Do diabła z przeznaczeniem (+18)

Jak obiecałam, na osłodzenie oczekiwania na kolejny rozdział Przerwanego marzenia mam dla was pierwszy z wspominanych epizodów ;) (jeszcze cieplutki) Mam szczerą nadzieję, że się wam spodoba. Przyjemnego czytania, czekam na wasze opinie ;) Pozdrawiam, Usa

Do diabła z przeznaczeniem

Szła szybko w sobie tylko znanym kierunku, ulicami oświetlonymi przez ostatnie promienie zachodzącego słońca. Nikomu nie powiedziała gdzie się wybiera. Potrzebowała samotności

„To już jutro” myślała nie zwalniając ani na chwilę „Już jutro odejdą, wrócą na swoją planetę. Czy jeszcze kiedyś go zobaczę? Bez niego nic już nie będzie takie samo” – pomyślała smutno i jeszcze przyspieszyła kroku. Trudno jej było pogodzić się z tą świadomością. Seiya przez ten krotki czas stał się jej naprawdę bliski, choć początkowo przecież ją denerwował. Mimowolnie uśmiechnęła się wspominając ich pierwsze spotkanie. Od tego czasu ich relacje się zmieniły, stał się jej przyjacielem, zawsze był, blisko kiedy tego potrzebowała. Nie chciała go stracić. Nie chciała, żeby tak po prostu zniknął z jej życia. Dobrze wiedziała, że będzie tęsknić za nim bardziej niż ktokolwiek przypuszczał. Nie chciała się z nim żegnać. Skoro jednak tak musiało być, chciała się z nim pożegnać sama, bez zbędnych świadków. Nim się obejrzała znalazła się przed wejściem do wysokiego apartamentowca w samym centrum Tokio, w którym mieszkały Trzy Gwiazdy, chociaż już nie długo. Wsiadła o windy i wybrała numer właściwego piętra. Drzwi się za nią zamknęły. Jadąc w górę czuła z każdą chwilą coraz większy stres i coraz szybsze bicie serca. W dłoniach mięła chusteczkę, chcąc zająć czymś ręce i zapanować, choć trochę nad nerwami. „Co się z tobą dzieje Usagi, przecież to nic takiego? Przecież idziesz się z nim tylko pożegnać. Uspokój się!” skarciła się w myślach. Mimo to z każdym krokiem będąc bliżej celu denerwowała się coraz bardziej. W końcu stanęła przed właściwymi drzwiami i drżącą ręką nacisnęła dzwonek. W tej samej chwili naszły ją wątpliwości czy na pewno dobrze zrobiła przychodząc tutaj. Może jednak powinna była poczekać do jutra?. Już chciała wycofać się i wrócić do domu, kiedy drzwi otworzyły się i stanął w nich brunet. Widać było, że bardzo zaskoczyła go jej wizyta. Patrzył na nią jak zauroczony, nie potrafił ukryć faktu, że bardzo ucieszył go jej widok.

– Odango… ?
– Seiya… ja… to znaczy… ja chciałam… – zaczęła się jąkać. Nie wiedziała jak ma zacząć. Wszystko, co chciała mu powiedzieć, uleciało z jej głowy na widok jego przystojnej twarzy i tego przenikliwego wzroku, którym mierzył całą jej postać. Nie miała pojęcia, co się z nią dzieje, dlaczego On działał na nią w taki sposób.
– Widzę, że chciałaś o czymś porozmawiać. Może wejdziesz? – spytał układając usta ten seksowny uśmiech, za którym szalały wszystkie dziewczyny i odsunął się od drzwi gestem zapraszając ją do środka. Poczuła jak na ten widok miękną jej kolana, a serce znów przyspiesza „Och uspokój się w końcu, przecież to tylko przyjaciel!” pomyślała, po raz nie wiadomo który. Zmieszana i zarumieniona skinęła głową i wolno przekroczyła próg mieszkania.

Gdy weszła do salonu ponownie się zawahała. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Wszędzie panował niewielki chaos, jaki zawsze towarzyszy przeprowadzkom. Na podłodze stały pudła, w których poupychana była większość rzeczy chłopaków. Ten widok jeszcze bardziej ją zasmucił.

– Wybacz ten bałagan. Niestety to na mnie spadł obowiązek spakowania wszystkich naszych rzeczy, podczas, gdy Yaten i Taiki poszli z księżniczką zatrzeć wszelkie ślady po naszej obecności na ziemi. – powiedział opierając się o stojącą na środku salonu kanapę, podczas gdy ona nadal stała nieruchomo przy wejściu
– To znaczy, że nikt nie będzie pamiętał o was? – udało jej się w reszcie wydobyć z siebie głos
– Tak, tylko wy.- odparł z delikatnym uśmiechem – Dla pozostałych ludzi będzie tak jakbyśmy nigdy nie istnieli. Tak będzie lepiej.
– To przykre, ale skoro tak musi być…- szepnęła spuszczając głowę i opierając się o ścianę, ręce schowała w kieszeniach

Przez chwile każde z nich milczało, nie wiedząc jak się zachować. Ciszę zakłócało tylko tykanie zegara. Seiya wpatrywał się w nią, nie mogąc uwierzyć, że ma możliwość zobaczyć ją jeszcze raz zanim odejdą. W dodatku są sami, bez natrętnych spojrzeń, pozostałych przyjaciół, którzy zawsze niezbyt przychylnie patrzyli na ich wzajemne relacje. Miał jedyną okazję żeby wyznać jej wszystko, co od dawna nosił w sercu

– O czym chciałaś porozmawiać? – spytał przerywając przedłużające się milczenie
– Właściwie to przyszłam, żeby się z tobą pożegnać. Nie wiem czy byłabym w stanie to zrobić przy wszystkich. Czy potrafiłabym, być całkiem szczera i naturalna. Chcę żebyś wiedział, że będę za tobą tęsknić Seiya i to bardzo. Tak wiele dla mnie zrobiłeś. Pomogłeś mi, gdy było mi naprawdę ciężko. Stałeś się częścią mojego życia. Prawdę mówiąc, to wolałabym nigdy się z tobą nie żegnać. Chciałabym, żebyś został przy mnie, ale wiem, że to niemożliwe. – powiedziała w końcu podnosząc głowę. Od razu napotkała spojrzenie jego ciemnogranatowych oczu. Chłopak nie odezwał się ani słowem, przez cały czas uważnie przyglądając się jej twarzy
– Czemu tak mi się przyglądasz? – spytała w końcu. Dziwnie się czuła, gdy tak się w nią wpatrywał
– Bo chcę zapamiętać cię dokładnie taką jaka jesteś, bez idealizowania. Chcę zapamiętać twoje oczy, te dwa cudowne błękity, zwierciadła twojej pięknej duszy. Te słodko zarumienione policzki… i delikatne różowe usta, które tak ogromnie mnie nęcą i które od tak dawna pragnę pocałować – mówiąc to podniósł się i zrobił kilka kroków, przez co znalazł się bliżej niej

Nie odezwała się ani słowem. Nie wiedziała, co ma mu odpowiedzieć na takie wyznanie. Wpatrywała się tylko w niego mieszaniną zaskoczenia i zawstydzenia na twarzy. Tymczasem on zachęcony jej milczeniem ciągnął dalej.

– Nie wiem jak i kiedy to się stało, po prostu wpadłem w sidła twojego uroku. Nie czuj się winna – przerwał jej zanim zdążyła się odezwać – Przecież mnie nie zachęcałaś, nie prowokowałaś, nie łudziłaś nadzieją. Od początku stawiałaś sprawę jasno. Jednak mimo to zakochałem się w tobie. Wciąż marzę o tobie, na jawie i we śnie. Przypuszczam, że gdybyś znała treść moich marzeń zarumieniłabyś się jeszcze bardziej – dodał uśmiechając się po nosem na widok coraz większych rumieńców pokrywających twarz blondynki. Wiedział, że domyśliła się, o co mu chodziło.
– Seiya, ja… – zaczęła, zmieszana, ale uciszył ją delikatnie kładąc palec na jej ustach i kręcąc przecząco głową.
– Wiem, że nie podzielasz moich uczuć. Rozumiem to, naprawdę. Dla ciebie jestem tylko dobrym przyjacielem, ale nic nie poradzę na to, że cię kocham jak wariat. Nie chciałem ci tego wyznawać, ale nie potrafię już powstrzymać słów płynących prosto z mojego serca. Wiem, że nie ma mowy o wspólnej przyszłości między nami, choćbym nie wiem jak tego pragnął. Ty masz tu swoje życie, swojego ukochanego, a ja muszę wracać na swoją planetę i pewnie już nigdy się nie zobaczymy. Jednak nim się pożegnamy chciałbym poznać smak twoich ust, o których nigdy nie przestanę marzyć. Proszę, ten jeden raz. Pierwszy i ostatni. Nikt się o tym nie dowie.

Stał tuż przed nią, na wyciągnięcie ręki. Czuła dokładnie ciepło bijące od jego ciała. Dłonią delikatnie gładził jej policzek, ocierając jednocześnie płynące z jej oczu łzy. Wpatrywał się w jej twarz z tak wielką miłością, czułością i niekrytym pożądaniem, że musiała przymknąć oczy by, chociaż na chwilę uwolnić się od niego i spróbować zapanować nad swoimi emocjami. Nią samą pod wpływem jego słów i tego spojrzenia owładnęły nieznane dotąd uczucia. Czuła bicie własnego serca, tak szybkie jak nigdy wcześniej, była pewna, że on je słyszy. Czuła przyjemne dreszcze spowodowane jego dotykiem i bliskością i gorąco rozlewające się po całym ciele. I chociaż nie potrafiła się do tego przyznać przed samą sobą, pragnęła tego samego, co On. W jednej chwili zmiękła jak wosk i poddała się jego urokowi.

Gdy pochylił się nad nią uniosła ku niemu twarz. Drżącymi z przejęcia wargami ostrożnie dotknął jej ust. Były dokładnie tak cudowne, miękkie i słodkie jak sobie wyobrażał. Całował ją delikatnie chcąc nasycić się jej smakiem. Wiedział już, że na zawsze zapamięta tę chwilę. Z każdą sekundą pocałunek stawał się coraz bardziej zmysłowy, przybierał na sile. Nie protestowała, gdy przycisnął ją do swojego ciała. Poddała mu się całkowicie. Zatracając się w tej cudownej pieszczocie położyła dłonie na jego ramionach. Pod palcami czuła jego napięte mięśnie i szybkie tętno.

To on okazał się silniejszy. Usta paliły ją, gdy Seiya wypuścił ją z objęć. Cofnął się i oparł o stojącą za nim kanapę, zaciskając dłonie na jej oparciu. Oboje oddychali szybko i gwałtownie jak po długim biegu. Patrzyła na niego nie do końca rozumiejąc jak w ogóle do tego doszło. Była nieco zdezorientowana, czuła, że dzieje się z nią coś dziwnego. Wiedziała, że nie powinno do tego nigdy dojść, przecież kochała Mamoru. Patrząc na niego pomyślała, że jeszcze nigdy w życiu nie patrzyła w twarz wyrażającą tak wielkie uczucia. Jego głęboki, melodyjny głos wyrwał ją z zamyślenia, w którym się pogrążyła.

– Odango, jesteś wyjątkową dziewczyną, jedną na milion. Nigdy o tobie nie zapomnę – powiedział cicho odwracając się i nie patrząc na nią – To nie było rozsądne. Myślę, że lepiej będzie, jeśli już pójdziesz, bo dłużej nie ręczę za siebie i mogę zrobić coś, czego oboje będziemy żałować. Nie chcę cię zranić. Żegnaj

Niczym w transie przytaknęła i szybko skierowała się do drzwi, kątem oka dostrzegła jednak ból na jego twarzy i płynącą po policzku łzę. Gdy znalazła się już na korytarzu, powoli odeszła kilka kroków w stronę windy, po czym zatrzymała się i oparła plecami o ścianę. Przymknęła oczy, a jej dłoń dotknęła ust, na których nadal czuła smak jego pocałunków. Miał rację, to nie było rozsądne jednak nie mogła zaprzeczać, że gdyby Seiya nie zachował reszek rozsądku, pozwoliłaby mu na wszystko. Nadal czuła jego cudowny zapach, ciepło jego ciała, gdy przycisnął ją do siebie. W całym ciele czuła nieznośne pragnienie by znów znaleźć się jak najbliżej niego, w jego ramionach. Przy Mamoru nigdy nie czuła czegoś takiego. Jego pocałunki, co prawda były bardzo czułe, jednak nie było w nich takiej namiętności. Nigdy nie rozpaliły w niej takiego ognia, jaki czuła w tej chwili. Przy nim nigdy nie czuła się tak jak przy Seiyi. Mamoru chociaż twierdził, że ją kocha, a w czasie walk zawsze stawał w jej obronie, tak naprawdę ciągle traktował ją trochę jak dziecko, którym trzeba się zaopiekować, a ona mu na to pozwalała. Tylko czy to na pewno była miłość? Z Seiyą było inaczej. Zawsze traktował ją jak kogoś wyjątkowego, od początku starał się zwrócić jej uwagę na siebie. W pewnym sensie mu się udało. On również troszczył się o nią, pomagał jej i bronił. Wiedziała, że gotów jest oddać za nią życie. Przed oczami stanął jej wyraz jego udręczonej, pełnej bólu twarzy, który dostrzegła wychodząc z mieszkania. Kochał ją i cierpiał, bo wiedział, że ona nigdy nie będzie jego. Po tym, co się stało wcale nie będzie mu łatwiej. A ona? Co ona właściwie do niego czuła? Co powinna teraz zrobić? Czy będzie potrafiła żyć bez niego? Powoli zaczęła uświadamiać sobie, że to, co czuje do Seiyi nie jest wyłącznie przyjaźnią, stopniowo docierało do niej, że między nimi jest coś więcej i to nie tylko z jego strony. Wolno osunęła się po ścianie na ziemię i ukryła twarz w dłoniach. Czuła się rozdarta. Wiedziała, że ciążą na niej ważne obowiązki, znała swoje przeznaczenie, jednak coraz wyraźniej czuła, że nie takiego życia pragnie, że to nie przy Mamoru jest jej miejsce. Nie wiedziała jak długo tak siedzi, w jej głowie w tempie błyskawicy przelatywały setki myśli. W pewnej chwili przypomniała sobie historie, którą kiedyś opowiedziała jej matka. O tym jak będąc w podobnym jak ona wieku musiała wybierać między dwoma chłopakami, którzy byli dla niej ważni, chociaż każdy w inny sposób. Wybrała wtedy jej ojca i nigdy tego nie żałowała. „Pamiętaj kochanie żeby przy takich wyborach zawsze kierować się głosem serca. Czasem w życiu trzeba zaryzykować, żeby spełnić swoje pragnienia i być szczęśliwym”. A teraz ona znalazła się w takiej samej sytuacji.  Postanowiła pójść za radą matki i zaryzykować.  Chciała dać szansę temu uczuciu, które odkryła w swoim sercu. Nie chciała później żałować, że zmarnowała swoją szansę na szczęście. Do diabła z przeznaczeniem.

Wstała i pewnym krokiem wróciła pod drzwi jego mieszkania.  Delikatnie zapukała i czekała aż otworzy, jednak, on się nie pojawił. Spróbowała jeszcze raz, jednak tym razem nie poprzestała na pukaniu

– Seiya, proszę otwórz!

Usłyszała ruch po drugiej stronie drzwi, które po chwili otworzyły się. Serce ścisnęło jej się na widok jego zaczerwienionych oczu. Nie powiedział ani słowa, tylko patrzył na nią zdziwiony nic nie rozumiejąc. W sekundzie podeszła do niego i obejmując jego twarz dłońmi przycisnęła usta do jego ust, zachłannie wpijając się w nie. Zdezorientowany oddawał jej pocałunki. Jednak po chwili zapanował nad sobą i chwytając ją za nadgarstki odsunął od siebie

– Dlaczego wróciłaś? Dlaczego wystawiasz na próbę moją silną wolę? Myślisz, że jestem z kamienia? – szepnął udręczonym głosem
– Nie chcę wystawiać cię na próbę. Wróciłam, bo w końcu coś zrozumiałam. Długo byłam zaślepiona, ale w reszcie zrozumiałam swoje uczucia do ciebie. Wróciłam, bo nie chcę cię stracić.
– Proszę nie rób tego. Nie daj i złudnej nadziei. Nie wykorzystuj mnie, nie rań jeszcze bardziej
– Sądzisz, że byłabym do tego zdolna? Myślisz, że wróciłabym tu tylko po to żeby cię zranić?
– W takim razie nie wiesz, co robisz – puścił ją i odszedł w głąb mieszkania
– Mylisz się, nigdy w życiu nie byłam bardziej pewna tego, że postępuję właściwie. Idę za głosem swojego serca. – zawołała podążając za nim, dłońmi rozcierając bolące nadgarstki
Odwrócił się gwałtownie i spojrzał na nią
– Co chcesz przez to powiedzieć? – nie dało się nie zauważyć nadziei w jego głosie. Podeszła do niego, przyłożyła dłoń do jego twarzy i spojrzała w oczy z czułością. Aż zaparło mu dech w piersiach
– Chcę powiedzieć, że ja też cię kocham i nie pozwolę ci odejść. Nie chcę dłużej walczyć z tym uczuciem

Przesunęła ręce na jego szyję i przywarła do jego ust. Dłonie Seiyi powędrowały do jej talii, a ona nieznacznie przysunęła się do niego. Obejmując ją, jedną ręką rozpuścił jej włosy, które spłynęły złotą kaskadą na plecy dziewczyny.

Znów nakrył jej usta swoimi obdarzając kolejnym gorącym pocałunkiem. Przestał się już hamować i poddał całkowicie swoim pragnieniom. Gdy oderwali się od swoich ust, mieli wrażenie jakby ziemia falowała pod ich stopami. Wziął ją na ręce i zaniósł do pokoju. Ostrożnie ułożył ją na łóżku, nawet na moment nie wypuszczają z ramion. Spojrzał w jej oczy, w których odnalazł tę samą tęsknotę, która trawiła od dawna jego ciało i duszę. W tej chwili wiedział już, że należy tylko do niego. Razem stanowili odrębny świat.

Patrząc w jej pociemniałe z pożądania oczy, wolno zdjął jej bluzkę odrzucając gdzieś w kąt sypialni. Czuł jej drobne dłonie błądzące pod jego koszulką, muskające napięte do granic wytrzymałości mięśnie. Widziała, że sprawia mu tym przyjemność. Jednym ruchem zerwał z siebie koszulkę. Nigdy w życiu nie czuł się tak podniecony. Nim się spostrzegła przygwoździł jej ręce swoimi, przyciskając je do materaca obok jej głowy wargami przywarł do jej ust tak gwałtownie i zachłannie, że niemal straciła oddech. Wciąż trzymając jej dłonie, ustami zsunął się na jej szyję. Drgnęła i jęknęła cicho czując jego język pieszczący delikatną skórę. Rozluźnił uchwyt i przesuwając dłonie wolno wzdłuż jej ramion wsunął je pod jej plecy by szybkim ruchem rozpiąć delikatny koronkowy biustonosz okrywający jej piersi, a tym samym pozbyć się kolejnej przeszkody oddzielającej go od jej ciała. Wiła się i mruczała z rozkoszy czując usta bruneta na swoich piersiach. Całował je długo i delikatnie, niemal z namaszczeniem. Jej dłonie wplatały się w jego włosy, błądziły po szerokich, umięśnionych plecach. Dotyk jej palców parzył jego skórę niczym ogień. Pieścił ustami każdy milimetr jej odkrytej skóry, podczas gdy jego dłonie niestrudzenie próbowały rozpiąć guzik jej spodni. Miała wrażenie, że więcej już nie zniesie. Chciała poczuć go w sobie. Niecierpliwymi ruchami sama pozbawiła się resztek ubrania, co skwitował lekkim uśmiechem i zrobił to samo. Przywarł do niej ponownie obdarzając ją namiętnym pocałunkiem, podczas gdy jego dłonie nieustannie pieściły całe jej ciało. Czas się da nich zatrzymał.

– Szaleję za Tobą – szepnął jej do ucha i poczuł jak zadrżała, gdy jego gorący oddech owiał jej spoconą skórę.

Leżała pod nim, naśladując każdy jego ruch, oddając mu każdą pieszczotę. Wiedział, że już długo nie wytrzyma, ona z resztą też. Splatając swoje palce z jej delikatnie i ostrożnie zanurzył się w niej, nieruchomiejąc na chwilę, gdy dostrzegł grymas bólu na jej twarzy. Nie pozwoliła mu się wycofać. Skinieniem głowy dała mu znak, że już w porządku. Po chwili odnaleźli wspólny rytm. Z każdą chwilą poruszali się coraz szybciej, aż w końcu połączeni w uścisku osiągnęli spełnienie. Gdy zmęczony opadł obok niej przygarniając ją do siebie pomyślała, że nawet w niebie nie mogłoby jej być lepiej.

– Co dalej? – spytał, gdy oboje już ochłonęli i odzyskali jasność myślenia. Uniosła się delikatnie na ramieniu prześcieradłem okrywając nagie piersi i spojrzała na niego z miłością, po chwili usłyszał jej spokojny pewny głos
– Jeżeli ty nie możesz zostać tutaj, ja polecę z tobą. Chcę być z tobą już na zawsze, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.  Nieważne, co powiedzą inni. Oczywiście, jeżeli mnie zechcesz
– Głuptasie przecież wiesz, że o niczym innym nie marzę – odparł siadając obok niej i całując ją delikatnie. Zarzuciła mu ramiona na szyję i kolejny raz tego dnia pomyślała „Do diabła z przeznaczeniem”

Advertisements

16 thoughts on “Do diabła z przeznaczeniem (+18)

  1. supeeeer i chcę więcej i więcej i więcej czekam więc na kolejny epizod no i na kolejny rozdział opowiadania pozdrawiam :)))))))

    • Choć nigdy nie kibicowałam tej parze wciągnęły mnie Twoje opowiadania. Ten epizod jest świetny ! Przeczytałam ;) jednym tchem. Pozdrawiam i czekam na więcej.

  2. no Kochana epizod jak najbardziej udany i bardzo mi się podoba :) czytałam z wypiekami na twarzy :) czekam na więcej taki epizodów :) jak i dalszy ciąg opowiadania :) buziaki :)

  3. Hmmm…:))) Wcale nie uważam, że przesadziłaś. Baardzo, ale to baaaardzo mi się podobało:)
    O takiej Usie, to mogłabym czytać codziennie! Wreszcie dziewczyna wybrała, to co powinna;) No i zgadzam się w 100 %- „Do diabła z przeznaczeniem!”:)
    Czekam na więcej, buziaki;*

  4. Pingback: Seiya & Usagi FanFic « Usagi & Seiya

  5. bardzo lekko się Ciebie czyta :)
    chciałam Cie poprosić jeśli to mozliwe o hasełko do spadającej gwiazdy ??!!:) pozdrawiam

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s