Przerwane marzenie – rozdział 4

Zatłoczone dotąd ulice Tokio rozświetlał blask ulicznych latarni i neonów. Noc stopniowo obejmowała świat w posiadanie. Mimo to ulice wcale nie pustoszały. Powoli zabiegany tłum zapracowanych ludzi spieszących do i z pracy lub szkoły ustępował miejsca tym, którzy prowadzili nocne życie. Jednak także oni zajęci byli wyłącznie swoimi sprawami. Nikt nie zwrócił uwagi na dziwny blask, który pojawił się na kilka sekund na niebie, ani trzech mężczyzn, którzy pojawili się z nikąd w ciemnej uliczce.

Znów byli na ziemi. Nadal wydawało mu się to niewiarygodne. Tak długo o tym marzył. Już niedługo znowu ją zobaczy. Nie zastanawiając się długo ruszył w kierunku głównej ulicy.

– Hej! A ty, dokąd się wybierasz? – zawołał Taiki podbiegając do niego i pociągnął go za ramię z powrotem w głąb ciemnej uliczki
– A jak ci się wydaje? – odpowiedział spoglądając na niego ze zniecierpliwieniem
– Pohamuj konia, Romeo – powiedział Yaten podchodząc do braci. Ku ich początkowemu zdziwieniu on także postanowił wybrać się na ziemię – Wiemy, że chcesz się z nią jak najszybciej zobaczyć i rozumiemy to, ale to chyba nie najlepsza pora. Nie sadzisz?
– Poza tym, mamy za sobą długą i ciężką podróż, a zwłaszcza ty. Spójrz na siebie, przecież ledwie trzymasz się na nogach. Najlepiej będzie jak pójdziemy teraz do naszego nowego mieszkania i odpoczniemy. Jeszcze zdążysz ją zobaczyć. Przecież spędzimy tu trochę czasu – dodał Taiki kładąc mu rękę na ramieniu


– Może macie rację, ale tak długo czekałem na tą chwilę. Przez tyle lat marzyłem żeby znów ją zobaczyć. Na nic więcej i tak nie mogę liczyć. Nawet nie powinienem. A może jednak źle zrobiłem wracając? – powiedział do siebie spuszczając głowę i opierając się o ścianę pobliskiego budynku, a bracia spojrzeli po sobie. Znów ogarniało go to samo przygnębienie.
– Daj spokój Seiya! Nie po to przemierzyliśmy całą galaktykę żebyś teraz miał wątpliwości! Przecież to ty nalegałeś żeby tu przylecieć! – powiedział ostro Yaten, chcąc przywrócić go do porządku. Nie mógł już patrzeć na niego w takim stanie. Przez kilka ostatnich dni był prawie taki jak kiedyś, pełen energii. W jego oczach znów tliła się iskierka nadziei, która teraz zaczęła gasnąć – Nie trać znów nadziei. Przecież ona też za tobą tęskni, też chce cię zobaczyć. Zapomniałeś już? Kto wie może tym razem wszystko potoczy się inaczej – dodał nieco łagodniej, gdy Seiya wreszcie na niego spojrzał.
– Dzięki. Masz rację, nie mogę mieć wątpliwości. Ale nie będę robił sobie nadziei. Przyleciałem tu żeby ją zobaczyć ostatni raz i pożegnać się. Zrobię wszystko żeby znów była szczęśliwa, a potem odejdę.
– Decyzja należy do ciebie, ale pamiętaj, niezależnie od tego, co się będzie działo jesteśmy po twojej stronie – powiedział łagodnie Taiki, przeczuwając, że ta wyprawa może zakończyć się inaczej niż planował jego młodszy brat. Wiedział, że chociaż uparcie zaprzecza, nadal marzy, że ona go pokocha
– Będę pamiętał. A teraz chodźmy. Zobaczymy, co tam dla nas przygotowałeś – powiedział brunet uśmiechając się.

***

Kolejny dzień i żadnej wiadomości – pomyślała smutno obejmując się ramionami i wpatrując w nocne niebo. Może jednak powinnam była napisać mu o swoich uczuciach? Seiya, tak bardzo chciałabym cię zobaczyć.
– Usagi, stało się coś? Od kilku dni jesteś jakaś smutna i przygaszona – powiedziała Luna z troską, wskakując na łóżko i przyglądając się dziewczynie siedzącej pod oknem. Wyrwana z zamyślenia Usagi pokręciła przecząco głową
– Nie, nic się nie stało. Wszystko jest w porządku, jak zawsze.
– Na pewno? Między tobą i Mamoru wszystko dobrze?
– A jakby miało być? Przecież wszystko jest ustalone i musi być dobrze – kotka niebyła pewna, ale wydawało jej się, że wychwyciła w tonie dziewczyny nutkę ironii. – Po prostu… – szepnęła odwracając się spoglądając znów na srebrną tarczę księżyca. Znów odpłynęła myślami zapominająco obecności Luny, dopiero po chwili rozległ się jej cichy głos – chciałabym móc sama o sobie decydować. Nie jestem pewna czy chcę takiej przyszłości, jaką poznałam. Chciałabym móc żyć normalnie, nie znać przyszłości. Chcę sama kształtować swoją przyszłość, niezależnie od zdania innych.
– Usagi, o czym ty mówisz? – spytała kotka zszokowana jej słowami
– Nieważne. Zapomnij o tym. To tylko takie moje gadanie – uspokoiła ją zorientowawszy się, że myślała na głos i chyba powiedziała za dużo.
– Usagi… – szepnęła, była wyraźnie zaniepokojona słowami dziewczyny. Postanowiła, że musi porozmawiać o tym z pozostałymi dziewczynami.

***

Seiya nie czuł sie najlepiej. Okazało się, że podróż na ziemię mocno nadszarpnęła jego i tak nadwątlone już siły. Jednak nie pokazywał tego przed braćmi. Nie chciał żeby się bardziej o niego martwili, w końcu mieli swoje życie. Następnego dnia po powrocie na ziemię postanowił spotkać się z Usagi. Niechciał dłużej czekać.
– Jesteś pewien, że chcesz iść sam?
– Tak. Nie martwcie się, poradzę sobie – dodał widząc zatroskane spojrzenia Yatena i Taikiego – Po prostu chcę się z nią spotkać bez światków – nałożył szybko kurtkę i wyszedł z mieszkania.
– Nie sądzisz, że powinieneś był mu powiedzieć, że wcale nie jest tak jak sądzi a Mamoru wcale nie zostawił jej samej? – spytał po chwili srebrnowłosy, gdy zostali już sami
– Niedługo i tak się dowie. Lepiej będzie, jeśli ona mu to powie i wyjaśni, o co jej chodziło w liście.
– Nadal uważasz, że ona coś do niego czuje?
– Jestem pewien. Sugerowałem mu to, ale nie chciał mnie słuchać. Mam tylko nadzieje, że nie wynikną z tego żadne kłopoty.
– Ja również. Nie podoba mi się, że poszedł sam. Rano nie wyglądał dobrze, chociaż udawał, że jest inaczej. Lepiej pójdę za nim. Skoro chcę się z nią spotkać sam nie będę mu przeszkadzał, ale wolę mieć go na oku.

***

Dzięki informacją zebranym przez Taikiego podczas jego wcześniejszej wizyty wiedział, że dziewczyna niedługo kończy zajęcia. Wiedział dokładnie którędy będzie wracała i miał zamiar zaczekać na nią po drodze do jej domu. Liczył, że będzie sama. Nie chciał żeby ktokolwiek oprócz niej wiedział, że wrócił. Szedł szybko, zamyślony i ledwie się spostrzegł, gdy znalazł się w parku w pobliżu domu Usagi, nie zauważył także Yatena podążającego zanim pewnej odległości. Postanowił tam na nią zaczekać. Był pewien, że będzie tędy szła, w końcu to najkrótsza droga. Oparł się o pobliskie drzewo i spojrzał na zegarek. Za piętnaście czwarta. Czyli wyszła już ze szkoły i niedługo powinna tu być. Odetchnął próbując uspokoić nieco szalejące z emocji serce i spojrzał w niebo. Nie zauważył dotąd, że zasnute jest ciemnymi chmurami. Zapowiadała się niezła ulewa. Przeklął w myślach, że z tego wszystkiego nie zabrał parasola, ale to teraz nie było istotne. Czekał już dobrą chwilę wciąż spoglądając w stronę, z której powinna nadejść. Powoli tracił nadzieję. Może poszła gdzieś z przyjaciółkami? – pomyślał i już chciał dać za wygraną, gdy zobaczył ją na drugim końcu ścieżki. Serce przyspieszyło mu gwałtownie na jej widok. Wydawała mu się jeszcze ładniejsza niż zapamiętał, a może tylko mu się wydawało? Jej złote włosy były nieco dłuższe niż dawniej jednak niezmiennie uczesane w dwa koczki, a figura zaczęła nabierać coraz bardziej kobiecych kształtów. Szła powoli zamyślona i jakaś smutna. Zdawała się go nie zauważyć. Poczuł w sobie silne pragnienie żeby wziąć ją ramiona i odegnać wszystkie dręczące ją troski. Tak bardzo chciał zobaczyć uśmiech na jej ślicznej twarzy. Gdy była już blisko wyszedł jej na spotkanie.

***

Nie mogła przestać o nim myśleć. Dlaczego więcej się nie odezwał? Z trudem skupiła się na lekcjach, chociaż nikogo to bardzo nie dziwiło. Kolejny raz wykręciła się, gdy dziewczyny chciały gdzieś wspólnie wyskoczyć. Nie miała ochoty na niczyje towarzystwo. Zatopiona w myślach nie zauważyła, gdy doszła do parku. Nagle coś ją tknęło żeby podnieść wzrok utkwiony dotąd w chodniku. Na widok mężczyzny stojącego dwa metry od niej stanęła jak wryta. Trzymana w dłoni teczka upadła na ziemię, lecz zdawała się tego nawet nie zauważyć, w tak wielkim była szoku słysząc jego głęboki, melodyjny głos, gdy z lekkim uśmiechem powiedział

– Witaj Króliczku

Advertisements

7 thoughts on “Przerwane marzenie – rozdział 4

  1. w takim momencie przerwać ech Uso Uso mam nadzieję że szybciutko dasz ciąg dalszy więc już nie mogę się doczekać i pozdrawiam

  2. Nie mogłam sobie odmówc, aby nie przeczytać tego rodziałku już dziś. Bardzo podoba mi się postawa Yatena. Nie spodziwałam sie, że zdecyduje się wrócić na Ziemię, a tu taka niespodzianka:) Jego troska i opiekuńczość ujęły mnie. Aj, przerwałaś w takim momencie, że teraz ciągle będę sobie wyobrażała sobie, co dalej. Nie ładnie, jak ja się skupię na zajęciach:) Czekam na kolejny, pozdrawiam:)

  3. fajne spotkanie :) come back trzech gwiazd :) rozdział bardzo mi się podobał z resztą jak wszystko co piszesz zatem czekam na więcej :) buziaki :)

  4. Świetny rozdział Uso! tylko dlaczego urwalas w takim momencie? Aha czekam z niecierpliwoscia na dalszy ciąg!

  5. Droga Uso, rozdział bardzo fajny. Cieszę się, że Seiya zdecydował się na powrót. Teraz czekam na ciąg dalszy, miejmy nadzieję, że przeczytam go już niedługo. Buziaczki

  6. Witam. Rozdział jest niesamowity. Bardzo wzruszający. Z ogromną niecierpliwością czekam na kolejny. Mam nadzieję, że pojawi się jak najszybciej. Pozdrawiam i całuję :*

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s