Przerwane marzenie – rozdział 7

Przepraszam za długą przerwę. Dzisiaj krótko ale obiecuje że kolejny rozdział ukaże się szybciej. Mam nadzieje że się wam spodoba. Bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze, aż serce rośnie kiedy czyta się coś takiego. Nie przedłużając zapraszam na siódmy rozdział.

Długo leżeli wtuleni w siebie, opowiadając sobie o wszystkim, co działo się w ich życiu przez ten czas, gdy byli daleko od siebie. Wciąż nie mógł uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę a ona jest przy nim, w jego ramionach. Jednak to bijące od jej ciała ciepło i oszałamiający zmysły zapach nie mogły być tylko złudzeniem. Pierwszy raz od bardzo dawna czuł się szczęśliwy. Tak długo marzył o tej chwili a teraz jego sen się ziścił. Jednak oboje zdawali sobie sprawę, że to dopiero początek ich walki o wspólne szczęście, które i tak nie będzie trwało długo. Chociaż starannie unikali tego tematu oboje wiedzieli, że muszą szybko postanowić, co dalej. Ostrożnie poruszył tą kwestię

– Przede wszystkim, muszę zerwać z Mamoru. Nie chcę go oszukiwać, nie zasłużył na to. Jednak boję się jak zareaguje.
– Wątpię czy pozwoli ci tak łatwo odejść, twoje przyjaciółki pewnie też nie będą zachwycone
– Nie zamierzam prosić go o pozwolenie. Nie chcę dłużej ciągnąć tej farsy, a jeśli dziewczynom zależy, chociaż trochę na moim szczęściu to uszanują moją decyzję. Jednak niektóre osoby mogą łatwo się z tym nie pogodzić i będą chcieli nas rozdzielić. Nie chcę z nimi walczyć.


– W takim razie ucieknijmy razem, tam gdzie nas nie znajdą i gdzie będziemy mogli żyć w spokoju.
– Mówisz poważnie? To wydaje się całkiem niezły pomysł i bardzo kuszący. Ale wiesz, że będą mnie szukać. Nie tylko Mamoru, ale też moi rodzice.
– Tam gdzie chcę cię zabrać nikt nie będzie cię szukać
– To znaczy?
– Na Kinmok. Nikt nie wie, że wróciliśmy, więc nawet nie pomyślą, że możesz być ze mną. Tak bardzo chciałbym pokazać swój świat Króliczku. A jeśli chodzi o twoich rodziców… Możesz chyba zostawić im wiadomość żeby się nie martwili i nie szukali, że za kilka miesięcy do nich wrócisz.
– Cóż, chyba mogę tak zrobić. Ale proszę nie przypominaj mi już, że za kilka miesięcy cię nie będzie. Nie chcę o tym teraz myśleć, chociaż wiem, że to nieuniknione. Tak bardzo chciałabym jakoś ci pomóc.
– Bądź przy mnie. To mi wystarczy. Niczego więcej już nie pragnę – szepnął przybliżając swoją twarz do jej i wargami delikatnie musnął jej usta, a ona obejmując go za szyję przywarła do niego mocniej pogłębiając pocałunek.

Niechętnie oderwali się od siebie słysząc ciche pukanie do drzwi, a po chwili ukazała się w nich srebrnowłosa głowa Yatena.

– Przepraszam, że wam przeszkadzam, ale zrobiło się już późno. Usagi powinna chyba wrócić do domu. Jej rodzice z pewnością martwią się że jeszcze nie wróciła.
– To mało prawdopodobne, ponieważ nie ma ich w domu. Wrócą dopiero za kilka dni.
– I zostawili cię samą?
– Nie przesadzaj Seiya, nie jestem małym dzieckiem.
– Mimo wszystko to niebezpieczne. W takim razie zostaniesz tutaj. Nie pozwolę żebyś siedziała sama w pustym domu.
– Skoro mój braciszek tak stawia sprawę to nie przeszkadzam dłużej. Dobrej nocy –powiedział Yaten zamykając za sobą drzwi.
– Naprawdę nie musisz sie tak o mnie martwić, poradzę sobie. Yaten ma rację jest już późno, a ty powinieneś porządnie odpocząć. Wrócę jutro i skończymy tą rozmowę – powiedziała siadając na łóżku.
– Zostań – szepnął chwytając ją za rękę, gdy zamierzała wstać – Nie chcę tracić żadnej chwili, którą możemy spędzić razem. Chcę cię mieć blisko siebie.

Uśmiechnęła się łagodnie i przytuliła do niego.

– Zostanę, ale tylko dziś. Ja też nie chcę tracić tych cennych chwil, jednak lepiej żeby Luna nie zaczęła nic podejrzewać i niepotrzebnie węszyć. Zanim wszystkiego nie ustalimy powinniśmy być ostrożni.
– Masz rację, ale dziś zapomnijmy o świecie na zewnątrz. Tu jesteśmy tylko my.
– Dobrze – odparła uśmiechając się – A teraz spróbuj zasnąć. Obiecuję, że nigdzie nie zniknę.

Ułożył się wygodnie, a ona przytuliła głowę do jego piersi, obejmując go w pasie. Leżeli w milczeniu chłonąc swoją bliskość. Każde z nich układało w głowie plany na najbliższą przyszłość. Tak wiele chcieli sobie dać, a tak niewiele mieli na to czasu. Po chwili usłyszała jego równy oddech. Dopiero wtedy opadła z jej twarzy maska spokoju. Niechciała mu okazywać jak bardzo boli ją świadomość, że on niedługo na zawsze odejdzie z jej życia i zostanie sama. Jednak była pewna tego, co mu powiedziała. Mimo, iż zdawała sobie sprawę, że później będzie cierpieć, chciała z nim być. Wykorzystać tę jedną szansę na szczęście.

– Tak bardzo chciałabym ci pomóc Seiya – szepnęła a z jej oczu popłynęła samotna łza. Chwyciła jego dłoń splatając ze sobą ich palce. Chwilę później ona także zasnęła.

W pogrążonym w ciszy mieszkaniu nikt nie dostrzegł jasnego ciepłego światła wydobywającego się z jednego z pokoi. Światła bijącego od dwóch splecionych dłoni, powoli obejmującego całą postać śpiącego mężczyzny.

Advertisements

9 thoughts on “Przerwane marzenie – rozdział 7

  1. Wiesz co… Liczę, że jednak wszystko można jeszcze zmienić…! Jasne, wprowadzenie zapowiadało smutną historię, ale może jakoś da się jeszcze tę tragedię odkręcić… Hej, przecież nadzieja umiera ostatnia…

  2. dzięki za kolejny fajny rozdział a zwłaszcza końcówka jest taka tajemnicza więc czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy i pozdrawiam

  3. Fantastyczny rozdział! A końców fenomenalna i bardzo tajemnicza! Już się nie mogę doczekać dalszej części!
    Pozdrawiam! Luna.

  4. super w końcu się doczekałam :) i też chciałabym żeby ta historia skończyła się inaczej :) ach i ta tajemniczość na koniec aż chce więcej :) czekam na dalej :) buziaki

  5. Na taki rozdział można czekać długo. Też mam nadzieję, że jest możliwość, aby mój kochany Seiya nie umierał. Proszę, proszę, proszę niech będzie happy end:) Czekam na kolejny rozdzialik i mam nadzieję, że pojawi się szybko.
    Zapraszam też do mnie, wstawiłam rozdział do MNS oraz prolog do nowego opoka o SM, pozdrawiam:*

  6. Rozdział super. Mam nadzieję że Seyia jednak wyzdrowieje. Ciekawi mnie też co zdziała to tajemnicze światło? Z coraz większą niecierpliwością czekam na ciąg dalszy tej historii. Pozdrawiam serdecznie

  7. Cudowny rozdział! Szkoda że taki krótki.

    Ja bym jednak wolała by Seiya umarł. Chodź tak bardzo go kocham : (
    Kot mam nadzieję że nie będzie węszył. Kiedy następny!?

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s