Przerwane marznie – Rozdział 12

Witam was serdecznie!
Jak wspomniałam niedawno mam teraz utrudniony dostęp do komputera, a raczej nieco ograniczony, ale mimo wszystko udało mi się jakoś napisać a raczej przepisać kolejny rozdział (jak wspominałam moon wszystko piszę teraz na brudno i w miarę możliwości przepisuję). Jeśli ktoś martwił się, że znudziło mnie pisanie fanfików i pewnie niedługo zniknę z blogosfery, to z pewnością ucieszy go wiadomość, że jak na razie tryskam pomysłami (chociaż czasami miewam blokadę) i nie mam zamiaru porzucać pisania (może nie jestem w tym najlepsza, ale kocham to i jest to coś co sprawia mi ogromną frajdę). Obecnie pracuję jeszcze nad dwoma dłuższymi opowiadaniami, a w planach mam też kilka krótszych pojedynczych epizodów, ale więcej o tym może innym razem ;) Więc przygotujcie się, że jeszcze przez dobrych kilka miesięcy nie opuszczę was na dłużej. Dobra nie przynudzam już. Poniższy rozdział wstawiam bez poprawek, bo nie miałam na to czasu, więc wybaczcie ewentualne błędy, poprawię jak tylko dam radę.  Kolejny już się pisze, jednak nie wiem kiedy się ukaże. Pozdrawiam was i życzę miłego czytania. Dziękuję, że jesteście :* , Usa

Szła zatopiona w myślach pogrążonymi w nocnej ciszy uliczkami tokijskiego osiedla, wciąż na nowo powracała do niedawnej rozmowy z przyjaciółką.

– Kim on jest? – pytała samą siebie – Kim jest mężczyzna dla którego Usagi jest gotowa tak wiele poświęcić?
Jesteś bystra, sądzę, że sama się domyślisz
– To musi być ktoś, kogo znamy, ale kto?

Próbowała w pamięci przywołać obraz mężczyzny, z którym niedawno ją widziała. Była pewna, że gdzieś go już wcześniej widziała. Żałowała żę nie przyjrzała mu się wtedy dokładniej. Kolejny raz, na nowo analizowała wszystkie sława Usagi

”…tylko z nim mogę być szczęśliwa, nie chcę z tego szczęścia zrezygnować. Nie tym razem.”
„Pokochał mnie wbrew przeznaczeniu”
„Długo musieliśmy żyć z dala od siebie…”

Szła przed siebie nieustannie analizując wszystkie informacje, jakimi dysponowała, nie było tego zbyt wiele. Po dłuższej chwili doszła do wniosku, że jest tylko jedna osoba, która mogłaby wchodzić w grę. Gdy to sobie uświadomiła, aż przystanęła z wrażenia.

– Nie, to przecież niemożliwe… Chociaż… – gdy dokładniej to przemyślała uznała, że to nie jest takie niemożliwe, a nawet bardzo prawdopodobne.

Z kieszeni wyciągnęła komunikator i połączyła się jednocześnie z wszystkimi dziewczynami. Wiedziała, że jest późno, ale to nie mogło czekać. Musiała im szybko przekazać swoje informacje.

– Spotkajmy się za pół godziny w parku Ichinohoshi. To ważne!

***

W tym samym czasie

Nadal szczelnie obejmował ją ramionami przytulając do siebie. Wiedział, że tego teraz potrzebowała najbardziej. Chcąc nie chcąc słyszał całą rozmowę dziewczyn stojąc u szczytu schodów. Zdawał sobie sprawę jak trudna była ona dla Usagi

– Króliczku, dobrze się czujesz? – spytał odsuwając ją od siebie nieznacznie i próbując spojrzeć jej w oczy
– Tak, to nic takiego. Po prostu myślałam, że uda mi się tego uniknąć. Liczyłam, że Ami mnie zrozumie. Najwyraźniej się pomyliłam. – spojrzała na niego i nieznacznie się uśmiechnęła, jednak był to uśmiech przepełniony smutkiem – Wygląda na to, że trzeba będzie przyspieszyć realizację naszych planów. Jestem pewna, że Ami o wszystkim powie pozostałym dziewczynom. Niestety konfrontacja z nimi nie przebiegnie tak łagodnie. One nie odpuszczą łatwo.
– Nie martw się, poradzimy sobie – powiedział łagodnie, unosząc delikatnie jej twarz, kciukiem gładząc ją po policzku. – Powiem Taikiemu, że sprawy się skomplikowały. Spakuj się, a rano po ciebie przyjadę. Do czasu, aż wszystko będzie gotowe zamieszkasz u nas. Tak będzie nawet lepiej. Nie podoba mi się, że jesteś tu sama.
– A co zrobimy z Mamoru? Nie mogę zniknąć zanim tego nie zakończę. Jeśli teraz odejdę bez  słowa z pewnością będzie mnie szukał.
– Chyba nie będzie czasu żebyś z nim osobiście porozmawiała. Powinniśmy stąd zniknąć jak najszybciej, a nie wiadomo, kiedy on wróci. Poza tym wątpię czy pozwoli ci tak po prostu odejść. Na jego miejscu bym nie pozwolił. Ale ja też nie zamierzam odpuścić. Nie teraz.
– Więc co mam zrobić?
– Dla rodziców napisałaś wiadomość prawda? Może do niego też napisz list. Wyjaśnisz w nim dokładnie wszystko. W ten sposób przynajmniej nie będzie w stanie cię powstrzymać. I nie martw się sam zajmę się dostarczeniem go.
– To jest jakieś wyjście. Dobrze zrobię tak – powiedziała uśmiechając się. Cieszyła się, że znów wszystko zaczyna się układać – Szkoda tylko, że popsuto nam taki przyjemny wieczór.
– Wieczór się jeszcze nie skończył kochanie – odparł z szelmowskim uśmiechem
– To znaczy, że zostaniesz jeszcze? – spytała z nadzieją
– Cóż… – powiedział udając, że się zastanawia – myślę, że na dziś to koniec niespodziewanych gości i następnych kilka godzin możemy mieć tylko dla siebie. Co byś powiedziała, gdybyśmy dokończyli to, co nam tak perfidnie przerwano? – szepnął jej do ucha, aż zadrżała czując jego gorący oddech na skórze i miękkie usta, które niby przypadkiem musnęły płatek jej ucha.
– Myślę, że to całkiem niezły pomysł – tylko tyle zdołała powiedzieć nim poczuła jego gorące, zachłanne wargi na swoich ustach. Przymknęła oczy, ramionami oplotła jego szyję zatapiając palce we włosach mężczyzny i rozchyliła usta oddając mu pocałunek z równą żarliwością i namiętnością. Nie odrywając się ani na chwilę od jej słodkich ust, wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni.

***

Park Ichinohoshi

– Skończona idiotka! – to były pierwsze słowa, jakie usłyszała od Haruki, kiedy skończyła opowiadać im o swojej rozmowie z Usagi – Myślałam, że jesteś mądrzejsza! Zdajesz sobie sprawę, że wszystko zepsułaś?! Teraz ona wie, że ją obserwujemy. Stanie się ostrożniejsza. Będziemy mieć szczęście, jeżeli przez tą rozmowę nie zrobi jakiejś głupoty.
– Haruka, uspokój się! – upomniała ją Setsuna – Ona chciała przecież dobrze. Nie musisz tak na nią naskakiwać.

Ami siedziała na ławce, skulona pod gradem oskarżeń rzucanych przez blondynkę. Zaczynała żałować, że w ogóle cokolwiek im powiedziała. Może trzeba było jednak zostawić sprawy własnemu biegowi. Coraz lepiej zaczynała rozumieć Usagi. W uszach wciąż dźwięczały jej oskarżenia przyjaciółki, że zależy im tylko na przyszłości, a nie na jej szczęściu. Wtedy się z nią nie zgodziła, ale teraz sama miała wątpliwości. Z zamyślenia wyrwał ją ostry głos Haruki.

– Mam nadzieję, że dowiedziałaś się, chociaż kim jest ten koleś, przez którego powstało całe to zmieszanie? Może da się coś jeszcze z tym zrobić.

Przeszedł ją dreszcz, słysząc sposób, w jaki wymówiła ostatnie zdanie. Zastanawiała się, co Haruka mogła mieć na myśli, jednak uznała, że chyba woli tego nie wiedzieć. W tej chwili właśnie podjęła decyzję. Nie zamierzała dłużej ingerować w życie i przyszłość Usagi. Była jej pierwszą przyjaciółką i z całego serca pragnęła, żeby była szczęśliwa, jeżeli związek z,, jak przypuszczała Seiyą miał jej to szczęście dać, nie zamierzała jej w tym przeszkadzać. Przyszłości i tak nie da się już uratować, szkoda, że pozostałe dziewczyny nie potrafiły tego zrozumieć i że ona sama zrozumiała to dopiero teraz. Jeżeli Usagi nie kocha Mamoru to nic nie będzie taki jak miało być

– Nie, nic nie powiedziała na ten temat – odparła nie patrząc na wietrzną wojowniczkę.
– Trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam!
– Ale o co tak się wściekasz? – przerwała jej Rei – Ami wspomniała coś, że ten mężczyzna jest umierający. W takim razie, w czym to może zaszkodzić, że przez jakiś czas będą razem? Może ona po prostu robi to z litości dla niego? Kiedy on odejdzie wszystko wróci do normy.
– Czy ty się w ogóle słyszysz? Jak możesz wygadywać takie bzdury? Słuchałaś, co mówiłyśmy my i Ami? – spytała ją Michiru – Wszystkie znamy Usagi, wiemy, że ma wielkie serce, ale do czegoś takiego nawet ona nie byłaby zdolna. Uważasz, że mówiłaby to wszystko Ami gdyby naprawdę tak nie czuła? Nie, ona z pewnością naprawdę go kocha i dlatego nasza przyszłość i przyszłość świata jest zagrożona. Nie możemy tego tak zostawić. Pomyśl, co by się stało, gdyby przypadkiem zaszła w ciążę.

Brunetka położyła uszy po sobie. Musiała przyznać, że to, co powiedziała było całkowicie bez sensu. Wiedziała, że Michiru ma rację, jeśli chodzi o Usagi, ale miała coraz większe wątpliwości, jeśli chodziło o przyszłość

– Co w takim razie zamierzcie zrobić? – spytała Mako chcąc zakończyć tą dyskusję
– Jak to co? Trzeba ich rozdzielić i to jak najszybciej, zanim sprawy zajdą za daleko. My się tym zajmiemy. Zabierzemy ją stąd i spróbujemy przemówić jej do rozsądku.

Innerki spojrzały po sobie. Wszystkie miały wątpliwości czy takie drastyczne kroki to dobre rozwiązanie. Kto wie czy w ten sposób nie pogorszą tylko sytuacji. Prawdę powiedziawszy nie zależało im na powstaniu kryształowego Tokio tak bardzo jak na tym żeby ich przyjaciółka była szczęśliwa. Jednak żadna nie odważyła się powiedzieć tego głośno. Żadna z wyjątkiem Ami

– Nie uważacie, że źle postępujemy? Ona też ma prawo do szczęścia. To, że pokochała kogoś innego, nie musi wcale oznaczać dla nas katastrofy. Ale stając przeciwko niej możemy ją stracić. Jeżeli zamierzacie dalej mieszać się w jej życie i mówić jej co ma robić i kogo kochać, ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego – mówiąc to wstała i odeszła kilka kroków od nich, po czym odwróciła się i dodała – Powiem wam jeszcze jedno. Usagi jest zdeterminowana i pewna tego, co robi, jak chyba jeszcze nigdy. Doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji. Nie ważne, jakich użyjecie argumentów. Ona nie zmieni swojej decyzji.

Odwróciła się i udała w kierunku swojego domu. W myślach życzyła Usagi szczęścia. Miała nadzieję, że dziewczynom nie uda się jednak zrealizować ich planów.

Reklamy

14 thoughts on “Przerwane marznie – Rozdział 12

  1. Wróciłaś wreszcie, kochana!:) Rozdział fantastyczny i trzymał w napięciu do końca. Co za ulga, że chociaż Ami zrozumiała Usagi i nie zamierza jej przeszkodzić w osiągnięciu szczęścia.
    Ale ta Haruka potrafi być ostra, tym razem nie przebierała w słowach. Pragnę z całego serca, żeby Usa i Seiya zwiali przed nią na koniec świata i utrali jej nosa!
    Czekam na wszystko, co napiszesz. Uwielbiam Twój styl. Ściskam i ciałusy:***

  2. ja również bardzo się cieszę że już do nas wróciłaś i jeszcze bardziej cieszę się z tego że że jeszcze długo z nami będziesz bo bardzo lubię twoje opowiadania i życzę Duuuuużo weny twórczej a co do rozdziału to popieram Ami i też mam nadzieję że dziewczynom nie uda się rozdzielić U&S czekam więc na ciąg dalszy i pozdrawiam :)))

  3. Zapewniam cię że będzie ciekawie, chociaż opowiadanie powoli zbliża się do końca. Myślę że uda mi się jeszcze was zaskoczyć

  4. fajnie że jesteś :) rozdział super :) Haruka jak zwykle odwrotna, pozostałe też nie lepsze :) czekam na dalej i na te zaskoczenia, które szykujesz no i oczywiście na +18 :) zapowiada się ciekawie :) i mam taką cichą nadzieję że jednak Seiya to przeżyje albo jakiś cud nastąpi :) pozdrawiam

  5. O, dziewczyny są ich najmniejszym zmartwieniem? Myślę nad tym i jedyny co przychodzi mi do głowy, to pogorszenie się stanu Seiyi. A to byłoby meeeeega zmartwienie… Wiedziałam, że Ami tak postąpi – dziękuję Ci za to :) Ona choć jest trochę nieśmiała, zawsze postępuje zgodnie ze swoim sumieniem i tak jak należy. A szczęście Usagi zawsze było dla niej najważniejsze.
    Wspaniale, że mimo ograniczonego dostępu do komputera pamiętasz o nas i publikujesz następne rozdziały, które sprawiają nam tyle radości. Arigato!

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s