Przerwane marzenie – rozdział 3

Kilka dni później, Kinmok, biblioteka w pałacu księżniczki Kakyuu

– Taiki, ja muszę tam lecieć. Muszę wiedzieć, co się tam dzieje. Dlaczego nie jest szczęśliwa? Jeżeli ten idiota znowu zostawił ją samą nie daruję mu tego! Ma jej uczucie, ale wcale tego nie docenia. – Seiya krążył po obszernym pomieszczeniu niczym lew po klatce. Starszy brat od dawna nie widział go w takim stanie, dokładniej od chwili, kiedy ten poznał bolesną prawdę. Teraz jakby znów wstąpiło w niego życie. Taiki przymknął oczy i odłożył na blat biurka list Usagi, po chwili rozległ się jego głęboki spokojny głos
– Tak wiem, że ty na jego miejscu postąpiłbyś inaczej. Ale co zamierzasz zrobić? Chcesz może pocieszyć ją w swoich ramionach? To się może źle skończyć Seiya. A co jeśli ona coś do ciebie poczuje, albo już czuje? Bo sądząc po tym liście, to całkiem prawdopodobne. Pomyślałeś o tym, chociaż przez chwilę? Wziąłeś pod uwagę taką ewentualność? Oczywiście, że nie. Zrozum, że możesz skrzywdzić ją bardziej niż gdybyś wcale nie wrócił. Niepotrzebnie wogóle pisałeś ten list. Ty umierasz Seiya! Nie zapominaj o tym. Chcesz żeby przez ciebie cierpiała?
– Nie musisz mi o tym przypominać. Sądzisz, że mógłbym zapomnieć o czymś takim? – odparł brunet ponuro – Oczywiście, że nie chcę żeby przeze mnie cierpiała. Ale spróbuj mnie zrozumieć. Tak bardzo chcę ją zobaczyć, ostatni raz. Przez tyle lat próbowałem zapomnieć i nie potrafiłem. To może być moja ostatnia szansa. Chcę się z nią pożegnać. Upewnić się, że będzie szczęśliwa. Tylko tyle. I proszę nie zaszczepiaj w moim sercu niepotrzebnej nadziei. Już dawno przestałem się łudzić, że mogłaby mnie pokochać. Niewolno mi w to wierzyć.  Poza tym ona zna już swoją przyszłość i nigdy nie było w niej miejsca dla mnie. Proszę, przekonaj Kakyu żeby pozwoliła mi na tą podróż. Wiem, że liczy się z twoim zdaniem.

– Przemyśl to jeszcze proszę i nie rób nic pochopnie. Porozmawiam z księżniczką, ale niczego nie obiecuje – powiedział jeszcze szatyn odwracając sie i wychodząc z pokoju.

***

Seiya nadal krążył po pomieszczeniu. Nie ważne, co inni mówią, był pewny swojej decyzji. Po wysłaniu listu do Usagi naszły go wyrzuty sumienia. Nie powinien był pisać jej o swoich uczuciach. Nie powinien jej tym obarczać, ale teraz nie mógł już nic poradzić. Miał tylko nadzieję, że nie będzie miała do niego żalu o te wyznania, chociaż byłoby to zrozumiałe. Było tak jak jej napisał, kochał ją i tęsknił za jej widokiem, ale wiedział, że ona nie jest dla niego. Wiedział, że poznała swoją przyszłość i jego w niej nie było. A jednak odpisała i to szybciej niż przypuszczał. Nigdy nie zapomni, z jakim lękiem rozrywał kopertę. Podniósł pozostawiony przez Taikiego jej krótki list. Czytał go wiele razy. Z łatwością odnajdywał te jego fragmenty, które poruszyły jego stęsknione serce.

Nawet nie wiesz jak wiele radości sprawił mi Twój list. Zaczynałam sądzić, że jednak zapomniałeś o mnie lub nie chcesz już mieć ze mną do czynienia.” Miałbym nie chcieć mieć z nią do czynienia? O niczym bardziej nie marzę niż już zawsze być blisko ciebie króliczku.

 „Bardzo mnie zdziwiło, gdy przeczytałam, że na Twojej planecie minęło już cztery lata. U nas upłynęło zaledwie półtora roku od waszego odejścia, lecz ja też mam wrażenie, że minęło więcej czasu. Dlaczego nie odezwałeś się wcześniej? Bardzo mi Cię brakuje. Wiele razy chciałam się z Tobą skontaktować, ale nie wiedziałam jak to zrobić. A nie mogłam przecież prosić nikogo o pomoc, znasz stanowisko moich przyjaciółek odnośnie naszych kontaktów.” Chciałem odezwać się wcześniej, ale bałem się. Gdybyś wiedziała jak wiele listów napisałem, ale żadnego nie odważyłem się wysłać, dopiero teraz. Chociaż teraz sam nie wiem, dlaczego to zrobiłem.

Ja też bardzo za tobą tęsknię Seiya. Bardziej niż ci się wydaje. Stałeś się dla mnie kimś niezwykle ważnym. Ciężko mi było znieść myśl, że prawdopodobnie już nigdy się nie spotkamy. Bardzo chcę cię znów zobaczyć. Mam ci tak wiele do powiedzenia, chociaż wolałabym zrobić to bezpośrednio a nie za pomocą listu.”  Czy to możliwe? Czy Taiki ma rację, że coś do mnie czujesz? Tak bardzo bym chciał żeby to znaczyło coś więcej. Nie, niewolno mi robić sobie nadziei.

„Pytasz czy jestem szczęśliwa. No cóż… jak mogę być szczęśliwa będąc daleko od tego, którego kocham? To przecież niemożliwe. Przecież wiesz. Już od dawna nie jestem szczęśliwa i prawie zapomniałam, jakie to uczucie, ale dzięki twojej wiadomości uśmiech znów powrócił na moją twarz. Chciałabym żebyś znów był przy mnie…”

Już, gdy pierwszy raz go przeczytał postanowił, że musi tam wrócić, musi sprawić żeby znów była szczęśliwa. Tylko wtedy będzie mógł odejść spokojnie. Od dawna nie czuł w sobie takiej energii do działania, dokładnie od chwili, kiedy dowiedział się, że zostało mu jeszcze sześć lat życia, a to było już dwa lata temu. Od tego czasu stał się cieniem samego siebie. Nikt nie umiał mu pomóc. Nikt nie wiedział, co mu jest. Wyniki przeprowadzanych badań były coraz gorsze, jego ciało powoli poddawało się, on sam także się poddawał. Nie walczył z tym. Nie widział już sensu dla swojego życia. Bo co to było za życie, jeśli nie mógł być z tą, którą kochał najbardziej na świecie? Teraz jednak miał jakiś cel. Nie chciał robić sobie żadnych nadziei. Nawet gdyby nie była już z Mamoru to i tak nie mógłby z nią być. Jemu już nikt nie jest w stanie pomóc, a ona ma przed sobą całe długie życie.

Wątpił czy Kakyu zgodzi się na jego podróż, ale on już podjął decyzje. Nawet, jeśli nie dostanie zgody i tak wyruszy na ziemię.

***

Gabinet księżniczki Kakyuu

– Jest zdecydowany, dawno nie widziałem u niego takiej determinacji. Wątpię czy uda nam się go powstrzymać. Przypuszczam, że nawet bez Twojej zgody Pani, może wybrać się na ziemię.
– Też tak sądzę. Nie zapominajmy, że Ona wiele dla niego znaczy. Chociaż minęło już tak wiele czasu nie przestał jej kochać, wręcz przeciwnie. Sądzisz, że ta wyprawa mogłaby mu zaszkodzić?
– Trudno powiedzieć. Nadal nie wiemy, co mu jest, a jego stan wciąż sie pogarsza, chociaż na razie jest jeszcze w stanie normalnie funkcjonować. Nie można przewidzieć jak jego organizm zniesie taką podróż.

Kakyu skinęła głową. Wstała zza ogromnego, hebanowego biurka i obejmując się ramionami podeszła do wychodzącego na ogród okna. Musiała pomyśleć. Stan Seiyi martwił ich wszystkich. Ciężko jej było patrzeć jak najdzielniejszy z jej strażników (tak strażników, bo od dawna nikt z tej trójki nie przybierał formy wojowniczki, choć nadal zachowali swoją moc) cierpi z powodu uczucia, które nigdy niemiało zostać odwzajemnione i odbierało mu chęć do życia. Do tego ta choroba, o której nic nie wiedzieli, a przez którą niknął w oczach. Kiedyś tak wesoły, pełen energii, zawsze z żartem na ustach, a teraz… Snuł się po pałacu niczym duch. Wprawdzie wypełniał należycie swoje obowiązki jednak nic nie sprawiało mu już radości. A może jednak można umrzeć z miłości? – pomyślała smutno. Nie wiedzieli wcześniej, że do niej napisał. Nie rozumieli, jaki miał w tym cel. Jednak to prawda, że odkąd otrzymał odpowiedź bardzo się ożywił. Powoli odwróciła się do stojącego w głębi gabinetu Taikiego.

– Pozwolę mu lecieć. Jego czas jest coraz krótszy. Chcę żeby, chociaż przez chwilę znów był szczęśliwy. Zbyt wiele wycierpiał w ostatnich latach.  Nie możemy mu tego odmówić. Jak mogłabym mu zabronić ostatni raz zobaczyć tą, którą kocha? Ale jest jeden warunek.
– Jaki księżniczko?
– Chcę, żebyś z nim poleciał. Nie wiadomo jak ta podróż na niego wpłynie, ktoś musi przy nim być.
– Oczywiście Pani, polecę z nim. W sumie miło będzie znów odwiedzić ziemię. Dziękuję w imieniu Seiyi – ukłonił się swojej władczyni
– Chociaż tyle mogę dla niego zrobić. Pewnie spędzicie tam jakiś czas. Najlepiej będzie, jeśli udasz się tam wcześniej i przygotujesz wszystko, znajdziesz wam jakieś mieszkanie i wybadasz nieco sytuację. Nie zaniedbujcie też jego badań. Należy pilnować czy jego stan się nie pogarsza. Będziemy w stałym kontakcie. Jeśli byłyby jakieś problemy daj mi znać.
– Rozumiem. Będzie jak sobie życzysz księżniczko. Za pozwoleniem, pójdę przekazać mu twoją decyzję – Kakyu skinęła głową na znak przyzwolenia, odwrócił się i ruszył w stronę drzwi jednak nim wyszedł usłyszał jeszcze głos władczyni
– Naprawdę nadal dziwię się, że nie spróbował jednak wtedy o nią walczyć, że tak łatwo poświęcił swoje uczucie. To nie w jego stylu.
– Wiedział, że ma tutaj obowiązki do wypełnienia. Poza tym Ona poznała swoją przyszłość. Seiya wie o tym, wie, że w jej życiu nie ma dla niego miejsca.
– To o niczym nie przesądza. Niezależnie od takich wizji każdy sam powinien kształtować swoją przyszłość, a nie dostosowywać teraźniejszość do wizji tego, co może być. Przecież to tylko jedna z możliwości. Każdy ma prawo decydować o sobie. Przyszłość nigdy nie jest do końca przesądzona.
– Może masz rację Pani. Kto wie może gdyby nie ta choroba spróbowałby o nią walczyć.

Advertisements

5 thoughts on “Przerwane marzenie – rozdział 3

  1. dzięki za kolejny rozdział jest bardzo ciekawy no i już wiem dlaczego Seyja nie żyje ale przynajmniej przed śmiercią zazna trochę szczęścia czekam jak zawsze z niecierpliwością na kolejny rozdział i gorąco pozdrawiam

  2. Nie spodziewałam się, aż takiego tragizmu, ale.. jest element zaskoczenia już na poczatku. Robi się ciekawie.. Jestem ciekawa na co też umiera nasz Seiya no i mam nadzieję, że szybko znajdą się na Ziemi:)
    Ściskam, Luna.
    Zapraszam do mnie na nowy rozdział:)

  3. Wspaniały rozdział i tak, jak myślałam aż mnie ściska od środka, że z Seiyą jest coś nie tak. On tak kocha Usagi, że nic nie jest go w stanie powstrzymać. Dobrze, że chociaż księżniczka jest po jego stronie, no i Taiki. Przepraszam za taki marny komentarz, ale naprawdę wzruszyłam się tym rozdziałem.
    Pozdrawiam:)

  4. szkoda że Seiya jest cieżko chory wręcz umierający :) ale to daje takiej fajnej atmosfery do opowiadania :) super czekam na więcej :)

Wyraź opinię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s