić noc z innym mężczyzną! I to do tego z Nim! Już miał zmiąć i wyrzucić liścik, jednak powstrzymał się i schował go do kieszeni gdzie dołączył do wcześniej otrzymanego listu i pierścionka, który mu zwróciła, a który teraz wypalał mu dziurę w kieszeni. Starając się zapanować nad wzbierającą w nim wściekłością pomyślał, że teraz przynajmniej jednak kwestia jest już jasna. Wiedział, z kim uciekła.

– Zawsze byłaś roztrzepana Usako, teraz to działa na twoją niekorzyść. Nie ważne jak długo to zajmie, znajdę cię, a wtedy zapłacisz mi z tą zdradę. Twój kochaś też pożałuje, że tu wrócił.

Wyszedł z domu, odłożył klucz na miejsce i wsiadł do samochodu. Był przekonany, że więcej informacji o tym gdzie mogła się ukryć dostarczą mu jej przyjaciółeczki, które z pewnością o wszystkim wiedziały. Przecież ona mówi im o wszystkim. Z piskiem opon ruszył w stronę świątyni Hikawa.

Świątynia Hikawa,  w tym samym czasie

Niewielki pokoik Rei powoli zapełniały gromadzące się w nim przyjaciółki. Po raz kolejny w ostatnich dniach Luna wezwała je na pilne zebranie nie tłumacząc nic. Cztery dziewczyny i czarna kotka siedziały w milczeniu. Nie chciały o nic wypytywać, wiedziały, że gdy tylko outerki się zjawią dowiedzą się wszystkiego. Poza tym wszystkie zdawały sobie sprawę, że chodzi o Usagi. Po chwili na zewnątrz rozległ się odgłos kroków kilku osób, a do pomieszczenia weszły trzy kobiety i mała dziewczynka, no może nie taka mała. Widać było, że są zdenerwowane, zwłaszcza Haruka.

– No dobra, to jaką tym razem macie dla nas dobrą wiadomość? – spytała zjadliwie nie siląc się na uprzejmości. Wciąż jeszcze nie przeszła jej złość po ostatniej, nocnej rozmowie z Ami i pozostałymi wojowniczkami.
– Haruka, opanuj się – Setsuna starała się za wszelką cenę, zapobiec awanturze.  – Luno, dlaczego nas wezwałaś tak nagle?
– Usagi uciekła – odezwała się cicho kotka, nie patrząc na zgromadzone wokół wojowniczki. Wiedziała, że zawaliła sprawę. Tylko ona miała możliwość powstrzymać księżniczkę i nie była w stanie tego zobić.
– Co takiego?! – krzyknęła z niedowierzaniem Rei podnosząc się z miejsca
– Luna, powiedz proszę, że żartujesz – powiedziała Michiru grobowym głosem, na co kotka pokręciła tylko przecząco głową
– Wiedziałam, że tak będzie. Wiedziałam, że to się dobrze nie skończy. – mówiła pod nosem Haruka zaciskając dłonie w pięści i z wściekłością spojrzała na niebieskowłosą dziewczynę – Zadowolona z siebie jesteś?! – syknęła przez zaciśnięte zęby, resztkami sił hamując gniew – To wszystko przez ciebie! Gdybyś zostawiła to nam, z pewnością udałoby nam się ją powstrzymać i wybić z głowy te głupie pomysły. Teraz nic już nie możemy zrobić! Nie wiemy, kiedy uciekła ani gdzie i z kim!
– Chcesz znać prawdę? – Ami podniosła się i odważnie stanęła na przeciwko Haruki – Tak cieszę się! Cieszę się, że udało jej się przed wami umknąć. Cieszę się, bo jestem pewna, że teraz moja przyjaciółka będzie szczęśliwa, a to jest dla mnie ważniejsze niż przyszłość świata! Kiedy w końcu pojmiecie, że zmian nie da się powstrzymać? Nawet gdybyście powstrzymały ją przed tą ucieczką, nawet gdyby w jakiś sposób udało się wam ją znaleźć, to i tak przyszłość już nie będzie taka jak miała być. Nic już nie będzie takie samo!

Pozostałe dziewczęta patrzyły z niedowierzaniem w przyjaciółkę patrzącą bez strachu na kipiącą złością Harukę. Mało kto miał odwagę jej się przeciwstawić, a ona to zrobiła. W dodatku jej słowa, dały im do myślenia. W głębi ducha wszystkie myślały podobnie, ale nie miały odwagi tego powiedzieć. Wszystkie chciały szczęścia Usagi, nie zdawały sobie sprawy, że Ami wie nieco więcej niż one.

– Tak właściwie, to wiem, kiedy to się stało – powiedziała Luna cicho
– Powiedz nam wszystko, co wiesz – poprosiła spokojnie Hotaru.

Kotka przytaknęła i opowiedziała im o porannej rozmowie z Usagi, powtórzyła każde słowo, które padło. Powiedziała także o tym, że księżniczka wyrzekła się swojej mocy, na co outerki spojrzały na siebie z niedowierzaniem i przerażeniem. Wiedziały, jakie są konsekwencje takiego czynu. Jeśli Usagi oddała moc, nie będzie już czarodziejki z księżyca, a bez niej w razie ewentualnego ataku na ziemię, będą praktycznie bezbronne. To nie wyglądało dobrze.

Nagle drzwi do pokoju otworzyły się i do środka wpadł ściekły Mamoru. Zszokowane dziewczęta aż podskoczyły na swoich miejscach. Trzy starsze wojowniczki natomiast stały niewzruszone. Wszystkie ze zdziwieniem wpatrywały się w mężczyznę. W takim stanie nigdy go nie widziały. On, zawsze spokojny i rozsądny, teraz stał przed nimi kipiąc złością, z jakimś dziwnym błyskiem w oczach, aż poczuły dreszcze biegnące im po plecach.

– Gdzie ona jest! – krzyknął na trzy dziewczęta siedzące przy stoliku, ignorując zupełnie pozostałe kobiety. Dziewczęta spojrzały na niego niepewnie – Nie udajcie głupich. Jestem pewien, że dobrze wiecie, dokąd uciekła Usagi ze swoim kochasiem. Gadajcie natychmiast!
– Spokojnie księże – powiedziała Setsuna powoli, widziała przerażenie w oczach młodszych przyjaciółek, rozumiała że jest zły, ale nie mogła pozwolić żeby Mamoru się na nich wyładowywał, przecież, wbrew jego mniemaniu, one o niczym nie wiedziały – Po pierwsze, to same dopiero przed chwilą dowiedziałyśmy się, że księżniczka uciekła, a o tym, że kogoś ma wiemy od wczoraj. Nie mamy pojęcia, dokąd się udali, ani kim on jest.
– Mów za siebie – przerwała jej Haruka – jestem pewna, że przynajmniej jedna osoba tutaj wie, z kim uciekła Usagi – mówiąc to spojrzała znacząco na Ami i wskazała na nią skinieniem głowy – W zasadzie to jej możesz podziękować, że nasza królewna dała nogę.  Jakiś czas temu Setsuna wyczuła zmiany w przyszłości, powiedziałyśmy im wtedy żeby ją obserwowały i dały nam znać, jeśli zauważą coś podejrzanego, a my się tym zajmiemy, ale nasz geniusz, który jako pierwszy dowiedział się o romansie Usagi postanowił osobiście z nią wczoraj porozmawiać, a dziś mamy tego efekt.

– Dlaczego przypuszczasz że wiem kim on jest? To, że ci się sprzeciwiam nie znaczy, że wiem więcej od was.
– Moim zdaniem właśnie to to znaczy.
– To bez znaczenia – warknął mężczyzna – Wiem, z kim uciekła. Macie, zobaczcie same – powiedział rzucając na stolik list od Usagi i liścik Seiyi. Wszystkie kolejno przeczytały obie wiadomości, na twarzach większości malowało się niedowierzanie – Widzę, że nie jesteś zaskoczona – powiedział z szyderczym uśmiechem do niebieskowłosej. Ta jednak nic na to nie odpowiedziała
– Co zamierzasz z tym zrobić? – spytała Haruka
– A jak ci się wydaje? Skoro utrzymujecie, że nie macie pojęcia gdzie ona jest, znajdę ją bez waszej pomocy, ale jeśli ją kryjecie, to zapłacicie mi za to! Nie pozwolę jej tak po prostu odejść i zniszczyć wszystkiego dla jakiegoś piosenkarzyny od siedmiu boleści. Znajdę ją i sprowadzę z powrotem. Wszystko będzie tak jak miało być. A on pożałuje tego, że ze mną zadarł i próbował mi ją odebrać.

Słuchając jego wywodu Ami spojrzała na siedzące nadal przy stole przyjaciółki. Widziała, że są w ciężkim szoku, zarówno z powodu informacji, że Seiya wrócił i to z nim Usagi uciekła, że to on jest mężczyzną, dla którego postanowiła walczyć ze swoim przeznaczeniem i wyrzekła się swojej mocy, jak i z powodu zachowania Mamoru. Ona sama nie mogła pojąć, że człowiek, który stoi przed nimi i kipi żądzą zemsty to ten sam spokojny, zrównoważony, inteligentny i wyrozumiały mężczyzna, którego znały. Ten Mamoru zachowywał się jakby ich przyjaciółka była jego własnością, a nie ukochaną. Widziała po ich minach, że nie zamierzają wspomagać go w poszukiwaniach, w przeciwieństwie do outerek, a zwłaszcza Haruki. Teraz wiedziały, z kim uciekła, pamiętały jak silnym uczuciem darzył Usagi Seiya i podobnie jak Ami uważały, że przy nim Usagi będzie szczęśliwsza. Spojrzały na nią i na siebie nawzajem, wiedziały, że wszystkie myślą podobnie. Ami skinęła im głową, na co wszystkie podniosły się i stanęły przy niej. Ami odwróciła się do mężczyzny i najbardziej spokojnym głosem, na jaki było ją stać powiedziała

– Mam szczerą nadzieję, że ich nie znajdziecie i sądzę, że pozostałe dziewczyny myślą podobnie. Zawsze cię szanowałam Mamoru, ale teraz widzę, że to co pokazywałeś to była tylko ładna fasada, a wewnątrz wcale nie jesteś tym człowiekiem, którego znamy. Jeżeli nie potrafisz zrozumieć i zaakceptować, że Usagi mogła pokochać kogoś innego, to żal mi cię. Fakt zdrada boli, ale da się z tym żyć.
– Nie liczcie na naszą pomoc przy poszukiwaniach Usagi. Nawet, jeżeli czegoś się dowiemy nie powiemy wam. I nie próbuj nas straszyć, nie boimy się ciebie – dodała Rei unosząc dumnie głowę – Jeżeli nie potraficie uszanować decyzji Usagi to znaczy, że nie zależy wam na jej szczęściu. Dlatego wyjdźcie z mojego domu. Żałuję, że my same tak późno przejrzałyśmy na oczy i nie okazałyśmy jej naszego wsparcia
– Jak sobie życzysz – powiedział Mamoru z przebiegłym uśmiechem podchodząc do brunetki, dłonią uniósł jej brodę. Nie mogła ukryć lęku na widok błysku w jego oczach – Ale wiedzcie, że to jeszcze nie koniec.
– Wynocha – odparła odpychając jego rękę i wskazując mu drzwi. Mężczyzna wyszedł. W ślad za nim wyszły Haruka i Michiru. Setsuna i Hotaru zawahały się przez chwilę, spojrzały na siebie porozumiewawczo, po czym i one opuściły dom kapłanki.

***

Mieszkanie trzech gwiazd, kilka godzin później

Siedzieli we czwórkę w salonie obszernego apartamentu chłopaków i omawiali dalszą część ich planu. Cała trójka była zaskoczona jak Taiki potrafił to wszystko zorganizować i to w tak krótkim czasie

– Jeśli dobrze pójdzie to za dwa, góra trzy dni będ0ziecie mogli wyjechać. Do tego czasu Usagi nie powinnaś stąd wychodzić. Wiem, że to może być męczące, ale nie ma innego wyjścia. Nikt nie powinien cię widzieć. Nie wiadomo, kiedy zaczną cię szukać
– Rozumiem. Postaram się jakoś wytrzymać
– Nie martw się Króliczku, już moja w tym głowa żebyś się za bardzo nie nudziła – powiedział Seiya puszczając jej oczko, na co dziewczyna spłonęła rumieńcem, a Yaten i Taiki wybuchnęli śmiechem
– Prawie zapomniałem – powiedział po chwili szatyn wstając z miejsca i skierował się do swojej sypialni. Po chwili wrócił i położył przed nimi kopertę z jakimiś papierami. – To są wasze nowe dokumenty – wyjaśnił widząc ich zdziwione miny – Wasze imiona pozostaną niezmienione, żeby uniknąć jakiejś wpadki. Od tej chwili Usagi masz dwadzieścia lat, Seiya dwadzieścia jeden i nazywacie się Fuyuko i w świetle japońskiego prawa jesteście małżeństwem – spojrzeli na siebie szczęśliwi, chociaż oboje czuli się nieco dziwnie z tą świadomością. W końcu zostali małżeństwem, chociaż nie było żadnej ceremonii, nie podpisywali żadnych dokumentów. – Usagi jest jeszcze coś, myślałem nad tym trochę i sądzę, że powinnaś pomyśleć nad zmianą wizerunku. Nie mówię o jakiejś drastycznej zmianie, jednak twoja fryzura jest zbyt charakterystyczna, za bardzo rzuca się w oczy.

Dziewczyna zastanowiła się nad jego słowami

– Może masz rację. – odparła po chwili – Zaczekajcie przez moment, mam pomysł. – zawołała i nim zdążyli odpowiedzieć pobiegła do łazienki.  Po piętnastu minutach wróciła
– Co o tym myślicie? – zapytała stając za ich plecami tak, że musieli się odwrócić żeby ją zobaczyć.  Koczki zdobiące do tej pory jej głowę zniknęły, a długie złote włosy spływały luźno wzdłuż jej ciała przewiązane w połowie długości delikatną wstążką. Wyglądała zjawiskowo, niczym anioł. Cała trójka wpatrywała się w nią oniemiała i zafascynowana. Seiya, który miał już okazję widzieć ją w rozpuszczonych włosach był wprost zachwycony jej wyglądem – Po waszych minach sądzę, że może być – powiedziała z uśmiechem i wróciła na swoje miejsce przy boku ukochanego

Advertisements

19 thoughts on “Przerwane marzenie – rozdział 14

  1. Miłość piękne słowo. Tyle w tym uczucia (chodzi opowiadanie) szczerości, aż miło czytać . Kocham Seiyę i Usagi, to jest para która pokazuje że warto zaryzykować. Warto żyć dla miłości prawdziwej, a nie obowiązku przyszłości. Przyszłość kształtujemy my sami nikt nie ma prawa ingerować w nasze życie. Mam nadzieję że jakimś sposobem Seiya będzie mógł być przy ukochanej (nawiązuje do pierwszej notki) Twoje opowiadania potrafią rozbawić ale i wzruszyć człowieka. Ja nawet nie wiedziałam że czytając Twego bloga ( z resztą nie tylko tego )potrafię odtworzyć w mojej pamięci tę bajkę, choć minęło trochę czasu. Wasze blogi o tematyce S/U DAJĄ WIARĘ W MARZENIA. POKAZUJĄ, ŻE JEŚLI CZEGOŚ SIĘ BARDZO CHCE MOŻNA DOKONAĆ NIEMOŻLIWEGO. ZA TO WAM SERDECZNIE DZIĘKUJĘ I POZDRAWIAM.

    • Dziękuję za tyle miłych słów :) normalnie uśmiech nie schodzi mi z twarzy :) sprawiłaś mi naprawdę ogromną przyjemność

  2. suuuuuuper suuuuuuuper i jeszcze raz super no proszę Mamoru pokazał wreszcie swoje prawdziwe oblicze i już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału oj będzie się działo :)))

  3. Ach ten Mamor, wrrr….Bardzo dobrze, że dostał po nosie. Myślał, że Usagi to jego własność i będzie robiła wszystko pod ich dyktando.
    Brawo dla Ami, a także dla Rei! Bardzo mi się podoba, że odważyły się przeciwstawić outerkom oraz księciuniowi od siedmiu boleści. Mam nadzieję, że przy tych swoich zapalczywych poszukiwaniach skręci sobie kark i tyle go widzieli.
    Haruka też mnie wkurza. Mam nadzieję, że przejrzy na oczy i oby nie było za późno.
    Czekam na kolejny, jak zawsze:*

  4. Ach ten Mamo-chan…. W sumie to mi go zawsze szkoda jest, nie wiem czemu. Choć też za nim nie przepadam. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Ami zdobyła się na odwagę i przeciwstawiła się Haruce. Super! ;)

  5. A mnie zdenerwowały outerki. Już drugi raz pokazują, że się mylą, z tymi ich „misjami” (bo coś [b]musi[/b] być i koniec). Nie słuchały, co Usagi ma do powiedzenia. Może i jest roztrzepana i głupiutka, ale potrafi kochać i mieć w sobie tyle miłosierdzia, że one zebrane wszystkie w połowie takiego nie mają. Jeżeli stają po stronie Mamrota, to powinny przepaść razem z nim. Zwłaszcza Haruka. Widać, że poczucie obowiązku wygrywa u niej z miłością. Ciekawe jakby żyła ze świadomością, że przeznaczony jest jej mężczyzna, a nie Michi. Baka.

  6. rozdział rewelacja :) w końcu Ami i reszta doceniły Usagi i to że może się tak poswięcic. Outerki jak zawsze a zwłaszcza Haruka poczucie obowiązku to jej misja życiowa. Mamoru okropny nie lubię go i mam nadzieję że odnalezienie ich zajmie mu dużo czasu albo mu się coś stanie bo jest żałosny, taki kluchowaty był, od zawsze odkąd pamietam :) i nasza czwórka cudowna :) czekam na dalej :) buziaki

  7. Rozdział super, ale ja dziś nie o tym. Wybacz mi spam, zazwyczaj mi się to nie zdarza, jednak… Zostałam poproszona o administrowanie bloga i zależy mi (nie tylko z tego powodu), aby dotarł on do możliwie jak największej ilości osób. Linki wklejam więc hurtowo, gdzie się da. Zapraszam!
    http://autyzmczynicuda.blogspot.com/

  8. Pingback: Słabości Ha. «

  9. Coś mi się zdaje, że tylko ja z Was wszystkich, lubiłam Mamoru w anime ;P. Faktem jest, że w opowiadaniach blogowych (w tym również) za nim nie przepadam, ponieważ przeważnie nie jest pozytywną postacią. Nie da się przecież lubić zimnego drania, który uważa Usę za swoją własność ;). Co do Haruki, to nigdy za nią nie przepadałam, a w opowiadaniu jest wręcz nieznośna, tej ciągłe wywody o wypełnieniu przeznaczenia… -.-‚ Ami, zawsze lubiłam i tu i w anime. Wie co dla Usy najlepsze ;). Pozdrawiam :)

      • Kaoru, powiedz mi za co go lubiłaś? :) Chcę zobaczyć te dobre cechy, które na pewno ma, a których ja nie widzę :)

  10. Przyznam, że w przypadku Mamorka mnie to cieszy ;). Miło będzie przeczytać opowiadanie, gdzie jest pozytywną postacią :). Szczególnie, że taką był pierwotnie, w anime ;). Szczerze, to nawet był moim ulubieńcem ^^’. Seiyę lubiłam, ale mniej i tylko w męskim wydaniu. Nie lubiłam jego żeńskiej wersji, zresztą nadal nie lubie. Dlatego bardzo cieszy mnie fakt, jak traci swoją moc, lub jest wojownikiem,w wyłącznie męskiej formie :P.Ogólne bardzo jestem zadowolona, że w Twoich opowiadaniach jest bardzo męski^^

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s