Przerwane marzenie – rozdział 13

Witam was serdecznie, niestety nie udało mi się wczoraj dodać rozdziału jak początkowo planowałam, ale mam nadzieję że mi to wybaczycie :) Przy okazji chcę was poinformować że zbliżamy się już d końca tego opowiadania. Zostało jeszcze jakieś trzy/cztery rozdziały, zobaczę jeszcze, bo moja wyobraźnia ostatnio szaleje, jeśli idzie o tę historię.  W kolejnych rozdziałach nieco przyspieszymy, jeśli chodzi o upływ czasu, poza tym będzie się trochę więcej działo niż do tej pory. Ten rozdział dedykuję przede wszystkim fance, wioli, moon, senshi, i Margolci, nie zapominam jednak o wszystkich innych którzy czytają moje historie, dzięki wam chce mi się pisać :) Dobra nie przeciągam już dłużej i życzę miłego czytania ;) Usa

Przebudziła się czując pierwsze promienie słońca oświetlające jej twarz. Leniwie wyciągnęła ramiona w górę przeciągając się z zadowoleniem i z wciąż przymkniętymi oczami przekręciła się na bok dłonią szukając ciepłego ciała Seiyi, jednak miejsce obok było puste. Pozostało jedynie wgniecenie w poduszce świadczące o tym, że rzeczywiście był tam zeszłej nocy i złożony w pół liścik. Szybko poderwała się i przeczytała zostawioną przez ukochanego wiadomość

Przepraszam, że wyszedłem bez słowa. Spałaś tak słodko, że nie chciałem cię budzić. Przekażę chłopakom, że sytuacja nieco się zmieniła i przyjadę po ciebie o dziewiątej. Bądź gotowa. Kocham cię, Seiya.
P.S. Dziękuję za cudowną noc

Uśmiechnęła się do siebie i zarumieniła na samo wspomnienie minionej nocy, spędzonej w jego ramionach, wypełnionej miłością i czułością. Żadne z nich nie mogło nasycić się bliskością tego drugiego.  Kochali się długo i namiętnie, chcąc być tak blisko siebie jak to tylko możliwe. Obsypywał jej ciało pocałunkami, pieścił delikatnie każdy milimetr skóry, a ona odpłacała mu tym samym, zaskakując siebie i jego, swoją śmiałością. Z każdą sekundą pragnęli się coraz bardziej. Oboje byli coraz bardziej gwałtowni, coraz bardziej niecierpliwi. Otworzyła się na niego, a on wypełnił ją sobą i zaprowadził wprost do nieba. Nad ranem zasnęli wtuleni w swoje ramiona zmęczeni, spełnieni i szczęśliwi.

Oderwała się od swoich wspomnień czując jak płoną jej policzki. Spojrzała na stojący na półce budzik. Dochodziło w pół do ósmej. Miała, więc tylko półtorej godziny żeby się przygotować, spakować i napisać wiadomość dla Mamoru. Musiała się pospieszyć.

Jak oparzona wyskoczyła z łóżka i pognała do łazienki wziąć szybki prysznic, po czym narzuciła na siebie dopasowane dżinsy podkreślające jej figurę i luźną koszulkę. Z szafy wyjęła dwie duże walizki, które położyła na wcześniej zaścielonym łóżku, a następnie przeglądając swoje rzeczy, upychała do nich to, co uważała za niezbędne (jak okazało się nie było tego tak mało, miała poważne wątpliwości czy uda jej się je zamknąć), w efekcie, czego w szafie pozostał jedynie jej szkolny mundurek i kilka rzeczy, których bardzo rzadko używała. Z salonu zabrała oprawione w ramkę zdjęcie swojej rodziny, które ukryła na samym wierzchu pomiędzy ubraniami, po czym dokładnie (choć z pewnym trudem) zamknęła obie walizki i zaniosła je na dół zostawiając przy drzwiach.

Pozostało jej jeszcze napisanie listu do narzeczonego. Nie było to jednak tak łatwe jak początkowo jej się wydawało. Co raz kolejna kartka lądowała w koszu. W końcu po wielu próbach udało jej się osiągnąć jako tako zadawalający efekt. Miała nadzieję, że w miarę jasno i sensownie spisała wszystko, co chciała mu powiedzieć. Do zaadresowanej wcześniej koperty włożyła starannie złożony list oraz pierścionek, który od niego dostała. Założyła na siebie cienki płaszczyk, bo mimo iż było już lato, pogoda była nie najlepsza i schowała kopertę do kieszeni. Stojąc przy drzwiach sypialni z ręką na klamce, po raz ostatni rozejrzała się po pokoju, z którym wiązało się tyle cudownych wspomnień z jej przeszłości. To tutaj przez tyle lat mieszkała, śniła marzyła, ale ściany tego pokoju widziały też wiele jej łez, były jedynymi świadkami jej tęsknoty i jej obecnego szczęścia. Teraz pokój wydawał się pusty i jakby obcy. Odwróciła się i zamknęła drzwi nie zauważając pozostawionego na biurku liściku od Seiyi. Po raz ostatni wolno przeszła się po całym domu. Wiedziała, że będzie tęsknić za tym miejscem, za rodziną, ale wiedziała też, że nie ma innego wyjścia.

Weszła do sypialni rodziców i na nocnej szafce zostawiła napisany zawczasu list, w którym na ile mogła wyjaśniła im powody swojego zachowania. Zdawała sobie sprawę, że jej ucieczka zada im wiele bólu i okryje wstydem ich rodzinę, miała jednak nadzieję, że zrozumieją ją i wybaczą. Miała nadzieję, że będzie miała jeszcze, do czego wrócić. Otarła pojedynczą łzę, która spłynęła po jej policzku i zamknęła za sobą drzwi. Zerknęła na zegarek. Dochodziła dziewiąta.  Seiya mógł zjawić się w każdej chwili. Zakładała właśnie buty  i już miała wziąć walizki, gdy usłyszała za sobą głos.

– Usagi, co ty robisz? Gdzie się wybierasz? Dlaczego?

Nie odwróciła się, od razu poznała ten głos. A miała już nadzieję, że po wczorajszej rozmowie z Ami uda jej się uniknąć kolejnych konfrontacji.

– A jak ci się wydaje Luno? Odchodzę. Mam zamiar w końcu sama decydować o swojej przyszłości. Odchodzę, bo to jedyny sposób żebym mogła być z tym, którego kocham. Jeśli zostanę, nie pozwolicie nam być razem. Dla was wszystkich liczy się tylko przyszłość, a nie moje szczęście. Nie próbuj zaprzeczać. Możesz już pobiec powiedzieć o tym dziewczynom, przecież i tak to zrobisz. To już i tak nic nie zmieni.
– Usagi zastanów się, co ty robisz! Nie postępuj pochopnie! A co będzie, z Chibiusą? Ona nic dla ciebie nie znaczy? Przecież nie jesteś egoistką!

Usagi zacisnęła pięści i gwałtownie odwróciła się do siedzącej na podłodze kotki. W oczach miała łzy.

– Ciągle tylko Chibiusa i Chibiusa! A co ze mną? Czy ja nie mam prawa być szczęśliwa? Kocham ją i jest dla mnie ważna, zawsze będzie, ale nie kocham Mamoru, więc czy będę z nim czy nie, jej istnienie i tak jest niepewne. Masz rację nigdy nie byłam egoistką, ale nie można całe życie poświęcać się dla innych, czasem trzeba też pomyśleć o sobie!
– Mimo wszystko Usagi wiesz, kim jesteś. Nie jesteś zwykłą dziewczyną. Wiesz, jaką masz misję. Twoja moc do czegoś cię zobowiązuje nawet, jeśli tego nie chcesz!
– W takim razie wyrzekam się tej mocy! Nie chcę jej! Nigdy nie chciałam być księżniczką. Nie chciałam takiego losu. Będziecie musiały radzić sobie beze mnie – powiedziała wyciągając z kieszeni broszkę i położyła ją na szafce. Dziwnie się bez niej czuła, ale Luna nie pozostawiła jej wyboru.
– Usagi przemyśl to. Jeśli teraz wyrzekniesz się tej mocy, już nigdy jej nie odzyskasz. Dopiero twój potomek będzie mógł ją przejąć. W twoich dłoniach kryształ będzie tylko zwykłym klejnotem.
– Niech więc tak będzie. Nie mam, nad czym się zastanawiać. Nie chcę tej mocy! Chcę w końcu żyć jak normalna dziewczyna! – odparła całkiem poważnie, zadziwiając kotkę swoją stanowczością. Do ich uszu doleciał dźwięk klaksonu. – Teraz przepraszam cię, ale na mnie już pora. Zaopiekuj się domem i moją rodziną.

Chwyciła walizki w obie ręce i szybko wyszła na zewnątrz. Zamknęła starannie dom, a klucz schowała w stale skrytce. Seiya już czekał na nią przy aucie. Od razu zauważył, że jest wzburzona. Gdy podeszła bliżej wziął z jej dłoni ciężkie walizki, postawił je na chodniku i wziął ją w ramiona

– Co się dzieje, Króliczku? Wszystko w porządku? – spytał z troską
– To nic takiego. Po prostu kolejna konfrontacja, tym razem z Luną. Jedźmy już, proszę – spojrzała na niego błagalnie. Przytaknął tylko i szybko włożył walizki do samochodu. Kiedy skończył ona nadal stała przy aucie, w ręce trzymała kopertę. Zrozumiał, o co chodzi. Bez słów wziął z jej ręki list. Po chwili nad ich głowami frunął błękitny motyl kierując się do centrum miasta.
– Już po wszystkim kochanie – powiedział dotykając ręką jej policzka i czule całując w czoło. – Teraz już wszystko będzie dobrze. Jedziemy do domu?

Dziewczyna przytaknęła i wsiadła do samochodu. Luna używając swojego wyjścia z tyłu domu, wybiegła za Usagi żeby spróbować ją powstrzymać. Gdy znalazła się przed domem jedyne, co zobaczyła to ciemnowłosy mężczyzna w ciemnych okularach wsiadający do sportowego auta. Nie wiedziała, kim on jest, jednak w oczy rzucił się jej błysk srebra w jego uchu.

***

W tym samy czasie, centrum miasta, mieszkanie Mamoru

Wszedł do mieszkania zatrzaskując za sobą drzwi walizkę z rzeczami zostawił w salonie. Poluźnił krawat i skierował się do łazienki żeby się odświeżyć po długiej podróży. Był zadowolony, że udało mu się wszystko załatwić szybciej niż początkowo przewidywał i do tego z tak dobrym efektem. Stojąc pod prysznicem pomyślał, że może zrobi niespodziankę Usagi i zabierze ją gdzieś wieczorem, żeby to uczcić i jednocześnie wynagrodzić jej jakoś te kilka dni nieobecności, chociaż musiał przyznać, że nie wydawała się jakoś specjalnie przygnębiona tym faktem, kiedy ją informował o swoim wyjeździe. W ogóle od jakiegoś czasu zachowywała się inaczej. Nie była tak wylewna i wesoła jak dawniej, jednak nie przejął się tym zbytnio uznając, że Usagi  po prostu w końcu zaczyna zachowywać się bardziej dojrzale jak przystało na dziewczynę w jej wieku. Zakręcił kran, owinął jeden ręcznik wokół bioder, drugim wycierając mokre włosy wszedł do sypialni. Nie wiedział, dlaczego ale odnosił niejasne wrażenie, że coś w pokoju się zmieniło. Rozejrzał się uważnie po pomieszczeniu. W końcu jego wzrok padł na leżącą na łóżku kopertę. Dałby głowę że nie było jej kiedy przyszedł. Skąd, więc się wzięła? Przecież nikt nie mógł ot tak sobie wejść do jego mieszkania niezauważony. Podszedł bliżej rzucając trzymany w dłoni ręcznik na oparcie krzesła i wziął do ręki kopertę. Była adresowana do niego. Od razu rozpoznał charakterystyczne pismo Usagi. Coraz bardziej zaintrygowany rozerwał papier i wyjął ze środka list. W miarę czytania, na jego twarzy malowały się różne uczucia od zdziwienia, poprzez niedowierzanie, po wściekłość. Bezwiednie zaciskał dłonie na papierze. Skończył czytać i kolejny raz przebiegł wzrokiem po kartce. Miał wrażenie, że to jakiś głupi żart, do tego wcale nie śmieszny. Zmiął w dłoniach kartkę i ze złością rzucił na podłogę. Chwycił telefon i wybrał numer dziewczyny, jednak nikt nie odbierał. Wzbierał w nim coraz większy gniew. Odłożył słuchawkę z taką siłą, że usłyszał trzask pękającego plastiku.

– Nie pozwolę ci na to Usako – wysyczał pod nosem zaciskając dłonie w pięści – Nie pozwolę ci zniszczyć naszej przyszłości i ryzykować życia naszej córki. Nie ważne gdzie się ukryjesz. Znajdę cię, choćbym miał przeszukać całą Japonię i zmuszę do powrotu. Nikomu nie pozwolę mi cię zabrać. Będziesz moja albo niczyja!

Reklamy

17 thoughts on “Przerwane marzenie – rozdział 13

  1. Uła.. no faktycznie zaczyna się dziać. Ciekawa jestem, czy Mamoru zrobi tak jak powiedział. I co z tego wyniknie dla naszych zakochanych. Coś mi się wydaje, że Luna rozpozna Seiyę… Bardzo fajna rozmowa między kotką a Usagi – taka sailorkowa. No nic, czekam z niecierpliwością na następny rozdział.
    ps : Dziękuję za dedykację ;)

    • No cóż co może zrobić wściekły i chory z zazdrości mężczyzna? Odpowiedź jest jedna – wszystko, a co dokładnie przekonacie się wkrótce ;)

    • Tak, Usa wyrzekając się mocy bezpowrotnie ją straciła, dokładnie tak jak poinformowała ją Luna. Kto wie czy niedługo nie pożałuje swojej decyzji?

  2. na wstępie śliczne dzięki za dedykacje a co do rozdziału widzę że będzie się działo oj będzie rozmowa między U&L świetna i też się zastanawiam czy Usa straciła już całkiem swoją moc no i nasz szanowny Mamoru ciekawe co wymyśli aby zmusić Usę do powrotu no i te jego ostatnie słowa Moja lub niczyja ……czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy i nie mam nic przeciwko temu jak byś wydłużyła trochę to opowiadanie z koro masz tyle pomysłów ha ha ha :)))))

    • Myślałam o dołożeniu na kilku wątków których początkowo nie przewidywałam, ale jeszcze zobaczę, a może po prostu nadmiar pomysłów wykorzystam do innego opowiadania? Nie chciałabym sztucznie przedłużać tego. Pożyjemy zobaczymy :)

  3. Dziękuję za dedykację :* opowiadanie mnie rozwaliło na łopatki :) no pięknie po prostu :) Mamoru zawzięty ale i tak jej nie odzyska a tym bardziej siłą :) a Luna jak zwykle służbistka :) życzę owocnych pomysłów i czekam na dalej :) buziaki

  4. Pieknie dziekuję za dedykację, aż mi się przyjemnie przed nocką zrobiło. Chyba skończę z tego wszystkiego rozdział;)
    Uwielbiam Twoją Usagi! Dziewczyna jest niesamowita, zdeterminowana, pewna siebie i wie czego chce! Wreszcie nie słucha się innych. Ile bym dała, żeby w anime właśnie tak się zachowywała.
    U widzę, że związek został skonsumowany, suuperrr:)
    Luna mnie zdenerwowała, ale dobrze jej Usa przygadała. Jak dla mnie, to może sama się sparować z Mamoru, jak tak się martwi o przyszłość.
    Muszę przyznać, iż Twój Mamory jest intrygujący, bo wiesz on to zawsze takie ciepłe kluchy był, a tu nagle takie groźby. Normalnie nie ten Mamo-chan, co zawsze, ale podoba mi się to. Lubię takie innowacje, od razu jest ciekawiej;)
    Też nie miałbym nic przeciwko gdybyś przedłużyła jednak opowiadanie i przede wszystkim, nie uśmiercała Seiyaczka:(
    Czekam na dalszy efekt Twojej wyobraźni, buziaki:*

    • Też zdecydowanie wolę taką Usę, właściwie ponieważ z charakteru jestem nieco podobna do tej oryginalnej Usagi, obdarzyłam ją cechami które sama chciałabym mieć:) Jeśli idzie o Mamoru, to też uważam że zawsze był trochę bezpłciowy, dlatego postanowiłam dodać mu trochę charakteru;) Nie wiem jak będzie z przedłużaniem opowiadania, jeśli już to naprawdę nie dużo, ale jeśli chodzi o nie uśmiercanie Seiyi to raczej niewiele da się zrobić :(

  5. Jestem, jestem ;), cały czas zaglądam i czytam :)… Zazdrosny Mamoru, to się będzie działo ;). Usa bez mocy, nie sądzę, że była to przemyślana i dobra decyzja, szczególnie w obliczu zagrożenia, które może nadejść. U&S, w miłosnych uniesieniach, nareszcie ;P.
    Pozdrawiam cieplutko :*
    Ps. „Do diabła z przeznaczeniem” jest genialne! ^^ czekam na więcej takich epizodów ;)

  6. Nie mogę się oderwać od Twoich opowiadań i nie tylko Twoich :) Jak tak dalej pójdzie, to zawalę sesję jak nic :P

  7. O kurczę końcówka mnie zaintrygowała!:) z jednej strony się cieszę, że Seiya zabrał ją z domu a z drugiej teraz się martwię co wymyśli Mamo-chan…

  8. „Będziesz moja albo niczyja!”- czyżby Mamrot był zdolny do morderstwa? Luna zawsze mnie irytowała tymi swoimi mądrościami. No i Mamrot, który nie myśli o Usagi, tylko o Chibiusie. Jakby się w niej zakochał. Brrr. Oboje są siebie warci. Mam nadzieję, że Usie i Seiyi uda się umknąć!:)

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s