Heartbreaker – Rozdział 2

Chwilę wcześniej, mieszkanie Seiyi

Wysoka, długowłosa blondynka z hukiem otworzyła drzwi do sypialni, wchodząc do środka na niebotycznie wysokich szpilkach, ubrana w idealnie skrojoną, krótką, błękitną sukienkę. Chociaż postronnemu obserwatorowi mogłoby wydać się to niemożliwe niczym huragan przeszła przez pokój, zręcznie omijając leżące na podłodze puste butelki i odsłaniając wszystkie okna, a na koniec zdzierając kołdrę z leżącego w łóżku ciemnowłosego mężczyzny

Czytaj dalej

Dirty little secret Rozdział 3 – „I can treat you better than he can”

Z niewielkim opóźnieniem, ale już jest. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Miłego czytania.

W milczeniu podążała za brunetem długim, jasnym, hotelowym korytarzem. Wynajęty dla niego apartament znajdował się na samym jego końcu. Z każdym krokiem zbliżającym ich do celu, nachodziły ją coraz większe wątpliwości czy podjęła właściwą decyzję. Przecież była zaręczona, za kilka tygodni miała wyjść za mąż. Jak mogła się zgodzić, żeby przez kilka dni dzielić pokój z innym mężczyzną? Ale przecież to Seiya. Może trochę się zmienił, stał się bardziej męski niż dawniej, a przez to też przystojniejszy, ale w końcu to nie ma znaczenia. To nadal jej przyjaciel. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że z każdą chwilą idzie coraz wolniej, on jednak to zauważył. Zatrzymał się przed właściwymi drzwiami i odwrócił w jej stronę.

  • Wszystko w porządku Odango? – na dźwięk jego głosu oderwała się od swoich myśli, w odpowiedzi jedynie pokiwała głową – Jesteśmy na miejscu. Czyżbyś zmieniła zdanie? A może boisz się być ze mą sam na sam? – spytał otwierając zamek w drzwiach kartą magnetyczną.
  • Przecież to nic takiego. Dlaczego miałabym się bać? – odparła wesoło, ale jej uśmiech był nieco niepewny
  • Może boisz się, że jednak nie oprzesz się mojemu urokowi – odpowiedział z uśmiechem otwierając drzwi i wpuszczając ja do środka
  • Marzyciel – odparła i ruszyła w stronę wejścia

Czytaj dalej

Heartbreaker – Rozdział 1

Ponieważ mam niewielkie problemy z kolejnym rozdziałem DLS (małe problemy z weną), na osłodę wrzucam pierwszy rozdział innego opowiadania. Mam nadzieję, że was zainteresuje. Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy czytają i komentują moje wypociny (tym, którzy nie komentują oczywiście też). Cieszę się, że jesteście. Pozdrawiam Yuri

  • Chyba sobie ze mnie żartujesz! – w całym pomieszczeniu zatrzęsły się szyby w oknach, gdy długowłosa blondynka krzyknęła, opierając jednocześnie dłonie na biurku szefa.

Ku ogromnemu zdziwieniu redaktora naczelnego, nie wyglądała na szczególnie uszczęśliwioną przydzielonym jej zadaniem. Brązowowłosy mężczyzna usiadł wygodniej na swoim ogromnym, skórzanym fotelu, poprawiając jednocześnie okulary, o szkłach w rozmiarze denek od słoików. Czytaj dalej

Dirty little secret Rozdział 2 – „I hate that I love you”

Witajcie. Wstawiam tak szybko jak tylko się dało. Mam nadzieję, że kolejny rozdział się wam spodoba. Chętnie poznam wasze opinie. Co do częstotliwości wpisów. Postaram się wstawiać przynajmniej dwa rozdziały w miesiącu. Częściej może być ciężko, ale jeśli uda mi się napisać coś więcej, na pewno niezwłocznie to wrzucę. Miłego czytania. Pozdrawiam Yuri

Znowu w Japonii – pomyślał pędząc przed siebie drogą wzdłuż wybrzeża, w swoim grafitowym kabriolecie BMW M4, który na lotnisko podstawił jeden z asystentów jego menagera. Ciepły wiatr rozwiewał jego czarne włosy, a w ciemnych okularach odbijały się promienie letniego słońca. Nie był tu tak długo. To już prawie dwa lata. Wyjechał miesiąc po powrocie na Ziemię. Gdyby nie upór menagera, nieprędko by tu zawitał. Na szczęście udało mu się postawić na swoim i Toranosuke znalazł mu hotel poza Tokio. W prawdzie czekało na niego mieszkanie w mieście, ale nie chciał z niego korzystać. Nie chciał kusić losu. Musiał trzymać się jak najdalej od niej, tak było lepiej dla wszystkich, chociaż jemu samemu było cholernie ciężko. Gdy wracali, sądził, że wyleczył się już z tego bezsensownego uczucia, ale tak naprawdę oszukiwał sam siebie. Czytaj dalej

Dirty little secret Rozdział 1 – „I want to see you again”

Miesiąc wcześniej

Dzień leniwie zmierzał ku wieczorowi. Siedząc na tarasie, w swojej ulubionej kawiarni, pięć młodych kobiet relaksowało się po męczącym dniu, ciesząc się ostatnimi promieniami letniego słońca.

  • Te przygotowania mnie wykończą – westchnęła Usagi sącząc powoli koktajl – nie sądziłam, że będzie tego aż tyle, a czasu już tak mało. Dobrze, że mam was, bo inaczej chyba nie zdążyłabym z tym wszystkim
  • Wiesz, że zawsze możesz na nas liczyć – odparła siedząca obok brunetka – jednak sądzę, że Mamoru, powinien wykazać chyba nieco więcej zaangażowania, a nie zrzucać wszystko na ciebie
  • W końcu, jakby nie patrzeć, to też jego ślub – dodała Mako, odkładając jednocześnie szklankę z mrożoną herbatą.
  • Przestańcie, wiecie, jaki jest zajęty. Nie ma czasu na takie sprawy – blondynka broniła narzeczonego, chociaż dobrze wiedziała, że przyjaciółki mają sporo racji
  • Chociażby nie wiem jak był zapracowany, to nie jest w porządku. Dlatego, wpadłyśmy na pewien pomysł – powiedziała Minako z tajemniczą miną

Czytaj dalej

Dirty little secret – Prolog

Obiecywałam, że będzie po świętach i voilà. Mam nadzieję, że prolog was zainteresuje. Postaram się jak najszybciej wstawić pierwszy rozdział. Pozdrawiam Yuri

Mimo wczesnego popołudnia, niewielki bar, który z czystym sercem można by nazwać pospolitą speluną, tętnił już życiem i głosami, z lekka podpitych, stałych bywalców. Nad nimi unosiła się, gęstniejąca z każda minutą, gryząca chmura papierosowego dymu. Zdawało się jednak, że siedzącemu przy barze, ciemnowłosemu mężczyźnie specjalnie to nie przeszkadza, chociaż zdecydowanie nie wyglądał na osobę, odwiedzającą tego typu miejsca. Wpatrywał się niemal nieprzerwanie, w trzymaną w dłoni szklankę, wypełnioną do połowy bursztynowym płynem, nie zwracając zupełnie uwagi na otoczenie.  Kostki lodu cicho stuknęły o siebie, gdy uniósł naczynie do ust by upić kolejny, spory łyk. Jego myśli ponownie zalała fala słodko-gorzkich wspomnień. Czytaj dalej

Moments (+18)

Od dawna nic się tu nie pojawiło (za co bardzo wszystkich przepraszam) najwyższy czas to zmienić. Przed wami krótkie opowiadanie (które znacznie różni się od moich poprzednich), zapowiedziane już dawno temu, nad którym (jak i innymi) od dawna pracowałam. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Pozdrawiam

„Jednego serca, tak mało mi trzeba, a jednak widzę, że żądam za wiele” A. Asnyk 

Kolejny już dzień ołowiano szare chmury przetaczały się nad miastem, co jakiś czas zalewając jego ulice strugami wody. Zupełnie jakby niebo łączyło się ze mną  w cierpieniu pomyślał ciemnowłosy mężczyzna siedzący w swoim niewielkim gabinecie, zapatrzony w spływające po szybie krople. Kompletnie nie zwracał uwagi na stos dokumentów od kilku dni piętrzących się na jego biurku. Nie miał do tego teraz głowy, w tej chwili praca nie miała dla niego żadnego znaczenia. Czytaj dalej