Przerwane marzenie – rozdział 5

Czytając proponuję posłuchać  Song from a Secret Garden ;)

Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Niebyła pewna czy to nie przywidzenie, jednak bijące w szaleńczym tempie serce mówiło jej, że to dzieje się naprawdę. To był on, jej Seiya. Nie mogła oderwać od niego wzroku. Bardzo sie zmienił, musiała to przyznać. Wciąż równie przystojny jak w chwili, gdy się żegnali jednak teraz rysy jego twarzy były zdecydowanie bardziej męskie niż wtedy. No tak, u niego minęło przecież cztery lata, czyli musiał już skończyć dwadzieścia lat! Był nieco wyższy, a dzięki treningom jego ciało było pięknie wyrzeźbione, co dostrzegała nawet przez ubranie. Włosy nie były już długie jak kiedyś tylko krótko ścięte, ale było mu z tym do twarzy. Nie mogła wiedzieć, że jeszcze na Kinmoku razem z Taikim postanowili ściąć włosy żeby mniej rzucać się w oczy w czasie pobytu na ziemi, a jedynie Yaten pozostał przy dawnej fryzurze. Spojrzała w jego ciemne granatowe oczy wyrażające tak wiele uczuć naraz. Biło z nich ogromne szczęście oraz miłość, ale też smutek i niewypowiedziana tęsknota. Czuła szczęście i ciepło wypełniające jej serce i ją całą. W jednej chwili pojęła, że tęskniła za nim nawet bardziej niż sądziła. Niczym westchnienie spomiędzy jej drżących ust wydobyło się tylko jedno słowo

– Seiya…

Stał z rękami w kieszeniach, aby ukryć drżenie dłoni, próbując zapanować nad szalejącymi w nim na jej widok emocjami. Widział zaskoczenie malujące się na twarzy dziewczyny, rumieńce wykwitające na jej policzkach, gdy wzrokiem przebiegała po całej jego postaci. Jej oczy zaszły łzami, które po chwili zaczęły powoli spływać po jej policzkach.

– Czyżbyś jednak nie cieszyła się na mój widok? – spytał cicho i nieco niepewnie, podchodząc bliżej niej.

Jego głos przywrócił ją do rzeczywistości. Strach i niepewność ostatnich dni spływały z niej wraz z łzami. Dając upust swoim od tak dawna skrywanym pragnieniom podbiegła do niego i nie przestając płakać objęła go w pasie i wtuliła się w jego silne ramiona. Przeżył szok. Nie spodziewał się po niej takiego zachowania, po ledwie sekundzie wahania zamknął ją w swoich ramionach i przytulił najmocniej jak potrafił, wdychając jej słodki zapach, czując przyspieszony rytm jej serca bijącego równie szybko jak jego własne. Chciał sycić się jej bliskością tak długo jak to tylko możliwe.

– Tak bardzo za tobą tęskniłam Seiya – szepnęła przejęta z twarzą wciąż przytuloną do jego piersi – Martwiłam się, że więcej się nie odezwałeś. Czekała na twoją wiadomość.
– Ja też tęskniłem, Króliczku – odparł odsuwając się nieznacznie, żeby móc spojrzeć w jej oczy, teraz czerwone i nieco zapuchnięte od łez, a jednak wyrażające ogromne szczęście – Kiedy dostałem twój list nie mogłem usiedzieć na miejscu. Musiałem tu wrócić jednak nie udało mi się zrobić tego tak szybko jak bym chciał.
– Tak się cieszę, że tu jesteś. Teraz wszystko już będzie w porządku – odpowiedziała lekko zarumieniona
– Króliczku… – szepnął patrząc w jej błyszczące szczęściem oczy. Nie był w stanie powiedzieć więcej, zbyt przejęty jej bliskością. Tak długo marzył o tej chwili.

Nagle poczuli na twarzach pierwsze krople deszczu, a kilka sekund później rozpadało się na dobre.

– Szybko, musimy się gdzieś schować – powiedział chwytając ją za rękę i ciągnąc stronę znajdującej się w pobliżu niewielkiej altany.

Chociaż biegli szybko a schronienie niebyło daleko i tak, gdy dobiegli na miejsce oboje byli niemal całkiem przemoczeni. Oddychając ciężko opadli na stojącą tam ławkę. Po chwili spojrzał na siedzącą obok dziewczynę, drżącą zimna w przemoczonym ubraniu

– Załóż to Króliczku, bo się zaziębisz – powiedział zdejmując kurtkę i narzucając jej na ramiona
– Dziękuję – szepnęła i oblała się rumieńcem, czując na twarzy jego ciepły oddech, gdy się nad nią pochylał i otuliła się szczelnie kurtką. – Ale co z tobą?
– Nie martw się, nic mi nie będzie – odparł uśmiechając się widząc jak wciąż mu się przypatruje
– Minęło tyle czasu. Bardzo się zmieniłeś – powiedziała po chwili, spuszczając wzrok żeby ukryć rumieniec
– Ty za to nie zmieniłaś się prawie wcale
– Zmieniłam, chociaż nie widać tego na pierwszy rzut oka. Może nie z wyglądu, ale nie wszystko jest tak jak było kiedyś – odparła nie patrząc na niego, więc nie widziała jego zaskoczenia. – Seiya… Dlaczego nie odezwałeś się wcześniej? – spytała zmieniając temat, wciąż uparcie oglądając swoje buty
– Chciałem, ale wiedziałem, że nie powinienem tego robić. Nie powinienem się łudzić. Ty masz już tego, którego kochasz, znasz już swoją przyszłość, w której nie ma dla mnie miejsca. Niechciałem być zawadą, ani żebyś z mojego powodu miała wyrzuty sumienia – odparł opierając się o ławkę
– Więc, dlaczego teraz? Czemu tak nagle zdecydowałeś się jednak napisać i wyznać mi to wszystko?
– Nie wiem. Chyba to przez moją sytuację. Może nie powinienem był tego robić. Po prostu chciałem mieć pewność, że u ciebie wszystko dobrze, że jesteś szczęśliwa tak jak chciałaś. Ale kiedy napisałaś, że wcale tak nie jest, nie mogłem tego tak zostawić. Wróciłem tylko ze względu na ciebie.
– Mogłeś przecież dać znać, że wracasz.
– Chciałem zrobić ci niespodziankę – szepnął i delikatnie odwrócił do siebie jej twarz – Króliczku… Powiedz mi, co się właściwie dzieje. Dlaczego nie jesteś szczęśliwa? Czy ten kretyn znów zostawił cie samą? Przecież obiecał się tobą opiekować.
– Przypuszczam, że masz na myśli Mamoru – odparła uśmiechając się delikatnie – To nie do końca tak jak ci się wydaje. Nie zostawił mnie, wręcz przeciwnie, został w Tokio i zrezygnował ze swoich planów, żeby wynagrodzić mi czas, kiedy nie było go przy mnie. Chociaż chyba wolałabym, żeby jednak wyjechał. Przynajmniej nie musiałabym ciągle udawać.
– Nic z tego nie rozumiem. Przecież pisałaś, że nie jesteś szczęśliwa, bo jesteś daleko od ukochanego.
– Naprawdę nie zrozumiałeś? – szepnęła odwracając się a on w jednej chwili przypomniał sobie rozmowę z Taikim, słowa brata, których nie chciał przyjąć do wiadomości. – Trochę się zmieniło odkąd odeszliście, chociaż dziewczyny sądzą, że wszystko jest tak jak dawniej, tak jak ich zdaniem powinno być. Przez długi czas byłam przekonana, że kocham Mamoru i nie może być inaczej. W końcu przecież poznaliśmy swoją przyszłość i przeszłość. Potem poznałam ciebie i wszystko się zmieniło, ale nie chciałam się do tego przyznać. Kiedy odszedłeś, nic nie było już takie samo. Poczułam pustkę, której nic nie mogło wypełnić. Mamoru dotrzymał obietnicy i jest przy mnie, ale to nie z nim chcę być, nie z nim chcę dzielić swoje życie, nie jego bliskości pragnę i potrzebuję. To nie do niego rwie się moje serce. Za późno dotarło do mnie, kogo tak naprawdę kocham. A przynajmniej sądziłam, że za późno, do czasu aż dostałam twój list. Seiya kocham cię i chcę być z tobą, niezależnie od wszystkiego – wyznała odwracając się do niego, lecz ku swojemu zdziwieniu zobaczyła, że wcale nie ucieszyła go ta wiadomość, wręcz przeciwnie, na jego twarzy malowała się niema rozpacz.
– Seiya? – spytała po chwili nie rozumiejąc, co się dzieje

Przez moment nie odzywał się, jedynie patrzył na nią wyrazem ogromnego bólu w oczach. Po chwili odwrócił się ukrywając twarz w dłoniach jednak mimo to dostrzegła łzy płynące z jego oczu. Nagle odezwał się. Jego cichy głos przesiąknięty był bólem i goryczą

– Dlaczego? Dlaczego los musi być tak okrutny? Dlaczego akurat teraz? Przywykłem już do myśli, że mnie nie kochasz, że jestem i zawsze będę tylko twoim przyjacielem. Pogodziłem się z tym. Pogodziłem się już ze wszystkim, co los mi zgotował. Dlaczego więc teraz, kiedy jest już za późno, dowiaduje się, że jednak mnie kochasz?
– O czym ty mówisz Seiya? Przecież mówiłeś, że mnie kochasz. Dlaczego więc mówisz, że jest za późno? – poderwała się miejsca i klęknęła przed nim odsłaniając jego twarz
– Kocham cię Króliczku. Kocham całym sobą. Jesteś dla mnie najważniejsza na świecie i zrobiłbym dla ciebie wszystko. Tylko twoje szczęście się dla mnie liczy. I chociaż niczego nie pragnę bardziej, nie mogę być z Tobą.
– Nic nie rozumiem Seiya. Skoro mnie kochasz to, dlaczego nie możemy być razem. Jestem gotowa walczyć o nasze szczęście i naszą miłość nieważne, co inni sądzą. Myślisz, że bez ciebie mogę być szczęśliwa? Proszę, wytłumacz mi, dlaczego? –również z jej oczu zaczęły płynąć łzy. Nie miała pojęcia, co się dzieje
– Przepraszam, wybacz mi – szepnął dotykając jej policzka, a ona wtuliła się w jego ciepłą dłoń – Nie chcę żebyś przeze mnie cierpiała, ale nie będę ukrywać przed tobą prawdy. Króliczku… moje dni są policzone. Zostało mi tylko kilka lat licząc czasem Kinmoku. Tutaj pewnie mniej.
– Seiya… – szepnęła cicho. Jej spojrzenie wyrażało smutek, ból i niedowierzanie
– Wiem, że to był błąd, że nie powinienem tu wracać, ale tak bardzo chciałem cię zobaczyć ostatni raz i pożegnać się
– Nawet tak nie mów. Nie zdajesz sobie sprawy jak cierpiałam przez ten cały czas odkąd zrozumiałam swoje uczucia, jak było mi ciężko na myśl, że nie wiem, co u ciebie i prawdopodobnie nigdy już cie nie zobaczę, a jednocześnie udawać przed wszystkimi, że jestem szczęśliwa. To, że wróciłeś to nie był błąd. Wolę znać tą bolesną prawdę niż żyć w nieświadomości. To jednak nie zmienia tego, co powiedziałam, chcę być z tobą Seiya. Może nie będziemy mieć dla siebie wielu lat, może to będzie tylko kilka miesięcy. Wykorzystajmy ten czas, który jest nam dany żeby nacieszyć się sobą. Nie ważne, co będzie później – szepnęła przybliżając się do niego i składając na jego ustach krótki, delikatny pocałunek
– Króliczku… – szepnął, a gdy chciała odsunąć się od niego przyciągnął ją do siebie odwzajemniając pocałunek. Wiedział, że to szaleństwo, ale nie potrafił się powstrzymać. Zarzuciła mu ramiona na szyję, przez co kurtka, którą miała zarzuconą opadła na ziemię. Oboje zatracili się w pocałunkach zapominając o całym świecie
– Nie upieraj się Seiya. Przecież chcemy być razem. Nie decyduj za nas oboje, chyba też mam coś do powiedzenia w tej kwestii. A ja chcę być przy tobie niezależnie od tego jak długo to potrwa. Teraz nie pozwolę ci tak po prostu stąd zniknąć.
– Wygląda na to, że nie masz za wiele do powiedzenia braciszku – usłyszeli i zaskoczeni odwrócili się. Na schodach altany stał Yaten, który do tej pory obserwował ich z daleka, z parasolem w jednej ręce i teczką Usagi w drugiej (z tego wszystkiego nawet nie zauważyła, że ją zostawiła) uśmiechając się łagodnie – Muszę przyznać jej rację, skoro sie kochacie, powinniście być razem i wykorzystać czas, jaki macie.

Reklamy

7 thoughts on “Przerwane marzenie – rozdział 5

  1. to prawda ten rozdział jest bardzo smutny ale też piękny zwłaszcza końcówka i już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału mam nadzieję że uda ci się szybko go napisać i dać nam do przeczytania czekam więc i gorąco pozdrawiam

  2. Wzruszający rozdział. Naprawdę muszę przyznać, że jestem wielką fanką Twoich opowiadań. z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Mam nadzieję, że pojawi się jak najszybciej. Pozdrawiam i całuję =*

  3. Ta historia jest inna od poprzednich, które czytałam i jest jednocześnie piękna i interesująca;) mam nadzieję, że nie zrezygnujesz z jej kontynuacji, z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział;) pozdrawiam gorąco;)

  4. Pisanie/czytanie + słuchanie daje niesamowity efekt, prawda? :)
    Piękna melodia… Aaa, na youtubie widzę, że ten utwór wykonuje też Alexander Rybak, którego mega lubię!
    Pozdrawiam!

  5. Song from a secret garden to piosenka przy której sama lubię usiąść z album zdjęć i powspominać. Ostatnio nawet moja koleżanka stwierdziła, że przy tej piosence miło się płacze:)
    Rozdział fantastyczny! Bardzo wzruszający i dość smutny, ale wciągający.
    Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!:)
    Ściskam, Luna.

  6. O rany Uska, aż mnie ścisnęło… Rozdział bardzo smutny, ale przede wszystkim wzruszający. Utwór dobrałaś idealnie, chociaż jest tak diabelnie melancholijny, to i tak uważam, że jest piękny. Nie mogę znieść, że biedny Seiya umiera. Jednyne dobre, że Usagi powiedziała mu, że go kocha. Nie wiem, jak to robisz, ale Twoje opowiadania wyzwalają we mnie tyle emocji, aż nie mogę się skupić nad tym co robię. Naprawdę świetnie piszesz, podziwiam. Czekam na kolejny rozdzialik, pozdrawiam:)

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s